Podziel się!Share on Facebook1Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

Z wielkim zadziwieniem obserwuję reakcje i słucham wypowiedzi osób, które uważają że „Zwierzęta po prostu się je i koniec. Zawsze tak było i zawsze będzie.” Rzeczywiście – wiele to wyjaśnia…

Odwieczna „unikowa” reakcja mająca miejsce wtedy kiedy czujemy, że brakuje nam argumentów. Wszyscy doskonale ją znamy. Często decydujemy się odpuścić naszemu rozmówcy wiedząc, że sprawa nie jest najwyższej wagi, a czas jest zbyt cenny by go tracić na tłumaczenie komuś że dwa plus dwa równa się cztery. Nie tak jest jednak kiedy chodzi o naszych ukochanych przyjaciół – zwierzęta. Biorąc pod uwagę fakt, iż zwierzęta to czujące istoty, przeżywające emocje oraz doznające cierpienia, walka o szacunek do nich jest sprawą priorytetową. To właśnie nasz stosunek do istot które nie potrafią mówić, ani bronić się jest wyznacznikiem tego kim jesteśmy.

Wróćmy więc do (trzeba przyznać najprostszej) metody odpierania „ataku” wegetarian na resztę (normalnego – jedzącego czujące istoty ) świata. Pozwolę sobie raz jeszcze powtórzyć tę pełną głębokiej wiary i zachwycającej wiedzy formułę: „Zwierzęta po prostu się je i koniec. Zawsze tak było i zawsze będzie.”
Słów typu „i koniec”, „amen”, czy jakkolwiek inaczej można by to ująć używamy zwykle na końcu wypowiedzi próbując podkreślić jej niezmienność, uniwersalność lub całkowitą niepodważalność. Co wobec tego próbują uwidocznić nam osoby mówiąc „zwierzęta się je i koniec”. Prawdopodobnie na swój prosty sposób chcą „wbić” nam wreszcie do głowy, że jedzenie zwierząt to odpowiedni stan rzeczy. Lecz to dopiero pierwszy tak dalece wysunięty wniosek. Aby dodać elementu niezmienności, a tym samym nadać kształt niepodważalnego, nasi rozmówcy twierdzą, iż stan ten trwał od zawsze i będzie trwał na zawsze. Stawiam więc swoje pierwsze pytanie: Jakimi źródłami kierują się te osoby? Innymi słowy, skąd wpadły na pomysł, że zwierzęta były jedzone od zawsze? I skąd mogą wiedzieć jak będzie wyglądała przyszłość? Często bywa tak, że właśnie osoby wysuwające takie wnioski nie wiedzą właściwie nic o początkach relacji ludzi ze zwierzętami. A nawet jeśli je znają, nie potrafią spojrzeć na nie z punktu widzenia zależności emocjonalnej. Nie mówiąc już o tym, iż mało prawdopodobne jest to, by miały one zdolności jasnowidzenia i potrafiły przewidzieć przyszłość, a tym samym czy będziemy jeść mięso czy nie.

I jak rozgryźć ten orzech? Spróbujmy. Naszym punktem wyjścia jest niezmienny fakt, że człowiek ma władzę nad zwierzętami. Istnieją dwie odwiecznie spierające się ze sobą teorie na temat uzyskania takiej władzy przez ludzi. Jedna z nich wywodzi się z kart pisma świętego, według której to Bóg nakazał ludziom panować nad zwierzętami. Druga z nich głosi, iż zależność taka powstała w wyniku ewolucji, która postawiła człowieka na najwyższym szczeblu wyposażając go w możliwości jakich nie mają istoty „niższe”.

W tym artykule zajmiemy się pierwszą teorią.
Biorąc pod uwagę, iż chrześcijaństwo stanowi największą religię na świecie pod względem liczebności wyznawców, rozpatrzmy kwestię „jedzenia zwierząt” na podstawie biblii – fundamentu na jakim owa religia opiera swoje wierzenia. W końcu przecież jak mówi 2 list do Tymoteusza 3:16: „Całe pismo jest natchnione przez Boga …”. I tu rozpoczyna się dylemat. Albo chrześcijanie są hipokrytami albo… kompletnymi ignorantami. Jestem skłonna uwierzyć, że bardziej prawdopodobne jest to drugie bo aby „udawać” trzeba przynajmniej wiedzieć co chcemy ukryć. Nie można natomiast ukryć tego o czym się nie ma pojęcia. Zanim przejdę do rozwiązania tej łamigłówki pragnę podkreślić, iż artykuł ten w żaden sposób nie celuje w chrześcijan jako „lud, zgromadzenie, społeczność”. Ma on raczej za cel rozjaśnić to czego ogromna część tego ludu, zgromadzenia, społeczności najzwyczajniej w świecie nie wie. Biorąc pod uwagę, iż to właśnie brak wiedzy jest przyczyną ignorancji, czułabym się zdrajcą zwierząt i samej siebie, gdybym pomimo bycia świadomą istotnych dla tej sprawy faktów, nie ujawniała ich tym, którzy jeszcze ich nie znają.

A więc według ogromnie wielkiej liczby osób (które podają się za chrześcijan i jak utrzymują – „wiedzą co jest w biblii”) – zwierzęta jadło się od zawsze. Spróbujmy skonfrontować ową teorię z tym co mówi Pismo Święte.

Oto co powiedział Bóg do Adama i Ewy po tym jak ich stworzył:
„…Podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios, i wszelkie żywe stworzenie, które się porusza po ziemi”(Rodzaju 1:28).
Sprawa wyjaśniona – dostaliśmy od Boga prawo do panowania nad zwierzętami, więc możemy z nimi robić co tylko nam się podoba, a przede wszystkim jeść. Otóż wystarczy przeczytać kilka zdań dalej, by przekonać się w jak wielkim jesteśmy w błędzie.

„…Oto daję wam wszelką roślinność wydającą nasienie, która jest na powierzchni całej ziemi, i wszelkie drzewo, na którym jest owoc drzewa wydający nasienie. Niech wam to służy za pokarm.” (Rodzaju 1:29)
Czy Bóg wspomniał choć jednym słowem o tym iż daje nam na pokarm zwierzęta? Otóż nie! Co więcej, według planu Bożego, jak czytamy dalej, zwierzęta również nie miały zjadać siebie nawzajem:
„I wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu ziemi, i wszystkiemu latającemu stworzeniu niebios oraz wszystkiemu co się porusza po ziemi, w czym jest życie jako dusza, daję na pokarm wszelką roślinność.” (Rodzaju 1:30).

Jak więc jest to możliwe, że tak wielka liczba osób, która utrzymuje że czyta biblię twierdzi, iż „Zwierzęta były jedzone od zawsze”. Biorąc po uwagę fakt, że podane wersety znajdują się już na samym początku biblii, w jej pierwszym rozdziale, wielce interesująca staje się kwestia naszej dobrej znajomości choćby jej podstaw.

Wiemy już jedno – zwierzęta nie zostały stworzone po to by je zabijać i jeść. Między nimi również panował pokój i żywiły się roślinnością. Taki był pierwotny plan, który uległ zmianie dopiero po potopie, kiedy cała roślinność ziemi została zalana. Wówczas Bóg powiedział do Noego: „Wszelkie poruszające się zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm”. (Rodzaju 9:3)

Pojawia się tu kontrowersyjna kwestia: „Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego i tym samym dać początek bezlitosnemu wykorzystywaniu zwierząt dla egoistycznych i sadystycznych celów ludzi”? To jednak temat na osobny artykuł.

Powróćmy teraz do drugiej części teorii, która mówi o tym iż: „Zawsze tak będzie” – czyli- zwierzęta będą jedzone zawsze. Kolejny raz oddajmy głos narzędziu, którym ludzie na całym świecie posługują się do budowania sprawiedliwości i miłości – biblii.

„I wilk pobędzie trochę z barankiem, a lampart będzie leżał z koźlęciem, jak również cielę i młody grzywiasty lew, i wypasione zwierzę – wszystkie razem i będzie je prowadził mały chłopiec. Krowa i niedźwiedzica będą się paść; ich młode będą leżeć razem. I nawet lew będzie jeść słomę tak jak byk. I dziecię ssące będzie się bawić nad jamą kobry, a dziecko odstawione od piersi położy rękę na szczelinie świetlnej jadowitego węża. (Izajasza 11:6)

Wyobraźmy sobie – małe dzieci będą się bawić z dzikimi zwierzętami bez obawy, że coś im się stanie. Bóg (jak sam zapowiedział), przywróci pierwotne pokojowe stosunki wśród zwierząt i między zwierzętami a ludźmi, które niegdyś istniały w ogrodzie Eden. Wszystko wróci do stanu pierwotnego – pożywieniem będzie roślinność. Weźmy pod uwagę co jeszcze Bóg powiedział na temat pokarmu jaki będzie dostępny dla ludzi:

„Mnóstwo zboża będzie na ziemi, nadmiar będzie na wierzchołkach gór”(Psalmy 72:16);
„…Zasadzą winnice i będę spożywać ich owoce” ( Izajasza 66:21)
Nie ma w biblii ani jednego wersetu, który mówiłby cokolwiek o zabijaniu i jedzeniu zwierząt w przyszłości. Zresztą kłóciłoby się to z zamierzeniem Boga co do Ziemi i warunków jakie mają na niej zapanować:

” I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie, ani żałości ani krzyku, bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło.” (Objawienie: 21:4).
Skoro Bóg chce przywrócić na Ziemi pokój, sprawiedliwość i miłość, nie ma mowy o zabijaniu kogokolwiek lub czegokolwiek czy to przez zwierzęta czy przez ludzi.

Niestety, jako istoty myślące, analizujące i przewidujące, słabo korzystamy z naszych możliwości. Jesteśmy przesączeni ignorancją, a nasza hipokryzja pozwala nam udawać, że jesteśmy obeznani w kwestii, na temat której nie mamy w rzeczywistości nic do powiedzenia.
Tak jest nam najwygodniej. I tak czynimy do momentu w którym z różnych przyczyn jesteśmy zmuszeni poprzeć swoje poglądy argumentami. Dopiero wówczas dochodzimy do wniosku, że takie poparcie nie istnieje, a dokładniej – że nigdy go nie szukaliśmy…

Spuśćmy powietrze z balonu próżności i dumy, bo te efektywnie nas oślepiają, ogłuszają i utwardzają nasze serca. Faktycznie, ludzie bardzo różnią się od zwierząt – im bowiem nie grozi popadnięcie w samo zachwyt ani ogarnięcie przez żądzę władzy i sadyzm. O tak, jesteśmy bardzo rozwinięci w porównaniu do zwierząt. W końcu przecież one nie wymyśliłyby takich tortur jakie my stosujemy wobec nich – bezpośrednio, dokonując siejących terror egzekucji, lub też pośrednio, opychając się „efektem” tych bezdusznych mordów. Zatykając uszy i zamykając oczy na fakty objadamy się czującymi ból istotami powtarzając niczym mantrę: „Zwierzęta po prostu się je i koniec. Zawsze tak było i zawsze będzie.”

Nadesłał/a: Dorota_Motylska