|
|
SPOŁECZNOŚĆ
|
|
|
|
|
 |
Forum Wegetarianie.pl Nie jesteś zalogowany! | | |
|
|
|
oliviolina
początkujący   wiadomości 14 zarejestrowany 10/4/2007 status offline
|
wysłano 10/4/2007 godz. 12:47 |
może ktoś ma swoją pociechę w przedszkolu i podpowie jak radzi sobie wśród
mięsożerców? a co z posiłkami w przedszkolu? co ze zdrowym jedzeniem?
|
|
| |
kamma
moderator forumowy expert   wiadomości 697 zarejestrowany 30/6/2006 status offline
|
wysłano 10/4/2007 godz. 14:35 |
Witaj na forum!
Moja córka jest niewiele młodsza od Twojej i od września w zasadzie mogłaby
pójść do przedszkola. Ale jakoś mi się nie spieszy.... Zobaczymy jak będzie
z pracą itd. Jeśli będę mogła zostać z nią jeszcze przez jakiś czas w domu,
to zostanę.
A gdzie mieszkasz? Szukałaś w swoim mieście wege-przedszkola? My jesteśmy z
Wrocławia, z tego co wiem jest tu jedno makrobiotyczne przedszkole.
Natomiast z przedszkolem "zwykłym" może być problem... Poszukaj sobie
postów kazamuko, jak to przydzielono jej kuratora, bo dyrektorka
przedszkola uważała, że wie lepiej, czego dziecku potrzeba.
Ale słyszałam też o przedszkolach, w których wege-dieta nie stanowi
problemu. Trzeba wcześniej się zapoznać z ekipą danego przedszkola,
popytać, poobserwować. Zasięgnąć opinii od innych rodziców. Wegetariańskich
dzieci jest coraz więcej, więc przedszkola muszą się na taką "nowość"
otworzyć.
Z jedną tylko rzeczą chyba nie da się wygrać... Z presją rówieśników.
Wszystko zależy od wewnętrznej siły dziecka, no i od porzeby akceptacji.
Ale jeśli dziecko czuje się w domu akceptowane, ma wysoką samoocenę i
rozumie, dlaczego jest wege, to nie podda się presji. Ufff... to spore
wymagania
Damy radę |
|
bartekd
bywalec   wiadomości 123 zarejestrowany 16/3/2007 status offline
|
wysłano 10/4/2007 godz. 16:40 |
quote: Poszukaj sobie postów
kazamuko, jak to przydzielono jej kuratora, bo dyrektorka przedszkola
uważała, że wie lepiej, czego dziecku potrzeba.
Cooo? Zrobioono? Kurator?! O lelum, cóż za ignorancja... ____________________ Forum o zdrowiu: http://www.zdroweczko.pl |
|
oliviolina
początkujący   wiadomości 14 zarejestrowany 10/4/2007 status offline
|
wysłano 10/4/2007 godz. 19:12 |
dzięki Kamma. u mnie nie ma typowych przedszkoli wege, jednak w prywatnych
chętniej dostosowują dietę. ale już w styczniu nie było wolnych miejsc na
nowy rok szkolny, a poza tym opłaty w takich przedszkolach przekraczają
trochę nasz budżet. ja też się pocieszałam że dzieci wege jest coraz
więcej, ale wciąż jest to kropla w morzu. sytuacja kobiety opisanej w WŚ
przeraziła mnie. pocieszam się,że ona jest z małej miejscowości. oj. trzeba
nie dać się zwariować.
|
|
kamma
moderator forumowy expert   wiadomości 697 zarejestrowany 30/6/2006 status offline
|
wysłano 11/4/2007 godz. 10:30 |
Czytałam w innym wątku Twoją wypowiedź o dostosowaniu diety
dzieciom-alergikom. Stosuję pewną przewrotną strategię, gdy ludzie częstują
moją córkę czekoladą lub innym paskudztwem. Mówię, że jest uczulona.
Przynajmniej nie muszę się tłumaczyć z jej wegetarianizmu osobom, których w
ogóle nie powinno to obchodzić. Zastanawiam się, jak zareagowano by na coś
takiego w przedszkolu...
Oczywiście nie chodzi mi tutaj o oszukiwanie ludzi dla świętego spokoju.
Ale niestety wielu ludzi wtrąca się w dietę mojego dziecka, choć wiedzę
mają marną, a prawa - ŻADNEGO.
Ciekawe, jak to będzie w przedszkolu. Na początek będę oddawać córkę na
krótko, z pominięciem pory posiłku. A potem może będę sama dla niej gotować
i zanosić. Myślałaś o tym? |
|
oliviolina
początkujący   wiadomości 14 zarejestrowany 10/4/2007 status offline
|
wysłano 11/4/2007 godz. 16:28 |
witaj Kamma. Też przez głowę mi przeszło żeby powiedzieć że dziecko ma
alergię na mięso, ale wydaje mi się,że nie tędy droga. To byłaby
ostateczność, żeby kłamać a ja mam nadzieję, że do tak radykalnych środków
nie będę zmuszona ( choć ja jako mięsożerca miałam uczulenie na wołowinę).
Dziś namierzyłam przedszkole, gdzie można donieść swoje produkty spożywcze.
Jednak w przypadku całkowitego zrezygnowania z zaprowiantowania jest
potrzebna opinia lekarska że np.dziecko jest tak silnym alergikiem, że musi
mieć szczegółowo dostosowaną dietę.Dla mnie wiadomość, że będę mogła
donieść własne zupki i produkty jest wystarczająca. Pytanie teraz, do
którego przedszkola będę zakwalifikowana? No cóż. Liczę na pomoc Aniołków.
A co do czekolady. Moje dziecko nie pytało o czekoladę, nie znało jej
smaku, dopóki na mikołaja nie dostała tzw.świątecznego kalendarza z
czekoladkami, no i jak zobaczyła że inne dzieci się opychają to też
spróbowała. od tej pory kilka razy w towarzystwie wzięła kosteczkę. Nie
zabraniam, ale zawsze ostrzegam że po słodyczach częściej psują się zęby.
na szczęście nie widzę w jej oczach zachwytu smakiem czekolady, a dziwię
się trochę, bo mąż lubi słodycze no i jest mięsny. Nasza wegetariańskość
przeszła ciężką próbę i trzeba było pójść na pewne kompromisy. Tak jak
obserwuję wypowiedzi innych wege, to być może nie uznali by nas za
wegetarian. Ja zresztą w towarzystwie nie afiszuję się z tym, stwierdzam po
prostu, że nie jem mięsa i tyle. Pozdrawiam |
|
kazamuko
stały bywalec   wiadomości 641 zarejestrowany 21/10/2005 status offline
|
wysłano 13/4/2007 godz. 02:04 |
Dzisiaj 6 letni synek koleżanki z bloku obok oświadczył mi, że też został
wegetarianinem, nawet już ładnie to wymawia, bo kiedyś mówił, że my
jesteśmy wetarianie he he.Naszło go coś po filmie "Pajęczyna
Charloty"...
tą kobietą z WŚ pewnie ja jestem, bo pisali o tej sprawie. Z tego co wiem
wszystko zależy jak się trafi, najlepiej donosić własne posiłki. Przykro mi
to mówić ale w przedszkolu jest często "śmieciowe" jedzenie, dla mnie to
był istny szok. Pamiętam, że np.dawali dzieciom czarna słodzoną herbatę, my
pijemy zielone, owocowe, wszystko ale bnie czarna no i bez cukru...Wydaje
mi się, że lepiej mówić o alergii, ale z drugiej strony i tak się wyda, bo
przecież dziecko mówi kim jest...i wtedy zaczynają się jazdy.
Co do przedszkoli to teraz jest afera, którą rozpętał mój sensei od aikido,
pańcia w jego przedszkolu uznała, że aikido to sekta jakaś jest, proboszcz
coprawda go nie zna i poznac nie chce ale i tak wie lepiej :-). Dla mnie to
nie nowina, pochwaliłam się kolegom z sekcji, że to moja kolejna sekta, bo
w tym kraju wegetarianie, ekolodzy tez tak są traktowani, wcześniej
chodziłam sobie na jogę i ludzie tez mówili, że sekta, no i wiele lat byłam
punkówą . Chłopcy trochę oburzeni, a sensei do prasy i
zrobił z babska posmiewisko na cała Polskę, czytałam wpisy w necie przy
temacie...popłakałam się ze smiechu, bo sporo było takich na wesoło, ludzie
wyśmieli absurd tego...myślę, że wiele zalezy gdzie się trafi i że będzie
coraz lepiej. Promujmy wegetarianizm, moja córcia się wybroniła, skubana
zdrowa jest choć szynki nie jada no
a juz w maju kolejny ogólnopolski tydzień wegetarainizmu, wspaniala okazja
by zrobic coś w swoim miasteczku, ja rok temu zrobiłam i odnalazla się pani
wegetarianka co mieszka dwa bloki dalej... już
nie jesteśmy same pozdrawiam |
|
visel
 wiadomości 355 zarejestrowany 10/4/2007 status offline
|
wysłano 13/4/2007 godz. 12:52 |
poszukaj przedszkola,w ktorym mozesz wybrac wersje" z posilkiem lub
bez".wybierasz opcje "bez"i przyszykowujesz jedzenie dla dziecka.
|
|
kasik
świeżaczek   wiadomości 1 zarejestrowany 13/4/2007 status offline
|
wysłano 13/4/2007 godz. 18:06 |
Witam
Moja córeczka chodzi do przedszkola od dwóch tygodni. Ma prawie trzy latka
i jest wegetarianką od urodzenia. Mieszkam w małej miejscowości więc coś
takiego jak wegetariańskie przedszkole to rzecz nierealna. Sama gotuję dla
niej posiłki i zawsze staram się by były podobne do tych które jedzą
pozostałe dzieci. Jest oczywiście jedyną wegetarianką w przedszkolu co
spowodowało sporo zamieszania, rozumiecie: normy żywieniowe problem co
powie sanepid na posiłki przynoszone z zewnątrz ale jakoś udało się dogadać
z panią dyrektor i jak narazie jest ok choć dzisiaj pani intandentka
zapytała: kiedy nam się znudzi to przynoszenie obiadków... Ale co tam nie
przejmujemy się już takimi rzeczami
Pozdrawiam gorąco wszystkie mamy wegetariańskich przedszkolaków ____________________ kasik |
|
oliviolina
początkujący   wiadomości 14 zarejestrowany 10/4/2007 status offline
|
wysłano 18/4/2007 godz. 22:56 |
witajcie. wstępnie rozmawiałam z dyrektorką i będę mogła donosić jedzenie.
zobaczymy jak to się będzie miało w praktyce. ale jedną rzecz wam powiem. w
jednym z przedszkoli powiedziałam że dziecko jest alergikiem no i m.in.nie
je mięsa. pani zapewniła, że bedzie miało gotowaną osobną zupkę na kostce
rosołowej!!! myślałam że padnę z wrażenia. ja takiego paskudztwa sama bym
nie zjadła, a co dopiero dziecko z alergią! no cóż... ale co się dziwić
skoro reklamują w mediach zdrową porcję warzyw w saszetce, tylko zalej
wrzątkiem i już. teraz dieta w przedszkolu zeszła na drugi plan
bo dziecko dość histerycznie zareagowało po dniu otwartym w przedszkolu.
będziemy musiały jakoś przez to przebrnąć. |
|
|
|
|
|