Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

trudności ze stypą  

Strona 1 / 2 Następny
  RSS

olaboga
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 7
22/06/2009 3:41 am  

nie wiem czy umieściłam temat w dobry wątku, jeśli nie z góry przepraszam... mój kłopot dotyczy stypy, na którą mam się udać za dwa dni. Jak wiadomo na obiad podają najpierw rosół, a pózniej zapewne na talerzu zostanie podana mi pod nos rolada z sosem kluskami no i jakąś surówką. I co zrobić w takiej sytuacji? nie chce robić zbyt wielu problemów i prosić o inne porcje bo wiem, że strata bliskiej osoby to ogromna tragedia, a odmówić rosołu i obiadu który z góry został zapłacony też dziwnie. Może forumowicze podzielą się ze mną swoim doświadczeniem w tych sprawach...


OdpowiedzCytat
alex29091
rozmówca
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 57
22/06/2009 1:00 pm  

Witaj Olaboga,

z tego co piszesz wynika że stypa odbędzie się w restauracji. Spróbuj może porozmawiać z kimś z obsługi, może zgodzą się podać Ci jakieś danie wegetariańskie mieszczące się w cenie tego opłaconego przez organizatora stypy. Na ewentualne pytania otoczenia możesz powiedzieć że akurat tego co podano wszystkim nie lubisz czy coś takiego...


OdpowiedzCytat
olaboga
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 7
22/06/2009 2:47 pm  

Tak, stypa odbywa się w restauracji. Nie jest to bliska rodzina, więc troche mi trudno rozmawiać z kimkolwiek poza ich wiedzą i załatwiać coś innego. Jestem już tak zdesperowana, że nie wiem czy nie zgodzić się na pół chochli rosołu, a z drugiego dania mięsko wziąć komuś do domu, ewentualnie zapytać na kuchni czy nie dało by rady jakiegoś omletu dla mnie zrobić... ale co z tym rosołem 😐

Wegetarianką jestem dopiero od roku, a tamta rodzina jest bardzo tradycyjna więc wiem, że gdybym nic nie zjadła, albo załatwiała sobie coś na kuchni po prostu byli by zgorszeni, że wydziwiam jakbym się miała otruć ;\\

[edytowane 22/6/2009 przez olaboga]


OdpowiedzCytat
pmk
 pmk
bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 219
22/06/2009 3:08 pm  

zawsze możesz powiedzieć, że nie jesteś głodna 🙁 i zjeść symbolicznie jakąś sałatkę 😛 czy coś tam ... dasz rade 😎

mn


OdpowiedzCytat
Paulina160587
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 181
22/06/2009 3:37 pm  

Ja byłam w podobnej sytuacji. Na stypie chrzestnego. Gdy "wjechał" rosół z trupa i kelner zbliżył się i chciał nalać najzwyczajniej podziękowałam. Czułam się nieswojo patrząć jak inni wchłaniają danie, ale przeżyłam jakoś to.. Patrzyli się na mnie dziwnie.. wiadomo. Potem postawili rolady itd wzięłam pyrki bez sosu czy tam jakies kluski i surówki. Chciałam by jaknajszybciej to się skonczyło;/ Gdyby to nie była moja rodzina pewnie bym nie poszła.

W lipcu moja siostra ma wesele. Będą trupy:( Jakoś muszę przeżyć i to wydarzenie. Mama pytała się czy mają dla mnie zrobić coś specjalnego, ale ja nie chcę sprawiać kłopotu. Poza tym jak sobie sama zrobię to wiem co jem, a nie że bedę się zastanawiała czy napewno mogę to zjeść. Jak wiadomo dla niektórych to nawet ryba nie jest mięsem. Ech.


OdpowiedzCytat
olaboga
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 7
23/06/2009 3:16 am  

Gdyby to była moja rodzina to bez żadnych wyrzutów zamówiłabym u kucharza jakiś omlet zamiast mięsa, ale nie jest.... Najgorsze jest to, że tam nie będzie podawana mięso na półmiskach tylko prosto na talerzu porcja podana pod nos. Na weselu jest masa ludzi i nikt raczej nie patrzy drugiemu w talerz, jest większe zamieszanie. Na stypie za to parę osób na krzyż i jeszcze sami obcy którzy zachowują się jakby pierwszy raz w życiu widzieli wegetarian...


OdpowiedzCytat
Paulina160587
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 181
23/06/2009 2:39 pm  

W takim bądź razie nie pozostaje Ci nic innego jak odstawienie talerza na bok lub komuś podać do zjedzenia. Z głodu nie umrzesz od razu:P a co sobie ludziska pomyślą to nie Twój problem:)) Chyba że wymyślisz coś innego, bo ja nie mam lepszego pomysłu:(


OdpowiedzCytat
Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 3467
23/06/2009 7:57 pm  

Miałam podobną sytuację i jadłam suche ziemniaki z surówką. Jak boli ich strata bliskiej osoby nawet nie zauważą. A tak w ogóle nie musisz iść na stypę. Obecność na pogrzebie jest jakby obowiązkowa ale na stypie już nie. Pamiętam, że resztki ze stypy zwykle brało się do domu więc nic się nie zmarnuje.
Apropos... NIENAWIDZĘ STYP! Włączyć tylko muzykę i prawie jak na weselu. 😡 Ludzie nie mają szacunku dla zmarłych 😡


OdpowiedzCytat
rubia
forumowy expert
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 1077
23/06/2009 9:03 pm  

Podobnie jak Paulina i Bellis wcinałam jakiś czas temu na stypie po pogrzebie wujka ziemniaki z surówkami- na szczęście surówki były pyszne, a moją porcję mięsa z sosem oddałam żarłocznemu wujkowi- w każdej rodzinie taki się znajdzie 😉 - obsługa nie robiła żadnego problemu. Rodzina też zniosła ten fakt z godnością, znając mnie od lat jako odszczepieńca. Co do samej stypy: rozumiem, co masz na myśli, Bellis. Ta impreza w zalożeniu ma być przeznaczona dla rodziny i znajomych, którzy przyjechali z daleka; dla takich "strudzonych wędrowców", których nie wypada wypuszczać głodnych, ale, niestety, często stypa przeradza się w zwykłą popijawę ( w myśl zasady: każda okazja dobra). Myślę, że samemu zmarłemu nie robi to wielkiej różnicy, ale bywa afrontem wobec tych bliskich, którzy naprawdę odczuwają stratę. Ale co zrobić- trudno wychowywać dorosłych ludzi .


OdpowiedzCytat
tru
 tru
stały bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 872
23/06/2009 9:33 pm  

Witaj 🙂
Zacznij od tego, że nie stwarzasz żadnego problemu. Masz prawo do bycia wegetarianką a spełnianie oczekiwań innych wbrew sobie to poddawanie się ich terroryzmowi. Powiem więcej - ci "inni" nawet nie określili swojego stanowiska (bo przecież jeszcze stypa się nie odbyła), więc to jest poddawanie się własnemu terroryzmowi żeby spełnić oczekiwania kogos kto jeszcze tych oczekiwań nawet nie wyraził 😉
Nie uwazasz że to przesada ? 🙂 Szef kuchni jesli jest wykształcony w zawodzie musi umiec nakarmić wegetarianina, jak nie - trudno obejdziesz się jakoś te 3 godziny bez jedzenia.

Mam dla Ciebie gotowe rozwiązanie - księgarnia. Plecam znaleźć jakąś pozycję o asertywności.
Idąc za wikipedią, asertywność to:
* umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb, życzeń, poczucia winy,
* umiejętność odmawiania w sposób nieuległy i nieraniący innych,
* umiejętność przyjmowania krytyki, ocen i pochwał,
* autentyczność,
* elastyczność zachowania,
* świadomość siebie (wad, zalet, opinii),
* wrażliwość na innych ludzi,
* stanowczość.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Asertywno%C5%9B%C4%87


OdpowiedzCytat
olaboga
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 7
24/06/2009 2:07 am  

uufff.. już po!! doszłam do wniosku,że podziękuje pani za rosół, a pózniej zjem same ziemniaki i surówkę. Pani kelnerka podeszła misą rosołu, a ja powiedziałam grzecznie, że dziękuje ale jestem bezmięsna. A tu zdziwiła mnie jej reakcja, bo zamiast odejść dalej i rozlewać od razu zapytała co chce na drugie danie. Wyszło na to, że sama zaproponowała mi zasmażany ser w panierce i dostałam go jako jedna z pierwszych, a na dodatek nie rzucało sie to w oczy bo reszta miała kotlet drobiowy, który z daleka wyglądał podobnie. Więc z tego morał, że należy od razu iść do obsługi i na samym początku zapytać grzecznie o jakieś dania bezmięsne 🙂 Wszystko było by super gdyby te serki były ładnie opieczone, ale wyglądało to tak jakby ktoś odkroił dwa grube, nawet bardzo grube plastry sera i obtoczył tyłko w bułce tartej bez jajka. W środku był zimny i twardy a na zewnątrz poroztapiany. Ale mimo tej uwagi bardzo się cieszę, że nie musiałam siedizeć i patrzeć na to jak inni wcinają. A czy ser był na podpuszczce to też zostaje wielką tajemnica...


OdpowiedzCytat
Kulcik
świeżaczek
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 1
24/06/2009 3:08 am  

ach ci Polacy, na każdej imprezie rosół 😉 spotkałam się już z różnymi reakcjami na moje "nie, dziękuję" od przerażenia w oczach do kompletnego zignorowania i podania mi tego nieszczęsnego rosołu (widać, jak słuchają klienta :D). Jeśli chodzi o drugie danie - loteria. Babcia organizowała rocznicę ślubu, poprosiła o wegetariańską wersję kolacji dla mnie. Jeśli dla szefa RYBA jest wege, to gratuluję. Inna impreza, komunia kuzyna. W życiu nie widziałam żeby na stole stało tyle mięcha! Gdyby zabrać całą resztę i tak spokojnie by się najedli. Natomiast na studniówce wręcz przeciwnie, czułam się skrępowana, bo traktowali mnie jakbym nie umiała powiedzieć czego chcę, wciskali mi wegetariańskie danie, bo ktoś powiedział że jestem wegetarianką, mimo że wcale nie miałam ochoty jeść.
Dużo marudzę, wiem 😉 ale jedzenie najlepsze jest, kiedy robię je sama i wiem co pcha się do garnka 😉


OdpowiedzCytat
Paulina160587
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 181
24/06/2009 2:37 pm  

tru masz rację.. ach ta asertywność wciąż mam z nią problemy:( taki już mam charakter..


OdpowiedzCytat
Lily
 Lily
Famed Member
Dołączył: 17 lat  temu
Posty: 4164
24/06/2009 2:40 pm  

Mnie się zdarzało na imprezach z rosołem jeść sam makaron widelcem 😉 Na weselu kuzyna oczywiście wzbudziłam sensację, na chrzcinach było dla mnie zamówione danie wege, ale bez zupy, czyli też makaron z zupy mi został 😉 W każdym razie choć asertywna nie jestem, rosołu nie zjem, nawet jeśli wybrnęłabym z sytuacji dość niezręcznie.

http://szydelkoikoraliki.blogspot.com


OdpowiedzCytat
Andros
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 363
24/06/2009 5:45 pm  

Mnie się zdarzało na imprezach z rosołem jeść sam makaron widelcem

Haha, ja robię to samo 🙂 ale póki co nie miałem problemów z jedzeniem weselnym czy okolicznościowym, zawsze nawiązuje się ciekawa rozmowa kuzynostwem i jest wesoło 😉 a mnie pozostają sałatki 😉

A stypa? jeśli byłaby to bliska osoba to chyba nawet nie miałym ochoty nic zjeść :/ co do tego smażonego sera (mniam 😛 ) to wiesz, liczy się gest hehe


OdpowiedzCytat
Strona 1 / 2 Następny
  
Praca