Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

Eutanazja i usypianie zwierząt.  

Strona 1 / 2 Następny
  RSS

Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 3467
29/12/2008 2:34 pm  

Tak mnie ostatnio naszło na rozmyślania dotyczące usypiania zwierząt. Mam psa już w podeszłym wieku i zastanawiałam się co dalej? Boję się, że zacznie mi ciężko chorować. Pojadę do weta a on do mnie powie: 'najlepiej uśpić'. Co wtedy? Powiem szczerze, że usypianie zwierząt kojarzyło mi się z takim daniem świętego spokoju samemu sobie. Aby nie patrzeć na cierpienia przyjaciela. Ale przyjaciół się nie zabija. Chyba bym nie potrafiła.
Czym innym jest eutanazja sama w sobie gdy człowiek może sam podjąć decyzję o swojej śmierci(pomijam kwestie prawne). Spotkałam się z czymś takim w mojej rodzinie. Ktoś nieuleczalnie chory mówił, że chce umrzeć. Zwierzę już nie może tego powiedzieć.
Jestem bardzo ciekawa co sądzicie na ten temat. Taka studnia bez dna.


OdpowiedzCytat
jazz
 jazz
stały bywalec
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 651
29/12/2008 2:47 pm  

ja niestety/stety zrobiłam to pół roku temu 🙁 mojemu psu ze starości wysiadły wszystkie organy wewnętrzne tylko nie serce. miał tak cholernie silne serce że pracowało mimo ogólnego zatrucia organizmu. to było straszne on po prostu zaczął już gnić od środka żywcem .brak pracy nerek, żółtaczka... a serce bije :(( :(( :(( możecie mnie potępić ale ja nie mogłam patrzeć jak mojemu ukochanemu język gnił dosłownie. zamówiłam weta do domu brunuś już nie mógł się ruszać. pan był bardzo cichutki i delikatny ja byłam przy nim to był najgorszy dzień w moim życiu :(( :(( :(( nikomu tego nie życze , ale wiem nawet z dzisiejszej perspektywy że inaczej nie mogłam postąpić 🙁
nawet powinnam to zrobić wcześniej bo konał tak już 3 tyg ,ale wcześniej nie byłam na to gotowa.
to tak okropne że nawet teraz płaczę jak to piszę. strasznie go kocham :(( :(( :((

na awatarku to właśnie BRUNUŚ

[edytowane 29/12/2008 przez jazz]

gdyby zwierze zabiło z premedytacją, byłby to ludzki odruch.


OdpowiedzCytat
pawel747
bywalec
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 330
29/12/2008 4:46 pm  

Trudno stwierdzić, nie będąc w takiej sytuacji... Jeśli widać, że zwierzę bardzo cierpi i nie ma żadnych szans na to, że wyzdrowieje... To jeśli sumienie pozwala...
Myślę, że na Twoim miejscu, jazz, zrobiłbym to samo 🙁


OdpowiedzCytat
rednoska
forumowicz
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 34
29/12/2008 5:08 pm  

Trudno stwierdzić, nie będąc w takiej sytuacji... Jeśli widać, że zwierzę bardzo cierpi i nie ma żadnych szans na to, że wyzdrowieje... To jeśli sumienie pozwala...
Myślę, że na Twoim miejscu, jazz, zrobiłbym to samo 🙁

zgadzam sie z Pawłem... eutanazja zwierzecia w momencie gdy ciepri skrajnie i nie ma zadnych szans uratowania jego zycia eutanazja jest wrecz wskazana... oszczedza mu cierpien - choc jest to nie lada trudne wyzwanie dla samego siebie... I inaczej trzeba patrzec na taki przypadek a nie jak u mnie w miejscowosci jest wet ktory usypia jak leci - bo dziecku sie znudzil pupil (najblizsze schronisko ode mnie lezy jakies 40km) albo urusl za duzy, albo sto innych wymowek... znajomy zalozyl mu sprawde ale przegral bo nie mial wystarczajacych dowodow 🙁

im bardziej poznaje ludzi tym bardziej kocham zwierzeta


OdpowiedzCytat
Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 3467
29/12/2008 5:21 pm  

Rednoska błagam Cię zmniejsz avatar 😛

[i][ja również i przy okazji proszę wszystkich o niecytowanie wiadomości znajdującej się bezpośrednio nad Waszą - xxl][/i]

[edytowane 29/12/2008 od xxl]


OdpowiedzCytat
rednoska
forumowicz
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 34
29/12/2008 6:20 pm  

zmiejszylam go zobacze teraz czy bedzie dobry...

im bardziej poznaje ludzi tym bardziej kocham zwierzeta


OdpowiedzCytat
pawel747
bywalec
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 330

OdpowiedzCytat
Fatty
weteran forum
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 2286
29/12/2008 9:06 pm  

Bywa, że zwierzę cierpi tak, że to po prostu trzeba przerwać, aby ulżyć zwierzęciu a nie sobie.Opowiem Ci jak to było w przypadku mojego Ikona(szczur).

W listopadzie tamtego roku wymacałam u niego guzka pod okiem , nowotwór zaczął szybko postępować, żżerać go od środka. Ikon z potężnego, prawie kilogramowego szczura schudł straszliwie, był tak kruchy, że aż kłuł gdy brałam go na ręce. Cały czas się krztusił, kichał, bezustannie sączylo mu się z nosa, już po tak drastycznej utracie wagi ktoś wspomniał o uśpieniu ale kategorycznie się nie zgodziłam: gdy go wypuszczałam na pokój buszował jak dawniej, jak gdyby nigdy nic, widać było po nim, że on BARDZO chciał żyć.

Był jednak coraz słabszy, wkrótce doszły poważne problemy z oddychaniem... gdy nie mógł zaczerpnąć tchu biegał po klatce jak oszalały, potem padał usiłując łapać powietrze a ja wyłam, że to już koniec... W międzyczasie odszedł z niewiadomych przyczyn jego brat, Fabio(okaz zdrowia) i od kiedy Iki został sam, choroba nabrała jeszcze większego tempa, z dnia na dzień przestał wchodzić na hamak(nie był już w stanie wspiąć się o kratkach) nie mógł już jeść twardszych pokarmów, więc albo podawałam mu papki z rozgotowanych warzyw, albo gerberki.Oślepł, już nie chodził a czołgał się, ale to nadal był mój Ikonitos: który witał mnie gdy wracałam, domagał się pieszczot, spał zwinięty w kłębuszek na kolanach... Wtedy moja siostra patrząc na przerzedzone, nastroszone futerko szczura okrywające obciągnięte skórą kosteczki, na zapuchnięte, niewidzące oczy, na nosek brudny od porfiryny powiedziała, że powinnam go uśpić, ale ja wiedziałam, że jeszcze nie czas...

Ten czas nastąpił w sobotę, ataki duszenia się jeden za drugim, ja robiłam mu inhalacje mając nadzieje,że jednak to przejdzie taj jak to bywało wcześniej, ale było coraz gorzej... już się poruszał tylko leżał przytulony do mojej ręki i usiłował łapać powietrze.
Tak, miałam chwilę gdy już nie chciałam na to patrzeć. Zostawiłam Ikiego w klatce i uciekłam z pokoju. Ale jak mogłam zostawić przyjaciela samego?... Wróciłam, wzięłam, przytuliłam... Było coraz gorzej i gorzej... miałam pozwolić aby zginął w męczarniach, dusząc się powoli? Wieczorem moja siostra zadzwoniła do weta, najłatwiej byłoby wtedy uciec z gabinetu ale nie mogłam go tak zostawić, przytulałam go gdy gasł.

Teraz wszystko to przed oczami znowu mi stanęło, ryczę i załzawione ślepia rodzinie tłumaczę tym, że psiknął mi do oka sok z mandarynki..

Czasami po prostu trzeba przerwać cierpienie...

[b]Bellis_perennis[/b], znam jednak przypadek odpowiadający w 100 % Twojemu zdaniu:

:że usypianie zwierząt kojarzyło mi się z takim daniem świętego spokoju samemu sobie.Aby nie patrzeć na cierpienia przyjaciela.

Kotka mojej kuzynki w skutek spotkania z samochodem musiała mieć amputowaną łapkę.
Dziewczyna zwierzała mi się, że gdyby wcześniej wiedziała,że kot tak będzie cierpiał po operacji, od razu kazałaby ją uśpić(a kotka miała TYLKO zmiażdżoną łapkę poniżej nadgarstka!- mówię tylko, bo obrażenia po potrąceniu przeważnie są znacznie poważniejsze)... Niestety kilka dni później wdało się zakażenie, wet zapowiedział, że uratuje kota, tnąc łapę wyżej. Właścicielka nie zgodziła się, nie chcąc męczyć zwierzęcia i zapadła decyzja o uśpieniu. Kocina powędrowała za Tęczowy Most choć moim zdaniem wcale nie było jej to tak wcześnie pisane, ewidentnie istniała spora szansa aby kot, trzyłapek żył jeszcze długo i szczęśliwie... kicia miała niespełna 1,5 roku.

[edytowane 29/12/2008 przez Fatty]

Białowieska się Puszcza.


OdpowiedzCytat
Stanisław
weteran forum
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 1576
29/12/2008 9:57 pm  

🙁 Trudny jest to temat do rozmowy. Niestety, dotyczy on wszystkich istot żyjących na Ziemi włącznie z ludźmi i przykro jest obserwować cierpienia kogoś chorego, dla którego nie ma już szansy na wyleczenie. Nie wiadomo, czy lepsza jest nasza pomoc temu komuś w odejściu do drugiego świata, czy też maksymalne uśmierzenie cierpienia środkami farmakologicznymi i czekanie aż sam przejdzie na drugą stronę. Czasem myślę, że szczęście mają Ci, którzy odchodzą na drugą stronę gwałtownie w wyniku zdarzenia losowego, wypadku albo w trakcie snu.

Zdobywać majątek za cenę zdrowia znaczy to samo co odciąć sobie nogi by kupić za nie parę butów.


OdpowiedzCytat
Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 3467
29/12/2008 10:23 pm  

[b] Paweł[/b] ja wpisywałam w wyszukiwarkę eutanazja... 😮
Zaczynając ten temat chciałam też przywołać eutanazję u ludzi.

[b]Fatty [/b] ja miałam podobną sprawę z sąsiadem. W zasadzie jak się teraz zastanawiam to uśpienie nie było potrzebne. Co gorsze sąsiad chciał aby mój pies był przy tym jak usypiają jego psa . Ja byłam wtedy w liceum i miałam lekcje, nic nie wiedziałam. Mój tata się zgodził na to... Sąsiad twierdził, że Reks będzie dzięki temu spokojniejszy i tak się pożegnają. Skutek: Dżeki chory i wystraszony, boi się weterynarza do teraz. Zresztą chciał pogryźć weta. A czy Reks był faktycznie spokojniejszy to nie wiem.


OdpowiedzCytat
rednoska
forumowicz
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 34
29/12/2008 10:38 pm  

Co do eutanazji ludzi... to ciężko stwierdzić czy jest dobra czy zła... każdy decyduje o własnym życiu i jeżeli zdobył się na rozstanie z tym światem przez wstrzyknięcie sobie jakiś środków to jest może jest to lepsze niż morfina do końca.... Moim zdaniem w Polsce powinno się zalegalizować Eutanazje...

im bardziej poznaje ludzi tym bardziej kocham zwierzeta


OdpowiedzCytat
Mayka
bywalec
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 162
30/12/2008 6:06 am  

Ja bardzo się boję, że będę musiała taką decyzję kiedyś podjąć. Mój pies, to już staruszek z bardzo chorm sercem i atakami duszności. Do tego wysiadają mu łapy, są momenty, kiedy nie daje rady samodzielnie wstać z posłania i muszę mu pomóc. Od wielu lat walczę o niego, pokonywaliśmy wiele kryzysów i jak narazie zawsze zwyciężamy. Jednak musi brać coraz więcej leków, a ja muszę coraz częściej robić mu zastrzyki żeby postawić go na nogi. Bardzo go kocham i mam nadzieję, że jeszcze trochę razem pożyjemy, a kiedy nadejdzie już ten czas, to chciałabym żeby po prostu spokojnie zasnął w moich ramionach, bez bólu i cierpienia, bez zastrzyku..... Ale jak będzie, tego nikt nie wie. Wet mówi, że już mu dużo czasu nie zostało, że i tak te 13 lat, jak na dużego psa z tyloma chorobami, to ogromny sukces. Mam nadzieję, że będę w stanie zauważyć kiedy skończą się chęci do życia, a zacznie się cierpienie. A jeszcze bardziej mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała tej decyzji podejmować....


OdpowiedzCytat
Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 3467
30/12/2008 2:33 pm  

Mayka Ty walczysz od dłuższego czasu a mój pies nigdy ale to nigdy nie chorował. A trochę latek już ma. Nie wiadomo co gorsze 🙁 chciałoby się mieć ich całe życie...


OdpowiedzCytat
katie_chatterbox
bywalec
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 147
30/12/2008 3:38 pm  

Mój wujek i moja ciocia uśpili swojego psa. Tłumaczyli się, że był już stary, chory, że załatwiał się gdzie popadnie itp. Wydaje mi się jednak, że się pospieszyli... Szczególnie, że to nie jego chcieli uwolnić od cierpienia, tylko bardziej siebie od problemów związanych z jego chorobą. 😡 Nie umiem się z tym jakoś pogodzić...
Mayka. Myślę, że to,

kiedy skończą się chęci do życia, a zacznie się cierpienie

, że to się czuje, kiedy jest się z kimś tak związanym emocjonalnie. Ale to, że walczysz o swojego przyjaciela jest najważniejsze:). Myślę, że jeśli pies widzi, że ma dla kogo żyć, to też będzie walczył o siebie...

Żadna prawda nie wydaje mi się bardziej oczywista niż ta, że zwierzęta potrafią myśleć i odczuwać tak jak ludzie


OdpowiedzCytat
Mayka
bywalec
Dołączył: 12 lat  temu
Posty: 162
31/12/2008 3:15 am  

Myślę, że jeśli pies widzi, że ma dla kogo żyć, to też będzie walczył o siebie...

Właśnie dziś weterynarz powiedział, że mój pies ma niesamowitą wolę walki i nie poddaje się chorobom. Powiedział też, że podarowałam mu kilka dodatkowych lat życia, bo gdyby nie moja walka, to już dawno nie byłoby go na świecie. Jakoś tak mi się ciepło na sercu zrobiło.


OdpowiedzCytat
Strona 1 / 2 Następny
  
Praca