Jędruś, kocham Cie:D
dzieki wielkie, witaminke A mam w 100% okej, ale o kwasach omega-3 bym w życiu nie pomyślała
Fakt, można iść do lekarza, poczytać, ale komu sie chce... :P:P:P
nie no zartuje:D ale szczerze mowiac to czytalam duzo o wypadaniu wlosów, szukałam różnych przyczyn... wiedzialam o wit.A i o niedoborach białka. hm, no nic, dzieki jeszcze raz.
Shaera
Mam pytanie.
Czytam forum z zainteresowaniem, wiem że lecytyna sojowa jest "be", ale odnoszę wrażenie, że cukier również jest niewegetariański... Czy to -o zgrozo! -prawda? Jeśli tak, to dlaczego. Będę wdzięczna za odpowiedź.
ps. Przy okazji chciałam się pochwalić: nie zjadłam ryby w galarecie na śniadaniu u babci. "Rzucam" ryby definitywnie! Odkąd dowiedziałam się o lecytynie, unikam słodyczy (przedtem jadłam codzinnie) i sądzę, że uda mi się wytrwać. (koniecznie muszę zrobić sobie wegetariańską czekoladę) W ogóle tyle się dowiedziałam w ostatnim tygodniu o wege... Dzięki, że jesteście!
Weganizuję sobie 🙂
Zapraszam do mojego bloga: http://cieciorka.blogspot.com/
Reiha,kinga i jak tam trwacie w odwyku?:)Qrde ja przed chwilą zjadłam z moim bratem na pół czekoladę:/ Wytrzymałam bez jedzenia słodyczy jakiś tydzień może trochę wiecej!!!No ja naprawdę wiem że to niezdrowe i że są tam składniki odzierzęce(np.lecytyna)no ale nie mogę wytrzymać jak ktoś je przy mnie czekolade czy jakieś ciastka i mnie częstuje...Jak tam u was...??Czy tylko ja nie moge się opanować !?!?
ja sobie wmawiam, że wszystkie słodycze zawierają odzwierzęce składniki :D, a jak czuję, że mi silna wola słabnie, to wręcz, że w czekoladzie mogłabym znaleźć kawal mięsa. To pomaga 🙂 Casem wiadomo, że zjem np ciastko [u babci konkretnie, ale ona jest na specjalnych prawach z racji swojej złamanej nogi - staram się jej nie odmawiać niczego, żeby jej nie urazić], ale generalnie unikam słodyczy.
Don't let me detain you.
Ja tyle razy próbowałam się od słodyczy odzwyczaić ale nie potrafię... Jak juz nie jem ze 4 dni słodycz to nagle przyjdzie moja mięsożerna ciotka, z jakoms czekoladą albo ciastkiem. Po prostu nnie mogę się odzwyczić. Kocham słodycze, i nie potrafię przestać xD Mogłabym jeść bez umiaru, gdyby nie moje mUm która się na mnie drze jak jem za dużo ;D
Czy wykonując wyrok na mordercy nie popadamy w błąd, jak dziecko, co bije krzesło, o które się uderzyło?
Przecież taka zwykła czekolada czy ciastka nie są bezpieczne dla wegetarian (skład). Napawdę cieżko znaleźc coś w miarę pospolitego, powszechnie dostępnego. Nie prościej naprawdę piec samemu? Bez wyrzutów sumienia itd.? Poza tym, ja po nadmiarze słodyczy mam odtrucie, wystarczy to ścierpieć i nie ciągnie już do tego.
[edytowane 20/8/2006 od Srebrna]
Reiha fajne masz sposoby może i ja tez spróbuję?!:)Srebrna ja doskonale wiem że jest to szkodliwe i w ogóle i jestem pełna podziwu dla Ciebie i innych,którzy nie mają tego nałogu(bo tak to mozna nazwać naprawdę)No nic będę nadal próbować,może sama coś upichce...Pozdrawiam:D
Ochota na słodycze może być też objawem zakażenia cacdida albicans, który to drożdżak zywi się cukrami, a jak nam je podjada, to dla nas niewiele zostaje. A tak przy okazji, czy ktoś wie, jak to zrobić, żeby jeść mniej? wszystkiego oczywiście 🙂
http://szydelkoikoraliki.blogspot.com
O Boże Lily weź mnie nie strasz...moze ja to mam:)ale nie ja po prostu nie mam silnej woli:( ale jeszcze spróbuj :exclam: !muszę :exclam: a co do jedzenia mniejszych ilości to może taki niewinny sposób...Duże talerze obiadowe zastapic śniadaniowymi:)mniej sie zmieści:D (Bo duzy napała ,mnie przynajmniej,chęcią na nałozenie sobie więcej:):)) Pozdr:D
Bardzo dobrze wiem, co czujecie. Też jestem uzależniona od słodyczy. Nie potrafie nawet wypić herbaty bez cukru. Uwielbiam wszystko co jest słodkie!!! kilka dni wytrzymuje bez słodyczy i klapa...nie potrafie tego sobie odmówić pomimo, że mam ku temu dwa ważne powody: schudnąc i dieta wegetariańska 🙁 no ale cóż...od jutra będe próbować po raz 300-ny...
Słuchajcie, ale jak chcecie się odzwyczaić od słodyczy, to pierwsze dni są właśnie najgorsze. Po prostu trzeba się czymś zająć, żeby was nie nosiło, że musicie np. opędzlowac czekoladę, bo nie wytrzymacie. Jak już się przetrwa te pierwsze dni (a wakacje to najlepsza chyba pora na rozpaczecie odzwyczajania), potem pójdzie już z górki. Ja np. dosłownie zapychałam się kiedyś rodzynkami, aż mnie mdliło, ale przynajmniej jako tako ochota na słodkie przechodzila. Dziś coraz rzadziej w ogóle napada mnie ochota na słodkości.
Nie moze być chęci nałożenia sobie więcej, bo gotuję na 1 osobę, ewentualnie na 2 - i jem/y tyle, ile było ugotowane, nigdy nic nie zostaje na później, nie gotuję nadmiarowo. A jeśli zjem malutko na obiad, to potem i tak żołądek będzie się potwornie dopominał o więcej. Jest po prostu pewna ilość, którą muszę zjeść, bo inaczej mnie nosi.
http://szydelkoikoraliki.blogspot.com
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






