Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

pytania odnośnie jajek i vegan.pl  

  RSS

ptakbezglowy
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 457
01/07/2007 8:31 pm  

jajeczne wątpliwości.

[i]19. Kury składają niezapłodnione jaja, które i tak byłyby nie wykorzystane.

Dzikie kury rzadko składają nie zapłodnione jaja. Kury domowe robią to tylko dlatego, że są manipulowane przez człowieka. Nie chodzi o to, że jajka się zmarnują, ale o to, że człowiek manipulując kurami w procesie produkcji jajek wyrządza im olbrzymie okrucieństwo. [/i]

słowo manipulacja i okrucieństwo pasują do siebie i daja mocny efekt. ale co to oznacza? chciałabym mieć pojęcie na czym polega to okrucieństwo w manipulowaniu kurami- czy to powoduje cierpienie fizyczne i psychiczne kur czy jest wyrazem duchowych poglądów autora? bo nieładnie tak narzucać duchowe poglądy.

[i]16. Kur nie obchodzi zabieranie im jajek.

Na wolności kura buduje sobie gniazdo i w przeciągu tygodnia składa około siedmiu jaj. Jeśli któreś z nich zginie, kura jest w stanie zastąpić je, pod warunkiem, że ma dostęp do wystarczającej ilości pokarmu. Właśnie tę umiejętność składania jaj eksploatują nowocześni farmerzy, ale robiąc to gwałcą jeden z podstawowych instynktów kury: reprodukcję. [/i]

Kury zniewolone przez człeka składają do kilku jajek w tygodniu, ale zwykle porzucają je i biegaja sobie po zagrodzie. Dopiero w chwili gdy kura zaczyna 'kwokać' (taki zwrot hodowlany), czyli strzeże jaj jak oka w glowie, można mówić o jakiejś reprodukcji. Wywalając kwokę z gniazda i zabierając jajka wyrządza się jej krzywdę. Nie widzę zaś problemu w tym by wykorzystać kurze możliwości nie sprawiając im cierpienia fizycznego czy psychicznego.


OdpowiedzCytat
yolin
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 297
01/07/2007 9:00 pm  

z tymi jajami to roznie bywa, jak ktos ma watpliwosci to najlepiej w ogole powinnien zrezygnowac
Te niezaplodnione sa zwykle z hodowli klatkowej , ekologiczne z hodowli gdzie sa koguty sa zaplodnione... kiedys przezylam szok rozbijajac jajo "wiejskie" od sasiadow, ktorzy maja w miare niezestresowane kury, w srodku byl martwy, na tyle rozwiniety kurczak, ze zajmowal cale jajo.
Od tego czasu unikam jaj kiedy moge,
Kura znosi tak dlugo jajka, az nie uzbiera jej sie powiedzmy 6-8 do wysiadywania, jak codziennie jej jedno zniesione znika to znosi dalej
wg mnie jest to co najmniej oszukiwanie kury , mozna to tez nazwac manipulacja, bo raczej nikt nie pyta kury o to czy moze sobie to jajo wziasc czy nie ma ona nic przeciwko,
Mialam kiedys kury, szczesliwe i nie zestresowane, o ktore bardzo dbalismy, bez koguta i te jaja jadlam bez wyrzutow sumienia. Wszystkie umieraly smiercia naturalna,

http://www.u2-site.com/ http://www.wegestudio.pl/NOTESY-k30-0-3-default.html


OdpowiedzCytat
vegetena
stały bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 964
01/07/2007 9:09 pm  

Manipulacja i okrucieństwo, to na każdej fermie, gdzie kury są tłoczone w klatkach, karmione byle czym, więc rozumiem autora. Chociaż i w hodowlach wiejskich, przydomowych są takie przypadki, gdzie kury się tylko męczy. Co do drugiego punktu, to się zgadzam z Ptakiembezglowy:

Nie widzę zaś problemu w tym by wykorzystać kurze możliwości nie sprawiając im cierpienia fizycznego czy psychicznego.


OdpowiedzCytat
Lily
 Lily
Famed Member
Dołączył: 17 lat  temu
Posty: 4164
01/07/2007 9:15 pm  

Kiedyś hodowaliśmy kury, taka kura każdego dnia składa jajko gdzie indziej i nie zawsze pamięta, że to zrobiła. Czasem znajdywało się takie stare, już dawno zepsute gdzieś pod krzakiem. Co innego chów klatkowy 🙁

http://szydelkoikoraliki.blogspot.com


OdpowiedzCytat
ptakbezglowy
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 457
01/07/2007 10:09 pm  

Chów klatkowy- przekleństwo. Litanię na temat cierpień zadawanych kurom w chowie klatkowym czy nawet ekologicznym znam na pamięć.
Chodzi mi natomiast o wszelkie Przeciw w warunkach, kiedy kura umiera śmiercią naturalną.
I jajka są niezapłodnione. Aczkolwiek wiem, że dla niektórych płód nie reprezentuje sobą nic wartościowego, więc tu sprawa jest w pewnym sensie załatwiona.

Hm, jak rozumiem często problem polega na tym, że kura czeka aż zgromadzi jej się odpowiednia liczba jaj, a że wciąż jedno ubywa ona tak czeka w nieskończoność... no ale to chyba wtedy kiedy przychodzi czas na macierzyństwo, kiedy w nioskę wstępuję kwoka, a nie ot na codzień.

[edytowane 1/7/2007 przez ptakbezglowy]


OdpowiedzCytat
Lily
 Lily
Famed Member
Dołączył: 17 lat  temu
Posty: 4164
01/07/2007 10:32 pm  

To chyba zależy od pory roku, kura na wiosnę ma potrzebę zostania matką i wtedy bardzo się z tym obnosi 🙂

http://szydelkoikoraliki.blogspot.com


OdpowiedzCytat
ptakbezglowy
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 457
01/07/2007 10:39 pm  

To chyba zależy od pory roku, kura na wiosnę ma potrzebę zostania matką i wtedy bardzo się z tym obnosi 🙂

No wiesz... teraz kury powinny zrobić kampanię w internecie przeciwko stereotypom. ;]


OdpowiedzCytat
e-anandas
bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 195
06/07/2007 5:28 am  

Moi Rodzice choduja kury bezstresowo, laza gdzie chca, znosza jajka kiedy chca i gdzie chca, gina rozszarpane przez psa lub ptaka kiedy nie chca a moze kiedy chca i zostaja kwokami pewnie tez kiedy chca bo to sa takie wyzwolona, swiadome kury 🙂

Tylko zycie poswiecone innym warte jest przezycia....


OdpowiedzCytat
barbra2
forumowicz
Dołączył: 17 lat  temu
Posty: 34
06/07/2007 12:10 pm  

Babcia trzymała kury na dość duzym ogrodzonym terenie, gdzie mogły sobie swobodnie chodzić i grzebać. Co prawda bardzo szybko wyglądało tam jak na poligonie bez kawałka zieleni, ale kurom to nie przszkadzało, bo musielismy im znosić całe naręcza trawy i innej zieleniny, siedziały sobie w ciemiu pod drzewem i łaskawie wstawały rozgrzebać to co przynieśliśmy (w wakacje był to obowiązek z którego nie dało się wymigać). Ogrodzenie było sprawdzane i naprawiane aby żaden "szkodnik" nie zagroził cennym kurakom i ich hersztowi wielkiemu kolorowemu kogutowi. W zagrodzie była duża szopa z grzędami - to był ich dom (coroku bielony wapnem od środka) i czyszczony. W kącie szopy stały duże kosze ze słomą, w których kury robiły sobie gniazda, i stale leżało tam gipsowe jajko na zachętę. I nie trzeba ich było szukać po całym terenie.Osobno była drewniana dużą klatka z osobnym wejściem - taki apartament dla kury wysiadującej jajka. Myślę, że był to rodzaj współpracy i wymiany - my jedzenie i ochronę - one zbędne jajka (w naturze też liczą się ze stratami ze strony dzikich jajkożerców. I jak wspaniale smakuje kogel-mogel z takiego świerzego jaja! To były szczęśliwe kury. Największe zagrożeniem dla nich były nasze zabawy w indian kiedy potrzebne były pióra (za wyrwanie kurze piórka groziła wielka awantura - bo kura się zdenerwuje i przestanie się nieść). I przeważnie dożywały późnej starości, bo jakoś nikt nie lubił u nas jeść zwierząt które "znaliśmy". Mojej Babci nie sniło sie owegetarianiźnie, uznałaby to za dziwactwo, wywodziła się z bardzo biednej rodziny, w której mięso jadło się od bardzo wielkiego święta i to bardzo niewiele - ale sposób w jaki traktowała zwierzęta, jak dbała o to aby nie cierpiały niepotrzebnie (uważała że ludziem też jest nielekko i niejedno widziała w czasie wojny) - były wielkim przyczynkiem do tego, że od wielu lat jestem wegetarianką.


OdpowiedzCytat
ptakbezglowy
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 457
06/07/2007 3:15 pm  

No w sumie wszystko co piszecie brzmi pięknie.
Ja też chciałabym kiedyś mieć kurki.

A i chciałabym wiedzieć jakie przeciw mogliby mieć weganie pomimo tego co tu przedstawiacie.
W końcu istnieją tacy, którzy uważają, że ktos kto kocha zwierzęta- nigdy nie będzie trzymał żadnego z nich u siebie w domu.

[edytowane 6/7/2007 przez ptakbezglowy]


OdpowiedzCytat
fabryka_slow
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 294
17/07/2007 2:17 am  

Ja kupuje jaja wiejskie. Nie wiem, jak wygląda zycie tycvh kur, pewnie laduja w rosole. Ale sądze, ze są lepiej traktowane, niz kury w chowie klatkowym. Mojej rodzinie nie da sie przetłumaczyc, ze nie chce jesc jajek. Kiedy chce sie zbuntowac- uwierzcie mi- mam wtedy w domu niezły horror, babcie płacza, ze umre, mama wrzeszczy, ze bede miala niedobory białka (tłumaczenie jej, ze to niemozliwe na nic sie nie zdało). I szlag mnie trafia powoli, bo mam już 16 lat i najwyższy czas, zeby samemu zdecydowac co mam jeść. Mój brat zjada tony słodyczy i popija WSZYSTKO colą i NIKT mu nie zwraca uwagi. A ja jestem egoistyczna buntowniczka, bo nie moge zrozumiec uczuc mojej rodziny. Wyrodna córa, która chce dac spokój ptakom. Nie mam warunków, zeby sobie hodowac kury. Nie chciałabym nigdy hodowac kur, ale uważam, ze jesli juz ktoś chce jeść jajka, to jest to chyba najlepszy pomysł.

W końcu istnieją tacy, którzy uważają, że ktos kto kocha zwierzęta- nigdy nie będzie trzymał żadnego z nich u siebie w domu.

[edytowane 6/7/2007 przez ptakbezglowy]

A tacy ludzie w pewnym sensie mają racje. Ale sądzę,m ze nie do końca, bo przeciez człowiek sprawił, ze te bezpańskie kotki i pieski sobie nie zawsze radzą w "naturalnym", betonowym środowisku. I ja w sumie uznaję tylko do mieszkania koty i psy w ramqch uratowania takiego zwierzaka przed atakiem innego lub śmiercią głodową. (:

koskaan


OdpowiedzCytat
  
Praca