Hmm czytając wasze posty widze ,że wielu z was jest ateistami ,lub nadal szuka właściwej drogi...szanuję was i nie potępiam i też uważam, ze nie jest ważne to w co się wierzy ,ale to jakim jesteś człowiekiem,zaś ja sama jestem chrześcijanką,byc może nie jestem wzorowa i tu zgodze się z aną,mnie także nachodzą wątpliwości,np.dlaczego jest tak na świecie jak jest ??czy nie może byc lepiej?? i wiele, wiele jeszcze innych niewyjaśninych, niejasnych spraw,trudno znaleźć odpowiedzi na takie pytania i często powtarzam sobie słowa Zofii Naukowskiej"To ludzie ludzim zgotowali taki los" i myslę ,że to nie jest wina Boga... wiara jest po to, aby wierzyć ,a nie tłumaczyc ją naukowo...
Pozdrawiam wszystkich i tych wierzących i nie 🙂
[edytowane 10/9/2006 od Asia]
wiara jest po to, aby wierzyć ,a nie tłumaczyc ją naukowo... [edytowane 10/9/2006 od Asia]
Niekoniecznie. Nauce udało się dowieść zbawiennego wpływu wiary, w tym modlitwy (medytacji, afiramacji) na życie człowieka. Wiara potrafi czynić cuda, np. uzdrawiać...
Ludzie wciąż zapominają o tym, że WSZYSTKO JEST ENERGIA.
Materia to też po prostu zagęszczone pole energii.
Znacie to? 😉
[edytowane 10/9/2006 od dolorez]
ja nie jestem ateistką, ale nie wyznaję też żadnej religii znanej innym ludziom. tylko tą, którą podpowiada mi serce (ach, jak to badziewnie brzmi xD jak z telenoweli). czyli wierzę, że mamy duszę, że nie znikamy po śmierci i wierzę w inne różne rzeczy, które ludzie uważają za czyste wariactwo i najchętniej by mnie wysłali do psychiatry (bo psycholog nic nie poradził 😀 )
za jednym szczurem drugi szczur, ciągnie się ich cały sznur 😉
Jestem atiestką i jestem z tego dumna. Nie wyobrażajcie sobie jednak, że uważam się za lepszą od katolika czy żyda. ( ba, interesuje się nawet teologią i religioznawstwem!). Nie namawiam nikogo do ateizmu, nie krzycze wszem i wobec jak to ja nie wierze w Boga. Wszystkie zdania w stulu odnalezienia samego siebie, poszukiwania czegokolwiek czy mówienia, że ateista w nic nie wierzy są dla mnie obraźliwe ( tak samo jakby powiedziała, że ktoś jest słabym tumanem bo wierzy. Prawie identyczna analogia). Jestem ateistką semiotyczną tzn. słowo "Bóg" nie godzi się z tzw. wymogiem Hume'a. Brzmi on następująco: "Słowo ma znaczenie poznawcze wtedy i tylko wtedy, gdy odnosi się, bezpośrednio lub pośrednio, do doświadczenia. Rozumiemy je, gdy potrafimy go użyć w zdaniu rozstrzygalnym przez doświadczenie.". Wyrazu bóg nie można odnieść do doświadczenia, ani w sposób bezpośredni ani pośredni, więc jest on pozbawiony sensu.
[edytowane 11/9/2006 od Dżakonda]
Typowo europejskie myślenie. A dualistyczne koncepcje często są prawdziwe 😉 Poza tym, nazwa tego, co uważasz za Boga, to czysto formalna kwestia. Możesz swojego Boga nazywać Allach, Jezus, Nieskończona Inteligencja, Ojciec Rydzyk i w ogóle jak tam tylko chcesz. Bo Bóg chyba nie jest czymś, co wchodziłoby w nasz zasób słów w sposób zupełnie normalny, nie? Zresztą sama to wcześniej napisałaś 😉
Moja filozofia dotycząca Boga jest bardzo dziwna, to nie jest coś takiego że "wierzę w Boga" albo "nie wierzę w Boga", chociaż napisałam tak wcześniej (to dla uproszczenia, ku czemu bardziej się skłaniam). I jest to bardziej intuicyjne niż przemyślane, oczywiście wiem, że przez to wartość tego się zmniejsza 🙂
[url]www.cleopata.deviantart.com[/url]
Europejskie? A co dualizm to tylko cecha pozaeuropejska? 😉 Niestety Bóg nie może być tym samym Jahwe, Allachem i resztą bo te koncepcje są po prostu ze sobą sprzeczne. Coś jest grzechem w jednej religii, a w innej uchodzi za zaletę. Tak więc jeśli iść tą drogą myślenia, to nie do pogodzenia jest wizja życia po śmierci? Co pięć nieb dla każdej większej religii? Być może zarzucisz mi , że nie biorę tego duchem,ale niestety nie jestem zbyt uduchowiona (nie wierzę w duszę), wole od tego rozum. Jesteś po prostu agnostyczką i tyle 😉
Energia z punktu widzenia fizyki nie może być bogiem 😉
A dlaczego nie może być?
Skoro wszystko jest energią, a na dodatek jak niektórzy sądzą wszystko jest 'Bogiem' a 'Bóg' jest wszystkim...
Myślę też, że prawdziwy 'Bóg" lezy poza granicami naszej ograniczonej ludzkiej percepcji.
No chyba, że ktoś doświadczył prawdziwego oświecenia, ale i w tym wypadku...
Hmm...
(nie wierzę w duszę), wole od tego rozum. 😉
Ale przecież jedno i drugie nie musi się wzajemnie wykluczać. Człowiek składa się (tak w dużym uproszczeniu) z ciała fizycznego, rozumu, oraz duszy (ducha) właśnie.
[edytowane 11/9/2006 od dolorez]
Ponieważ fizyka to fizyka, nie łamie swoich zasad. Jeśli coś wychodzi poza to, jest czystą metafizyką. A więc czymś bez wartości, bo nie ma sensu ani przez poznanie ani przez doświadczenie. A koncepcja panteistyczna już dawno została obalona. Hmm czyli, że mamy przymykać oko na fakty i uznać, że Boga nie rozumiemy, bośmy za głupiutcy. Średniowiecze już minęło.
Ponieważ fizyka to fizyka, nie łamie swoich zasad. Jeśli coś wychodzi poza to, jest czystą metafizyką. A więc czymś bez wartości, bo nie ma sensu ani przez poznanie ani przez doświadczenie. A koncepcja panteistyczna już dawno została obalona. Hmm czyli, że mamy przymykać oko na fakty i uznać, że Boga nie rozumiemy, bośmy za głupiutcy. Średniowiecze już minęło.
Podobnie mówiono kiedyś o rozszczepieniu atomu...
Albo o tym, że Ziemia krąży dookoła słońca...
To też było poza nauką i wiele, wiele innych spraw...
Zresztą w pewnym stopniu średniowiecze wciąz trwa.
😉
P.S W to, że wszystko jest energią wierzysz, tak?
Myslisz się rozszczepienie atomu, czy krążenie wokół słońca nie należało do metafizyki. Najpierw nie miano o tym pojęcia, potem uważano to za fantazje, mrzonki a potem udowodniono. A dusze, duszki są od zawsze i jakąś taką stagnację przechodzą w rozwoju, prawda? Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie żadna "energia". Wierze, że stół to stół, książka to książka itd. Średniowiecze trwa? Hmm a z jakiej paki?
Myslisz się rozszczepienie atomu, czy krążenie wokół słońca nie należało do metafizyki. Najpierw nie miano o tym pojęcia, potem uważano to za fantazje, mrzonki a potem udowodniono.
Pewnego dnia i dusza stanie się faktem naukowym 🙂 Jestesmy coraz bliżsi tego dnia 🙂
A dusze, duszki są od zawsze i jakąś taką stagnację przechodzą w rozwoju, prawda?
Wręcz przeciwnie. No i nie mam na mysli duszek tylko duszę (ducha)
Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie żadna "energia".
Z pewnością nie musisz sobie nią zawracać głowy, przeciez i tak jest we wszystkim, w tobie też...
Wierze, że stół to stół, książka to książka itd.
Ciekawa wiara i bardzo inspirująca 😉
Średniowiecze trwa? Hmm a z jakiej paki?
😎
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






