Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

czy napewno ratujemy zwierzęta?  

  RSS

mandolina
forumowicz
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 22
04/12/2007 5:25 pm  

Ostatnio myślałam na ten temat i doszłam do wniosku, że nasze działanie nie jest do końca sensowne, gdyż w sumie nie jedząc mięsa nie przyczyniamy się do tego, że zwierzęta nie są zabijane, tylko do tego,że się nie rodzą. Dajmy np. takiego gospodarza hodującego świnki- kiedy spada popyt na mięso, on po prostu ich nie rozmnaża.

Ostatnio złapałam jakiegoś doła, widząc naszą bezsilność. Przepraszam, że tak mówię, ale mimo tego, że istniejemy nadal otaczają nas sklepy mięsne, codziennie widujemy jakąś babę w futrze itp. I wiecie, tak sobie myślałam, że do ludzi chyba nic nie trafia. Gadam z kumpelami o wegetarianizmie a one się patrzą na mnie jakbym była ufoludkiem. Ludzie nie patrzą na zabicie zwierzęcia jako na coś złego.
W sumie trochę to rozumiem-" przecież to "dzięki" człowiekowi zwierzęta hodowlane istnieją, a gdyby nie mięsożercy, hodowla nie opłacałaby się. Dlaczego mamy odbierać im szansę na życie."
Właściwie to sama nie wiem- czy oni mają rację?

[edytowane 4/12/2007 przez mandolina]

[edytowane 4/12/2007 przez mandolina]

[edytowane 4/12/2007 przez mandolina]

~~


OdpowiedzCytat
Sima
 Sima
stały bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 566
04/12/2007 8:03 pm  

Skąd ja to znam, łapie taką bezsilnośc co jakis czas cyklicznie,jak mnie dopadnie to koniec,caly dzien lub kilka wyrwanych z zyciorysu-potem przechodzi az do nastepnego razu...

http://www.youtube.com/watch?v=lHdLRrUocOA&feature=player_embedded


OdpowiedzCytat
mandolina
forumowicz
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 22
04/12/2007 8:37 pm  

nie... a nie ma na to rady>? Bo jestem tak podłamana psychicznie, że na niczym się nie mogę skupić, a jutro mam bardzo, bardzo, bardzo ważny egzamin.

~~


OdpowiedzCytat
sXe
 sXe
forumowicz
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 45
04/12/2007 10:40 pm  

To, że zmniejszamy pobyt na hodowlę zwierząt rzeźnych oczyszcza nas z "grzechu" powodowania ich cierpienia.

Masz rację, nasza działalność wege sprawia, że zwierzaki rzeźne się nie rodzą... wiesz, po obejrzeniu filmu "Ziemianie" o exploatacji zwierząt przez naszą cywilizację, stwierdzam, że lepiej dla nich aby się nie narodziły, niż musiały przeżywać to piekło.

sXe


OdpowiedzCytat
Koniara
stały bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 563
04/12/2007 11:39 pm  

chociaz tyle mozemy zrobc ze sie nie rodzą, a wg mnie to bardzo wiele. przynajmniej nie cierpią .

Czy wykonując wyrok na mordercy nie popadamy w błąd, jak dziecko, co bije krzesło, o które się uderzyło?


OdpowiedzCytat
vegetena
stały bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 964
04/12/2007 11:39 pm  

W kilku tematach też można znaleźć o tym dyskusję.... Bo temat może i wart dyskusji. Z tym, że by mobilizować do działania, a nie się umartwiać.... Mimo, że to drugie jest o wiele łatwiej dostępne i za dużo wysiłku nie trzeba na taki stan, a czasami trudno się skupić na czym innym, niż właśnie to..... A bezsilnośc..... U mnie to też walka z samą sobą i jestem coraz bardziej przekonana do stwierdzenia "jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie", nie tylko z tego powodu.... A może da się inaczej?


OdpowiedzCytat
Kapibara
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 163
05/12/2007 12:31 am  

Oczywiście, ze generalizując nasze niejedzenie mięsa nic nie daje.
To tylko tkwi wnaszych głowach.Nam sie tylko wydaje że im pomagamy, że ejsteśmy czyści, że zmieniemy świat...prawda jest taka że robimy to tylko dla siebie, po to by odciąc swoją osobę od zaddawania zwierzakowi bólu, odcinamy siebie, nie zwierzaka.
Bliska mi osoba jest skłonna przypuszczać, ze wegetarianizm jest zwykłym zaburzeniem wynikającym z nadmiernej, chorobliwej, wrażliwości.
Działamy przeciw naturze ludzkiej, przeciw instynktowi i szukanie dowodów wyższcości wegetarianizmu nad jedzeniem mięsa jest bezcelowe, bo tak na prawde są minimalne poza jednym: POCZUCIEM CZYSTOŚCI.
Niech potwierdzeniem moich słów będzie przykład: ktoś daje nam czekoladę, zupełnie bezinteresownie, dajmy na to na imieniny.Czy zjemy ja?Nie, bo ma lecytynę .Ale to niczego nie zmieni, zwierzę już zdechło, popytu bardzo nie zwiększymy, bo czekolada została już kupiona.Nie zjemy je bo mamy świadomośc, naszą świadomośc, w naszych głowach, naszą świadomosc która szepcze nam ,,to jest niemoralne"-ale nic już nie zmienia...
Musiałoby być nas więcej, większośc bo było to uznane za ,,normalne" i zmniejszyło w znaczący sposob ,,produkcję" mięsa.


OdpowiedzCytat
xxl
 xxl
weteran forum
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 1730
05/12/2007 12:44 am  

Ale przecież jest nas coraz więcej, to zaczyna już przynosić pewne efekty, a my możemy się cieszyć, że jesteśmy jednym z ogniw 🙂 Jestem wielką miłośniczką puzzli i wierzę, że weg*anizm każdego z nas ma sens. Każda całość składa się z małych elementów. Z atomów zbudowany jest świat 🙂 Wierzę w siłę jednostki, to podstawa wszystkiego.

Kurczę, nie potrafię się trafnie wysławiać, ale w tej chwili chciałabym Wam przesłać choć trochę mojej energii i wiary. Podzielić się optymizmem 🙂 To ma sens, mandolina. Nie warto się poddawać.

http://www.explosm.net/comics/random/


OdpowiedzCytat
Ktosiek
stały bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 671
05/12/2007 1:52 pm  

A teraz taki przykład:
Załóżmy, że 100 wegetarian miesięcznie ma chwile zwątpienia, z czego 15 z nich rezygnuje ze względu na zwątpienie z wegetarianizmu.
A przecież wegetarian i miesięcy jest dużo dużo więcej.
Czy chcemy dołączyć do tych ludzi, którzy mówią: ja też kiedyś byłem wegetarianinem.
Myślę, że największe zwątpienie jest wtedy, gdy nie widzimy innych wege. Czujemy się nierozumiani i sami.
A przecież ważne jest chyba każde jedno zwierzątko, nie? To każda jedna istota mniej, narodzona by cierpieć.

Ja miałam doła jak przez 6 tyg. byłam w szpitalu 250km. od mojego miasta i ciągle dostawałam ryby, zupy i sosy na mięsie. Zawsze zjadały je moje koleżanki 😛
Oczywiście - mogłabym je jeść, bo nie zostały zrobione specjalnie dla mnie, a dla 1000 pacjentów. Ale gdybym to zrobiła - czy ludzie nie uznaliby: już jej przeszło? Czy gdybym jadła je w szpitalu, to nie zjadłabym na rodzinnej imprezie?
Duży sprawdzian - schudłam 4 kilo, ale jestem z siebie zadowolona i już wróciłam do moich kochanych 52 kilo 😀


OdpowiedzCytat
sXe
 sXe
forumowicz
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 45
05/12/2007 2:05 pm  

Droga Kapibara!

Chciałbym zauważyć jeszcze raz, że lecytyna jest wegetariańska, co najwyżej nie jest wegańska. Przejrzałem w sieci multum artykułów na temat produkcji lecytyny spożywczej i nigdzie nie znalazłem info, jakoby do lecytyny spożywczej dodawano czegokolwiek innego niż soję i jajka! Dawniej można było dostać (może jeszcze dzisiaj to możliwe? Nie wiem, bo ostatnia lecytyna jaką kupiłem na pamięć, to 2 lata temu w całości wyprodukowaną z soi, przez "dr. Soja") w aptece lecytynę na poprawę pamięci produkowaną z jakiś tam części krowy - pamiętam to nawet, ale to nie jest tam sama lecytyna jak ta, którą znajdziecie w czekoladzie.

Żeby daleko nie szukać:
Chyba największa strona w sieci na temat produkcji żywności. Polska wersja jest nie do końca utworzona, ale angielska jest pełna. Mały, ale istotny błąd na tej stronie, informacja, że lecytyna jest OK dla wegan. Bzdura, takie stwierdzenie jest jak rosyjska ruletka - raz lecytyna może być OK dla wegan, może nie być (bo zawiera żołtka jaja kurzego).
http://www.food-info.net/pl/e/e322.htm
http://www.food-info.net/uk/e/e322.htm

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lecytyna
http://en.wikipedia.org/wiki/Lecithin
___________________________________________________________________________________
Lecytyną można wytwarzać także z innych źródeł niż żółtko jaja i soi, ale tego się nie robi z prozaicznego powodu - jest to nieopłacalne. Soja i jajka to najtańszy surowiec do pozyskiwania lecytyny. Nie oszukujmy się, że jajka wykorzystane do produkcji lecytyny są z gospodarstw wiejskich - są z najgorszych ferm klatkowych, bo jajka stamtąd są najtańsze. Z tego też powodu ja osobiście unikam takich produktów.
Jednakże takie same jajka, pozyskiwane w taki sam kijowy sposób wykorzystuje np. polgrunt w swoich produktach (np. parówkach sojowych). Jeśli chcecie by konsekwentni to z równie mocno atakujcie tą firmę, jak zwykłą lecytynę.

Pozdrawiam i proszę zwróćcie uwagę na mój już TRZECI post w tej sprawie! Jeśli to ja się mylę to podajcie inne źródła, bo ja się trochę naszukałem, żeby mieć pewność co do tej lecytyny. Gdzieś tam na jakiejś wege stronie znalazłem info, że lecytynę robi się z krwi 😐 Jednakże żadnych informacji na temat jak to się uzyskuje, oraz na jaką skalę występuje ten proceder info już nie dostałem.
Ponoć o niewegetariańskości lecytyny sojowej pisał kiedyś "Wegetariański Świat" - chciałbym poznać źródła tego info, z których korzystała ta gazeta. Chciałbym też zwrócić uwagę na fakt, iż to także ta gazeta (ponoć - info od innych wege, sam nie czytałem) rozpuściła plotę jakoby każdy biały cukier był niewegetariański - bzdura, sprawa tyczyła się białego cukru trzcinowego (sprawa filtrów z kości, który obecnie zastąpiono już inną technologią), natomiast produkowany w Polsce biały cukier buraczany był totalnie wege. Ponoć kiedyś tam używano łoju bydlęcego to ostudzenia jakiejś masy w produkcji cukru (info nie jest pewne, czy kiedykolwiek tak było - znalazłem taką wzmiankę na forum), jednakże nawet osoba od której się tego dowiedziałem, twierdzi, że tak już się nie robi od czasu paniki związanej z chorobą szalonych krów (i dobrze).

[edytowane 5/12/2007 przez sXe]

___________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________
A tak poza tym zgadzam się z Ktośkiem. Jesteśmy siłą i przykładem, która burzy pewne spojrzenie usprawiedliwiające jedzenie mięsa w społeczeństwie.
Każda tortura, każde nieludzkie zachowanie jest usprawiedliwiane przez ogół twierdzeniem - tak już jest więc to musi być słuszne. "Zabijemy i torturujemy zwierzęta przygotowując je na rzeź, ale przecież robimy to, żeby walczyć z głodem, a człowiek musi jeść mięso", "Testujemy kosmetyki na zwierzętach, inaczej byłyby one niebezpieczne", "Nosimy skórzane buty - inne by zaraz się rozpadły i na nic by się nie zdały". A tu nagle pojawia się taka aspołeczne jednostka, która zadaje kłam tym stwierdzeniom. Nie je mięsa, a żyje! Nie używa testowanych na zwierzakach kosmetyków, a wcale nie choruje od tego i 3ma się, nie nosi skórzanej odzieży, w tym butów, a stopy ma całe. I tu rusza maszyna. Ludzie zaczynają rozumieć, że wierzą w mity. Może nie wszyscy przejdą na wege, ale jednak nie będą oni atakować nowych wege, tak jak nas, kiedy zrozumieją, że to oni się mylili. Moja matka płakała jak przechodziłem na wege, bała się że zachoruje na anoreksję :rotfl: , ale już nigdy więcej tego typu głupot nie powie. Zrozumiała, że to ona się myliła. Jest nauczycielką, wychowawcą i nigdy już nie skrytykuje wege rodziców, czy uczniów. To dużo, naprawdę dużo. Co 3 lata zmienia klasę, wiecie na ilu młodych ludzi jest w stanie wpłynąć? A gdyby była antywege? Jest różnica, duża różnica.

Mam znajomego na roku, który od roku kibicuje mi, kiedy zachoruje z powodu mojego wegetarianizmu. Nie doczekał się. Myślicie, że się doczeka? Wątpię. A kiedy się nie doczeka... myślicie, że kiedykolwiek będzie znów myślał o wege jako chorobie chuderlawych anorektyków? Raczej nie.
A teraz, przypuśćmy, że ten koleś będzie miał dzieci, które się zbuntują i będą chciały być wege. Czy gdyby nigdy nie spotkał mnie i mojej twardej wege postawy puścił by dzieciakom płazem taki wymysł? W takiej sytuacji nie, bałby się o nie. A dzięki temu, że spotkał mnie i przyuważył, że od wegetarianizmu się nie umiera? Zaakceptuje to u swoich dzieci? Raczej tak.

Naprawdę wpływamy na całą masę ludzi swoim postępowaniem. Małe efekty widać dopiero po kilku latach. Większe po kilkunastu. Może po kilkudziesięciu będą jeszcze większe? Kto wie 🙂

Nie mówiąc już o tym, że bardzo prawdopodobne, że sami wychowamy kolejne pokolenia wegetarian.

Pozdrawiam!

[edytowane 5/12/2007 przez sXe]

sXe


OdpowiedzCytat
Sima
 Sima
stały bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 566
05/12/2007 4:36 pm  

Chcialam tylko dodac w ramach sprostowania,ze te chwile zwatpienia nie sa zwiazane z checa rezygnacji z wegetarianizmu,im dluzej zyje tym jestem bardziej przekonana ze to juz do konca zycia.Jednak ta bezsilnosc wiaze sie z checią zmiany świata a przeciez sie nie da-zawsze beda ludzie ktorzy beda dreczyc zwierzeta,zabijac je i znecac sie nad nimi i to wlasnie tak boli.Mozna robic tyle ile sie da, nie zjadac ich, pomagac,wspomagać i to własnie sprawia ze jest troche słonca w życiu.

http://www.youtube.com/watch?v=lHdLRrUocOA&feature=player_embedded


OdpowiedzCytat
tru
 tru
stały bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 872
05/12/2007 6:53 pm  

widze tu totalne wywrócenie znaczeń ....

"dzięki czlowiekowi istnieją zwierzęta hodowlane" ?!

albo "człowiek je rozmnaża" ?!

zwierzęta same się rozmnażają - nie sądzę żeby właściciel kopulował z nimi w tym celu, a nawet jeśli tak, to nie jest to zbyt możliwe z punktu widzenia biologii... 😉
wybacz ironizowanie ale właściciel więzi te zwierzęta czyli nie maja one wolnej przestrzeni do decydowania co mogą robić, a "rozmnażanie" to pozwolenie im na tą chwilę wolności na stronie...

Wiesz Mandolina jest taki kawał który lubię czesto powtarzać:

10 skinów uratowało babci życie
bo przestali ją kopać

mam nadzieję, że to mówi samo za siebie...

[edytowane 5/12/2007 przez tru]


OdpowiedzCytat
Patrice
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 194
05/12/2007 7:36 pm  

"If not you,who? If not now,when?" 😉


OdpowiedzCytat
Kapibara
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 163
05/12/2007 8:06 pm  

sXe: Twój optymizm jest urzekający :).Ja nie mam zamiaru na nikogo wpływac, to mój wybór, moje ciało i nie mam prawa ingerowac w cudze, bo sama bym nie chciała żeby ktoś miał wpływ na moje wybory.Co do lecytyny to zdania sa bardzo podzielone.Nigdy nie czułam wielkiej straty związanej z niejedzeniem czekolady i nawet jesli teraz masz rację, mojej diety to nie zmieni bo po prostu odzwyczaiłam się od słodyczy.

Osobiscie , nie przechodzę żadnego kryzysu, to moje zdanie któe nie zmienia się od początku do końca. Końca mojego wegetarianizmu, kiedy juz zjedzienie krowy nie będzie dla mnie obrzydliwe.Chodziaż wtedy moje zdanie też sie nie zmieni, przecież będzie to tylko potwierdzeniem mojej tezy 🙂


OdpowiedzCytat
sXe
 sXe
forumowicz
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 45
06/12/2007 1:28 am  

Kapibara ja widzę naprawdę postępy! Wśród swoich znajomych. Ci, którzy nie przeszli na wege nie są antywege (a powszechnie bywało, że dawniej byli; zresztą ja też miałem okres ściśle antywege). A tak poza tym nie ingeruje w cudze ciało, aczkolwiek jak ktoś chce pogadać na jakikolwiek temat związany z wege, jak ktoś chce sprawdzić wytrzymałość swojej wizji świata po obejrzeniu np. "Ziemianie", czy "Oblicza Śmierci" to mu to umożliwiam. Tylko tyle. Nie jestem ewangelizatorem wegetariańskim, tylko normalnym wege kolesiem, który nie przypomina fanatycznie urobionego fana Vegan Reich.

Tru - widzę, że jesteś szczęśliwie nieuświadomionym w zakresie zootechnologii człowiekiem. Wybacz, ale zniszczę to. W "produkcji" zwierząt rzeźnych na skalę masową nie pozwala się świnkom, albo krówkom odejść na bok i zakosztować chwili słodkiej miłości. Zapładnia się sztuczne. Wygląda to tak, że podchodzi się do zabezpieczonego byka, wkłada mu się wibrator analny w odbyt i byk mimowolnie oddaje spermę. Chyba nie muszę mówić, że byk nie ma w tym przyjemności? Nawet gdyby natura stworzyłaby przykładowego byka gejem, sam akt gwałtu (szczególnie analnego) przyjemnym nie jest. Pozyskaną spermę następnie... i tu nie jestem pewien, ale spytam się mojej kumpeli, która studiuje zootechnologii (swoją drogą hard-core, być wegetarianką i studiować zootechnologię). Albo krowie wpycha się tą spermę do pochwy w okresie płodnym, albo zapładnia się ją in vitro. Chyba druga opcja jest bardziej prawdopodobna, ale głowy nie daję.
W każdym bądź razie nie ma mowy o naturalnym rozmnażaniu tych zwierząt w hodowli masowej; nie ma nawet tej chwili wolności na stronie.
Wiem, że nasi rolnicy tradycyjnie dopuszczają zwierzaki do siebie, ale na zachodzie (i ta moda już śmiało wkracza do Polski - jest ponoć bardziej opłacalna) właśnie opisany przez mnie proceder jest powszechny.

Więc do tortur zwierząt hodowlanych możemy dopisać gwałty i molestowanie seksualne.

Chore....

[edytowane 5/12/2007 przez sXe]

sXe


OdpowiedzCytat
  
Praca