Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

Nietolerancja  

  RSS

xenniatka
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 15
27/12/2013 5:06 pm  

Czy jako wegetarianie, weganie spotykacie się z nietolerancją ze strony społeczeństwa? Nie mówię tu o głupich pytaniach, które słyszy pewnie każdy z nas w stylu - 'to co ty w ogóle jesz', chodzi mi raczej o traktowanie wege jako choroby, uprzykrzaniu im życia przy każdym posiłku?

Sama jestem ofiarą takiego traktowania. Moja najbliższa rodzina uparła się, że wegetarianizm to kolejny z moich 'odpałów', kilka lat leczyłam się na zaburzenia odżywiania i chociaż nie robią mi żadnych problemów w związku z moją dietą, to jednak spotykam się z traktowaniem wege jako choroby.

A jeżeli już spotykacie się z nietolerancją, to w jaki sposób i czy w ogóle z nią walczycie?

open fire


OdpowiedzCytat
Samanya
bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 497
27/12/2013 6:49 pm  

Jeżeli będziesz dbać o to, by nie brakowało Ci niczego niezbędnego w Twojej diecie, Twoi rodzice odpuszczą, bo zobaczą, że nic Ci nie jest wręcz przeciwnie masz się całkiem świetnie kiedy nie zjadasz zwierzątek. I, że ta choroba się nazywa zdrowym podejściem do życia. Zrozum, martwią się, tym bardziej, że nic o wege nie wiedzą skoro uważają to za chorobę.


OdpowiedzCytat
Fatty
weteran forum
Dołączył: 20 lat  temu
Posty: 2286
27/12/2013 7:43 pm  

Mam fioła na punkcie włosów, siedzę sobie, oglądam pourywane koncówki i wtem siostra zaczyna mnie z wyższością pouczać, ze to nie tylko od zewnątrz, ale i od środka trzeba je odżywiać, zważać na to co się je, bo jem kiepsko - sęk w tym, że ona pięknych piórek nie ma, jej dieta obfituje z tego co widzę w glutaminian sodu, a i nie wie jak sie na codzień odżywiam bo przyjechała tylko na święta,

Gdy mnie przeziębienie złapie, mój tata majacy spora nadwagę i problemy zdrowotne lubi huknąć, ze to dlatego, że nie jem mięsa

Reasumując post niby nie na temat - czasami trzeba umieć olać biadolenie za uszami i robić swoje.

Z nietolerancją się spotkałam raz, poszłam z kolegą na wesele, jego ojciec był zszokowany tym, że nie jem mięsa i widocznie mu sie to b. nie podobało . nie wiem czy postrzegał mnie jako potencjalną synową? 😛 u której by takiego "afektu" nie zniósł?

Częściej niż z nietolerancją spotykam się z nie braniem pod uwagę faktu iż ktoś mięsa nie jada- mam kulinarny problem na szkoleniach, czasami w restauracjach 😉

[edytowane 27/12/2013 przez Fatty]

Białowieska się Puszcza.


OdpowiedzCytat
Arktos
bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 129
28/12/2013 7:25 pm  

Nie mówię tu o głupich pytaniach, które słyszy pewnie każdy z nas w stylu - 'to co ty w ogóle jesz', chodzi mi raczej o traktowanie wege jako choroby

Co do weg(etari)anizmu jako choroby -
[img] [/img]

A jeżeli już spotykacie się z nietolerancją, to w jaki sposób i czy w ogóle z nią walczycie?

Nie walczę. Przeciwnicy wegetarianizmu (a raczej ogólnie mięsożercy) to ludzie nieświadomi, a dyskusja z takimi nie ma sensu. Mogę lekko naprowadzać, ale uświadamianie musi być inicjatywą danej osoby. Takie osoby nie są też w stanie mnie obrazić, ponieważ nieświadomi nie są w pełni odpowiedzialni za swoje słowa, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi. To tak jakbym zirytował się tym, że obrazi mnie jakiś NPC w grze. Oczywiście tak się nie stanie gdyż wiem, że jest "istotą" nieświadomą, która jest po prostu "zaprogramowana" - ludzie też są "programowani" przez spaczone społeczeństwa.

Podsumowując - polecam ignorowanie tego typu "docinek". Daną osobę można próbować naprowadzać tylko raz na jakiś czas, gdy nie ma efektu - nie ma sensu się przejmować.

[edytowane 28/12/2013 przez Arktos]


OdpowiedzCytat
xenniatka
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 15
28/12/2013 9:01 pm  

wczoraj miałam ciekawą sytuację. pijemy sobie ze znajomymi i zeszło na temat wege. moja kumpela nazywa się wegetarianką, ale je ryby i 'jak mama zrobi zupę na kościach, to też zjem'. tej kwestii akurat nie poruszaliśmy, ale zeszło na problem przyrządzania mięsa dla innych.

sama uważam, że będąc wege nie mam obowiązku przygotowywania mięsa dla innych. nie mieszkam już z rodziną, ale wychodzę z założenia, że mogę jak najbardziej przyrządzić dla innych wege obiad, ale jak już muszą zjeść mięso to niech sami sobie tego kotleta usmażą. może samo ugotowanie nie jest takie straszne, nie odrzuca mnie zapach mięsa, ale już jego wygląd tak, w szczególności surowego, a przecież wiadomo, że często trzeba coś wykroić, przerobić, generalnie w surowym mięsie grzebać łapami, a to już mnie odrzuca.

stwierdziła, że nagle stałam się 'wielką wegetarianką' i to, co mówię jest bez sensu. fakt, że mięsa nie jem dopiero kilka miesięcy, ale lepiej późno niż wcale. zastanawiało mnie, kto tu jest 'wielkim wegetarianinem', ale odpuściłam sobie kwestię zup i ryb, bo nie było to ani miejsce, ani czas na kłótnie.

open fire


OdpowiedzCytat
  
Praca