Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

90% Weganin - macie też tak ?  

Strona 3 / 3 Wstecz
  RSS

Arktos
bywalec
Dołączył: 8 lat  temu
Posty: 129
18/06/2015 10:53 pm  

jeszcze jedno z Twych wypowiedzi bija bardzo mocna dawka pesymizmu

Zależy o jaki pesymizm ci chodzi.
Poza tym "pospolitym" określeniem słów pesymizmu i optymizmu, istnieją jeszcze :
1) pesymizm filozoficzny - postawa, wedle której cierpienie ma w życiu przewagę nad szczęściem, skupianie się na negatywnych aspektach, które przewyższają pozytywne. Negatywna ocena obecnej kondycji świata, dostrzeganie jego obiektywnej bezwartościowości.
2) optymizm filozoficzny - przeciwieństwo powyższego - w życiu jest więcej szczęścia i przyjemności, obecny "stan rzeczy" jest dobry lub bliski dobremu, skupianie się na subiektywnej wartościowości.

Pesymistą filozoficznym faktycznie jestem, ale tego "pospolitego" sobie nie przypisuję. Pod tym względem jestem całkowitym realistą. Zawsze bez złudzeń podchodzę do danej sytuacji, dokonuję chłodnych kalkulacji i nie mam typowego, pesymistycznego nastawienia "na pewno się nie uda". "Może się uda, a może nie" - zauważam czynniki które mogą wpłynąć na efekt końcowy i zawsze realnie oceniam szansę powodzenia.

może i depresji

Nie. Wiele razy mi to sugerowano, sam widziałem też ku temu przesłanki, aż w końcu kiedyś w to uwierzyłem i poszedłem do psychiatry. Przez pół roku brałem różne psychotropy, skończyło się na sporej dawce potężnego SSRI - paroksetyny. Były bardzo lekkie zmiany, ale na czas dostrzegłem cenę za pozorny spokój - otumanienie, otępienie świadomości. Dlatego nie zgodziłem się na zmianę leku i przerwałem leczenie. Jednak muszę przyznać, że jest to środek potężny, był zdolny do czegoś, gdzie ja ponoszę porażkę - zminimalizował libido. A ja przez ten czas myślałem, że to moja zasługa 😀 Nawet jeżeli był w tym udział mojej woli, to bez pomocy paroksetyny (po jej odstawieniu) już nie było tak kolorowo.

Na prawdę nie skorzystałbyć dla ocalenia zycia z lekarstwa na bazie zwierzęcego .

Nie wiem. Nie potrafię tego teraz stwierdzić.

może życie ci przeszkadza

Ogólnie życie uważam za niepotrzebną wylęgarnię cierpienia. Zdecydowanie nie jest warte rozpoczęcia.

jesteś szczęśliwy ?

Nie potrafię być szczęśliwy wiedząc, jak wiele istot doświadcza [b]teraz[/b], [/b]w tym momencie[/b] agonii. I w imię czego? Zupełnie niczego, całkowita bezcelowość.

potrafisz się cieszyć życiem ?

Czasami. Ale to przez złudzenia, okłamywanie samego siebie i chwilowe "osłabienia" świadomości. Im wyższy jej stopień, tym większa awersja do życia.

chciałbys kiedyś założyć rodzinę ? dac życie ?

Tak. Chciałbym mieć dzieci, pisałem o tym już wcześniej, to jedno z moich największych marzeń.
Jednak doszło do "zderzenia" potężnego pragnienia z moralnością. W tak poważnej sprawie opowiadam się oczywiście po stronie moralności. Antynatalizm spowodował jeden z największych i najbardziej wyniszczających konfliktów wewnętrznych jakich kiedykolwiek doświadczałem. Wizja życia bez dzieci wydaje mi się ponura, bezcelowa i "pusta" (ta "pustka" potrafi na prawdę mocno przytłaczać). Manipulacja ze strony pragnienia potrafi nawet wywołać we mnie zwątpienie w antynatalizm, co jest od strony moralnej i obiektywnej absurdalne.
W przeciwieństwie do zdecydowanej większości reproduktorów dostrzegam w tym jednak aspekt egoistyczny - chciałbym mieć [b]swoje[/b] dzieci, nie adoptowane.
Jednak skąd miałbym wiedzieć, że moje dziecko nie dozna wielkich cierpień, nie zostanie zgwałcone, nie zobaczy wojny, nie dozna choroby psychicznej, nie umrze śmiercią głodową, nie zostanie brutalnie zakatowane i zamordowane, lub czy wreszcie nie zgładzi go jego własna świadomość, której hipertrofia doprowadzi do mentalnej agonii i ewentualnego samobójstwa?
Nie wiem, nie mogę wiedzieć - to ruletka. A stawka jest zbyt wysoka, bym zdecydował się "zagrać".

Nie stawiam i nie postawię swoich pragnień ponad moralność. Żeby tylko pragnienia nie zmanipulowały moralności...

Trochę się rozpisałem, ale i tak słucham muzyki i jakoś tak płynnie mi się pisało 😛


OdpowiedzCytat
cienkun
rada starszych
Dołączył: 10 lat  temu
Posty: 2718
18/06/2015 11:46 pm  

Wizja życia bez dzieci wydaje mi się ponura, bezcelowa i "pusta" (ta "pustka" potrafi na prawdę mocno przytłaczać). Manipulacja ze strony pragnienia potrafi nawet wywołać we mnie zwątpienie w antynatalizm, co jest od strony moralnej i obiektywnej absurdalne.

To ja jestem lepszym antynatalista od Ciebie, bo ja nigdy nie chcialem miec dzieci... 😀


OdpowiedzCytat
aniss
bywalec
Dołączył: 9 lat  temu
Posty: 445
20/06/2015 4:32 am  

Nie potrafię być szczęśliwy wiedząc, jak wiele istot doświadcza [b]teraz[/b], [/b]w tym momencie[/b] agonii. I w imię czego? Zupełnie niczego, całkowita bezcelowość.

W ten sposób dołączasz do grona tych nieszczęśliwych pogarszając sytuację. Tak więc ktoś inny powie teraz:
- "nie potrafię być szczęśliwy wiedząc, jak Arktos z forum wegetarianie.pl cierpi"
dołączając do grona nieszczęśliwych. Kolejna osoba sporzy na nią i pomyśli
-"nie potrafię być szcześliwy widząc jak on cierpi"
... i tak dalej i dalej i dalej, aż w końcu cały świat pogrąży się w rozpaczy.

Czy to nazywasz walką z cierpieniem? To właśnie się dzieje, kiedy IDEA STOI WYŻEJ OD SENSU/CELU. Tak się dzieje, że wypisujesz potem na forum teksty typu: "życzę im trzeciej wojny światowej, żeby się przekonali..", w imię idei propagującej likwidację cierpienia.. paradoks?

potrafisz się cieszyć życiem ?

Czasami. Ale to przez złudzenia, okłamywanie samego siebie i chwilowe "osłabienia" świadomości. Im wyższy jej stopień, tym większa awersja do życia.

Jeśli życie jest takie paskudne i chce Cię wykończyć, to dlaczego nie zrobisz mu na przekór i mu się nie dasz? Tylko posłusznie mu ulegasz i dajesz zabiczować się na śmierć?

Dołując się i płacząc nad losem cierpiących pomagasz im choć odrobinę? Więc jaki to ma sens?

Upadając na dno, nie da się nikogo podnieść. Gasząc swoje światło nie wyprowadzisz nikogo z ciemnego tunelu.


OdpowiedzCytat
sokół
bywalec
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 395
20/06/2015 4:47 pm  

sam tez z wielkim bólem oglądam cierpienie innych i serce płacze , z latami ciągle rozważałem dlaczego tak się dzieje , były okres bardzo silnego buntu przeciw Bogu itp i z czasem , z wiekiem , doświadczeniami z wiarą doszedłem do takiego moje odkrycia ( może sie mylę a może nie ) mówie z punktu widzenia osoby wierzącej : mamy podarowany piekny świat , mamy podarowane życie jako czas drogi i testu , różnie ludzie mają sytuacje życiowe , jedni klepią biedę i są nękani kataklizmami , inni prowadzą cudowny i spokojny byt. Ale każdy ma szansę na zbawienie , bo ważne jakim jesteś człowiekiem a nie jak wyglądasz, może jest tak że niektórzy są obdarzenie ciężkim życiem by doceniali proste rzeczy a cały ich ziemski trud zostanie wynagrodzony jako pierwszym , ci znowu w lepszej pozycji dostając łatwiejszą drogę, maja szanse na wykazanie sie poprzez pomoc dla innych oraz mogą szanować Boga poprzez dziękowanie za wszystkie dobro jakie ich spotyka , może jeden musi znosić wszystkie niedole i za to mu wynagrodzą a drugi jest od tego by podziwiać piękny świat jaki stworzył Bóg, ja nie zapominam o cierpiących ale jak jest mi dobrze albo wystarczy przyzwoicie to dziękuje Stwórcy za ten piękny świat , bo uważam że złe nie dostrzegać jego piękna , może Bóg jednym chciał pokazać piękno swego stworzenia a innym ciężar bycia na nim ?


OdpowiedzCytat
sokół
bywalec
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 395
20/06/2015 5:04 pm  

Artos @ a może właśnie po męsku , weź życie za rogi , pokaz że nie poddasz się temu syfowi , wiesza każdy kto czyni dobro zwycięża zło i tych którzy je rozpowszechniają , weź wychowaj dziecko na dobrego człowieka, pokaż mu co co jest obre a czego ma unikać , tym samy dasz koleją iskrę nadzieji temu światu , tak musisz na to patrzeć , głowa do góry ,zmienianie świata zawsze trzeba zacząć od siebie i swojego otoczenia


OdpowiedzCytat
aniss
bywalec
Dołączył: 9 lat  temu
Posty: 445
23/06/2015 2:00 am  

może jest tak że niektórzy są obdarzenie ciężkim życiem by doceniali proste rzeczy a cały ich ziemski trud zostanie wynagrodzony jako pierwszym , ci znowu w lepszej pozycji dostając łatwiejszą drogę, maja szanse na wykazanie sie poprzez pomoc dla innych oraz mogą szanować Boga poprzez dziękowanie za wszystkie dobro jakie ich spotyka , może jeden musi znosić wszystkie niedole i za to mu wynagrodzą a drugi jest od tego by podziwiać piękny świat jaki stworzył Bóg (...) może Bóg jednym chciał pokazać piękno swego stworzenia a innym ciężar bycia na nim ?

W takie słowa nigdy już nie uwierzę żadnemu człowiekowi. Gdyby tak było... nie ofiarowałby mi tego, o co prosiłam.
Cierpienie nie ma sensu. Ludzie wybrali taką drogę, a teraz w obliczu porażki próbują to sobie zracjonalizować.


OdpowiedzCytat
czarymary
bywalec
Dołączył: 7 lat  temu
Posty: 162

OdpowiedzCytat
sokół
bywalec
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 395
23/06/2015 3:05 pm  

trochę nie zrozumiałem Twojej odpowiedzi z tym proszeniem i porażką ,ale w sumie to nawet dobrze bo przecież Ty masz swoją drogę i sposób postrzegania Boga więc moje przemyślenia nie muszą trafiać do Ciebie czy innej osoby , bo tak na prawdę każdy podróżuje sam


OdpowiedzCytat
aniss
bywalec
Dołączył: 9 lat  temu
Posty: 445
25/06/2015 5:37 pm  

trochę nie zrozumiałem Twojej odpowiedzi z tym proszeniem i porażką

Wiem.. i zastanawiam się czy mnie zrozumiesz, nawet jeśli napiszę. Ale spróbuję poprzez analogię. Wyobraź sobie stworzenia na jakiejś planecie, żyją zwyczajnie i w dostatku. Nagle któreś z nich wpada na pomysł:
- nudzi mi się bycie takim doskonałym, spróbujmy czegoś nowego - wymażmy sobie pamięć o wszystkim co wiemy.
Wtedy pojawia się inne stworzenie i mówi:
- nie róbcie tego, ta droga wiedzie przez cierpienie.. zapomnicie o wszystkim czego dowiedzieliście się do tej pory, zapomnicie jak macie żyć i umrzecie!
Odpowiada trzecie stworzenie:
- na pewno nie umrzemy! Stworzenie drugie zazdrości nam, bo wie że gdy wymażemy sobie pamięć poznamy drogi jakich nikt inny nie zna!

I w ten sposób stworzenia zatraciły swoją pamięć o tym kim są, gdzie są, po co... zatraciły pamięć o najbliższych im ludziach, zatraciły umiejętności potrzebne w utrzymaniu wysoko rozwiniętej cywilizacji, zapomniały nawet jak zdobywa się i obrabia pożywienie, zapomniały jak buduje się schronienia, wytwarza ubrania i tak dalej.....

Żywność się skończyła, ubrania się zużyły, domy wymagały odnowy... a każdy czuł się samotny, bo wydawało mu się, że wszyscy którzy go otaczają są obcymi stworzeniami!! Pojawił się głód, chłód i bezdomność, każdy zaczął walczyć o przetrwanie, bo skoro zasoby są ograniczone i się kończą, to i każdy w strachu przed śmiercią zaczął okradać i podstępem zdobywać ostatnie zapasy..

Brak pamięci = wiedzy o świecie, spowodowało że stworzenia zaczęły wymyślać mity i religie, dając sobie namiastkę poczucia bezpieczeństwa.

W końcu pojawiły się okrzyki i zażalenia do tego kto ich stworzył i pytania dlaczego muszą tak cierpieć. A i tu, reakcje były tak różnorodne, że nie warto o nich wszystkich wspominać.

A jak Ty byś postąpił Sokole, gdybyś był Stwórcą owych stworzeń? Które z własnej woli wymazały sobie pamięć i nic do nich nie dotrze, bo Cię nie pamiętają i nie poznają! Które mogą tylko wierzyć lub nie wierzyć w to co mówisz. Które postanowiły coś z własnej woli, a teraz tego żałują..

Ciężka sprawa, co nie?


OdpowiedzCytat
Arktos
bywalec
Dołączył: 8 lat  temu
Posty: 129
26/06/2015 10:58 am  

Czy to nazywasz walką z cierpieniem? To właśnie się dzieje, kiedy IDEA STOI WYŻEJ OD SENSU/CELU. Tak się dzieje, że wypisujesz potem na forum teksty typu: "życzę im trzeciej wojny światowej, żeby się przekonali..", w imię idei propagującej likwidację cierpienia.. paradoks?

Idea którą głoszę jest w stanie zakończyć ludzkie cierpienie raz na zawsze, gdyby przyjęła ją cała ludzkość. Każda jednostka wyznającą ją także redukuje cierpienie. Temu żaden z moich rozmówców nigdy nie zaprzeczył. Także [b]tak[/b], to [b]JEST[/b] walką z cierpieniem.

Jeśli życie jest takie paskudne i chce Cię wykończyć, to dlaczego nie zrobisz mu na przekór i mu się nie dasz? Tylko posłusznie mu ulegasz i dajesz zabiczować się na śmierć?

Wjazd na ambicję? I jak definiujesz "życie"? Jeżeli chodzi ci o znaczenie ogólne, to przecież jako Efilista automatycznie podejmuję walkę z tym. Poza tym... o co mam walczyć? Jedynym prawdziwym celem w moim życiu jest właśnie propagowanie efilizmu, a więc walka z cierpieniem, a przez to z życiem.

Gasząc swoje światło nie wyprowadzisz nikogo z ciemnego tunelu.

Światłość i Nicość są sobie tożsame. Ale wiem, o jakie "światło" tobie chodziło i ja go bynajmniej nie zgasiłem. Dopóki wyznaję swoje wartości i trwam przy nich, dopóty trwa walka i iskrzy się moje światło.

mamy podarowany piekny świat , mamy podarowane życie jako czas drogi i testu , różnie ludzie mają sytuacje życiowe , jedni klepią biedę i są nękani kataklizmami , inni prowadzą cudowny i spokojny byt. Ale każdy ma szansę na zbawienie , bo ważne jakim jesteś człowiekiem a nie jak wyglądasz, może jest tak że niektórzy są obdarzenie ciężkim życiem by doceniali proste rzeczy a cały ich ziemski trud zostanie wynagrodzony jako pierwszym , ci znowu w lepszej pozycji dostając łatwiejszą drogę, maja szanse na wykazanie sie poprzez pomoc dla innych oraz mogą szanować Boga poprzez dziękowanie za wszystkie dobro jakie ich spotyka

Do takich i podobnych odniosę się obszernie w swoim blogu, więc teraz wstrzymam się z odpowiedzią, a jak skończę moje dzieło to ją dostaniesz.

a może właśnie po męsku

Podział psychologiczny / mentalny na płcie jest wytworem waszych kultur i religii, ja tego nie uznaję.

weź wychowaj dziecko na dobrego człowieka, pokaż mu co co jest obre a czego ma unikać

Jak mógłbym mu wskazać ścieżkę dobra, jeżeli tworząc go sam musiałbym z niej całkowicie zboczyć?


OdpowiedzCytat
sokół
bywalec
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 395
27/06/2015 4:29 pm  

Aniss @ trochę poleciałaś daleko , ale ok , co bym zrobił ? cieszę się że nie jestem Stwórcą , bo to nie łatwa sprawa , niestety my ludzie interpretujemy Go po naszemu i oceniamy w skali przymiotników często myśląc wyłącznie o sobie, uważam że wszystko jest dobrze stworzone i nie wymaga poprawy , ale to my ludzie sobie najbardziej szkodzimy , a obwiniamy Boga za nasze słabości i wstrętne grzechy , trochę to słabe , . Zawsze nam źle bo jak by Bóg kierował Twoim zyciem to mozna się obruszyć że nie jest sie samodzielnym , a znowu jak mamy wolna wolę to narzekamy że nie interweniuje . Dostalismy piękny dom do zamieszkania , właściwie perpetum mobile i od samego początku go niszczymy , niszczymy siebie wzajemnie , niszczymy wole Bożą i jeszcze mamy tupet mieć do Niego pretensje - litości .I tak Jego planów nie zmierzymy i umysłem go nie posiądziemy i to jest super , wszystko jest dobrze poukładane ale jak to sie mówi .... na świecie nie ma potworów są ludzie .......... i to jest wstyd że Mu taką hańbę przynosimy czasem swoim zachowaniem


OdpowiedzCytat
margarettt
początkujący
Dołączył: 6 lat  temu
Posty: 5
17/07/2015 5:10 pm  

Przeczuwałam, że pojawia się odpowiedzi typu "albo 100% albo wcale" ... ja jednak myślę, że lepiej być weganinem na 90, 80,70...%, niż wcale.

Zgadzam się z tym, chociaż to też pewnego rodzaju dodawanie etykietek. Myślę, że odżywiamy się tak, a nie inaczej, dla własnego komfortu - zarówno ciała, jak i ducha. Bycie weganinem, wegetarianinem albo padlinożercą to - moim zdaniem - żadne powodowy do domu, a jedynie świadomy wybór.


OdpowiedzCytat
Milusia
początkujący
Dołączył: 6 lat  temu
Posty: 9
06/11/2015 4:02 am  

Ja wam powiem, że osobiście znam dwie dziewczyny, z których jedna zadeklarowała się jako wegetarianka gdy ją poznawałam, druga została nią w trakcie naszej znajomości. I w obu przypadkach byłam święcie przekonana, że te dziewczyny wegetariankami są...

...aż pewnego dnia przyłapałam je jedzące tuńczyka.

Dodam jeszcze, że obie dziewczyny nie znały się między sobą a sytuacje odbywały się niezależnie i w odstępie roku. Widać ten tuńczyk jest mi dany po to, żeby odróżniać osoby nieznające znaczenia słów, których używają, nawet opisując siebie.

Myślę, że przede wszystkim istotne jest to, żeby nie wprowadzać kogoś w błąd (oraz żeby nie zrobić przy okazji z siebie idioty, ale wątpię, żeby był tutaj ktoś do tego stopnia nieświadomy 😉 ) Dieta każdego człowieka jest jego indywidualną sprawą, ale stanowi część jego osoby, zwłaszcza gdy nie wynika ze względów zdrowotnych tylko ideologicznych. Więc to w jaki sposób o tym mówię w dużym stopniu o mnie świadczy.

Bardzo mi się podoba koncepcja zaproponowana przez kogoś, żeby powiedzieć w takim przypadku, że "odżywiam się w 90% po wegańsku", to wyraża precyzyjnie o co chodzi, a jednocześnie nie wpisuje kogoś w rolę, w której nie jest.


OdpowiedzCytat
klaudiarobertowicz
forumowicz
Dołączył: 6 miesięcy  temu
Posty: 20
18/12/2020 10:34 am  

Moim zdaniem jak czegoś nie chcesz to tego nie jedź. Ja akurat uważam, że weganizm nie jest dla mnie


OdpowiedzCytat
Szumka44
forumowicz
Dołączył: 3 tygodnie  temu
Posty: 27
19/04/2021 11:22 am  

Ja jestem na 100% wege


OdpowiedzCytat
Strona 3 / 3 Wstecz
  
Praca