na wegetarianizm.pl znalazłam, że:
Szacuje się, że w Polsce obecnie jest około 2 milionów wegetarian i liczba ta stale rośnie. Ogromną grupę stanowią ludzie młodzi, świadomi tego, ile cierpienia niesie za sobą spożywanie mięsa.
A ja siedzę na Ukrainie i nie znam ŻADNEGO wegetarianina, chociaż pracuję na uniwersytecie i można by oczekiwać, że wśród studentów są takowi. Nie ma. Jak im opowiadam, że nie jem mięsa, to rozdziawiają buzie i pytają "to co pani je???" Albo jestem zaproszona gdzieś tam, no i też zaczyna się gimnastyka przy stole. Pytam grzecznie co jest bez mięsa, no to pokazują mi jakąś potrawę z wątróbką. No wg nich to nie jest mięso! 😡
Szczerze mówiąc nie wierzę w te 2 miliony wegetarian, myślę, że jest nas mniej, w tym ci, którzy jedzą ryby i nazywają się wegetarianami.
A na Ukrainie... cóż... być może jeszcze panuje przekonanie, że mięso jest symbolem dobrobytu i trzeba jeść, skoro jest okazja?
http://szydelkoikoraliki.blogspot.com
2 miliony to może "piątkowych semiwegetarian" 😛
A w studentów bym nie wierzył, ja na studiach nie poznałem ani jednego (nie licząc małej, punkowo-hardkorowej/crustowej-czy-grinde'owej ekipy). Było za to sporo zatwardziałych ekologów i miłośników zwierząt jedzących miensko 😉
[edytowane 1/6/2011 od eRZet]
Strefa rokendrola wolna od Angola, środa/czwartek godzina 0.00 w radiowej Trójce
O ile wiem, na moim roku był jeden wegetarianin i jedna osoba, która próbowała, ale nie mogła się oprzeć jakimś tam kotletom. Potem dołączyłam ja, ale dość późno. Było nas ponad 60 osób roku, czyli powinny być ze 3 osoby (5%), no to by się zgadzało, ale niezupełnie 😉 W tzw. realu nie spotkałam zbyt wielu wegetarian, choć myślę, że generalnie nas przybywa.
http://szydelkoikoraliki.blogspot.com
No właśnie, są jakies w miarę wiarygodne dane na ten temat? Bo w tym wątku podają różne liczby od 70 tys. do nawet 2 milionów. Na necie można spotkać wahania od 500 tys. do 3,5 miliona. Tylko czy są to zwykłe liczby "na oko" , "pi razy drzwi" czy może były jakieś badania na ten temat prowadzone? Bo liczby można podawać ale za [u]rzetelnymi [/u] źródłami. Kiedyś już pisałem że ludzie wierzą w każde liczby, byle by to były dane statystyczne, nie patrząc czy je publikuje Oxford czy Uniwersytet im. Stanisława Ignacego Mickiewicza 🙂
Macie naprawde super! Ja do studniowki mam jeszcze rok ale w tym roku mialam polmetek....na ktorym nie zjadlam prawie nic, wszystkie gorace dania to miecho 🙁 a to co lezalo na stolach to tez miecho :(.
Ja z kolei na studniówce nie miałam przyjemności się najeść 🙁 Miałam w klasie jeszcze jedną wegetariankę i zapytałyśmy, czy jest możliwość, by takie dania przygotowano - niestety kategorycznie nam odmówiono i jeszcze żegnano wzrokiem 'co za dziwne dzieci, żeby mięsa nie jeść...' 😛
Tak więc zupy nie ruszyłam, z drugiego dania tylko ziemniaki i surówki (kotleta oddałam chłopakowi koleżanki xD) i nader sycące przekąski 🙂
A co do środowiska wege, to na początku byłam sama (z koleżanką z klasy, co była wege, raczej nie utrzymywałam kontaktów), ale po 3 miesiącach moja przyjaciółka poczuła bodziec, motywację - i też przeszła. Moja druga koleżanka postanowiła od nowego roku przez miesiąc być wegetarianką, niestety po świętach oznajmiła że zmieniła zdanie (podając raczej zabawny powód -.-). Ale po tym co jej zawsze opowiadam o przemyśle hodowlanym - ogranicza się do drobiu i ryb. Cóż, zawsze coś. Niestety na tym kończy się moja lista. 🙂
A na studiach jeszcze badań nie przeprowadziłam, to pojęcia nie mam 🙂
A'propos Greenwaya w godzinach 14-15 - znam ten ból 😀 Czasem przychodzę coś przekąsić z uczelni i albo nie ma wolnych miejsc, albo zdążę zamówić i usiąść, a po kilku minutach robi się 3 metrowa kolejka do kasy. I zawsze, zawsze gdy tam siedzę - patrzę na ludzi i zastanawiam się ilu z nich to wegetarianie, a ilu przyszło się tylko najeść dobrych rzeczy 🙂
Niestety na ten moment nie potrafię powiedzieć ilu nas jest. Ale myślę, że nas (na szczęście) przybywa. Bądź co bądź, dla niektórych 'moda na eko, wege, bio, organic, srele dupele' to nie tylko moda, czy okres przejściowy, ale bodziec do podjęcia tego najważniejszego kroku. Pierwszego. 🙂
[img]http://img190.imageshack.us/img190/7118/thebeatlesbanwa4.jpg[/img]
no nie ma chyba danych rzetelnych, bo nikt nie prowadził badań. szkoda, że nikt nie wpadł na to, żeby przy okazji spisu narodowego dodać jedno pytanie. byłby to jakiś obraz. tak na 100% to się pewnie nie dowiemy, poza tym to pewnie liczna dość płynna, ludzie przechodzą na vege, potem im się zmienia. Mnie ostatnio rozczarowała kuzynka, odwiedziłam ją po paru latach niewidzenia i dostałam szoku 😮 jak wyciągnęła kiełbasę na stół! Po wielu latach wegetarianizmu zaczęła jeść mięso. Bywa... może jeszcze wróci.
We wrześniu 2013 roku Instytut Badania Opinii Publicznej Homo Homini przeprowadził ogólnopolskie badanie, z którego wynika, że około miliona dorosłych mieszkańców Polski jest wegetarianami. Badanie jest pierwszym, które w sposób metodyczny oszacowało jak liczna jest społeczność wegetarian w naszym kraju - [url=Article2135.html]www.wegetarianie.pl/Article2135.html[/url]
nie popadał bym w hura optymizm , jest nas garstka , dyby były to wielkie liczby jak podają nie którzy w granicach 1-2 miliony , promocję tego typu stylu zycia widziałbym wszędzie a w tym kraju raczej kpiny z tego tematu , jak reklama która wyśmiewa piknik wege , dużo ludzi deklaruje wegetarianizm a tak na prawdę jedzą ryby . Mało nas, jeszcze za mało
A moich dwóch znajomych zrezygnowało z bycia wege. Była dziewczyna mojego obecnego też była wegetarianką ale jej przeszło. I mojejkoleżance z pracy podobnie. Zupełnie tego nie rozumiem. Chciałabym móc obejrzeć pod lupa taki proces myślowo-decyzyjny. Bo dla mnie mięso nie jest już jedzeniem. Jest rzeczą, trochę odpychającą. I nie widzę siebie tak po prostu do niego wracającej. Btw, żadne z nich nie miało kłopotów zdrowotnych itp.
Don't let me detain you.
Po prostu stare skrypty czasem biorą górę, ta sprawa nie jest już taka ważna, całe otoczenie je mięso, ważniejsze jest nierobienie sobie czy im kłopotu, bycie jak wszyscy, albo jest to po prostu zobojętnienie, brak motywacji, zmiana priorytetów. Znam kilka osób, które po latach zrezygnowały... choć mnie to też dziwi.
http://szydelkoikoraliki.blogspot.com
jak ze wszystkim , słomiany zapał , chwilowa fascynacja i słaba wiara w swoje przekonania, najlepsi to tacy co w swoim życiu byli juz wszystkim po trochu tylko nie sobą, szanuje ludzi którzy swoje poglądy i pasje ciągną całe życie , oczywiście wyłączam destrukcyjne dla zwierząt i ludzi formy aktywności np.( zapalonych myśliwych ) jak ja ich k.......... nie lubie ,mówić spokojnie
Podobno tylko krowa nie zmienia zdania... 😛
Mój znajomy wrócił do mięsa po wielu latach wegetarianizmu, po tym, jak zjadł potrawę z kurczakiem, by nie urazić gospodarza, który przygotowując obiad nie zrozumiał istoty wegetarianizmu, podczas pobytu w obcym kraju. Kurczak mu widać zasmakował, bo potem był kolejny wyjątek i kolejny, aż wyjątki stały się codziennością. :red:
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja