Rozmawialam kiedys z koleznkami, one sa niby wrazliwe, niby nie podoba im sie zjadanie zwierzat itd (choc to robia...,zagluszaja sumienie jak wiekszosc ludzi a moze tez zwyczajnie nie chce im sie podejmowac wysilku...?) powiedzialam,ze zjedzenie krowy czy kury to tak samo jak zjedzenie psa czy kota- wywolalo to weilkie oburzenie z ich strony. Ludzie po prostu sa nieswiadomi i to mnie dobija. Poza tym z tekstow anty-wege to zwykle slyszalam: "jak my nie zjemy zwierzat,to one nas zjedza", "czlowiek jest na szczycie lancucha pokarmowego i ma prawo jesc zwierzeta", "to co mamy jesc?" i inne tego typu, teraz jakos ciezko sobie wszystkie przypomniec. W ogole unikam takich rozmow, bo juz nie mam sily niczego tlumaczyc i udowadniac, oni zwykle i tak nie sluchaja...i nie rozumieja...
Tak, tak cicho...a ty się boisz...
Poza tym z tekstow anty-wege to zwykle slyszalam: "jak my nie zjemy zwierzat,to one nas zjedza"
o, to tez przerabialam pare razy 😀
moj wujek mial taki argument podobny do tego, anty-wege oczywiscie: "jak myslisz, gdyby zamknac ciebie i twojego psa w jednym pokoju, na miesiac, bez jedzenia, to kto by kogo zjadl?" niby odpowiedz miala byc, ze pies mnie.
i to mialo sprawic, ze zrezygnuje z wegetarianizmu? do tego, ja mowilam wujkowi, ze a) nie wiadomo kto by kogo zjadl, chyba nikt nikogo, bo napewno nie ja psa i pies mnie raczej tez nie, bo jak by to mialo wygladac? siedze glodna w kacie, a pies do mnie podchodzi i mnie zagryza? psy tak nie robia, jak juz to zabiaja polujac, albo jedza padline... moze pies zjadlby mnie gdybym umarla? ;P b)po drugie: co to wogole za argument? co ma jedno do drugiego? skoro zyjemy w takich czasach, ze mozliwa jest dieta weganska, wegetarianska, mamy dostep do wielu warzyw i owcow, mamy duza wiedze na temat zywienia, to po co przyczyniac sie do mordu zwierzat w rzezniach? ja tak to widze... i tak mowilam wujkowi, ale do niego nic nie docieralo. potem powtarzal ten swoj argument przy kazdym spotkaniu, az w koncu przestalam reagowac, zmieniam temat i juz C:
i jeszcze powiedzial, ze jakby byl moim ojcem (jest, chrzestnym, ale na szczescie zadko sie widujemy) to bym dostala w tylek i by mi "wyszly z glowy te wegetariany". 😮 urocze i subtelne, doprawdy, metody jak ze sredniowiecza... powiedzialam, z oburzeniem, ze dzieci, ani nikogo, sie nie bije, a on na to, ze widac, ze dzisiaj sie dzieci nie bije, bo ta mlodziez taka bezczelna i rozpuszczona 😮
no prosze jak na temat mi wyszlo - "głupie rozmowy z mięsozercami " - wypisz wymaluj 😛
[edytowane 27/6/2006 od euridice]
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
mam jednego goscia w klasie ktory jest totalnym debilem, zapytal kiedys czy jestem "praawdziwym wegetarianinem". odpowiedizlem mu ze oczywiscie ze nie, przeciez jestem podrobka. kiedy indziej zapytal czy jestem wegetarianinem codziennie? rece opadaja ale odpowiedzialem cos w stylu, nie tylko w nieparzyste dni miesiaca ;p
je vise ma devise cherche la terre promise, ton tv en colour mais vie est grise
Ale miaąłm dziś ubaw..siedzę sobie u dentysty..a tu panie sobie dentystki dyskutją...,że ktoś tam z rodziny na takim niedzielnym obiadku obgadywał jakąś qzynkę , która jest wege...i normalnie argument roku...móili"Jak ona jest wege to przeciez za mąż nie wyjdzie, co ta dziewczyna ze sobą robi..."...Nie no..tego jeszcze nie słyszałąm..:D
Życie nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych marzeń...Jest po prostu inne..
Cóż, zwykle ludzie mówią: "A co ci to da, świata nie uratujesz!", "Będziesz miała anemię, to prowadzi tylko do zrujnowania zdrowia". Więc ja odpowiadam: "TO jest moja decyzja, nikogo nie zmuszam żeby też tak postępował" albo "Ja nikogo na siłę o cierpieniu zwierząt uświadamiać nie będę". Zwykle działa. 🙂
A wiecie, jakieś dziewczyny się spytały ostatnio mnie (z równoległej klasy) dlaczego "rujnuję sobie świadomie zdrowie" (akurat wiedziały, że jestem wege) a ja a to odpowiedziałam pytaniem "a dlaczego mam byćodpowiedzialna za cierpienie". A one mi na to, iż: "Od zawsze ludzie są zwierzętami mięsożernymi i taki jest układ łańcucha pokarmowego". Okazało się, że przed chwilą miały lekcję przyrody i pani im takie poglądy przedstawiła. Cóż, nic dodać nic ująć. :hallucine:
Ale miaąłm dziś ubaw..siedzę sobie u dentysty..a tu panie sobie dentystki dyskutją...,że ktoś tam z rodziny na takim niedzielnym obiadku obgadywał jakąś qzynkę , która jest wege...i normalnie argument roku...móili"Jak ona jest wege to przeciez za mąż nie wyjdzie, co ta dziewczyna ze sobą robi..."...Nie no..tego jeszcze nie słyszałąm..:D
a ja słyszałam 🙂 moja babacia ma podobne "filmy"...
jakoś dawno nie musiałam się tłumaczyć z mojego "dziwactwa", ale kiedyś było mniej wiecej tak:
- co ty właściwie jesz?
- wszystko co służy do jedzenia!
- no jak? przecież mięsa nie jesz?
- nie jem też szmat do podłogi, much, ani własnych odchodów, a to dlatego, że są niejadalne...
więcej pytań nie było 🙂
Najlepsze Rzeczy W Życiu Są Za Darmo 🙂
daffnia podoba mi sie to ;]
mnie najbardziej jednak smieszy stwierdzenie w stylu "ja kocham zwierzeta. sam bym moze nie jadl ale to i tak nic nie zmieni", a dzisiaj kolega "lubie cie ze miesa nie jesz. dzieki temu nawet jak malo to moge przy tobie jesc bo nie bedzie to niegrzeczne ze sie z toba nie dziele". moze pol minuty poznniej kielbasa ktora jadl wystrzelila mu tluszczem na jego najlepsza koszulke ;]
je vise ma devise cherche la terre promise, ton tv en colour mais vie est grise
U mnie najgorsza jest ciotka! Jak jestem u niej na obiedzie to jest coś takiego:
-Nie zdziwiaj tylko jedz mięso!...
-ciociu, ja nie jem padliny tak jak Ty
-Dzieci w Afryce głodują a Ty zdziwiasz, jedz to bo nie dostaniesz nic
-Po pierwsze: jeżeli jestem wege no to nie przyczyniam się do głodu w Afryce a po drugie jak nie pozwolisz mi zjeść samej sałatki to pójde na pole i zerwe troszke trawy...
I to mi zawsze pomaga, daje mi spokój na jakis czas... ;] 😛
Czy wykonując wyrok na mordercy nie popadamy w błąd, jak dziecko, co bije krzesło, o które się uderzyło?
najbardziej z tych wszystkich wypowiedzi podba mi sie motyw,ze wegetarianka za maz nie wyjdzie.
ojjj my bidulki, co my ze soba poczniemy, swiadomie i dobrowolnie wybierac takie nudne ascetyczne zycie 😉 przeciez to prawie jak zakon. uwazajcie, nie mozna nas nawet dotknac, nas czystych i niewinnych istot:) no a kto by w ogole chcial takie wrazliwe i wspolodczuwajace kobiety... na starcie stracone 😀
a zreszta mi tam na na zadnym wychodzeniu za maz nie zalezy, nie jest to moj cel zyciowy (jak niejednej ograniczonej dziewczyny w moim wieku ).
wolalabym spedzic cale zycie ze zwierzetami bedac wege niz bawic sie w rodzine i patrzec zza klosza na ten bezlitosny swiat.
kumpel mi kiedys powiedzial: [b]" nie jesz miesa, nie palisz, nie pijesz... jeszcze powiedz,że nic z "TEGO" to sie zalamie"[/b]
ehhh ci ludzie 😀
VEGE - REGGAE POWER 4 EVER 🙂
Problem z "mezem" dostrzegam w wlasnym zyciu kiedy to mniej wiecej raz na tydzin przyjaciolka mojej mamy zadaje mi pytanie:"Czym ty bedziesz meza i dzieci karmic?" i od zawszenie nie udzielam jej odpowiedzi na to pytanie bo wiem ze za tydzien znowu zapyta, a ja mam 18 lat i zamazpujscia ani rodzenia dzieci w najblizszym czasie nie planuje:D:D:D
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






