Witajcie!
Mieszkam w Szczecinie razem z dwóją dzieci, wielkim psem i dwoma kotami. Był w moim życiu okres 6 lat bez mięsnych, potem wróciłam do padliny, teraz ponownie od niej odchodzę. Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem wegetarianką, aczkolwiek idee wegetarianizmu są mi bliskie i pewnie z upływem czasu się nią stanę, obecnie moja awersja do mięsa ma pochodzenie czysto zdrowotne, mianowicie okromnie się czuję po miesnych potrawach. Przestawiam na zielone także moje dzieci, a w założeniach jedynymi drapieznikami mają zostać nasze zwierzęta. Zawitałam tu ze względów kulinarnych i towarzysko-turystycznych, mam nadzieję, że nie tylko się czegoś nauczę, ale też zostawię coś od siebie.
Psy, koty, turystyka, książki, rękodzieło szeroko rozumiane to moje pasje, zawodowo zarządzam personelem.
Dorota i stado
Witaj:)
jakie konkretnie rękodzieło? moze dołaczysz fotki swoich wyrobów?
ciekawy wpis w temacie" damsko męskim", nareszcie ktoś dojrzale podszedł do sprawy;)
Mam nadziej że tym razem wytrwasz na wege diecie i dzieci także:) bez problemu dały sie, jak to określasz, przestawić?
pozdrawiam:)
Dzieci.... 🙂 Był czas, kiedy ja nie jadłam mięcha, a reszta rodziny tak. Gotowałam na dwa gary i nie zliczę sytuacji, kiedy okazywało się, że rodzina wtrąbiła nie ten garnek - zostawałam bez posiłku. Od zawsze jedliśmy bardzo dużo warzyw i owoców, dzieciaki lubią właściwie wszystko, co robię, więc problemu nie ma. Największy to oczywiście babcie, więc nie dam głowy, czy jadąc do mojej byłej już teściowej nie dostaną jakiejś padliny, ale nie na tym się skupiam. W tej chwili przede wszystkim chcę, by zdały sobie sprawę jak niefajnie jeść mięso, a jakieś sporadyczne wpadki w tym temacie myślę, że same się wyeliminują, wraz ze wzrostem siły przebicia potomstwa. Chodzi o to, by same umiały się obronić przed mięsem u babci i same tego chciały. Wtedy babcia niczego nie wskóra. Powiem Wam, że od lat miałam taką obsesję myjąc pod kranem kurze skrzydełka, że widziałam zamiast siebie olbrzyma, który płukał pod wodą ludzkie, odrąbane ręce... Ja wiem, że to durne, ale skrzydełek jeść nie mogłam. Niby to takie samo mięso, jak to inne, ktore pochłaniałam, ale myślę, że od tego wszystko się zaczęło 🙂
A jeśli chodzi o rękodzieło... 🙂 Nie mam specjalnie kasy, więc wszelkie poprawki w mieszkaniu robię "tymi ręcyma". Haftuję, robię na drutach i szydełkiem, maluję farbkami witrażowymi, robię ozdoby z niczego, kleję, zszywam, łatam... Takie tam drobiazgi... Ostatnio mało czasu na to wszystko, ale jeszcze się nie poddaję. 🙂
Witaj, Doroto:)
Fajnie, że jesteś.
Ach, robótki... Tata nauczył mnie robić na drutach i nadal to uwielbiam, a w szydełkowaniu jestem samoukiem, na razie na poziomie początkującym.
Czy z wykształcenia jesteś psychologiem? A w jakim wieku są Twoje dzieci? Sama jestem mamą dwulatki, więc o dzieciach mogłabym gadać godzinami....
podskoczyć i nie trafić w ziemię
🙂 Z wykształcenia jestem rolnikiem, drugi fakultet mam z zarządzania funduszami UE, teraz kończę trzeci, z zarządzania personelem. 🙂 Pracuję w firmie stoczniowej jako specjalista ds. kadr i płac 🙂 Mam dwoje dzieci, syn lat 13 (wielki jak słoń - 180 cm i dalej rośnie 😮 ), córkę lat 11 wysoką, ale w normie :). Dzieciaki są super, nie wyobrażam sobie, by mogło ich nie być, choć niewątpliwie osobie pojedynczej łatwiej się żyje :).
[edytowane 31/12/2006 od DorotaM]
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






