Witaj, Kazamuko!
U mnie w mieście (ok.13 tyś. mieszkańców) żyje - jak szacuję (nigdy nie próbowałem tego liczyć) - kilkadziesiąt osób, dla których od pewnego czasu mięso przestało być pożywieniem. Nie wiem czy to dużo czy mało (jak na polskie warunki), w każdym bądź razie - można takich ludzi spotkać. Wśród nich są wegetarianie zdeklarowani i konsekwentni w swym postępowaniu, jak i tacy niekoniecznie określający się tym mianem - po prostu niejedzący mięsa w tzw. "czystej postaci", ot tak z przyzwyczajenia, ale nie mający przy tym bynajmniej na celu jako takiego dobra zwierząt (tak twierdzą), ubierający się w skórzaną odzież, jedzący żelki, itp. .
Znaczną (ale nie całą) część moich znajomych stanowią właśnie wegetarianie 🙂 - w większości lakto-ovo. Co do weganów, to osobiście znam tylko jedną taką osobę i prawdopodobnie (ale nie jestem tego do końca pewien) razem ze mną jest nas tylko dwóch w mieście. 🙁
Jednym zdaniem - powodów do zachwytu nie ma, ale martwić się też nie ma czym. Nie jest tak źle, chociaż bywa różnie, jeśli chodzi o wyrozumiałość, itp..
Pozdrawiam!
[edytowane 13/12/2005 od Ozo]
[edytowane 6/3/2006 od Ozo]
Troszke Wam zazdroszcze...Ja niestety jestem sama.Nie znam bezposrednio zadnej osoby wege, nad czym bardzo ubolewam.Chociazby dlatego, ze moja decyzja o byciu wege dla najblizszych wydaje sie conajmniej smieszna.Ale napewno wyrarzanie takich czy innych opinii o mnie nie zmieni tego co robie, co czuje.Moze kiedys w koncu ktos z blizszych mi osob zrozumie dlaczego to robie...Buziaczki dla Was moi drodzy 🙂
Troszke Wam zazdroszcze...Ja niestety jestem sama.Nie znam bezposrednio zadnej osoby wege, nad czym bardzo ubolewam.Chociazby dlatego, ze moja decyzja o byciu wege dla najblizszych wydaje sie conajmniej smieszna.Ale napewno wyrarzanie takich czy innych opinii o mnie nie zmieni tego co robie, co czuje.Moze kiedys w koncu ktos z blizszych mi osob zrozumie dlaczego to robie...Buziaczki dla Was moi drodzy 🙂
Całkowicie się zgadzam z tym co mówisz, a pozatym to ja też nie znam nikogo, kto jest wege. No może z jednym wyjątkiem - pewna dziewczyna z mojej klasy jest w trakcie przechodzenia na wegetarianizm, ale jet ona.... no tak jakby z maginesu społecznego... Uczy się beznadziejnie (z połowy przedmiotów grożą jej pały na semestr), pali, pije, zadaje z kolesiami z pod "ciemnej gwiadzy" (to oni nakłonili ją do bycia wege), wagaruje, wygaduje głupoty, chce naprawiać cały świat i nie widzi, że powinna zacząć to od siebie, szlaja się gdzieć w środku nocy.... itd. Z tą dziewczyną nie chcę mieć nic wspólnego, tak jak zresztą wszyscy z mojej klasy....
Cześć Ozo,
pozdrawia weganka z Krakowa. Niestety nie posiadam danych na temat ilości wegetarian w moim mieście. Na Dniu wegetarianizmu na Rynku zebrala się grupka, ale nie byla imponujących rozmiarów. Osobiście znam jednego wegetarianina (oprócz poznanych dość pobieżnie paru osób z dnia wegetarianizmu, i ostatnio dnia bez futra (gdzie już nie wszyscy byli wege)
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






