Od półtora roku jestem wegetarianką, o przejściu na wegetarianizm zadecydował u mnie sposób traktowania zwierząt w przemyśle mięsnym, wiecie co najbardziej mnie wkurza? zdziwienie jakie bycie wegetarianką wywołuje o moich znajomych, ciągle wynajdują sposobu aby udowodnić mi że wegetarianizm nie jest zdrowy nie mając o nim pojęcia, usłyszałam nawet kiedyś zapytanie czy nie wstąpiłam do jakiejś sekty!!!, można wpaść w depresję, na szczęście tacy jak wy podtrzymują mnie na ducha, dzięki.
Czy znacie jakieś dobre książki lub publikacje, które w prosty sposób omawiałyby zasady wegetarianizmu? mam ochotę paru osobą zrobić prezenty.
witaj samaki! 😀
milo, ze kolejna vege-osobka do nas dolaczyla.
nie przejmuj sie tak tymi ciaglymi docinkami, glupimi pytaniami lub spojrzeniami. twoje zycie to twoj wybor, twoja droga, a skoro jest sluszna (w twoim i ogolnym mnienaniu, a przeciez jest), to po co wogole zawracac sobie glowe osobami, ktora chca cie z niej sprowadzic?
wiesz, ja tez na poczatku sie zamartwialam glupimi odzywkami rodzicow, znajomych (ale tylko niektorych--> w mojej klasie jest szesciu wegetarian i to raczej z nimi sie trzymam 😎 ), ale po pewnym czasie dalam sobie spokoj. na ich czesto niemile, ironiczne, aroganckie pytania zaczelam odpowiadac z usmiechem, czesto obracajac odpowiedz w zart, lub odpowadac krotko, rzeczowo i zarzucajac ich tysiacami medycznych okreslen, a takze podpierajac sie swietnymi wynikami badan krwi. radze ci - zrob sobie, a jesli beda dobre (a jesli sie prawidlowo odzywiasz to powinny) - dla wielu doroslych, a takze znajomych jest to koronny argument, ktory zamknie im usta. ha, drzyjcie przed potega medycyny!!!!! 😀 (nie, no zartuje, bez przesady. 😉 niektorych to moze nawet nie przekonac... roznie bywa)
a co do tego
jest to koronny argument, ktory zamknie im usta
, to mozliwe, ze zamknie, ale tylko na troche i przed tymi "zlymi pytaniami". a potem... moze sie stac cud! wyobraz sobie, ze nagle pol rodziny wydzwania do ciebie po vege-przepisy, a podczas obiadu juz nikt nie proponuje ci co dwie minuty"kochanie, zjedz moze kotlecika, taki dobry i zdrowy" ( :casstet: ), tylko wszyscy rozchwytuja stojace na stole "twoje" (ze niby tylko dla ciebie) vege-potrawy, wypytuja o skladniki i zachwalaja ich walory smakowe i wizualne. piekne, nieprawdaz?
otoz wyobraz sobie, ze to moze stac sie prawda, tak jak w moim przypadku 🙂 . to co ci bardzo goraco polecam, to zrobienie vege-przyjecia. moze ono byc z okazji np. twojej drugiej rocznicy zostania wegetarianka, lub z powodu tygodnia wegetarianskiego, a moze na swoje urodziny (nie tylko deser, ale tazke obiad) zrobisz tylko vege-dania? ze swojego doswiadczenia wiem, ze to bardzo dobrze dziala, naprawde. zapros rodzinke, ale nic im wczesniej nie mow, ze nie bedzie miesa. zrob pyszna zupe, drugie danie, deser, slicznie udekoruj stol etc. na prawde moze pomoc, polecam.
a co do obdarowywania nie-vege-ludzi vege ksiazkami, to nie wydaje mi sie to najlepszym pomyslem, wiesz?
do bycia vege kazdy musi dojrzec (niektorzy niestety nie dojrzeja nigdy), musi sam sie zebrac, musi wiedziec dlaczego decyduje sie byc vege, dlaczego teraz niektorzy beda go zle traktowac. musi nie byc wygodnicki - dosc supergotowych obiadkow zroboinych przez mamusie: kotlecik+ziemniaczki, teraz gotujesz sobie sam, i musisz ciagle sluchac tych wymowek, ze umrzesz, ze nie bedzies miec dzieci, ze ci kosci odwapnieja, ze bedziesz miec anemie, ze wypadna ci wlosy, a paznokcie zamienia sie w bibule (oczywiscie to wszystko glupoty wyssane z palca). musisz czuc to w sobie - to, ze nie zgadzasz sie na dalsze cierpienie zwierzat, to, ze nie chcesz czuc sie wspolwinny, a mysl o czesci ciala (np. nodze, skrzydle, piersi etc.), matwej, poddanej przerazajacym zabiegom gotowania lub smarzenia, na twoim talerzu powinna budzic w tobie conajmniej niesmak, jesli nie obrzydzenie, przerazenie i bezbrzezny smutek. slowo rzeznia powinno jezyc ci wlosy na glowie (jesli jeszcze ci wszystkie nie wypadly, przeciez nie jesz miesa 😉 ) i przywolywac makabryczne obrazy, a dla niektorych jest to tylko miejse umozliwiajace powstanie kotlecika i paroweczki ( :casstet: ), cos takiego jakby miejsce do obierania ziemniakow 😮 . oczywiscie nieco generalizuje, kazdemu vege wszystko moze kojazyc sie inaczej, powody przestawienia sie na ta ideologie "bez zabijania" moga byc (i sa) najrozniejsze, takze zeby nikt mi nie zarzucal, ze mowie za niego - mowie za siebie + uogolniam opinie i poglady moich znajomych i innych vege, ktorych znam. to tak tylko na marginesie 😉 .
nikogo sila nie zmusisz do bycia vege, tak samo jak nikt nie bedzie vege/vegan po przeczytaniu vege-ksiazki, jesli sam tego nie czuje, jesli to nie jest jego wybor, jesli jest nastawiony do tej ksiazki sceptycznie. jesli wogole ta ksiazke przeczyta. szkoda twoich pieniedzy na te ksiazki droga samaki, lepiej dawaj swoim zachowaniem i wygladem swietny przyklad zdrowego, pozytywnie nastawoinego do zycia wegetarianina, kogos tryskajacego energia i humorem (mam nadzieje, ze wlasnie taka ((chociaz po czesci)) jestes, a jesli nie to moze sprobuj - polecam 😀 ). jesli taka bedziesz, to inni po prostu beda chcieli brac z ciebie przyklad, zaczna sie sami ciebie pytac (szczegolnie dziewczyny): "och, co zrobilas, ze masz taka swietna cere?", beda szeptac "wow, ona zawsze ma w sobie tyle tworczej energii, skad ona ja bierze?! ja tez tak chce!" <- - oczywiscie fantazjuje, moga szeptac cos zupelnie innego, byleby to bylo pozytywne. i wtedy ty przychodzisz im z pomoca - ze swoja rozlegla (mam nadzieje) wiedza o byciu vege, ze swoim pozytywnym mysleniem i pomoca w przecieraniu wegetarianskiego szlaku. ty badz ich skarbnica wiedzy o vege-sprawach, nie ksiazki, i dopiero wtedy kiedy sami zechca sie ciebie zapytac. tak bedzie znacznie lepiej, gwarantuje.
jejku, ale sie rozpisalam 😛 . koncze juz i bardzo cie pozdrawiam samaki, zycze cierpilwosci, wytrwalosci i pozytywnego nastawienia do ludzi i swiata.
pozdrawiam. peace.
euridice
[edytowane 22/1/2006 od euridice]
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
Od półtora roku jestem wegetarianką, o przejściu na wegetarianizm zadecydował u mnie sposób traktowania zwierząt w przemyśle mięsnym, wiecie co najbardziej mnie wkurza? zdziwienie jakie bycie wegetarianką wywołuje o moich znajomych, ciągle wynajdują sposobu aby udowodnić mi że wegetarianizm nie jest zdrowy nie mając o nim pojęcia, usłyszałam nawet kiedyś zapytanie czy nie wstąpiłam do jakiejś sekty!!!, można wpaść w depresję, na szczęście tacy jak wy podtrzymują mnie na ducha, dzięki.
Czy znacie jakieś dobre książki lub publikacje, które w prosty sposób omawiałyby zasady wegetarianizmu? mam ochotę paru osobą zrobić prezenty.
to dziwne - myślałem,że po półtora roku już nie ma się takich jazd , ja nigdy nie przejmowałem się czyimiś textami od pierwszego dnia vege.
Karmita
hej kamito.
przeczytalam 3 twoje odpowiedzi pod postam w "powitaniach"i i musze powiedziec, iz ani nie sa one zbyt mile (troche sie w nich po prostu "czepiasz" niektorych wyrazen, stwierdzen... po co?), ani zbyt wiele nie wnosza do ogolnej dyskusji.
to dziwne - myślałem,że po półtora roku już nie ma się takich jazd , ja nigdy nie przejmowałem się czyimiś textami od pierwszego dnia vege.
moim zdaniem to nie jest dziwne, po prostu rozni ludzie maja rozny stopien wrazliwosci i przejmuja sie roznymi rzeczami. najwyrazniej samaki sie przejmuje tym, ze jej znajomi sa niemili, ja tez bardzo dlugo martwiam sie z takich powodow. jestes facetem, moze tobie to po prostu "nie robi" jak ktos sie zle o tobie wypowiada. uszanuj to, ze dziewczyny moga byc inne, miec inne problemy.
gratuluje, ze potrafiles sie odciac, nie przejmowac ludzmi, ktorzy cie nie rozumieli (moze takich nie było?) a moze jestes "twardym" facetem i z godnoscia przyjmowales na siebie "ataki" (jesli jakies byly)?
wogole, to fajnie, ze jestes vege, bo wiekszosc ludzi nie jedzacych zwierzat, ktorych ja znam to dziewczyny. np. w mojej klasie jest szesciu (jak juz pisalam powyzej) wegetarian - 5 dziewczyn i 1 chlopak. dobrze, ze chociaz jeden... 🙂 na forum z reszta tez tak jest - paru mezczyzn/chlopakow i pozostale to dziewczyny/kobiety. no ale nic, pozostaje liczyc na to, ze sie kiedys to wyrowna. 😉
pozdrawiam. peace.
[edytowane 22/1/2006 od euridice]
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
hej kamito.
przeczytalam 3 twoje odpowiedzi pod postam w "powitaniach"i i musze powiedziec, iz ani nie sa one zbyt mile (troche sie w nich po prostu "czepiasz" niektorych wyrazen, stwierdzen... po co?), ani zbyt wiele nie wnosza do ogolnej dyskusji.
to dziwne - myślałem,że po półtora roku już nie ma się takich jazd , ja nigdy nie przejmowałem się czyimiś textami od pierwszego dnia vege.
moim zdaniem to nie jest dziwne, po prostu rozni ludzie maja rozny stopien wrazliwosci i przejmuja sie roznymi rzeczami. najwyrazniej samaki sie przejmuje tym, ze jej znajomi sa niemili, ja tez bardzo dlugo martwiam sie z takich powodow. jestes facetem, moze tobie to po prostu "nie robi" jak ktos sie zle o tobie wypowiada. uszanuj to, ze dziewczyny moga byc inne, miec inne problemy.
gratuluje, ze potrafiles sie odciac, nie przejmowac ludzmi, ktorzy cie nie rozumieli (moze takich nie było?) a moze jestes "twardym" facetem i z godnoscia przyjmowales na siebie "ataki" (jesli jakies byly)?
wogole, to fajnie, ze jestes vege, bo wiekszosc ludzi nie jedzacych zwierzat, ktorych ja znam to dziewczyny. np. w mojej klasie jest szesciu (jak juz pisalam powyzej) wegetarian - 5 dziewczyn i 1 chlopak. dobrze, ze chociaz jeden... 🙂 na forum z reszta tez tak jest - paru mezczyzn/chlopakow i pozostale to dziewczyny/kobiety. no ale nic, pozostaje liczyc na to, ze sie kiedys to wyrowna. 😉
pozdrawiam. peace.
[edytowane 22/1/2006 od euridice]
Zacząłem być vegetarianinem w roku 1989 chwilę po wcieleniu mnie do naszej Armii na dwa lata
jak więc myslicie,jak tam miałem gdy podsawa wyżywienia w wojsku to sztuka mięsa ,kaszanka i sledź , oraz pasztetowa i salceson?no i do tego racje głodowe zamieniałem sztukę mięsa z kumplami na kaszę albo ziemniaki - schudłem tam 35 kilo
po wojsku często czytałem zielone brygady - takie czasopismo chyba było,od tamtej pory mam jakieś okrutne filmy o rzeźniach , wtedy nie było internetu a większość ludzi nie wiedziała kto to vegetarianin.w dyskusjach moich z innymi dochodziło często do ostrych wymianzdań - przez ten caly czaspracowałem nad sobą i teraz nie robię tego słośliwie tylko próbuję uchronić niektórych z was od fanatyzmu,teraz jestem veganem i to nie koniec mojej drogi tą ścieżką ,teraz przechodzę jeszcze raz co lata temu,bo ludzie dziwią się co to za życie bez mięsa i nabiału i drapią się w głowę ,ale ja im mówię czemu się czepiacie ,czy ja wam mówię co macie jeść?ostatnio cierpiałem na poważne dolegliwości z powodu otyłości,ważyłem 155 kg będąc vege.odchudzam się od 1 kwietnia i zrzuciłem 51 kg ,zostało jeszcze 25 , więc chyba czasami można sobie pozwolić na odrobinę sarkazmu w komentarzach,wiem moje doświadczenie nie jest duże ,ale mógłbym się nim podzielić ,to wszystko ,
Karmita
widzisz karmita,dziewczyna pisze że sie przejmuje a ty z takim tekstem: myślałem ze jak sie....itd. no to kolejny gwóźdź do trumny bo taki tekst tez potrafi znanić.postaraj się częściej mysleć co piszesz i co czuja inni. każdy z nas jest inny i nie możesz wymagać aby ona sie nie przejmowała. po za tym to co pisze pokazuje że jest wrażliwa.a to dobrze o niej świadczy.
zastanów się zanim znowu komus napiszesz cos przykrego.
musisz zrozumieć że nie każdy jest taki jak ty. i naewno takimi uwagami przyjaciół sobie nie przyczynisz... z całym szacunkiem dla ciebie za to co przeszedłeś.
aha... no i-samaki-ja nigdy nie przejmowałam sie co ktoś powie jeżeli wiedziałam że robie dobrze.po prostu opinie innych miałam w tyłku. ale rodzina potrafiła dobić,szczególnie mama.bo z opinia bliskich osób trudno sie nie liczyc. ich słowa najbardziej ranią...
[edytowane 31/1/2006 od Admin]
[url=http://www.sandemo.pl] [img]http://www.sandemo.pl/userbary/05.png[/img] [/url] http://www.forum.sandemo.pl/index.php?ap=128
Dzięki silje za obronę, ale muszę przyznać że słowa karmita też dobrze na mnie podziałały. Wiem że to co robię jest dobre i nie wyobrażam sobie innego sposobu na życie, aczkolwiek denerwuje mnie zaślepienie innych i to, że nie docierają do nich żadne argumenty, ale mam nadzieję że cieprliwością i dobrym podejściem (zgodnie z radą euridice) wkońcu coś zrozumieją.
Pozdrawionka
Witaj karmita!
Wysłuchiwanie samych pochwał w końcu każdemu by się znudziło, najważniejsze by pochwały były szczere, i w sumie fajnie że różne osobowości piszą na forum. A przy okazji muszę się przyznać do małego sukcesu. Moja siostra zabroniła kupić mamie skórzanej kurtki, dla mnie bomba.
PA
Witaj karmita!
Wysłuchiwanie samych pochwał w końcu każdemu by się znudziło, najważniejsze by pochwały były szczere, i w sumie fajnie że różne osobowości piszą na forum. A przy okazji muszę się przyznać do małego sukcesu. Moja siostra zabroniła kupić mamie skórzanej kurtki, dla mnie bomba.
PA
no pięknie uwielbiam w Was taki entuzjazm
Karmita
Witaj, z moich doświadczeń wynika że jak masz znajomych na poziomie to oni to akceptuja, szanują itd.U mnie to nawet do przesady bo przychodzę i np. przepraszają mnie bo robili coś mięsnego i pytają czy nie przeszkadza mi zapach albo pytają czy nie będzie mi przeszkadzac jak coś zjedzą mięsnego. Miałam kiedyś jednych, którzy np. na imprezie jedząc ostentacyjnie mięso wręcz mlaskali i jakies teksty jakie to dobre i żebym załowała że się tego wyrzekłam. Powiedziałam im spokojnie, że jak się nie je mięsa to po pewnym czasie zanika apetyt na nie i nie robi ono żadnego wrażenia, a jeśli nawet to nie pozytywne. Patrzysz i widzisz wyblakły połać czegoś co kiedyś żyło. po czasie myślisz sobie barbarzyństwo, szczęście że mam sałatkę i nie muszę tego konsumować. Nie zrozumieli. Nie spotykamy się już, inne sprawy tez zaczęły nas dzielić. Ten brak tolerancji przeniósł się i na inne dziedziny. zaczeli się np. czepiać, że idę do domu bo dziecko kaprysi, że chce spać. Uważam że jak sie ma dziecko to czasem trzeba się do niego nagiąć. Co do reszty to zgadzam się, że najlepiej działa dobry przykład, zdrowie i pozytywna energia, która z nas emanuje, brak fanatyzmu. Książkę poleciłabym jedną "Pod skórą" Michela Fabera jest niesamowita tym bardziej że nie pada tam słowo wegetarianizm i w ogóle jest tak zakręcona, że nie wiadomo o czym jest prawie do końca, ale wciąga. Chce człowiek rozsupłać o co chodz. Czytałam i zmieniało mi się o czym to jest, miałam nawet moment zwątpienia pomyślałam ze to o tematyce co mnie zupełnie nie interesuje. Pomyslałam czemu koleżanka mi to dała? Przypomniało mi się też ze pożyczył jej ją znajomy wege, więc coś w nij musialo być. Dobrnęłam więc pełna rozterek do momentu gdy kurtyna się ciut uniosła, czytałam ekolandowe materiały o masowych metodach hodowli coś mi zaczęło się kojarzyć. Potem gdy kurtyna uniosła się juz cała do góry to prawie mnie powaliło wrażenie i nadal tkwię w tym stanie.Niesamowite książka dla osób myślących, wrażliwych, współodczuwających. Pozdrawiam
http://www.wegestudio.pl/Na_krawedzi_marzen-98.html
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






