Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Vegan poza domem

6 Wpisy
6 Użytkownicy
0 Reactions
2,566 Widoki
(@2300)
Wpisy: 158
Estimable Member
Rozpoczynający temat
 
[#1449]

Mam pytanie do Vegan. Jak sobie radzicie gdy jesteście zaproszeni na imprezę gdzie niekoniecznie wzięto pod uwagę, że jesteście weganami? Bądź jesteście na mieście i macie ochotę coś przekąsić bo głód daje o sobie znać? Czyli ogólnie mi chodzi co jecie poza domem w świecie gdzie wege pokarmu nie ma na każdym kroku? I proszę nie piszcie mi, że jecie w green wayu bo ja nie mam takiej możliwości.:(
Zachęcam do odpowiedzi. Przy okazji mam nadzieję, że nie powielam jakiegoś starego tematu a jeśli tak to proszę o linka.
Pozdrawiam 😀


 
Opublikowano : 09/10/2006 1:43 pm
(@1930)
Wpisy: 669
Honorable Member
 

Ja jestem weganką od niedawna, więc właściwie nie miałam jeszcze takiej sytuacji. Na mieście mam tylko jedno miejsce, gdzie mogę spokojnie po wegańsku zjeść, ale nie bywam tam często. Mogę Ci za to opowiedzieć, jak to będzie, z doświadczenia wegetarianki. Jak impreza - to będę jadła co jest wegańskiego (więc pewnie tylko owoce:(, głód! )ewentualnie zapobiegawczo zaproponuję, że sama coś przyniosę, np. sałatkę. Jak pojadę do znajomych, to zaproponuję, że sama coś upichcę. I myślę, że nie należy się krępować z informowaniem, że się jest wege.


 
Opublikowano : 09/10/2006 2:20 pm
(@518)
Wpisy: 630
Honorable Member
 

Jak chyba większość chudzielców mam napady wilczego głodu, jeżdżę więc wszędzie z kanapkami... W sobotę byłam umówiona ze znajomymi w klubie i jakoś tak się śpieszyłam, że nie wziełam. Oczywiście głód dopadł mnie już na przystanku, więc pierwsze co to Gdańsku biegałam za spożywczym, akurat były delikatesy, więc weszłam myśląc że sobie bananów kupię i się zapcham, no ale zielone były więc chodziłam dalej co by tu kupić by zjeść, ale tam nic z ekolandu nie było i nie wiedziałam co wziąść. Ja od roku już prawie nic nie kupuje w sklepie, żywność mi dowożą, co tam sobie zamówię, no i tak łaziłam szukając czegoś, aż w końcu wzięłam jakieś ciastka. Potem znajomi jak ich poczęstowałam pytali, a co to za ciastka, ja im na to no ciastka, a oni czy vegańskie, ja że nie, że zwykłe jakieś, w delikatesach byłam, no i bardzo się zadziwili. Tak szczerze to jest problem, w sklepie brak informacji, powinno pisać żywność wege, ekologiczna itd., a nie pisze i człowiek szuka, czas traci


 
Opublikowano : 09/10/2006 3:42 pm
(@2329)
Wpisy: 76
Trusted Member
 

Ja jak jadam poza domem to tylko owoce albo jakies sałatki...tyle to raczej wszędzie można znaleźć, a mi zawsze smakuje i wystarcza, zawsze sie tym najem a przy okazji nie martwię się, że to cos czego nie powinnam...


 
Opublikowano : 09/10/2006 7:51 pm
(@1483)
Wpisy: 808
Prominent Member
 

Ja do znajomych rzadko chodzę, cześciej to do mnie pwadają tabunami..:D.Wtedy jakieściach wyciagam..:D..Albo zamawiamy pizzę wege..:D...A na mieście...najczesciej chodzę na pierogi, albo naleśniki(pycha są ze szpinakiem i innymi warzywkami.)takim naleśniczkiem się tak napcham, ze wystarczy..szczerze..to rzadko jadam poza domem, bo jakos nie wiem co tam naładowali i wydaje mi się, ze to wszystko w tłuszczu pływało..:D..ale naleśniki we wrześniu to prawie co drugi dzień, czasem z owocami, czasem z warzywami..:D.Pycha..Czasme sobie kupuję na targowisku jakieś owoce, ale to częściej na długiej przerwie w szkole:D..


 
Opublikowano : 09/10/2006 8:26 pm
(@2525)
Wpisy: 2286
Noble Member
 

Z nieba mi ten temat spadł ... jak na razie jestem wege,ale zaczynam powoli przestawiać się na weganizm i już mam problemy z wywinięciem się, od próby wciśnięcia mi pewnego jadła,przez znajomych. Zaczynają się gadki,że zgłupiałam,żeby "trawą sie żywić", a na moim talerzu nagle ląduje coś,czego nie jem i słyszę nad sobą "masz zjeść bo się obrazę" 😮 A potem wielkie zdziwienie,że wszelakie imprezy i grille omijam skrzętnie...

Wczoraj byłam cały dzień poza domem, głód mnie maltretowal straszliwie, więc biegałam po sklepach, szukając mleka sojowego albo dużego kubusia-oszukuje głód całkiem porządnie... gdybym napotkała na swojej drodze warzywniak to pewnie wyszłabym z niego dzierżąc kiść bananów w dłoni,albo pomidory 😉


 
Opublikowano : 09/10/2006 8:58 pm
Udostępnij: