Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

poezja

9 Wpisy
6 Użytkownicy
0 Reactions
3,234 Widoki
 zuz
(@78)
Wpisy: 14
Active Member
Rozpoczynający temat
 
[#152]

Poszukuje jakiegos dobrego wiersza fajnie jkaby byl zwiazany z tematyka wega ale nie koniecznie!Prosze o pomoc!


 
Opublikowano : 09/10/2005 7:54 pm
(@admin)
Wpisy: 678
Honorable Member
 

Garść znanych już zapewne wegetarianom wierszy "proanimal":

DO MIĘSOŻERCÓW
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Dla nich ryby skrzelami pracują w szafliku.
mając na ustach ciszę i krwawiące rany.
Dla nich kuchnia rozbrzmiewa od wrzasku i krzyku
gardzieli podrzynanych i szyj ukręcanych.
Oni to piją grozę z krwią zabitej kaczki
i warzą głowy dzieci: zadziwionych cieląt.
Wypruwają wnętrznosci, krzycząc: flaczki, flaczki,
i jedzą je w niedzielę, z rodziną się dzieląc.
Lubią wody na smaku bezradnych piszczeli,
wszechzwierzęce girlandy cynicznej kiełbasy,
krwawe raki z piekielnej wyjęte kąpieli
i baraniego ciała brązowe atłasy.
Rozsmarowują trupy na niewinnym chlebie,
obwąchują zająca, czy aby dosć skruszał
z martwym ozorem w zębach czują się jak w niebie
i do cudzego mózgu smieje im się dusza.
Pożerają, dymiący, jak nowe cmentarze,
te stroskane przystawki, te gorzkie potrawy,
karki im nabrzmiewają, obwisają twarze,
na których smieszek hieny zawisa trupawy.
Po pięknookiej sarnie nie noszą żałoby,
ale żrą ją na stypie, w dzień pogrzebu radcy,
i zezują miłosnie do gęsiej wątroby,
bujni brzuchem jedynie, a łysiną gładcy,
a twardzi tylko sercem i w całej stolicy
głosni ale mlaskaniem, smętni biesiadnicy.

-----------------------------

ZWIERZĘTA CYRKOWE
Wisława Szymborska

Przytupują do taktu niedźwiedzie,
skacze lew przez płonące obręcze,
małpa w żółtej tunice na rowerze jedzie,
trzaska bat i muzyczka brzęczy,
trzaska bat i kołysze oczy zwierząt,
słoń obnosi karafkę na głowie,
tańczą psy i ostrożnie kroki mierzą.
Wstydzę się bardzo, ja, człowiek.
Źle się bawiono tego dnia:
nie szczędzono hucznych oklasków,
chociaż ręka dłuższa o bat
cień rzucała ostry na piasku.

-----------------------------

TOLERANCJA
Kasia Hajduga

odłączasz zwierzęta od respiratora życia
gdy tylko jesteś głodny
bez skrupułów
zaciskasz na roślinach pętlę ze śmieci
a unoszącym się dymem
z kominów
czynisz ziemię obozem koncentracyjnym

zabijasz swego brata
gdy chcesz być Bogiem
twoje emocje są narzędziem zbrodni
świat w swej ułomności
potrzebuje pomocy
pomóż mu-przecież tyle się mówi o tolerancji

-----------------------------

MODLITWA KONIA Z TRANSPORTU
Barbara Borzymowska

Mój wiatronogi Boże koni
Czy Ty naprawdę widzisz wszystko?
Strach, ból i głód, i krew, i śmierć?
Nie ma nikogo z mojej stajni
i nie znam drogi na pastwisko
Bardzo się boję, Panie mój
Tutaj tak ciasno jest i ciemno
I taki bardzo jestem sam,
Choć tyle koni jedzie ze mną
Boże, z ogonem bujnym i grzywą gęstą
Ja przeciez jestem
Przecież byłem
Na Twoje podobieństwo
Nikt by w to teraz nie uwierzył
Nic z tego nie zostało
Czterokopytny Boże, spraw
By umieranie nie bolało
Jeszcze o jedno Cię poproszę
Nim wszystko będzie końcem
Niechaj na przekór wyśnię sen
Że galopuję w słońce
I pędzę wprost w promieni blask
Pękają chmury w niebie
A ja nie czuję więcej nic
I mknę i gnam do Ciebie...

-----------------------------

UCZTA
Edward Jurewicz

Oto jest krowie ciało
Głowa, oczy, uszy...

Jakże mam to powiedzieć, namalować obraz
Który dotknie głębi i głębię poruszy?
Jakże mam wypłakać, wyśnić zrozumienie
By człowiecze serce nie było kamieniem?...

Nie chcę być poetą - pisać o miłości
Ani w próżnych słowach szukać wywyższenia
Chcę tylko ożywić to serce z kamienia.

Oto są ptasie skrzydła
Szpony, dziób i kości...

Nasze życie jest ważne, każde w nim uczucie
Siadam więc do niego z nożem i widelcem

Oto jest nasza bezradność, oto jest otchłań pusta -
Na półmisku świńskie położono usta.

-----------------------------

RYBY
Zbigniew Herbert

Nie można wyobrazić sobie snu ryb
Nawet w najciemniejszym kącie stawu,
wsród trzcin, ich spoczynek jest
czuwaniem: wiecznie ta sama pozycja
i absolutna niemożnosć powiedzenia
o nich: złożyły głowę.
Także ich łzy są jak krzyk w pustce:
Niepoliczone
Ryby nie mogą gestykulować swojej
rozpaczy. To usprawiedliwia
tępy nóż, który skacze po
grzbiecie zdzierając cekiny łusek.


 
Opublikowano : 09/10/2005 11:25 pm
(@217)
Wpisy: 44
Eminent Member
 

🙁


 
Opublikowano : 09/10/2005 11:56 pm
 kiai
(@335)
Wpisy: 14
Active Member
 

" ten więcej czcił, kto więcej zjadł,
istot i dużych, i małych.
oto dewiza jest rekina,
wilka i kanibala".

Henry Salt


 
Opublikowano : 10/10/2005 12:13 am
 kiai
(@335)
Wpisy: 14
Active Member
 

"Karpiowo-indycze marzenia"
Stanisław Janik

Spotkały się dwa karpie oraz dwa indyki.
Ci pierwsi obaj z Polski, ci dwaj z Ameryki
Jakież były skromne ich wspólne marzenia:
- zlikwidować Wigilię i Święto Dziękczynienia

Ale jak tu zmienić te dziwne tradycje ?
Myślą, może tak wystosować pisemną petycję
do rządów w Waszyngtonie a także w Warszawie
by się przyglądnęły takiej otóż sprawie:

Po cóż nas mordować tak dla „dziękczynienia”,
lub kolędując: „...radość wszelkiego stworzenia...”?
Przecież Stwórca nie oczekuje takiej adoracji,
że się kogoś zabija ot tak dla kolacji.

Jeśli człowiek już musi obżarstwem świętować,
to niechaj zechce prawdę tą zachować,
że do długiego życia wszyscy mają prawo !!!
Pamiętaj Waszyngtonie oraz ty Warszawo !

Pomyślcie - czy nie można, mówiąc między nami,
świętować chlebem, winem, czy też owocami ?
Spróbujcie ! Zobaczycie, wyjdzie wam na zdrowie.
Więc się zastanówcie panie i panowie !

"Pierwszy raz"
Dezerter

Za pierwszym razem
To nie było takie proste
W głowie czułem ból,
A w sercu niepokój
Za pierwszym razem
To nie było łatwe
Ręka lekko drżała
I chciało się rzygać
Za pierwszym razem
Ucierpiały oczy
Chociaż uszy i nos
Też musiały wiele znieść
Za pierwszym razem
Kiedy opadało ostrze
Nie mogłem patrzeć
I nie czułem się dobrze
W rzeźni jak to w rzeźni
Czas wątpliwości szybko mija
Nie ma miejsca na myślenie
Bo tu się nie myśli tylko zabija.

”Święta Idą”
Omkara

Chodzę po mieście i co ja widzę?
Widzę grupkę ludzi, podchodzę bliżej
W środku stoi koleś, chyba coś sprzedaje
Karpie sprzedaje. Tak mi się wydaje

Naraz zaczyna młotkiem tłuc rybie głowę
Krew zaczyna tryskać po drewnianym stole
Ryby głosu nie mają więc nikt nic nie słyszy
Może tłuc o kant stołu, nikt się nie wzruszy

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia
Wspaniała okazja do uczuć pogłębienia

Ja nie mogłem patrzeć, lecz oni patrzyli
Stali tam z dziećmi, "rybki" mówili
A on stał tam krwią brudząc pieniądze
Przed świętami dużo zarobi, jak sądzę

Lecz byli też tacy co wolą sami sobie
W zaciszu swego domu ukręcić rybie głowę
W miłosnej atmosferze jedzą ją o zmroku
Tak jest co roku. Każdego roku

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia
Wspaniała okazja do uczuć pogłębienia

"W godzinę naszej śmierci"
Edward Jurewicz

W godzinę mojej śmierci wyruszę bez ciebie żono
w najdalszą z podróży
Ból i strach przed nieznanym, przed bezpowrotną utratą
twojego głosu na zawsze, bezradność wobec losu -
odtąd nie mogąc ci pomóc, nie mogąc cię nawet pocieszyć
zostawiając cię samą.

W rzeźni na Podkarpaciu, byk na śmierć przeznaczony
widząc swoją rodzinę wieszaną na hakach
rozbił bramę ze strachu i wybiegł do miasta.
Wezwano więc policję, myśliwych i chłopów.
Pościg trwał trzy godziny, nim go zastrzelono.

"Od przedwczesnej śmierci uchowaj nas Panie!" -
modlimy się o życie, prosimy o zmiłowanie.

"Nie bądźmy lwem, ani lisem"
Edward Jurewicz

Powoli, powoli, z mozołem
Zmieniamy nasze poglądy.

Gdy myślę o śmierci i cierpieniu zwierząt
Z rąk mego gatunku - krzyk rwie się pod niebo
I zaciskam pięści, nie mogę uwierzyć...
Widząc senne miasta, śniące wokół twarze
Chcę pisać na murach najczerwieńszą farbą
Ale cóż po farbie, kiedy krew nie wzrusza?

Leżę przygnieciony, świat odpycham dłońmi
I znów wśród paproci słyszę głos znajomy:

"Nie ty świat unosisz, lecz on dźwiga ciebie
Żyj więc i pamiętaj, że pokrętna rzeka
Też do morza wpada, chociaż najpierw zwleka.
Bądź jej wartkim nurtem wybiegając w jutro
Nie lwem na arenie, lub lisem na futro..."

"Ryby"
Zbigniew Herbert

Nie można wyobrazić sobie snu ryb
Nawet w najciemniejszym kącie stawu,
wsród trzcin, ich spoczynek jest
czuwaniem: wiecznie ta sama pozycja
i absolutna niemożnosć powiedzenia
o nich: złożyły głowę.
Także ich łzy są jak krzyk w pustce:
Niepoliczone
Ryby nie mogą gestykulować swojej
rozpaczy. To usprawiedliwia
tępy nóż, który skacze po
grzbiecie zdzierając
cekiny łusek.

(...) 🙁


 
Opublikowano : 10/10/2005 12:25 am
 kiai
(@335)
Wpisy: 14
Active Member
 

upss ... chyba coś przypadkowo powtórzyłam :crash: 😉


 
Opublikowano : 10/10/2005 12:33 am
(@469)
Wpisy: 36
Eminent Member
 

bardzo mi się podoba ten topik.

nie wiedziałam, że jest tyle lldobrej poezji na te tematy!

proszę o więcej


 
Opublikowano : 11/10/2005 4:02 am
(@admin)
Wpisy: 678
Honorable Member
 

więcej wierszy: http://www.zb.eco.pl/bzb/12/wiersze.htm


 
Opublikowano : 26/11/2005 3:39 pm
(@682)
Wpisy: 87
Trusted Member
 

Tak mówi Pitagoras ustami poetyckich strof Ovidiusza, o dawnym ZŁOTYM WIEKU:

Wtedy ptaki bezpiecznymi ulatywały skrzydłami
Zając wolny od trwogi śmiało biegał wszędzie
Wszystko żyło w pokoju nie bojąc się zdrady

Ale gdy wynalazcza ohydnej biesiady
Zgodny w szczęśliwym świecie zepsuwszy porządek
Mięsne spuścił potrawy w żarłoczny żołądek

Zbrodniom otworzył wrota...


 
Opublikowano : 09/12/2005 5:33 pm
Udostępnij: