Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone
Marudnik i narzekac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Marudnik i narzekacz

4,287 Wpisy
251 Użytkownicy
0 Reactions
559.1 K Widoki
(@7583)
Wpisy: 361
Reputable Member
 

Nie mam już siły, przestaję widzieć sens w tym wszystkim: studia, ciągła gonitwa, męczące dojazdy,zima- nie portrafię sobie z tym poradzić:(( W dodatku brakuje mi czasu na życie towarzyskie: chcialabym znaleźć sobie chłopaka.Wiem, że mogę liczyć na bliskich i przyjaciół, ale...albo to oni się ode mnie odwracają, albo to ze mną coś nie tak. Nie ma się komu wyżalić. Czuję, że moje życie zmierza w złym kierunku- dlaczego nie potrafię go sobie ułożyć tak, jakbym chciala. Czy jestem aż taką nieudaczniczką? Im bliżej końca studów, tym większy strach i obawa: co dalej?
Mnóstwo zaliczeń, sesja za pasem- za dużo tego wszystkiego:(
Może za bardzo się tym przejmuję? Albo wyznaczyłam sobie niewlaściwe priorytety?Czy tylko ja mam taki kryzys???

W dodatku zjadłam dzisiaj za dużo i czuję się okropnie- na pewno przytyję. Mnóstwo zlych i negatywnych myśli- normalnie płakać mi się chce:((


 
Opublikowano : 05/01/2010 8:08 pm
(@4993)
Wpisy: 337
Reputable Member
 

Droga Sublime86. każdy ma czasem takie gorsze chwile, to nic strasznego. Ja też powoli zbliżam się do końca studiów i jestem pełna obaw co dalej?bezrobocie? sprzatanie w wielkim biurowcu? moze praca na kasie?jeszcze nie pozegnalismy beztroskiego dziecinstwa, a za rogiem czeka trudna doroslosc.
Myslę Sublime86, ze powinnas to wyplakac, wytanczyc, wybiegac, wykrzyczec, byle tylko przyniosło Ci ulgę. A potem na spokojnie zastanowic sie nad priorytetami i pytaniem, co dalej przyniesie Ci trwałe szczęście.
W moim przypadku przyczyna smutków leżała też w tym, że zbyt wiele oczekiwałam od siebie, innych i życia. A wystarczy pozwolić po prostu niektórym sprawom się toczyć. Nie oczekiwać. Żyć
Trzymaj się cieplutko:)

[edytowane 5/1/2010 przez greene]


 
Opublikowano : 05/01/2010 8:26 pm
(@6104)
Wpisy: 1596
Noble Member
 

Też miałam dzisiaj mały kryzys nerwowy, wsystko mnie przerosło. Płakałam chyba z dwie godziny. To straszne, kiedy dowiadujesz się, że najbliższe ci osoby od dawna cię oszukują ... I to nie dla twojego dobra. Nikomu nie życzę.


 
Opublikowano : 05/01/2010 8:48 pm
 Lily
(@464)
Wpisy: 4163
Famed Member
 

Sublime, ja myślę, że jesteś po prostu przemęczona... może spróbuj znaleźć trochę czasu na relaks? A na zimowe dołki polecam nalewkę z dziurawca, 3 razy dziennie po łyżeczce i za kilkanaście dni powinno być lepiej. Trzymaj się.


 
Opublikowano : 05/01/2010 9:21 pm
(@6104)
Wpisy: 1596
Noble Member
 

Czasami brakuje mi osoby, której mogłabym się wyżalić, dlatego często wpisuję się w tym temacie. Czasami żałuję,że życie nie jest tak proste jak na amerykańskich komediach.... 🙁


 
Opublikowano : 05/01/2010 10:30 pm
(@4993)
Wpisy: 337
Reputable Member
 

Hipisko. Przytuliłabym, ale tu nie ma takiej emotikonki. Nie napisałaś dokładnie co się stało, ale jestem zdania, że skoro dziś jest deszcz i burza, to jutro, albo przynajmniej za jakiś czas będzie wiosna


 
Opublikowano : 06/01/2010 12:57 am
(@7583)
Wpisy: 361
Reputable Member
 

Dziękuję Wam za wsparcie. Greene, chyba masz rację, trzeba wszystko cierpliwie przeczekać i nie starać się na silę przyspieszać czegoś, co i tak nastąpi. Ja niestety tak mam: chcę jak najlepiej a później na tym cierpię (a ze mną bliskie mi osoby).
Od jakiegoś czasu próbuję coś zmienić w swoim życiu i wciąż mi nie wychodzi. Pewnie na tym w pewnym sensie polega dorosłość:(
Lily, nalewka z dziurawca brzmi zachęcająco...na pewno spróbuję.

Czasami chciałabym móc tak po prostu umieć cieszyć się drobnostkami-podziwiam niektóre osoby (np.moją mamę) za to,że taką umiejętność posiadają...Trudna sztuka, wyjątkowo...


 
Opublikowano : 06/01/2010 1:12 am
(@6104)
Wpisy: 1596
Noble Member
 

Hipisko. Przytuliłabym, ale tu nie ma takiej emotikonki.

Dzięki za dobre chęci 😉


 
Opublikowano : 06/01/2010 1:56 am
(@7871)
Wpisy: 488
Reputable Member
 

Czasami chciałabym móc tak po prostu umieć cieszyć się drobnostkami

To jest moja metoda na moje zycie. Ciesze sie wszystkim co mozliwe. Tym ze kolega sie glupio smieje, tym ze kogos widze, tym ze Widzew jest na pierwszym miejscu w lidze(mimo ze to nie Ekstraklasa), tym jak muj pies sie bawi lub prosi o uwage i innymi glupotami...

W zyciu caly czas jest pod gorke i kazdy ma swe problemy i smutki. Ja pol zycia wychowuje sie bez matki, musze ukrywac jedna kochanice ojca przed druga(zakret w glowie), klutnie z tata, w szkole co roku po 7 zagrozen na semestr, matura z matematyki(I hate), debile i zlosliwce w okolo i inne codzienne sprawy. I jak bym nie robil tego co robie to bym jakies dostal depresji i glupawki, a moze i bym trafil na Aleksandrowska.

Pomagaja mi tez moi prawdziwi przyjaciele, jest ich nie duzo ale sa pewni. Bo wnioskuje ze w jakosci sila a nie w ilosci.Oczywicie przyjaciele maja swoje prywatne zycie(dziewczyna, rodzina) i trezba to uszanowac. Wiec przydala by sie tez dziewczyna ktora by byla wierna i oddana. Takiej nie mam, wiec zalatwilem sobie psa, on mnie nie zrani, nie zdradzi, spi wiernie w moich nogach, piszczy mi nawet pod drzwiami od lazienki bo juz sie martwi, broni mnie, polize mnie, da sie przytulic, cieszy sie jak wracam do domu,polize po lapce, zasnie na kolanach jak jedziemy autobusem dluzej. Od kad mam swojego pipula jestem radosniejszy i pozytywnie nastawiony do wszystkiego, mimo nowych obowiaskow wychowawczych. Nawet z ojcem sie tak czesto juz nie kluce, bo i na niego dziala pozytywnie nasz pies mimo ze go nie chcial. Po prostu przyjaciel, dziewczyna i czlonek rodziny w jednym :D...

Wiec sublime86 jak masz mozliwosc, chec i co najwazniejsze warunki i czas to spraw sobie takiego pieska. Najlepszy i najwierniejszy jest pies ze schroniska lub taki co byl przechowywany w innych zlych warunkach i ladowal od osoby do osoby...

P.S. Sorry ze tak dlugo i z brakiem stylistyki(i ortografii pewnie tez:D)...


 
Opublikowano : 06/01/2010 4:20 am
(@4993)
Wpisy: 337
Reputable Member
 

Mam w kolejnym tygodniu trzy egzaminy i w związku z tym, dzis podczas nauki i ślęczenia nad ustawami z konstytucji, wykupiłam pół osiedlowego sklepiku. Chipsy, czekolada, ser na białej bułce... Fuj. A tak długo sie pilnowalam. Teraz czuje sie jak balon i odczuwam totalny spadek energii 🙁


 
Opublikowano : 17/01/2010 1:51 am
(@5657)
Wpisy: 1236
Noble Member
 

Mam w kolejnym tygodniu trzy egzaminy i w związku z tym, dzis podczas nauki i ślęczenia nad ustawami z konstytucji, wykupiłam pół osiedlowego sklepiku. Chipsy, czekolada, ser na białej bułce... Fuj. A tak długo sie pilnowalam. Teraz czuje sie jak balon i odczuwam totalny spadek energii 🙁

Greene, powinnaś robić sobie przerywy. Pouczyć się trochę ustaw, jak sie znudzisz, to przejść do czego innego. Wiem, że to łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić, ale jedzenie słodkiego i innego rodzaju świństwa nie pomoże. Tylko Ci zaszkodzi, sama się o tym przekonałaś. Postaraj sobie zaplanować dzień tak, aby mieć czas na relaks. Myśle że najlepiej wyjść na dwór na spacer, przewierzyć się trochę, albo porobić kilka ćwiczonek w domu. Powinno pomóc.

Droga Sublime86. każdy ma czasem takie gorsze chwile, to nic strasznego. Ja też powoli zbliżam się do końca studiów i jestem pełna obaw co dalej?bezrobocie? sprzatanie w wielkim biurowcu? moze praca na kasie?

Też zbliżam sie do końca. Wybrałem sobie kiepsko przyszłościowy kierunek - historie. Może zrobie sobie jakaś podyplomówke po obronie, ale różowo nie będzie. Nie przejmuje sie tym jakoś specjalnie. Teraz mam priorytet żeby skończyć, później będe się martwił co dalej, bo w tej chwili i tak mi nic to nie da. Kiedyś myślałem ja Sublime86, miałem takie straszne doły, że nie chciało mi się żyć. Nawet myślałem o najgorszym... Od jakiegoś czasu jest ok. Jestem jako tako szczęśliwy, poważniejszych problemów nie mam.
Co do pracy to ważne żeby była. Ważne żeby tylko nie siedzieć na bezrobociu, bo to jest najgorsze. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze i nie musi być "dobrze płatna", wystarczy jak będzie godziwa :). Pozdro.


 
Opublikowano : 17/01/2010 8:10 pm
(@6104)
Wpisy: 1596
Noble Member
 

Co do pracy to ważne żeby była. Ważne żeby tylko nie siedzieć na bezrobociu, bo to jest najgorsze. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze i nie musi być "dobrze płatna", wystarczy jak będzie godziwa :). Pozdro.

Pieniądze nigdy nie były i nigdy nie będą dla mnie najważniejsze, ale obecnie rozwiązałyby wiele moich problemów ( i nie są to problemy typu "muszę mieć nową kieckę"), ale cóż - muszę się pogodzić, że nie zawsze jest łatwo i kolorowo.
Wierzę, że te chwilowe trudności niedługo zostawię hen za sobą i wszystko będzie w porządku. I chociaż dzisiaj mam lekkie załamanie nastroju, to przed chwilą doszłam do jednego wniosku - myślenie o problemach nic nie daje, tylko nas pogrąża, a i tak będzie co ma być. Skłamałabym pisząc, że jestem w stanie po prostu o nich nie myśleć, ale staram się jak tylko mogę skoncentrować się na czymś innym i to daje mi siłę - przynajmniej na jakiś czas.
Pozdrawiam wszystkich ludzi, którym nie zawsze wychodzi w życiu i , którzy lubią sobie czasem pomarudzić 😉

[edytowane 17/1/2010 od hipiska]


 
Opublikowano : 17/01/2010 8:25 pm
(@4993)
Wpisy: 337
Reputable Member
 

Bułku...
To nie takie proste. Kiedy czlowiek czuje sie bezsilny a wdodatku zestresowany to szuka szybkich srodków doraźnych, które dadzą mu odrobinę "szczescia". Stąd te napady na słodkości i tym podobne. Do tego dochodz jeszcze u nas kobiet hormony. W niektórych fazach cyklu takie napady są nieuniknione(przynajmniej w moim przypadku) 😀
A co do drugiej części postu...
Dla mnie to nie jest bez znaczenia gdzie bede pracowac. za ile- owszem. Moge nawet za kilkaset zł miesiecznie. Nie tego sie boje... Boje sie niespelnienia, rozczarowanych marzen, klęski. Boję się pomyśleć że moje życie to jeden wielki schemat, rutyna i nuda. Może wymagam zbyt wiele, nie wiem... 🙁


 
Opublikowano : 17/01/2010 10:58 pm
(@5657)
Wpisy: 1236
Noble Member
 

Bułku...
To nie takie proste. Kiedy czlowiek czuje sie bezsilny a wdodatku zestresowany to szuka szybkich srodków doraźnych, które dadzą mu odrobinę "szczescia". Stąd te napady na słodkości i tym podobne. Do tego dochodz jeszcze u nas kobiet hormony. W niektórych fazach cyklu takie napady są nieuniknione(przynajmniej w moim przypadku) 😀

Tak właśnie ludzie się zachowują. Mój brat kiedyś zapodał mi fajne ebooki, w których piszą jak sobie z tym radzić. Ja nie stosuje się do tych rad we wszystkich sprawach, ale w częsci już wykorzystuje. Mówiąc tak rezygnujesz i poddajesz się bez walki. Powiedz mi czy opłacało Ci się zjeść tyle świństwa (jak sama to określiłaś) dla chwili szczęścia? Później czułaś się przecież źle. Może myślałaś już że znowu przytyjesz ;).

Ja przez kilkanaście lat obgryzałem paznokcie i nie mogłem się tego "oduczyć", bo sobie ciągle tłumaczyłem że stres, że nie dam rady. Teraz wziałem się w garść (przyszło tak spontanicznie) i 4 tygodnie już nie obgryzam. Tak samo jest ze słodkościami. Po prostu nie kupuje i nie jem. Czuje się o niebo lepiej.

Jestem facetem i nie rozumiem Twoich napadów, ale myśle że można sobie dać z nimi radę, tylko trzeba chcieć. Zastąp chęć zjedzenia słodyczy zjedzieniem banana, pomarańczy, lub innego owocu albo inną zdrową przyjemnością.

A co do drugiej części postu...
Dla mnie to nie jest bez znaczenia gdzie bede pracowac. za ile- owszem. Moge nawet za kilkaset zł miesiecznie. Nie tego sie boje... Boje sie niespelnienia, rozczarowanych marzen, klęski. Boję się pomyśleć że moje życie to jeden wielki schemat, rutyna i nuda. Może wymagam zbyt wiele, nie wiem... 🙁

Oczywiście rozumiem. Też chciałbym pracować w zawodzie, który mnie kręci i czuć się spełniony, ale jeśli tak nie będzie to nic sie nie stanie. Zawsze można szukać czegoś, może wreszcie się uda. Poza tym praca to nie całe życie. W każdej pracy jest jakaś rutyna, ale w samym życiu nie musi jej być.

Pozdro


 
Opublikowano : 18/01/2010 8:35 pm
(@5292)
Wpisy: 2007
Noble Member
 

Do tego dochodz jeszcze u nas kobiet hormony. W niektórych fazach cyklu takie napady są nieuniknione(przynajmniej w moim przypadku

Ja Ciebie doskonale rozumiem, bo mam podobnie. Czasami potrafiłam o 1 w nocy iść do Tesco, bo nieziemsko mocno zapragnęłam czekolady truskawkowej i kiedy mam taki napad nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. Moim skromnym zdaniem taki wybryk raz na kilka tygodni nie szkodzi 😉


 
Opublikowano : 18/01/2010 10:08 pm
Strona 133 / 286
Udostępnij: