Ja wiem, że przy jedzeniu się nie czyta ale myślałem, że to dotyczy tylko książek. Od komputera jestem już tak uzależniony, że jem prawie wszystkie posiłki lewą ręką a w tym czasie prawą klikam myszką 🙂
Zdobywać majątek za cenę zdrowia znaczy to samo co odciąć sobie nogi by kupić za nie parę butów.
Andros, szkoda że nie pracujemy w TV. Zrobilibyśmy swojąpropagandę 😀 Zaraz po takiej reklamie pokazali byśmy widzom prawdziwą "farmę", na której krówki nei są takie wesołe...
Krysiu, mnei tekst "przy jedzeniu się nie gada" zawsze denerwował, bo nikt nigdy mi nie wytłumaczył czemu 😮 (od zawsze miałam dryg pedagogiczny 😛 )
Ensifer, gdyby nie to, że jestem forumową mężatką, to napisałabym CI, że też wybieram życie singla 😀
The Earth is our Mother, we must take care of her. The Earth is our Mother, she will take care of us.
"przy jedzeniu się nie gada, bo się w brzuszku źle układa" i wszyscy myslą, że ten wierszyk działa na dzieci? 😮 Na mnie nigdy nei działał 😉 było wręcz odwrotnie 😛 A gaduła jestem 😀
The Earth is our Mother, we must take care of her. The Earth is our Mother, she will take care of us.
Andros: :rotfl:
Chociaż, jak dla mnie obiad w gronie krewnych oznacza samobójstwo, ale nie wyobrażam sobei posiłku z prrzyjaciółmi w ciszy 😮 To tak, jak oglądać film i go nie komentować 😮
The Earth is our Mother, we must take care of her. The Earth is our Mother, she will take care of us.
Przydarzyła mi się dzisiaj niecodzienna sytuacja. Nie wiem, czy Marudnik to odpowiednie miejsce na tą historię, ale kończy się raczej przygnębiająco, więc powinna pasować.
Wybrałam się w pojedynkę do Zielonej Góry na zakupy. Po kilkunastu minutach pobytu w mieście zaczepił mnie jakiś człowiek, prosząc o parę złotych na talerz zupy, bo jest głodny, a na dodatek bezdomny. Nigdy nie daję nikomu pieniędzy za wyjątkiem grajków, więc zaproponowałam, byśmy poszli do sklepu i tam wybrał sobie coś do jedzenia. Powiedział, że wystarczy chleb. Weszliśmy więc do najbliższego marketu i od razu znaleźliśmy się przy regale z przetworami mięsnymi. Wskazał na pierwszą z brzegu mielonkę i powiedział, że to wystarczy. Odmówiłam. Po tym wywiązała się między nami mniej więcej taka rozmowa:
(on) Dlaczego pani tego nie kupi?
(ja) Mogę panu kupić wszystko, byle nic martwego.
(on) Jak to? Wystarczy ta mielonka, tania jest...
(ja) Proszę sobie wybrać cokolwiek innego, byle nie mięso. Nie mogę jednocześnie panu pomagać i zabijać kogoś innego.
(on) Kogo zabijać?
(ja) Zwierzę.
(on) To znaczy, że nie je pani mięsa?
(ja) Nie.
(on) Aha... Ale przecież Biblia nie zabrania jedzenia zwierząt.
(ja) Dla mnie to bez znaczenia, ja nie podążam za Biblią.
(on) To pani jest ateistką???
(ja) Można tak powiedzieć.
Zamurowało go. Zastygł, zamrugał i popatrzył na mnie takim wzrokiem, jakbym go znieważyła.
(on) Wie pani co... Ja już nie chcę, ja dziękuję...
(ja) Ale dlaczego? Wystarczy, że wybierze pan sobie coś oprócz mięsa...
(on) Nie, ja chciałem tylko coś do smarowania chleba, jakąś wędlinę...
(ja) Jak do smarowania? Przecież nie ma pan chleba. Możemy pójść i panu kupię jakieś pieczywo, przecież pan mówił, że chciał.
(on) Nie, niepotrzebnie tu przyszliśmy, ja już nie chcę niczego od pani.
(ja) Ale dlaczego? Dlatego, że nie wierzę w Boga? Że jestem ateistką?
(on) Wie pani co? Pani to w ogóle jest jakaś DZIWNA! Ja tu się staram wybrać coś takiego żeby pani zapłaciła jak najmniej, ale najgorsze jest to, że przychodzi taki klient jak pani, który ma pieniądze na wszystko, a wybrzydza!
(nie ręczę, że tak to dokładnie szło, bo po drugim zdaniu tak mnie zatkało, że przestałam poprawnie rejestrować)
(ja) W tej chwili to akurat pan wybrzydza. Przecież staram się panu pomóc.
(on) Ja już nie chcę pani pomocy.
I wyszedł. Stałam jak przyklejona do podłogi odprowadzając go wzrokiem i gdyby nie to, że kompletnie mnie zatkało, pewnie zaczęłabym się ironicznie śmiać. Po chwili sama wyszłam. Minęłam przypadkiem tego człowieka w mieście jeszcze dwa razy potem. Nie spojrzał na mnie, ale minę miał obrażoną.
Za trzecim razem zatrzymał mnie i przeprosił. Powiedziałam, że nic się nie stało i zapytałam, czy może zmienił zdanie i jednak coś by chciał. Wtedy przeprosił mnie jeszcze raz i powiedział, że nie wie, dlaczego tak się zachował. Opowiedział o tym, jak odrzucony przez ludzi się czuje i o tym, że nikt nie chce go znać ani mu pomóc, bo jest chory psychicznie. Że przez swoją chorobę jest samotny i bezdomny i od dawna myśli o tym by popełnić samobójstwo...
Kulał, więc pobiegłam sama do najbliższej piekarni i sprawiłam mu jakieś pieczywo. Potem jeszcze chwilę rozmawialiśmy i pożegnaliśmy się.
Co mi się najbardziej w głowie nie mieści to obraz tego świata, w którym osoba taka jak ja, o tak ograniczonym kontakcie z ludźmi, mimo swojego uciekania od nich, w ciągu jakimś trafem natyka się na niedoszłych samobójców... To jest trzech, którzy się do tego przyznali... Ile się nie przyznało? Ilu mijam na co dzień? I co najważniejsze... Jak im pomóc...?
http://www.explosm.net/comics/random/
Loviisa, dziwna sprawa, z doświadczenia wiem, że jedzenie + komputer = niepochamowane jedzenie 😮 NIe patrzy się co i ile, byle jeść 😮 Nawet załatwilam w ten sposób 4 letniego niejadka 😉
Velvet, wiem że to będzie trudne przy kotach, ale wysyp na środek pokoju na noc jakieś jedzenie. Jak będzie głodny, to przyjdzie i go złapiesz. Tylko że noc to raczej przespana nie będzie 🙁
XXL, niestety, ludzie są kruchymi istotami i na dodatek strasznie samolubni 🙁 Dlatego często chodzą przygnębieni, samotni, mają myśli samobójcze... 🙁 Straszne realia współczesności 🙁
The Earth is our Mother, we must take care of her. The Earth is our Mother, she will take care of us.
Tak........niesamowita historia też czytałam z otwartą gębą jak Jazz a jeżeli chodzi o myśli samobójcze, to wiele osób je ma-jedni sobie z tym poradzą inni nie:(
[ XXL, niestety, ludzie są kruchymi istotami i na dodatek strasznie samolubni 🙁 Dlatego często
chodzą przygnębieni, samotni, mają myśli samobójcze... 🙁 Straszne realia współczesności 🙁
To człowiek przez człowieka tak cierpi:(
Ja kilka dni temu miałam podobną historię tylko nie taką smutną wręcz komiczną może raczej nadawała by się do weselnika,ale jak z drugiej strony na nią popatrzeć to można powiedzieć jakie to smutne - poszłam do piekarni po chlebek i tam też prowadzą stoisko z gotowymi wyrobami jak pierogi,sałatki itp i pracownica tego stoiska podała mi kubeczek z czymś,żebym spróbowała,bo reklamowali swoje kulinaria zapytałam co to i z czym?-oczywiście grochówka na kiełbasie- odmówiłam,powiedziałam,że jestem wege i nie jadam niczego co pochodzi z zabitego zwierzęcia i w tym momencie zjawiło się całe zaplecze sklepu aby popatrzeć co to za dziwadło przyszło? - smutne...co?
http://www.facebook.com/group.php?gid=132280573466144
Krysiu, z Avraxisem poszliśmy jakiś czas temu na zakupy i jużz daleka widzieliśmy PAnią, która w ramach degustacji częstowała jakąś wedliną. Już żesmy wiedzieli, że do nas podejdzie 🙁 Jak to zrobiła to spanikowałam i zaczęłam prawie krzyczeć, że to jest obrzydliwe, jak tak można, ja tego niejadam i nne hasła...
I masz rację, że to wszytsko przez innych ludzi...
The Earth is our Mother, we must take care of her. The Earth is our Mother, she will take care of us.
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






