Ja też jestem raczej antysamochodowa 😛 mam dobry dojazd do szkoly komunikacją miejską i nie czuję potrrzeby zdawania prawka i posiadania samochodu. Mój tata jeszcze do niedawna miał samochód, ale jednak rzadko z niego korzystaliśmy, bo bardziej się opłaca jeździć autobusami. Samochód był już stary i rzeczywiście pochłaniał sporo budżetu domowego, wkońcu nie opłacało się go naprawiać i poszedł na złom :] I się cieszę, bo wolę nie przyczyniać się do zatruwania środowiska, a poza tym im więcej samochodów, tym większe korki ;] I tak jak już ktoś wspomniał, człowiek się rozleniwia i staje się bardzo wygodnicki 😛 Ale oczywiście pewnie też bym miała auto, gdybym miała tak daleko jak niektórzy z was do szkoły/pracy 🙂
[edytowane 27/2/2010 przez cyla91]
No i nie udało się;-( W sumie to jestem zła na siebie, bo nie zdałam przez własne przeoczenie, już pod koniec egzaminu.... 😡 Może za drugim razem się uda. Pocieszam się faktem, że zdawalność w tym ośrodku jest poniżej 30 % 😉
Ilekroć zwalczałem pokusę było to piękne, ale kiedy pokusie ulegałem, było po stokroć piękniejsze
Zdasz za drugim, głowa do góry:)
Samochód jest potrzebny, nie da się ukryć. I choć często powoduje wiele zła, to tez czaem ratuje zycie. Wyobraźmy sobie życie bez radiowozów, karetek, wozów strażackich...ja nie mogłabym żyć bez samochodu. Już pomijam fakt dojechania do miasta. W końcu 4 km pieszo,a potem jeszcze 10 autobusem to nie problem dla moich młodych nóg. Ale prowadząc własna firmę w takiej branży nie wyobrażam sobie nie miec auta. Poza tym jak wyłapywac psy i zawozić je do lecznicy?
Nie da się istnieć bez samochodu...Mam auto na gaz,więc troszeczkę bardziej ekologiczne;)
Grunt to mieć marzenie =)
Pozytywne szkolenie psów,zapraszam =)
natiimar@gmail.com
W wielu sytuacjach samochód rzeczywiście jest narzędziem pracy, dzięki niemu jest się bardziej mobilnym.
Jeden z moich znajomych zdawał prawo jazdy 20 razy (wyjątkowo zły materiał na kierowcę, ale poza tym fantastyczny, inteligentny człowiek :P) i przysporzyło mu to wiele stresu, gdyż prawo jazdy było mu potrzebne do pracy, ale niestety pracę stracił, gdyż zdał egzamin dopiero 3 lata po rozpoczęciu kursu.
Ilekroć zwalczałem pokusę było to piękne, ale kiedy pokusie ulegałem, było po stokroć piękniejsze
Jeden z moich znajomych zdawał prawo jazdy 20 razy
To ja chyba jestem kolejnym "wybitnym" materialem 🙁 🙁 co prawda podchodziłam dopiero dwa razy w sumie, ale miałam długie przerwy-teraz ostatnio zdawałam we wrześniu- potem wykupywałam jazdy, potem byłam chora, potem przyszła zima i sesja...ech 😮 nie mam już siły- bardzo przeżywam każdy mój egzamin i wydaje mi się że nie potrafię stresu opanować a przez to- klapa 🙁
Pewnie i nie dużo, jak ktoś jest cały czas na bieżąco i nie przerywa kursu- tak jak ja to zrobilam...pierwsze podejście miałam 3 lata temu i nie zdałam na mieście, za bardzo byłam stremowana i na skrzyżowaniu (takim ruchliwszym) zgasło mi po puszczeniu sprzęgła i nie mogłam odpalic 😮 teraz we wrześniu oblałam jadąc tyłem na łuku. Później z własnej głupoty nie dopełnilam jednej formalności i mi termin przepadł 🙁 🙁 no i wisi nade mną to prawo jazdy; z jednej strony bardzo chcę je mieć, ale jak sobie pomyślę ile nerwów mnie to kosztuje 🙁 🙁
[edytowane 7/3/2010 przez sublime86]
Myślałam, że to ja długo robię prawo jazdy, zaczęłam pod koniec sierpnia 😉 Moja mama też robiła z takimi dużymi przerwami jak ty, sublime. I zdała - za czwartym razem, ale zdała 🙂 Nie można się poddawać. U mnie jest o tyle dobrze, że są szybkie terminy - 3,4 dni. Także zapiszę się we wtorek i pewnie za kilka dni będę znowu zdawać. Po raz drugi i wierzę, że ostatni 😉
[edytowane 7/3/2010 od hipiska]
Ilekroć zwalczałem pokusę było to piękne, ale kiedy pokusie ulegałem, było po stokroć piękniejsze
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






