Wypadające włosy? Nie wiem, czy decyzja o porzuceniu weganizmu z tego powodu byłaby słuszna. Ten problem można zaradzić jedząc dużo kapusty (siarka, jak ważna dla włosów!) i skrzyp (można kupić w tabletkach, a latem samemu uzbierać i dodawać do sałatek).
Jeśli zaś chodzi o wysiłek fizyczny to rzeczywiście weganizm może (ale nie musi) stanowić problem. Oczywiście chodzi tu głównie o wit. B12, ale to na pewno wiesz (nawet jak byś była wegetarianką, czy wszystkożerną to uprawiając intensywnie sport warto ją uzupełniać). W aktywnym życiu sportowym (zresztą przy wzmożonym wysiłku umysłowym również) dobrze przyjmować taurynę - bardzo pomocny aminokwas. Nie znam jego źródeł roślinnych (podobnie jak świat nauki 😉 ), słyszałem, że ponoć ten w red bull-ach i innych napojach eneregetycznych jest produkowany chemicznie, bez udziału składników odzwierzęcych, ale sam do źródeł, które by mnie w tym upewniły, nie dotarłem. Jeśli chodzi o jego wegetariańskie źródła - całkiem sporo jego jest w żółtkach jaj i kozim mleku (w krowim chyba też go znajdziesz, ale w mniejszych ilościach).
Radzę też pamiętać o roślinnym omega 3! Zimnotłoczony olej z siemia lnianego, samo siemie lniane, kiwi i wodorosty wszelakie 🙂
Żeby nie było - jestem wegetarianinem. Moje porady po prostu opieram głównie na mojej amatorskiej wiedzy z zakresu dietetyki, a nie osobistym doświadczeniu.
Większość czasu jestem jednak weganem z powodów ekonomicznych - nabiał nie tak tani, a jajka z wiejskich, czy ekologicznych ferm (a nie tych j****ych nowoczesnych, gdzie kury są w tak małych klatkach, że skrzydeł nawet nie mogą rozpostrzeć) to także jak na moją sytuację rarytas, z którego korzystam maxymalnie 2 sztuki na tydzień.
A co do postów kolegi witarianina 🙂 Być może ma racje. Znam wegan, którzy drzewniej byli witarianami, później wrócili do bardziej klasycznego weganizmu (bynajmniej nie z powodów zdrowotnych, ale bardziej skomplikowanej sytuacji życiowej), gdzie jednak głównie dominuje witarianizm - i zarówno oni, jak ich dzieci są najzdrowszymi ludźmi jakich znam (czuję się w obowiązku zaznaczyć, że ich wersja weganizmu dopuszcza miód).
A chyba świeże kiełki zawierają nie tyle enzymy, co substancje pobudzające enzymy, hę? 🙂 Mogę się mylić, ale chyba tak to leciało.
sXe
Ależ oczywiście, że w jedzeniu są enzymy.
Tak jak kwasy nukleinowe a nie zaczęłaś rozmnażać się przez podział, jak jakieś drożdże, ani nie kwitniesz na wiosnę, jak jabłonka...
A chyba świeże kiełki zawierają nie tyle enzymy, co substancje pobudzające enzymy, hę?
Nie wiem, jak kiełki, bo to nie surowiec gorczycowy ani olejkowy a wydzielanie soków trawiennych właśnie takie pobudzają.
moi jedni znajomi też po paru latach odeszli od weganizmu, źle się czuli, być może dlatego, że są bardzo zapracowani i nie mieli czasu na odpowiednie komponowanie posiłków ? Ja ciągle wege, jajka tylko ze wsi, mleko ryżowe, no i wróciłam do sera...ciagle głodna jestem, nie mogę się najeść na dłużej 🙁 Jestem bardzo aktywna i mam niesamowitą przemianę materii.
http://www.wegestudio.pl/Na_krawedzi_marzen-98.html
Problem, o którym Ty mówisz Kazamuko, to lekkostrawność dań wegetariańskich i wegańskich. Żeby zachować poczucie sytości na dłuższy czas, trzeba dowalić sobie niezdrową ciężkostrawną bombę. Np topiony scypek (oczywiście z mlekovity na podpuszce mikrobiol.) z warzywami na patelnię, albo np bigos, albo mega drogi rarytas - jajecznica z cebulką (oczywiście z jajek pierwszej klasy - z gospodarstw wiejskich i/lub ekologicznych) podawana z pieczywem. Cebula i czosnek są dobrymi dodatkami by zwiększyć ciężkostrawność posiłku.
Oto przykładowy przepis na przepyszną pastę z fasoli, która potrafi być sycąca:
"PASZTET Z FASOLI
3 szklanki ugotowanej fasoli, 2 kawałki chleba, 3 ząbki czosnku, 2 łyżki oleju, cebula, 2 średnie marchewki, 1/4 szklanki pietruszki, 1,5 łyżeczki bazylii i 1,5 łyżeczki soli.
Fasolę, chleb i czosnek zmielić. Cebulę i marchew zetrzeć. Pietruszkę pokroić. Następnie składniki te podsmażyć na oleju, aż warzywa będą miękkie. Dodać miksturę z fasolą i smażyć przez kilka następnych minut. Odstawić z ognia i dodać bazylię. Wkładamy wszystko do wysmarowanej tłuszczem formy, ugniatamy i studzimy. Następnie wykładamy na półmisek i kroimy w plastry. Podajemy z chlebem."
Witarianie mają na Twój problem inną teorię (nie przeczę, że mają rację, ale świeże warzywa i owoce są dość drogie, więc tu jest bateria dla mnie). Twierdzą, że jak będziesz jadać świeży lekkostrawny pokarm, będziesz dostarczać organizmowi więcej energii, a przez to rzadziej czuć głód. Pewnie jest w tym prawda, ale niestety zbyt droga jak dla mnie 😉
Jak to nie pomoże to zawsze można nosić przy sobie sucharki do przegryzania, choć to także uważam za zbyt drogą i mało efektywną imprezę.
Spróbuj wypróbować to co napisałem 🙂 Wydaje mi się, że mogłoby pomóc.
A! Tak poza tym poczucie braku sytości może być alarmem od organizmu, mówiącym Ci, że czegoś Ci w pokarmie brakuje. Upewnij się, że masz dobrze skomponowaną dietę 🙂 Pamiętaj o siemieniu lnianym (omega 3), w obecnej porze roku, bardzo ważny jest wyski poziom wit. C w diecie 🙂
Ja też prowadzę b. aktywny tryb życia. Da się coś wykombinować by za niedużą kasę osiągnąć bez problemu uczucie sytości 🙂
[edytowane 27/11/2007 przez sXe]
sXe
[quote Kazamuko]moi jedni znajomi też po paru latach odeszli od weganizmu, źle się czuli, być może dlatego, że są bardzo zapracowani i nie mieli czasu na odpowiednie komponowanie posiłków ? Ja ciągle wege, jajka tylko ze wsi, mleko ryżowe, no i wróciłam do sera...ciagle głodna jestem, nie mogę się najeść na dłużej 🙁 Jestem bardzo aktywna i mam niesamowitą przemianę materii.
Kazamuko jedną z przyczyn niezadowolenia z diety wegańskiej jest zapominanie o jednym pierwiastku sodzie.
Proszę przekazać to znajomym wegetarianom i weganom, a jak to poprawnie zrobić:
Zobacz wątek:
[url] http://wegetarianie.pl/XForum-viewthread-tid-2984.html [/url]
Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
:yltype:
Przepraszam Nienor, ale czy kiedykolwiek słyszałeś o diecie np. Eskimosów? Oni bardzo cierpieli na niedobór witaminy C, była to jedna z przyczyn ich krótkiej średniej życia. Jednak udowodoniono jej niedobór.
Nie mówię, żeby łykać suplementy (zdaje się nawet, że nie wszystkie są wege - cerutin ma chyba powleczkę z żelatyny), ale zajadać owoce i warzywa w nią bogate na zimę. Np. kiwi (dodatkowo źródła omega-3 - info z ang. wikipedii), pomarańcze, etc. Poza tym dla wege wit. C jest o tyle istotna, że pomaga przyswajać żelazo, a chyba wszyscy wiemy, że żelazo ze źródeł roślinnych jest żelazem niehemowym, czyli gorzej przyswajalnym. Czasem to dobrze, że nie wchłaniamy go tak dużo (zbyt wysoki poziom żelaza powoduje osłabienie, wzrost ryzyka nowotworów,etc.), czasem źle (anemie). Gdy jest źle jednak warto tak komponować dietę, by był w niej odpowiedni poziom wit. C. Tym bardziej, że nadmiar tej wit. nie jest magazynowany w organiźmie, a wydalany bardzo szybko.
Szczerze mówiąc zimą mam większą ochotę na cytrusy, kiwi, pietruszkę, kiszonki etc. Więc chyba mój organizm w ten sposób mi mówi "kwas askorbinowy dobrze Ci zrobi kolego, nie bój się go" 🙂
Zresztą dziwne, że np. społ. Wikingów (jak również Słowian) na zimę robiły mnóstwo kiszonek, wszelkiego rodzajów. Naukowcy mówią, że to dlatego, iż zimą ich pokarm (tak, głównie mięsny) był ubogi w wit. C. Czyżby przemysł farmaceutyczny ich przekupił? ;P
[edytowane 28/11/2007 przez sXe]
sXe
Przepraszam Nienor, ale czy kiedykolwiek słyszałeś o diecie np. Eskimosów?
Musisz wyciągać tak skrajne przykłady? Niedobory wit. A też się raczej nie zdarzają, ale zaraz ktoś wyciągnie jako przykład radzieckie gułagi na dalekiej północy :/ Ja mówię o naszej typowej europejskiej diecie, tu się to nie zdarza.
A jeśli taki Eskimos chce się przekręcić na przedawkowanie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach to wystarczy, że zje w zimę wątróbkę z misia polarnego.
Zresztą dziwne, że np. społ. Wikingów (jak również Słowian) na zimę robiły mnóstwo kiszonek, wszelkiego rodzajów.
Taaak, żyjmy na batonikach samych, bo niedobory przecież nie istnieją! Kiszonki, owoce, warzywa, zaliczają się do normalnej diety, kto się normalnie odżywia temu niedobory i łykanie tabletek (właściwie to to drażetki, nie tabletki...) nie grozi.
Czasem to dobrze, że nie wchłaniamy go tak dużo (zbyt wysoki poziom żelaza powoduje osłabienie, wzrost ryzyka nowotworów,etc.)
Wzrost ryzyka zachorowania na raka jelita grubego, gdy w reakcji Fentona powstaje żelazo trójwartościowe. Poza tym nadmiar żelaza obniża odporność nieswoistą a jedynymi zwierzętami na prawdę narażonymi na niedobór Fe (zakładam, że wegetarianie odżywiają się prawidłowo i żadne drażetki nie są im potrzebne) są prosiaki 2-4 tydzień życia (wtedy rozwija się u nich niedokrwistość fizjologiczna, jeśli nie podamy preparatu żelazowego).
[edytowane 29/11/2007 od Nienor]
[edytowane 29/11/2007 od Nienor]
[quote sXe:] a chyba wszyscy wiemy, że żelazo ze źródeł roślinnych jest żelazem niehemowym, czyli gorzej przyswajalnym.
Witam sXe
Rośliny też zawierają żelazo hemowe ( wszystkie organizmy) , w cytochromach, najwięcej ww. z tkanek roślinnych zawierają liście, zatem spożywać jak najwięcej warzyw liściowych.
http://tiny.pl/jn2f
Z linku powyżej
Fosforylacja cykliczna: .....Cytochromy zawierają układ hemowy z żelazem analogiczny, jak w hemoglobinie, przy czym żelazo oscylacyjnie zmienia swoją wartościowość…..
Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
:yltype:
Jędruś - thx a lot za wzbogacenie mojej wiedzy! Jadłem dużo zieleniny, a teraz mam żelazo na bardzo wysokim poziomie(33,1 mikromol/l). Oddałbym krew jak to już robiłem, ale okazało się, że nie mogę po w lipcu miałem gastroskopię (choroba żołądka - mała pamiątka po diecie fast-foodowej).
Nienor - ja nie polecam żadnych suplementów (poza wit. B12 dla wegan, którzy nie jedzą żywności w nią wzbogacaną, lub wegetarian dla których jajka i mleko to żarcie od święta i także nie jedzą żywności wzbogacanej w B12)! Suplementacja to głupota - po co płacić za coś co i tak w żarciu z większą przyjemnością znajdziemy? Mówię po prostu, że na zimę warto zajadać po prostu NATURALNE źródła wit. C. m.in. kiszonki jak już pisałem.
Co do Eskimoskiej diety i ryzyka zatrucia rutinolem (chyba tak to się pisało? Odzwierzęca wit. A) to sprawa nader jasna. Tak zginął zresztą Xavier Mertz w czasie wyprawy naukowej na Antarktydę, gdy w dramatycznych okolicznościach skończyła mu się żywność i postanowił spróbować psiej wątróbki. Nie czaję jednak, czemu zboczyłeś na ten temat.
Co do żelaza - nie wiem skąd Ty masz takie info, że niedobory żelaza się nie zdarzają - zdarzają się głównie u kobiet z powodu złej diety w połączeniu z cyklem menstruacyjnym. Wiem bo (oprócz informacji na serwisach medycznych, czasopismach popularnonaukowych, a nawet podręcznikach akademickich z medycyny, które zdarza mi się przeglądać) znam 2 takie przypadki. W 1 niedobór żelaza jest na bardzo niskim poziomie i dziewczyna po prostu uwzględniła to w swojej diecie - obecnie jest OK, 2 przypadek - doszło do anemii. (swoją drogą ciekawe: 1 przypadek - dziewczyna wege, drugi przypadek - wszystkożerna; ostrzejesze objawy u wszystkożernej). Tak poza tym osoby o niskim poziomie żelaza powinny uważać na żywność produkowaną z niesfermentowanych nasion soi.
Przypuszczam, że prawdopodobnie był to (niedobór żelaza u moich znajomych koleżanek) wynik niezbyt dobrze skomponowanej diety (zresztą nawet w przypadku prosiąt za pewne tak być musiała). Lekarstwo na to u ludzi jest proste - pietruszka jako częsty dodatek do obiadów i warzywa liściaste. Nie zaszkodzi też popijać tego np. sokiem z pomarańczy, czy zajadać z kapustą kiszoną. Witamina C ułatwi wchłanianie żelaza.
Jednak nie wszyscy o tym wiedzą, a często są zbyt zagonieni, żeby zrobić sobie porządny obiad (wiem, bo też tak miałem zanim się nie opamiętałem) - stąd niedobory w codziennej diecie ludzi się zdarzają.
Skąd Ty wyciągasz takie info, że niedobór żelaza zdarza się TYLKO u prosiąt? Ujawnij się ;P
sXe
Hej!
Jestem świeżak na forum ale tylko na forum:) Mam taki problem: bardzo bolą mnie nogi. To jest takie odczucie, jakby mięso mych zgrabnych nóżek odrywało się od kosci-sorry za obrazowość, ale tak najprościej to wytłumaczę. Jestem wegetarianką już naprawdę dłuuuugi czas, bardzo sympatyzuję z dietą vegańską, ale stan zdrowia niestety zmusza mnie do jakichś radykalnych króków.
Może mieliscie podobny problem, moze wiecie jak temu zaradzić?
Stosuję dietę bogatą w fasolki wszelkie, soję, mnóstwo warzyw i owoców. Moze brak mi jakichś witamin?
help, help 🙁
Już przybywamy Ci z pomocą 🙂 Moim zdaniem (jakby co proszę Jędrusia o poprawienie mnie), może być to spowodowane niedoborem żelaza, ew. może być związane z niedoborem wit. B12. Oto co zalecam:
Jeść dużo świeżych warzyw zielonych, szczególnie polecam nać pietruszki! Unikać soji (z wyjątkiem tofu, ono nie wypłukuje żelaza), mleka, herbaty i kawy. Dopuszczona do picia może być yerba, bo ona zawiera żelazo (choć kofeina w niej zawarta trochę Ci tego z organizmu zabierze). Przy zajadaniu warzyw zielonych można sobie popić sok z pomarańczy, cytrynki, mandarynki, przygryzać kiwi - wit. C zwiększa wchłanianie żelaza.
Jeśli byłby problem z B12 to radzę suplementować na początek. B12 dostaniesz w Aptece (ok. 20 zł za 100 tabletek, w tym jedno zawiera 10 000% dziennego zapotrzebowania). Z tego co dochodzą mnie zewsząd informacja ta B12 jest wegańska. Jeśli jednak wolisz naturalne źródła to jajka i nabiał. Jednakże, jak to jest związane z niedoborem żelaza to nabiał powinnaś na razie zawiesić. Kwas foliowy zwiększa wchłanianie B12. Znajdziesz go np. w fasoli i soku z pomarańczy.
Może to być też związane z niedoborem wapnia. Nabiał jest jego źródłem (chyba niestety głównym), ale też muszynianka, tofu, (na 100 gram/100 miligram), figi suszone (100g/280milig), migdały (100g/250mg), szpinak gotowany (100g/600mg), natka pietruszki (100g/190mg), etc.
Dalej prosimy o pomoc Jędrusia 🙂
sXe
Witam Wiśnia 🙂
Najlepiej będzie jak podasz swój tygodniowy jadłospis.
Tutaj może chodzić o nienasycone tłuszcze zwłaszcza omega-3, najbogatszym źródłem jest świeżozmielone siemienia lniane. (poszukaj wątku o omega-3 w dziale odżywnianie).
Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
:yltype:
O, jak milutko:) Bardzo lubię jak ktoś się o mnie troszczy :
Jadłospisu to mi się nie chce pisać 😛 , powiem tylko ze jem duuużo warzyw świeżych i gotowanych, szpinak uwielbiam, natkę pietruszki też. Podjadam soję, nie wiedziałam że jest nie teges 😡
Myślę o B 12 z apteki, bo mleko blee i sery też raczej nie wszystkie uwielbiam. A moze spirulina? Zawsze to trochę bardziej naturalne. Co Wy na to?
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






