Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

czemu ludzie są tak przekonani do mięsa?  

Strona 3 / 3 Wstecz

Swoja droga - ktos ogladal wczoraj europa da sie lubic z Kuroniem? Cholesterol odpowiada za dobre samopoczucie, humor i potencje 🙂 I za odpornosc na raka - to juz fakt naukowy. Podobno (wg amerykanskich badan) wegetarianie to zestresowane smutasy majacy problemy z potencja. Dziekuje - postoje i pochrupie udko kurczaka 🙂

Kuroń w TV powiedział, znaczy -- tak ma być! Wystarczy spojrzeć na nasze mięsożerne społeczeństwo: same okazy zdrowia, ośrodki zdrowia świecą pustkami, ludzie tryskają optymizmem... Kuroń się nie mylił.

😀

A propos tematu: Ludzie są tak bardzo przekonani do mięsa, ponieważ nie wierzą, że bez niego można żyć. Nie wierzą, nie chcą wierzyć, nie wiedzą, nie chcą wiedzieć... bo tak wygodniej, tak przyjemniej... a co sobie odmawiać... przecież zwierzęta są po to, by je jeść... zawsze tak było... Kościół pozwolił... lekarz kazał...

Czemu tu się dziwić...

[edytowane 21/4/2006 od voice_of_the_voiceless]

[edytowane 21/4/2006 od voice_of_the_voiceless]

OdpowiedzCytat
Opublikowany : 22/04/2006 2:34 am
Lakshmi_Wawa
forumowicz

Moim zdaniem, to przede wszystkim polska tradycja, stereotypy i upodobania. Od zawsze nam wpierano, że mięso (a także mleko i jego produkty) to panaceum na wszystko i bez tego będziemy chorzy, będzie nam brakować mikroelementów itp.
Ja mam 31 lat i jak sięgnę pamięcią do czasów przedszkolnych (a to juz kawałek czasu) to mam przed oczyma obraz przedszkolanki na siłę wmuszającej mi mleko w okropnym cynowym garnuszku (mleko też okropne, z kożuchem) i nie okropną, a ohydną wprost pieczeń tzw. rzymską. To był koniec lat 70-tych, był kryzys - wyobrażam sobie co zmielono, by przyrządzić ten wątpliwej jakości "rarytas" 🙁 Zresztą w dzisiejszych czasach też dają dzieciom co popadnie (np. wędlinki z Constaru).
Całkowitą wegetarianką jestem od niedawna. Kiedyś bywało, że jadłam mięso, ale tylko drobiowe i rzadko - mam jakąś wrodzoną niechęć do "świńskiego trupa". Na wege przeszłam ze względów głównie zdrowotnych, nie chcąc przy okazji spożywać sztucznych hormonów, toksyn czy innych świństw, którymi faszeruje się mięso. Co prawda roślinki też hoduje się na pestycydach, herbicydach itp. ale pocieszam się tym, że wchłaniają one mniej tego, niż mięso. No i muszę się zainteresować warzywkami eko. Jedzenie lub niejedzenie tego czy owego to indywidualny wybór każdego człowieka. Wkurza mnie wtrącanie się ludzi w moje sprawy "żywieniowe". To prawda, że na wegetarian patrzą jak na Marsjan i traktują ich niepoważnie. Sama tego doświadczam, widzę uśmieszki i spojrzenia pełne politowania, ale olewam to. Ja im się nie wtrącam do jedzenia i oczekuję, że oni nie będą się wtrącać.
Parę lat temu czytałam książkę Robina Cooka "Toksyna" - jest tam wstrząsający opis tego, co dzieje się w ubojni. Masakra. Polecam wszystkim mięsiarzom.

Et j'irai loin, bien loin, comme un bohémien, par la Nature

OdpowiedzCytat
Opublikowany : 27/04/2006 6:20 pm
katrinko
stały bywalec

Lakshmi, "Toksyna" jest bardzo poopularną ksiazką, czyta ją wielu "mięsiarzy", ale nie zauważyłam żeby z jej powodu ktoś przestał jeść mięso czy choćby jadać w fastfoodach. Czytając ksiażki sensacyjne ludzie podchodzą do nich z dystansem, na mało kim zrobi wrażenie scena z rzeźni czy zagrożenie bakterią [i] Escherichia coli[/i], tak jak nie zrobią działania seryjnego mordercy itp. Niestety.

OdpowiedzCytat
Opublikowany : 27/04/2006 6:57 pm
Strona 3 / 3 Wstecz
  
Praca