trup to coś co kiedyś żyło a już nie żyje... gdybym miał nazywac potrawy z mojego talerza trupami, to równie dobrze moge nazywać produkty pochodzenia roślinnego trupami, gdyż taka kukurydza, ziemniak czy marchewka tez kiedyś żyła, ale zginęła byśmy mogli ją zjesc... jesli juz byc obiektywnym to trzeba przyznac ze i wegetarianie i inni jedzą też trupy
alez to przewrotne... az mnie zamurowalo (chociaz moze niepowinno, Zarathos juz mnie troche oswoil z takim miesnym punktem widzenia...).
pomysl, Sliwo, czy NA PRAWDE nie widzisz roznicy pomiedzy martwym, zimnym, oslizglym, zakrwawionym, sensu stricte cuchnacym, pocwiartowanym, otluszczonym, obdartym ze skory cialem zwierzecia w sklepowej lodowce, czy jak sie nazywa to miejsce gdzie lezy tak duzo martwych cial w sklepie (juz zapomnialam, bo staram sie GO unikac, prawie mdleje jak widze te paniusie "i jeszcze pol deko mortadelki"... moj boze... :/:/:/:/ o_O), a chociazby 1)marchewka? 2)cebula? 3)lisciem szpinaku? 4)pomarancza? 5)ananasem? 6)jablkiem? 7)bananem????????
jak sam powiedziales, trup to cos co kiedys zylo, a juz nie zyje. z tym, ze nie mozna zaprzeczyc, ze krowa lub kurczak zyly (zaprzeczysz?). a warzywa tak na prawde WEGETUJA, a nie zyja. warzywa nie maja centalnego systemu nerwowego, mozliwosci odczuwania, nie maja rdzenia kregowego! (juz tyle rozmow o tym bylo, ze az mi bokiem ten temat wychodzi)
prosze, jesli chcesz zeby ludzie traktowali cie powaznie, to nie zaczynaj przemowy w stylu "oooooo, a wegetarianie to tacy okrutni ludzie, masowo moduja niewinna pszenice i marchewki! biedna kukurydza! biedny groch i fasola!" - swietnie wiesz o co mi chodzi i mowiac szczerze to NIE WIERZE, ze jakikolwiek nie-wege traktuje ten argument (umierajace w agonii kabaczki i baklazany) na serio. to chyba tylko taki sposob na wyprowadzanie wegetarian z rownowagi.
badzmy powaznymi ludzmi i nie mowmy o "smierci" np. soczewicy. to nawet nie jest smieszne, a poza tym tyle razy to juz bylo tu walkowane, ze nie ma sensu mowic o tym znowu. nie stawiaj znaku rownosci pomiedzy zabiciem krowy i zjedzeniem jej ciala, a schrupaniem surowej marchewki, bo sie osmieszasz, Sliwo.
[edytowane 15/5/2006 od euridice]
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
Ciekawe...gdzie przeczytałeś o tej syntetycznej żelatynie? Możesz podac jakiś link czy coś?
Nigdzie nie czytałem, słyszałem od mamy i wierze jej na słowo.
ale jeśli chcesz link:
http://www.ekosfera.pl/sklep,1101,,,03,,pl-pln,201861,0.html
[edytowane 15/5/2006 od kadra]
Więc to pektyna a nie żelatyna, w dodatku nie syntetyczna ale uzyskiwana z owoców. A że ja tak nazwali to niefart i wprowadzanie klienta w błąd.
żelatyna to białko zwierzęce, pektyna - złożony wielocukier roślinny. Jedyne co mają wspólnego to zdolność pęcznienia w obecności wody i tworzenia żelu.
Oczywiście do galaretki nie trzeba żelatyny, całe szczęście, i im więcej ludzi o tym wie tym lepiej.
Qrczę wkurza mnie już ten argument przeciw wege, że roślinki to też biedne itd
nie byl to argument przeciw wege... wytlumaczylem tylko dlaczego nie nazywam tego co mam na talerzu trupem... nawet nie chcialem zaczynac kolejnej dyskusji.
jak sam powiedziales, trup to cos co kiedys zylo, a juz nie zyje. z tym, ze nie mozna zaprzeczyc, ze krowa lub kurczak zyly (zaprzeczysz?). a warzywa tak na prawde WEGETUJA, a nie zyja. warzywa nie maja centalnego systemu nerwowego, mozliwosci odczuwania, nie maja rdzenia kregowego! (juz tyle rozmow o tym bylo, ze az mi bokiem ten temat wychodzi)
centralny system nerwowy nie jest warunkiem nazwania czegoś istotą żywą... żywe istoty to zwierzęta, rośliny, grzyby, bakterie i protista, a układ nerowy mają tylko zwierzeta (nie wszystkie)
prosze, jesli chcesz zeby ludzie traktowali cie powaznie, to nie zaczynaj przemowy w stylu "oooooo, a wegetarianie to tacy okrutni ludzie, masowo moduja niewinna pszenice i marchewki! biedna kukurydza! biedny groch i fasola!" - swietnie wiesz o co mi chodzi i mowiac szczerze to NIE WIERZE, ze jakikolwiek nie-wege traktuje ten argument (umierajace w agonii kabaczki i baklazany) na serio. to chyba tylko taki sposob na wyprowadzanie wegetarian z rownowagi.
nie mam zamiaru zaczynac takiej rozmowy, nie mam zamiaru mówić że rośliny cierpią, odczuwają ból czy coś tam... ale obiektywnie rzecz biorąc, to że rosliny są [b]żywe[/b] to fakt, wiec jesli chcecie mowic mi, ze ja jadam trupy, to nie zaprzeczajcie że wy nie jadacie trupów.
NIE WIERZE, ze jakikolwiek nie-wege traktuje ten argument (umierajace w agonii kabaczki i baklazany) na serio. to chyba tylko taki sposob na wyprowadzanie wegetarian z rownowagi.
nie mówiłem nic o umierajacych w agonii roslinach... nie mowilem ze one cierpia, wiec prosze Cie... doswiadczenia z duskusji z innymi osobami zachowaj dla siebie i nie uzywaj ich przeciwko mnie... bo ja takich rzeczy nie mowilem.
[edytowane 15/5/2006 od Śliwa]
mowiac, ze wege jedza trupy sugerujesz, ze uwazasz marchewke za rowna krowie.
no ale jesli nie, i opatrznie cie zrozumialam, to przepraszam. chociaz z pogladem, ze "jem trupa" (czyt. np. groszek) to sie nie zgodze.
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
nie uważam marchewke równą krowie pod kazdym wzgledem... uwazam ze jesli rozpatrywac te dwa stworzenia pod katem tego czy one są żywe czy martwe, to bez watpienia zarówno marchewka jak i krowa są żywe (chyba nie zaprzeczysz?)... co nie zmienia faktu, że krowa to istota całkowicie inna niż jakakolwiek roślina.
chociaz z pogladem, ze "jem trupa" (czyt. np. groszek) to sie nie zgodze.
i bardzo dobrze, że sie nie zgadzasz bo takie myslenie jest niedorzeczne... ja sie tak samo nie zgadzam, ze jadajac mieso jem trupa... a jesli ktos tak uwaza to ja to szanuje, wszak kazdy ma inne granice moralnosci itp. (chyba wiesz o co mi chodzi....)
[edytowane 15/5/2006 od Śliwa]
ale nie masz sie z czym nie zgadzac, bo to jest fakt.
w takim bądź razie powiem, że nie możesz mówić że jadając rośliny nie jadasz trupa, bo to równiez fakt 😛
powiedzmy, że co do tego faktu słusznym jest stwierdzenie... nie ma faktów - jest tylko interpretacja 😉
kazdy bedzie inaczej interpretowal
kwestia jest tylko to co uznajemy za "trupa". mozemy rowniez powiedziec "zwloki". czy rosline tez nazwiesz zwlokami?
precyzujac - ja mowiac "trup, zwloki, padlina" mam na mysli cos w czym plynela krew, cos cieplego, ruszajacego sie, odczuwajacego wiele roznych bodzcow, majacego rozne zachowania adekwatne do danej sytuacji.
czyli zweirzeta, a w tym czlowieka. czy gdyby ktos ci kazal zjesc czlowika, to tez nie powiedzialbyc, ze masz na talerzu trupa?
to nie istone jak to nazwiesz, bo to zawsze pozostanie tym samaym - zwierzeciem, ktore czulo, patrzylo, oddychalo - po prostu zylo, ale nie tak jak marchewka (skoro juz sie tak uczepiles tej definicji zyjacej marchwii).
ale juz na pewno nie mozesz zaprzeczyc, ze jedzac kotleta lub pieczen masz na talerzu martwe zwierze. kotlet zawsze pozostanie kotletem - spreparowanym cialem, miesniami dokladnie, matrtwego kurczaka lub krowy (lub czego tam chcesz). tak czy nie?
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
Daj Śliwie odpocząć chwilę, bo jak widzę cały boży dzień dyżurował na forum;)
I proponuję skończyć tę żenująca dyskusję w stylu "ty mówisz, ze mięso to trup, to ja powiem, z kalafior to trup".
Trup, zwłoki, to inaczej martwe ciało, a ciało to cytuję "tkanka mięsna, tłuszczowa, łączna i skórna obrastająca szkielet człowieka lub zwierzęcia". O sałacie, czy koperku tu nic nie ma;)
A teraz powracając do tematu wątku, od którego odbiegliśmy. Buntowniku (?) piszesz, że starasz sie unikac dodatkow typu żelatyna, ale nie wiesz, czy to ma w ogole jakieś znaczenie. Dla wegetarian znaczenie ma, o czym pisała już Maze. Wiąże się z niejedzeniem zwierząt, w tym też żelatyny, czy podpuszczki naturalnej. Ale postaw sobie sam to pytanie, czy dla Ciebie ma, czy nie. Tu nie będzie jednakowobrzmiących odpowiedzi, dla jednych będzie to miało znaczenie, inni będą sugerowac, że skoro zwierzę i tak jest zabijane, to jest to produkt niejako uboczny.
Jasne, gdyby ktoś bardzo chciał dokonywać takiego stopniowania moralności, mógłby powiedzieć, że jedzenie żelatyny to mniejsze zło niż jedzenie kotleta. Ale to pozbawione sensu. Wyobraźmy sobie, że chcemy taką argumentację przedstawić zwierzęciu idącemu na rzeź.
Szarlotka
myślałem, że odpowiedziałem mówiąc że to kwestia interpretacji, ale prosze bardzo:
ale juz na pewno nie mozesz zaprzeczyc, ze jedzac kotleta lub pieczen masz na talerzu martwe zwierze. kotlet zawsze pozostanie kotletem - spreparowanym cialem, miesniami dokladnie, matrtwego kurczaka lub krowy (lub czego tam chcesz). tak czy nie?
tak... kotlet zawsze bedzie kotletem, pierogi z miesem zawsze bedą pierogani z mięsem, mielone zawsze będą mielonymi, spaghetti zawsze będzie spaghetti... potrawy które jadam będą potrawami które jadam, a nie trupami... nie zmienisz tego, wiec niepotrzebnie sie wysilasz.
czyli zweirzeta, a w tym czlowieka. czy gdyby ktos ci kazal zjesc czlowika, to tez nie powiedzialbyc, ze masz na talerzu trupa?
skoro rożrożniasz dwie istoty żywe takie jak rośliny i zwierzęta na podstawie kilku cech budowy, to pozwole sobie rozrożnić człowieka i inne zwierzęta na podstawie kilku cech.... i powiem, że człowiek to nie to samo co inne zwierzęta.
[edytowane 16/5/2006 od Śliwa]
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






