Mnie tez wydaje się przesadą, izolowac sie od życia a tym bardziej dziwaczyc ze na stole jest mały wybor itp.
Nawet jak nie jada się jajek, to od swieta (np. na wielkanoc) mozna zjesc salatke jazrynowa z majonezem...
Grunt żeby nie popadac w skrajnosc, ale trzymac sie zasad najistotniejszych, pozwalajac czasami na wyjatkowe odstepstwa typu, że jem cos z jajkiem ale ich normalnie nie jem, czy jem sery choc ich nie jem bedac u siebie, czy lody ciacho itp z mleka zwierzecego (czyli miesa w płynie) ...
Najistotniejsza sprawa jest nie jesc miesa, ryb w zadnej postaci jak wedlina, kotlety, czy zypy na kosciach, czy sosy bez wyciagnetego miesa :rotfl: ...
Bo wcale nie musimy zyc jak w astezie, by czasem poczuc zwykła radosc z bycia z innymi ludzmi.
Mnie bardziej martwi, jak na mieście jestem z corka glodna i nic nie moge kupic bo jest albo z miesem czy dodatkami (np. ruskie pierogi ze skwarkami ze smalca) , albo nieswieze ze strach ryzykowac zdrowie...zwlaszcza małej.
Lepiej piszcie apele-prosby do roznych pubow czy barow restauracyjnych ktore lubicie by uwzgledniali tez w menu dla wegetarian, bo jak nie ma to dyskryminacja ich jest...
Takze do sklepow ktore lubicie mozna skladac proby by sprzedawali i produkty ktore sa dla wegetarian, w ten sposob mozna zmieniac warunki zycia wegetarianina w Polsce.
A najlepiej samemu w domu robic kolacje dla wszystkich wegetarianska, tak pyszna ze beda domagac sie znowu.
😀
Ludzie i zwierzęta mają duszę
Wiesz Marzenusia, na razie nie ma co liczyć na to, że się w Polsce poprawi menu dla wegetarian w resteuracjach czy jadłodajniach. Dopóki będą chętni na posiłki mięsne to takie dania będą królowały na stołach. Jedynie zwiększenie naszej liczebności może cokolwiek poprawić w kraju gdy produceńci żywności nas zauważą, zaakceptują i uszanują. No i będziemy się liczyć jako poważna grupa konsumentów. A tak na razie musimy liczyć na siebie i radzić sobie jak kto potrafi. 😉
Zdobywać majątek za cenę zdrowia znaczy to samo co odciąć sobie nogi by kupić za nie parę butów.
Masz rację.
Otoż wcale nie ma tak nas mało, tylko że my chowamy sie i nie grupujemy się, przez co nasze siły są takie a nie inne...
Ale sama napisałam emaila do pubu Lolek w Warszawie, że dyskryminuja wegetarian, choc pub jest fajnie polozony i zrobiony na styl natury. Powiedziano mi ze beda korygowac menu, ze słuszna uwaga...
Zaproponowałam by nawet pajda chleba ze smalcem była ze smalem sojowym (jak no.firma Wegetarianin produkuje)...
W końcu jedzenie wege jest dla wszystkich i miesozercow, a o wiele smaczniejsze i zdrowsze niz te mięsne.
Myslę ze wege wstydza sie swego stylu zycia, z powodow ze doznali wiele przykrosci od miesozercow...
Ale mój pomysł idzie dalej, by tak naglasniac szkoldliwosc miesa i mleka, zeby czy w przedszkolach czy szkolach nie bylo problemow co ma jesc wegetarianskie dziecko...
To samo jesli chodzi o zywienie na turnusach rehabilitacyjnych czy wczasow...
A gdy bedziemy glosni i systematycznie zadac zniesienia dyskryminacji nas wegetarian, i takze przez ustanawianie kuratora sadowego jak jest dziecko wege, to i bedziemy miec wplyw nawet na polityke...ktora tylko liczy pieniadze a nie dobro obywatela! :((
Bo chyba nikt nie ma watpliwosci ze zwlaszcza w Polsce jest dyskryminacja wegetarian, ba wtracaja sie nawet do systemu wychowania dziecka ktore jest wege a nie do dziecka co jest otłuszczone i majac 10 lat ma problemy ze stawami itd... 😉
[edytowane 20/4/2008 przez Marzenusia]
Ludzie i zwierzęta mają duszę
Może nie tyle dyskryminacja wegetarian ile nie zauważanie ich potrzeb. Lekceważenie i nieprzywiązywanie wagi do prawd głoszonych przez społeczność wegetariańską.
Wiesz Marzenusia ja bym nie liczył na wsparcie kuratorium jeśli chodzi o wprowadzenie diety w przedszkolach dla wegetariańskich dzieci, czy też akceptację i zrozumienie głoszonych teorii o szkodliwości spożywania mięsa czy mleka. Zawsze argumentacja wsparta wywodami lekarzy, że do prawidłowego rozwoju dziecka potrzebne jest w jego pokarmach mięso. Wyszła by z tego wielka kłótnia i obie strony straciłyby na tym. Jedynym rozwiązaniem jest naoczne przekonanie rodziców a może nawet i lekarzy, że dziecko wegetariańskie rozwija się prawidłowo i jest bardziej odporne od dzieci mięsożerców na infekcje i inne choroby. 😎
Zdobywać majątek za cenę zdrowia znaczy to samo co odciąć sobie nogi by kupić za nie parę butów.
Stanaslaw ale takie naglaszanie na sile tez nie ma sensu. Do wegetarianizmu trzeba dojrzec tak samo jak do weganizmu. Jesli ktos z przumusu ma zostac wegetarianinem albo jesc wiecej wegetarianskiego jedzenia to moze nie wytrzymac tego napiecia ze strony miesozercow. Trzeba miec dobry powod by zostac wegetarianinem z potrzeby wewnetrznej. Dlatego watpie tez by wiekszosc barow miesozernych od tak wscielila menu wegetarian w zycie. pozdr
Nie zgadzam sie...
Wszelkie tzw. mniejszosci jak homoseksualisci, inwalidzi jakiegos schorzenia, samotne matki, kobiety bezrobotne, bezdomni, rasy narodowe itd własnie poprzez wymaganie by ich potrzeby zostały tez uwzgledniane w spoleczenstwie, tu polskim cos maja zapewniane coraz powszechniej...
A wegetarianie, to delikatna sprawa bo nawyki zywieniowe...itp
Nie od dzis wiadomo ze rafinowany ryz, maka, cukier sol itd sa tylko zapychaczami czy nawet szkodliwe a nie wartosciowymi produktami, a pomimo sa powszechne. Dlaczego w przedszkolach itd gdzie powinno dążyc sie by zapewnic ja najwyzszej jakosci produkty nawet z tym jest problem? przeciez to nie kwestia pieniedzy, na bazarach ryz ciemny czy gyka niepalona wcale nie jest droga!
Pomimo że o mleku krowim jest mnostwo dowodow ze to trucizna, to tez daje sie dzieciom, bo tu my nie domagamy sie by repektowano nasze zdrowie naszych dzieci!
A restauracje itp wcale nie musza byc sztywne, bo jest i moda na wege, i powstaje wiele nowych punktow z jedzeniem wege, wiec bedzie sie to i tak zmieniac.
Ale owszem, jak nalezymy do osob co woli narzekac niz dzialac dla dobra nas wszystkich, to wcale nie róznimy sie od miesozercow co mysla tylko o sobie.
Rowniez mozna angazowac sie w akcje jak Rozmowy w toku, by naglasniac problemy z dyskryminacja nadal wegetarianow przez lekarzy, itd.
Bo kiedys kobiety tez nie uwazaly ze sa dyskryminowane, inwalidzi siedzieli zamknieci w swych 4 scianach, itd. Widac ze wegetarianie maja problem z samym soba, skoro nie czują tejze dyskryminacji spoleczenstwa. Bo to ze sa i zyczliwe echa ze strony spoleczenstwa, nie znaczy ze nie borykamy sie z wieloma problemami ktorych nie powinno byc, zwlaszcza ze wiadomo co tradycyjnie sie jada....
Ludzie i zwierzęta mają duszę
Niedawno stanełam przed takim problemem,a mianowicie przy planowaniu wesela spytano mnie o menu w restauracji. No i co teraz zrobić? Na przyjęciu będzie 60 osób z czego 3 nie jedzą mięsa-ja (panna młoda:)), moja kuzynka i kuzynka mojego narzeczonego. Spytałam kierowniczkę restauracji co w takim wypadku,bo ja na przykład na siłę rybę zjem tak samo jak zupkę na wywarze.Ale moja kuzynka urodziła się wegetarinaką (dosłownie!) i nie tknie nic,co ma w sobie szczyptę mięsa. Jak była maleńkim dzieckiem,to pluła mamie w twarz kaszkami i zupkami z mięsa...
Na szczęście ten problem udało się rozwiązać,pani w restauracji przygotuje potrawy dla wegetarian-krokiety zkapusta i grzybami i dla mięsożerców-z mięsem.Beda zupki na wywarze warzywnym,a nie na kościach i ogólnie poszła nam na rekę,kierując się zasadą "klient nasz pan".
Ale pamiętam jak po zaręczynach byłam na obiedzie (pierwszym) u moich teściów,którzy nie wiedzieli,że jestem wege.Głupio było wyrzucić mięso z talerza...zjadłam;/ Teraz juz wiedzą i na obiadek u teściowej zawsze mamcoś bezmięsnego (choć ona nie bardzo to aprobuje).
Pozdrawiam.
Grunt to mieć marzenie =)
Pozytywne szkolenie psów,zapraszam =)
natiimar@gmail.com
Ayna,do tej pory często jem zupy na wywarze ze względu na to,że nie miałam do tej pory czasu nagotowanie dla siebie osobnych obiadów.Może teraz to się zmieni.
Co do pierwszego obiadu,to niestety savoir-vivre zwycięzył...zdarzało się,że już będąc wege jadłam rybę,szczególnie wędzona makrelę.Jestem zdania,że jeśli czyjś organizm dopomina się o dany składnik i nie ma siły,żeby go czymś zastąpić,to należy mu to dać...i nie można nikogo do niczego zmuszać,a teściom odmówić nie mogłam (wtedy,bo teraz to już się nie krępuję;))
Grunt to mieć marzenie =)
Pozytywne szkolenie psów,zapraszam =)
natiimar@gmail.com
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






