Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

Wege dziecko - partner mówi NIE!  

Strona 10 / 11 Wstecz Następny
  RSS

Aryenne
rozmówca
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 73
19/12/2011 9:07 pm  

Oldek, a słyszałeś może o wywarze z mięsa? Uzyskujesz esencję, a nie musisz mięsa spożywać i zapychać toksynami żołądka.


OdpowiedzCytat
Anonim
bywalec
Dołączył: 19 lat  temu
Posty: 480
19/12/2011 9:08 pm  

[b]Aryenne [/b] moja córka w styczniu obejdzie piętnaste urodziny.

[b]Oldek [/b] pamiętaj, że masz takie samo prawo (a nawet obowiązek) decydować o jadłospisie dziecka jak jego matka. Uderzaj w argumenty typu "rtęć w rybach", "hormony w kurczakach", "pasożyty w wieprzowinie" itp. Masz prawo chronić swoje dziecko przed takimi atrakcjami. Może zaproponuj żonie, że dziecko będzie jadło tylko mięso z hodowli ekologicznej. I nie kurczaka tylko np gęś albo indyka. I co najmniej jeden dzień w tygodniu zupełnie bez mięsa.
Po raz kolejny namawiam kogoś do epatowania szkodliwością mięsa, ale zauważyłam, że głównym powodem braku zgody na wegetarianizm u dziecka jest lęk o jego zdrowie. A przy takim założeniu argumenty zdrowotne trudniej zbagatelizować.


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 73
19/12/2011 9:16 pm  

Annadagmara, czy twoja córka miała jakieś problemy z przystosowaniem się do wege?


OdpowiedzCytat
kazik84
bywalec
Dołączył: 17 lat  temu
Posty: 161
19/12/2011 9:32 pm  

no tak, slogany górą...
ale nie hodujesz ich z dala od słońca, nie transportujesz upchanych w kontenerach i nie zabijasz na skale przemysłową 😛

Ten argument przeważa wszystkie inne, ale tylko pod warunkiem , że ktoś jest wegetarianinem z powodów etycznych.
Natomiast w przypadku ludzi niejedzących mięsa z powodów zdrowotnych, sprawa wygląda inaczej.
"Papieroski, drinki, rozweselające tableteczki, polędwica? Proszę bardzo, młoda damo, ale dopiero jak będziesz "duża" i będziesz w stanie podejmować decyzje [u]świadomie [/u]. Dopóki mieszkasz w moim domu ja do tych rzeczy swojej ręki nie przyłożę".
Możecie mi zarzucić radykalizm, ale dla mnie mięso jest "na tej samej półce" co alkohol czy narkotyki.
Zwłaszcza "mięso" typu polędwica spocka za 9.99zł za kilogram.

Nie uważam, że jesteś radykalna. Jak będę miala dziecko, to też będę chciała, aby było wege. Zamierzam od najmłodszych lat tłumaczyć, dlaczego nie jemy mięsa (bez ekstremizmów), jeżeli będzie chciało spróbować np. u kolegi, to nie będę zabraniała, ale ja przygotowywała go nie będę. Wierzę, że ud ami się wychować myślącą istotę, która w dorosłym życiu będzie kontynuowała tą drogę. Jeżeli nie - uznam to za porażkę wychowawczą.


OdpowiedzCytat
Oldek
bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 201
19/12/2011 9:45 pm  

No właśnie teraz na tym polega u mnie kompromis, ze gdy ja gotuję dzieciom to żona się nie wtrąca do tego co ja robię. Ale też nie mogę się do jej obiadów wtrącać. Więc tak jest że pierwsze 15 dni w miesiącu dzieci mają wegetariańskie, a pozostałe mięsne.
Żona pracuje w hipermarkecie na spożywczym i już zna te śpiewki o rtęci, hormonach i t.p. zresztą wie co na mięsnym się wyrabia. Co na przykład tam robią aby mięso zawsze świeżo wyglądało. Więc z argumentami zdrowotnymi to będzie ciężko. Koleżanki z działu mięsnego zawsze coś jej odłożą i jest tego pewna.

[edytowane 19/12/2011 od Oldek]

największym bohaterem jest człowiek, który zamienia wroga w przyjaciela.


OdpowiedzCytat
Anonim
bywalec
Dołączył: 19 lat  temu
Posty: 480
19/12/2011 10:23 pm  

Annadagmara, czy twoja córka miała jakieś problemy z przystosowaniem się do wege?

Jakiego rodzaju problemy masz na myśli?
Trochę zgrzytów towarzyskich było na pierwszym wyjeździe wakacyjnym.
A od strony zdrowotnej to zależy jak na to spojrzeć. Wg mnie i "co gorsza" rozmaitych lekarzy żadnych negatywnych skutków braku mięsa nie ma. Natomiast wg mojej matki "gwałtowne przejście" doprowadziło moją córkę do " spadków poziomu cukru" i rozmaitych zaburzeń.


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 73
19/12/2011 10:35 pm  

No, ale się nie buntowała?

Oldek, co robią, żeby mięso lepiej wyglądało? Zbieram takie informacje dla mamy...


OdpowiedzCytat
Anonim
bywalec
Dołączył: 19 lat  temu
Posty: 480
19/12/2011 11:09 pm  

No, ale się nie buntowała?

Nie. Zresztą to była jej decyzja. Pewnie gdyby miała cztery a nie czternaście lat, to zwyczajnie "przestawiłabym" ją, ale że z nastolatkami trzeba ostrożnie to nie robiłam żadnej rewolucji.
Przez długi czas (ok dwa miesiące) córka nawet nie zdawała sobie sprawy ze zmian jakie zaszły w mojej diecie i nawet nie zauważyła, że jedyne posiłki mięsne jakie je to te u babci.
Potem wyszło szydło z worka ale dalej nie było żadnej indoktrynacji i "przekabacania", ot matka nie je mięsa i tyle. A że poprawa mojego stanu zdrowia (np nagle się okazało, że mogę chodzić prosto) była bezdyskusyjna to pewne podstawy do obalania sobie mitów o "zdrowotności" mięsa miała.
Dalej poszło już z górki, poszukała sobie w internecie "co to jest ten wegetarianizm?" i przepadła dla mięsnego świata.

Może być też tak, że to zwyczajnie zbieg okoliczności. Wszak prawie każda czternastolatka " ogromnie chce być wegetarianką" ( i wypuszczać kury z tirów 😉 ) a ta akurat ma wsparcie w matce i wykorzystuje je do swoich nastoletnich kaprysów.

[edytowane 23/12/2011 przez annadagmara]


OdpowiedzCytat
an
 an
bywalec
Dołączył: 17 lat  temu
Posty: 360
19/12/2011 11:12 pm  

Oldek, a słyszałeś może o wywarze z mięsa? Uzyskujesz esencję, a nie musisz mięsa spożywać i zapychać toksynami żołądka.

Aryenne - przecież większość tych toksyn przechodzi do wywaru ... wygotowane mięso jest chyba najzdrowsze (spośród wszelkich mięsnych przetworów)

[edytowane 19/12/2011 przez an]

ania


OdpowiedzCytat
eRZet
weteran forum
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 1839
19/12/2011 11:20 pm  

Wszak prawie każda czternastolatka " ogromnie chce być wegetarianką" ( i wypuszczać kury z tirów 😉 ) (...)

No właśnie, ale to jest taki okres, kiedy można zmienić coś w swoim życiu, tylko że taka nastolatka trafia na mur: sprzeciw rodziny, niezrozumienie znajomych, "wegetarianizm medialny" i różnego rodzaju propaganda z różnych stron. A to jest chyba taki moment, w którym nie jest się jeszcze zniszczonym (czy może: wessanym) przez świat dorosłych, a ma się już jakiś tam rozum (choć oczywiście bardzo chwiejny 😉 ).
Jeśli wtedy nie nauczysz się szeroko patrzeć na świat to już koniec.

Strefa rokendrola wolna od Angola, środa/czwartek godzina 0.00 w radiowej Trójce


OdpowiedzCytat
cienkun
rada starszych
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 2718
19/12/2011 11:45 pm  

Oldek, a słyszałeś może o wywarze z mięsa? Uzyskujesz esencję, a nie musisz mięsa spożywać i zapychać toksynami żołądka.

Aryenne - przecież większość tych toksyn przechodzi do wywaru ... wygotowane mięso jest chyba najzdrowsze (spośród wszelkich mięsnych przetworów)

[edytowane 19/12/2011 przez an]

dokładnie. Np. Hindusi, czciciele bogini Kali, gdy zabijają zwierze w ofierze i potem zjadają jego mięso, to wpierw tak długo gotują to mięso i zmieniają wodę, aż straci ono kolor i smak. :red:


OdpowiedzCytat
Admin
stały bywalec
Dołączył: 19 lat  temu
Posty: 678
20/12/2011 2:16 pm  

Jak będę miala dziecko, to też będę chciała, aby było wege. Zamierzam od najmłodszych lat tłumaczyć, dlaczego nie jemy mięsa (bez ekstremizmów), jeżeli będzie chciało spróbować np. u kolegi, to nie będę zabraniała, ale ja przygotowywała go nie będę. Wierzę, że ud ami się wychować myślącą istotę, która w dorosłym życiu będzie kontynuowała tą drogę.

Kazik, kolejny raz czytam Twoje wypowiedzi i gratki za przerozsądne myślenie 🙂

Aryenne, wychowywanie małego wegetarianina można by uznać za blokowanie kształtowania przez niego własnych poglądów, lecz tak samo postąpimy karmiąc dziecko od małego mięsem. To tak jak z ochrzczeniem dziecka - jedni mówią: "ochrzcimy, a potem samo wybierze czy chce podążać tą drogą", inni zaś twierdzą: "nie chrzcimy, a gdy dorośnie samo wybierze". Ja wybieram opcję nr 2.: jesteśmy "poganami" dlaczego więc mielibyśmy ochrzcić dziecko gdy jest małe i niezdolne do samodzielnego decydowania? Nie zamykamy mu jednak drogi do praktykowania w przyszłości dowolnego wyznania, pokazując kultury i religie świata.
Podobnie z wegetarianizmem - dla nas, rodziców i wegan zarazem, kompletnie absurdalnym jest karmienie dziecka mięsem. Podobnie jak nie znam przykładu, gdzie mięsożerni rodzice decydują się wychować wegańskie dziecko. Jako rodzice z dość dużą wiedzą żywieniową wiemy jak zorganizować dziecku jadłospis uwzględniający wszelkie jego potrzeby (dziecko wg. badań Kliniki Pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka ma wzorcowy jadłospis, choć nie ma tam ani grama mięsa czy nabiału), wiemy też, że mięso jakie obecnie można nabyć nie wpisuje się dalece w nurt zdrowego odżywiania. Kierujemy się zdrowiem dziecka, ot stąd nasze wybory co do jego diety.

Napisałaś, że dziecko jest jednostką całkowicie różną. Tak, ale by dochować tej inności i całkowitej niezależności w miarę gdy się rozwija i dorasta, należałoby chyba pozostawić je samopas, co z oczywistych względów jest niemożliwe. Czy tego chcemy czy nie, kształtujemy dziecko na każdym kroku, już od narodzin, taka jest też rola wychowawcza rodzica. Moje dziecko zostało poczęte przez nas, wegan, było urodzone z wegańskiego łona 😉 teraz jest ponad 3 letnią weganką, która kocha zwierzęta, ma w domu wiele zwierząt. Czuje się niekomfortowo przechodząc obok półki z mięsem w sklepie, bo widzi prostą wynikową - to mięso na tacce to jedno ze zwierząt, które przecież jest jej tak bardzo bliskie. Nie potrzeba stosować tu radykalnych chwytów, w zasadzie ta zależność mięso - zwierzątko kształtuje się gładko i niemal samodzielnie, gdy dziecko zyskuje zdolność rozumowania i kojarzenia. Właściwie wystarczy by rodzice po prostu temu nie przeszkadzali (przy okazji "podziwiam" z jak dużym sukcesem "tradycyjni" rodzice ukształtowują w dziecku schizofreniczne wręcz postrzeganie zwierząt - mowa o rozgraniczeniu zwierząt na te do kochania (kotek w domu, świnka przytulanka) i te do jedzenia (szynka na talerzyku dziecka)).

Wiem, że w przyszłości może nas czekać kilka zaskakujących kwestii, gdy dorastające dziecko zacznie znajdować się pod coraz większym wpływem rówieśniczym niż wpływem rodziców. I nawet mniej tu mówię o mięsie, McDonaldzie, etc, a bardziej o wszechobecnych, niezdrowych słodyczach, którymi na potęgę będą zajadać się równolatki. Znam jednak chowane od małego wegańskie dzieciaki, które gdy dorosły potrafiły doskonale oprzeć się tym wpływom. Ufam, że i moja pociecha pozostanie wierna dobrym wyborom, dla których już dziś jako maleństwo wykazuje tak duże z[b]rozum[/b]ienie.

Wege Studio


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 73
20/12/2011 5:14 pm  

Chodzi mi o specjalny wywar, o którym opowiada Cayce.

A co do wychowania dziecka na wegetarianina...
Zrozumcie też mnie.
Moje koleżanki wege traktują to jak zabawę, albo hobby. Ewentualnie wyłamanie się spod władzy rodziców. Dlatego na początku takie stwierdzenia brzmiały dla mnie jak ,,chcę, żeby moje dziecko słuchało rapu". Ale teraz widzę, że macie na wegetarianizm poważne argumenty zdrowotne i traktujecie to wszystko bardzo poważnie.
Dla mnie to bardzo przyjemna odmiana, oprócz taty z nikim dotąd nie mogłam poważnie o tym porozmawiać.

[edytowane 20/12/2011 przez Admin]


OdpowiedzCytat
Admin
stały bywalec
Dołączył: 19 lat  temu
Posty: 678
20/12/2011 6:57 pm  

No to enjoy 🙂
I jeszcze uwaga techniczna - prośba byś nie pisała jednego posta pod drugim. Do dopisania jakiejś myśli można użyć przycisku "zmień" i dopisać. Dzięki!

Wege Studio


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 73
20/12/2011 7:48 pm  

Spoko 😛
Jeżeli tak jest wygodniej czytać...


OdpowiedzCytat
Strona 10 / 11 Wstecz Następny
  
Praca