Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

Wege dziecko - partner mówi NIE!  

Strona 7 / 11 Wstecz Następny
  RSS

Kociaczek
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 168
28/08/2008 10:07 pm  

Kociaczek tak to ujęłaś jakbym chciała temu dziecku arszeniku dosypywać do jedzenia.

Mniej więcej tak to działa. Zatruwa tak powoli, że niemal niezauważalnie.

I nie ma sensu powoływać się na przykład z pokolenia naszych dziadków. Ci ludzie w dzieciństwie i przez większość swojego życia jedli ekologiczne produkty, oddychali czystym powietrzem, przebywali na powietrzu, byli aktywni fizycznie (ciężko pracowali).

Dzisiaj życie wygląda zupełnie inaczej, i uważam, ze zbrodnią jest dodawać dziecku do nieuniknionych złych czynników środowiska kolejny, w postaci mięsa. KAŻDE mięso szkodzi na układ odpornościowy, trawienny, nerki i klika innych rzeczy. Również to 'ekologiczne'. Poczytaj sobie chociażby Grodecką.

A faceci też potrafią być nieprzewidywalni, więc bądź dobrej myśli 😀 Kropla draży skałę.

Produkty pochodzenia zwierzęcego, chociaż do niedawna uważane były za konieczne do prawidłowego rozwoju dziecka, głównie z uwagi na zawartość białka i wapnia, ich ilość może być w znacznym stopniu ograniczona i stosowane jako dodatek a nie podstawa diety. (...) Nie powinno się raczej przed upływem 2 lat podawać mięsa, a już w żadnym wypadku wędlin.

Cytat ze znakomitej książki Anny Kłosińskiej "Zdrowa kuchnia dla dzieci". Można ją przeczytać [url= http://zdrowie.onet.pl/1338174,3295,0,2,,zdrowa_kuchnia_dla_dzieci,zdrowie_dziecka.html]TUTAJ[/url]

Polecam, dostarcza wielu ciekawych argumentów 😛

[edytowane 28/8/2008 przez Kociaczek]


OdpowiedzCytat
Catinahat
bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 254
29/08/2008 12:13 am  

Kociaczek, dziękuję za ciekawy link. Muszę się jeszcze sporo dokształcić na pewno. Jak troche poczytam to pewnie uzbieram tyle silnych argumentów że nikt nie podskoczy 😉 nawet mój facet 😀

We wcześniejszych postach chodziło mi też bardziej o unikanie kłótni, tzn ja sama dobrze pamiętam jak odchorowywałam każdą kłótnię rodziców i naprawdę chciałabym swojemu dziecku oszczędzić takich wątpliwych przyjemności, w końcu trzeba też dbać o zdrowie psychiczne. Ale może uda mi się sprawę jakoś załatwić bez kłótni. Trzeba być tylko dobrze przygotowanym i przedstawić wystarczająco naukowych dowodów. Przyszłość pokaże czy to wystarczy....


OdpowiedzCytat
Kociaczek
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 168
29/08/2008 12:40 am  

Wiele zależy od tego, czy partner jest na etapie: "wiem, że mięso jest niezdrowe, ale jem bo lubię/jestem przyzwyczajony" (wtedy nie powinien robić problemów o dietę dziecka), czy na etapie: "nie wyobrażam sobie, jak można w ogóle żyć bez mięsa!" (wtedy, sytuacja jest trudna. ale nie beznadziejna 😉 )

Catinahat, zajrzyj na [url= http://wegedzieciak.pl/index.php]forum Wegedzieciak[/url]. Jest tam mnóstwo rodziców ze zdrowymi, kwitnącymi wege i wegan pociechami (najstarsza 'pociecha' to już nastolatek, wege od poczęcia 😉 ). Forumowicze chętnie odpowiedzą na Twoje pytania. Na pewno poczujesz się pewniej 🙂 .

Pozdrawiam!


OdpowiedzCytat
Catinahat
bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 254
29/08/2008 2:23 pm  

On w ogóle nie jest na żadnym etapie. Uważa mój wegetarianizm za niegroźne dziwactwo. Coś co istnieje gdzieś w innym wymiarze. Nie żeby się z tego śmiał albo mi dokuczał. Szanuje mój wybór ale nie rozumie moich pobudek. Jak zdarzy mi się zrobić coś wege do jedzenia dla nas obojga to za jakaś godzine po posiłku już jest głodny i wyciąga jakieś mięso z zamrażarki. Staram się czasem w rozmowie coś tam wtrącić na temat pozytywnych skutków jedzonka wege ale nie jestem pewna czy on 'koduje ' to co mówię. to jest tak jakby to było obok niego... bez związku z jego życiem.


OdpowiedzCytat
tcioflove
rozmówca
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 89
31/07/2009 4:27 pm  

Nie mam narazie dzieci ale przypuszczam, że w przyszłosci bedę je mieć. i jako matka wege nie chce aby moje dziecko jadlo mięso. jednak jeśli stwierdzi ze mieso chce jesc to nie bede mu niczego narzucac- jego wybor. ale sama miesa mu nie podam. moj chlopak (miesozerca z reszta) uwaza ze przez to wlasnie nie dam mu wyboru. tylko ze po co mam podawac dziecku cos co jest zbedne no i niezdrowe. powiedzial jeszcze ze jesli dziecko zobaczy ze tata je mieso i bedzie chcialo to mu je da do posmakowania bo nie odmowi dziecku a poza tym przeciez mialo miec wybor. zrobil tylko glupia mine jak powiedzialam mu ze jak zobaczy ze tatus pali i bedzie chcialo sprobowac to czy tez mu da bo przeciez dziecko musi sprobowac i dopiero wtedy dokonac wybory czy chce palic czy nie a to przeciez tak samo szkodliwe. no i ciekawe czy dalby dziecku do sprowowania owady bo np. w innych krajach sa zjadane a dziecko przeciez musi miec wybor.


OdpowiedzCytat
michalxl600
początkujący
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 7
04/10/2009 7:50 pm  

A ojcu-mięsożercy zabrałam prawa rodzicielskie, by nie wtrącał się w żywienie mego dziecka.

Przekaż małej wyraz współczucia.

Czy jej ojciec mięsożerca zrozumie co to znaczy nie jeść mięsa? Trzeba być na pewnym poziomie etycznym by to rozumieć!

Trzeba mieć odpowiedni poziom inteligencji, żeby zrozumieć, że ojciec ma takie samo prawo kształtować dziecko jak matka. Skoro Ci się jego oglądy na życie nie podobały, nie trzeba było majstrować z nim dzieciaka.

----

Wszakicia, Ritch - przywracacie mi wiarę w to, że są jeszcze rozumni wegetarianie na tym świecie.

wypada mi tylko przyklasnąć. tez wpis "Marzenusi" mnie zniesmaczył. Zapewne i dlatego ,że sam jestem w roli ojca -rozwodnika i znam te kwestie. O wiele spraw podstawowych musialem walczyć w sądzie ( nawet o wizytę w przedszkolu ). Wiem,że mozna zrobić rozmaite rzeczy by "zabrać prawa rodzicielskie"( niekoniecznie zgodne z jakąkolwiek etyką) - mojej byłej sie to nie udało choć bardzo by chciała. Gdyby role były odwrotne ( ja matką -ona ojcem) to po tym co zrobiła straciłaby faktycznie te prawa ale ,że jest kobietą to,,,,- babska solidarność sięga wszelkich urzedów.

[edytowane 4/10/2009 przez michalxl600]

http://kubawujek.wrzuta.pl/audio/9e9Wk4YgTHg/breakout_-_zaprowadzic_ciebie_musze_tam


OdpowiedzCytat
Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 3467
14/12/2011 12:51 pm  

W [url= http://stylzycia.newsweek.pl/jak-spedzic-bezmiesne-dziecinstwo,85308,1,1.html]Newsweeku[/url] pojawił się niedawno artykuł wegetarianiźmie.


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 73
19/12/2011 3:33 pm  

,,Chcę, żeby moje dziecko...?!" Ludzie! To jest człowiek, nie świnka morska.


OdpowiedzCytat
Anonim
bywalec
Dołączył: 18 lat  temu
Posty: 480
19/12/2011 3:41 pm  

,,Chcę, żeby moje dziecko...?!" Ludzie! To jest człowiek, nie świnka morska.

Nie bardzo rozumiem...ja akurat chcę, żeby moje dziecko (tu następuje długa lista życzeń) min nie jadło mięsa. I o ile mogę zrozumieć podejście "normalnych" ludzi, którzy oburzają się, że głodzę dziecko, tak porównanie do świnki morskiej do mnie nie trafia.


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 73
19/12/2011 4:37 pm  

Mam na myśli to, że dziecko jest jednostką czasem całkowicie od ciebie różną. Nastawisz się, że będzie wege, a ono nie chce. Jesteś rozczarowany, a ono to czuje.


OdpowiedzCytat
Anonim
bywalec
Dołączył: 18 lat  temu
Posty: 480
19/12/2011 4:46 pm  

Z jednej strony masz rację, ale można to odwrócić. Jeżeli moja córka zacznie palić papierosy i pić alkohol to mam zaakceptować fakt, że jest jednostką całkowicie odrębną i ma prawo do swoich decyzji? I w imię nieranienia jej uczuć mam pozwolić jej zniszczyć sobie życie?
Bo w moim wypadku akurat bardziej ta analogia wydaje się być na miejscu. Ja nie "nastawiam się, że będzie wege", ja po prostu nie chcę, żeby jadła mięso, bo mięso to syf jest.


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 73
19/12/2011 4:57 pm  

Wiem, że syf. Ale dla większości społeczeństwa nie jest to aż tak oczywiste, jak dla ciebie i dla mnie. Jak zamierzasz poradzić sobie ze stołówką przedszkola czy szkoły? A jak wmówisz dziecku, że umrze, jak zje porcję mięsa, to będzie miało problemy. Chyba, że świat się zmieni w ciągu tych 10 lat. Ja bym dawała małe porcje, sprawdzała, jak reaguje. Aż będzie umiało powiedzieć, czy chcesz dziś jeść mięso czy nie.


OdpowiedzCytat
Anonim
bywalec
Dołączył: 18 lat  temu
Posty: 480
19/12/2011 5:04 pm  

Jak zamierzasz poradzić sobie ze stołówką przedszkola czy szkoły? A jak wmówisz dziecku, że umrze, jak zje porcję mięsa, to będzie miało problemy.

Na szczęście etap przedszkola mamy za sobą dawno, a w szkole mojej córki stołówki nie ma.
I, naboga, dlaczego miałabym wmawiać dziecku, że umrze od mięsa? Zwłaszcza takiemu w wieku przedzszkolnym?


OdpowiedzCytat
Aryenne
rozmówca
Dołączył: 11 lat  temu
Posty: 73
19/12/2011 5:13 pm  

Mówię w przenośni. Poza tym, mi rodzinka radośnie wmawiała, że jak nie zjem mięska, to nie będę duża i silna. Jest to silnie niefajne i potem w człowieku zostaje... Ale ja z kolei nie chcę przeginać w 2 stronę.


OdpowiedzCytat
Anonim
bywalec
Dołączył: 18 lat  temu
Posty: 480
19/12/2011 5:24 pm  

Poza tym, mi rodzinka radośnie wmawiała, że jak nie zjem mięska, to nie będę duża i silna. Jest to silnie niefajne i potem w człowieku zostaje...

Najbardziej w człowieku chyba zostaje "ziemniaki i surówkę możesz zostawić. mięso musisz zjeść". Jak dziecko tak usłyszy kilkaset razy w ciągu dzieciństwa (niekoniecznie skierowane do siebie ale np w przedszkolu pani tak powiedziała koledze) to potem ciężko to wyplenić nawet z własnej głowy, a co dopiero z głów innych ludzi.


OdpowiedzCytat
Strona 7 / 11 Wstecz Następny
  
Praca