Ty chyba czegoś nie rozumiesz. Ja I Fasol jesteśmy wege z powodów ideologicznych. Ja również ekologicznych. Wegetarianizm jest ważną częścią mojego życia. Kocham zwierzęta i te udomowione i te dzikie. Nie lubię też jak ktoś pisze bzdury bo moim zdaniem coś takiego piszesz.... Twoje informacje moim zdaniem są błędne dlatego też je prostuję.
Kochany ja wcześniej czytałam wiele o tej karmie... Dobra wegekarma dla psa powinna składać się TYLKO z produktów roślinnych o niskim indeksie glikemicznym a karma ami takiego składu NIE posiada. Reszta jest testowana. Gdyby była realna szansa na to, że można by było zdrowo żywić psa bezmięsnie to z chęcią bym z tego skorzystała ale niestety jest to moim zdaniem niemożliwe. Dodam też, że mam gdzieś to czym karmisz kota.
Kochany ja wcześniej czytałam wiele o tej karmie... Dobra wegekarma dla psa powinna składać się TYLKO z produktów roślinnych o niskim indeksie glikemicznym a karma ami takiego składu NIE posiada.
To dobrze, że chociaż czytałaś, ale czy dawałaś ją do jedzenia dla swojego psa? Czy zasięgałaś opinii u osób, które karmią nią swoje psy? Jeszcze nie spotkałem się z negatywną opinią na temat karm AMI, a wręcz przeciwnie. Nie czytam także i nie wierzę w wypisane na forach konkurencji głupoty, tylko zasięgam opinii o danym produkcie wprost od osób, które go stosują. A więc wprost od źródła.
''Bogowie są dziwni. Im bardziej ich czcisz, tym więcej złych duchów zsyłają ci nazajutrz by tańczyły ci w głowie...''
To niech sobie rodzice przygotują dzień wcześniej te kotlety i niech sobie odgrzeją. Nota bene uważasz się za dojrzałą, a nie jesteś pewna swoich poglądów i nie potrafisz ich bronić, szukając różnych wymówek dla swojego braku asertywności.
Hahaha no to mnie rozbawiłeś!
Zrozum, że w życiu są różne sytuacje, czasami rodzice po prostu nie mogą sobie sami przygotować obiadu, a ja nie będę w takiej sytuacji leżeć brzuchem do góry, najedzona wege obiadkiem, bo to są moi rodzice i skoro za czasów jedzenia mięsa byłam w stanie gotować mięso, to nie będę teraz robić z siebie dziwadła.
Ciekawe co byś zrobił w sytuacji, w jakiej ja się znalazłam jakiś czas temu, kiedy to byłam u mojej siostry i okazało się, że jej ciąża jest zagrożona i nie może wstawać z łóżka, goście w tym samym czasie przyjechali i nie dało się już ich zawrócić, bo jechali dobre kilka godzin z małymi dziećmi, do tego jej mąż musiał pracować, a teść jest prawie niewidomym staruszkiem i zostałam jedna jedyna ja z całym domem na głowie i obiadem dla 7 osób. I co miałam siostrze powiedzieć, nie tknę tego mięsa, zjecie sobie ziemniaki z surówką????? Człowieku, nie zapieraj się tak, że w życiu mięsa nie ruszysz, bo Cię jeszcze życie może zaskoczyć.
I nic nie wiesz o mojej dorosłości, naprawdę nic. I jeśli uważasz, że takie sytuacje, to dla mnie wymówki, to się grubo mylisz. Myślisz, że miałam jakąś przyjemność w dotykaniu surowego mięsa i robieniu z niego obiadu?
Pochwała jest pożyteczniejsza od kary. Plaut
A u Ciebie całkiem dorodna wredota.
No ba.
Może Ty lubisz chować głowę w piasek
Pasjami. (poza tym, nie wiem do czego to się odnosi)
Nie twierdzę, że ktoś jest gorszy czy lepszy smażąc dla swojego 'love' mięso, czy karmiąc psa kośćmi.
Ty masz w ogóle jakichś bliskich ludzi?
Resumując, mało wiesz o życiu i o uczuciach, nawet o podstawowych relacjach międzyludzkich.
Zrozum, że w życiu są różne sytuacje, czasami rodzice po prostu nie mogą sobie sami przygotować obiadu, a ja nie będę w takiej sytuacji leżeć brzuchem do góry, najedzona wege obiadkiem, bo to są moi rodzice i skoro za czasów jedzenia mięsa byłam w stanie gotować mięso, to nie będę teraz robić z siebie dziwadła.
Powiem tylko tyle, że skoro Twoi rodzice pracują standardowo po 8 godzin to chyba mają czas przygotować sobie coś mięsnego coby mogli na drugi dzień odgrzać lub posmażyć (usmażenie kotleta zajmuje 5 min). Ale rób jak chcesz, mi to generalnie lata. 😉 Rób tak, jak innym jest wygodnie. Zobaczymy, jak daleko na tym zajedziesz. 😛
[edytowane 10/7/2010 przez DaveDorian]
''Bogowie są dziwni. Im bardziej ich czcisz, tym więcej złych duchów zsyłają ci nazajutrz by tańczyły ci w głowie...''
To dobrze, że chociaż czytałaś
Tak się składa, że czytam bardzo dużo szczególnie jeśli o zwierzęta chodzi...... Dziwne abym tego nie robiła zajmując się na co dzień tym czym się zajmuję.... :rotfl:
czy dawałaś ją do jedzenia dla swojego psa?
Nie mam zamiaru eksperymentować kosztem zdrowia swojego psa, którego BARDZO kocham i który jest już stary (ma 12 lat).
Czy zasięgałaś opinii u osób, które karmią nią swoje psy?
Czytałam na ten temat wiele na różnych forach i uważam, że są to informacje podkoloryzowane. Spojrzałam na to myślę z wielu stron. Moim zdaniem najlepszą dietą dla psa/kota jest BARF.
EDIT: Dave osoby na tym forum czytając Twoje wypowiedzi mogą się czuć urażone stąd ich reakcje...
Mam dziwne wrażenie, że skończy się to awanturą 😮
[edytowane 10/7/2010 przez Bellis_perennis]
Resumując, mało wiesz o życiu i o uczuciach, nawet o podstawowych relacjach międzyludzkich.
A skąd Ty to możesz wiedzieć, ile ja wiem o uczuciach, o życiu i o relacjach międzyludzkich? Nie znasz mnie, nie widziałaś mnie nigdy na oczy, nie zamieniłaś ze mną na neutralnym gruncie żadnego słowa, więc się nawet na temat mojej osoby nie wypowiadaj! Łatwo jest oceniać innych, trudniej jest ocenić siebie.
Ponadto przypominam, że znajdujemy się obecnie na forum WEGETARIANIZM, którego głównym celem jest rozmowa właśnie o nim. Gdybym chciał porozmawiać o tym, co mam upichcić swojej dziewczynie na pierwszą randkę, to poszukałbym forum PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA.
Pomimo tego wydaje mi się, że dalsza rozmowa z niektórymi z Was nie ma najmniejszego sensu.
[edytowane 11/7/2010 przez DaveDorian]
''Bogowie są dziwni. Im bardziej ich czcisz, tym więcej złych duchów zsyłają ci nazajutrz by tańczyły ci w głowie...''
Powiem tylko jedno, że skoro Twoi rodzice pracują standardowo po 8 godzin to chyba mają czas przygotować sobie coś mięsnego coby mogli na drugi dzień odgrzać lub posmażyć (usmażenie kotleta zajmuje 5 min). Ale rób jak chcesz, mi to generalnie lata. 😉 Rób tak, jak innym jest wygodnie. Zobaczymy, jak daleko na tym zajedziesz. 😛
Ja piszę o sytuacjach, kiedy naprawdę muszę im pomóc poprzez zrobienie obiadu. Nie wiem jakim trzeba być dzieckiem, żeby wypiąć się na rodziców. Moja mama codziennie przez wiele lat gotowała świeże obiady, o których moi koledzy marzyli. I gotowała zarówno wtedy, kiedy miała pracę i jak ją straciła. Później gotowała osobne obiady dla mnie i dla reszty rodziny i naprawdę niech mnie szlag trafi, jeśli kiedyś o tym zapomnę i będę myśleć tylko o sobie. Zakończę na tym mój udział w tej rozmowie, bo widocznie nie rozumiesz tego, o czym piszę.
Pochwała jest pożyteczniejsza od kary. Plaut
A co do obiadków itd to wynika z braku doświadczenia.
I nie obrażaj się 😉
No tak. Od 17 roku życia pracuję jako model, wiecznie w rozjazdach po świecie. Jedzenie odkąd pamiętam kupuję sobie sam, obiady sam gotuję, sam mieszkam itd. Więc może i macie rację, że brakuje mi doświadczenia w niektórych kwestiach dotyczących życia domowników. Macie rację, że sytuacja życiowa każdego jednego człowieka jest inna. Ja natomiast jestem osobą niezależną, radykalną w swych poglądach, silną psychicznie. Stąd może to moje dosadne wykładanie kawy na ławę. Ale ja inaczej nie potrafię przekazywać swych myśli. :crash:
W każdym bądź razie przepraszam, jeśli kogoś uraziłem. Nie to było moim celem. :heartpump:
''Bogowie są dziwni. Im bardziej ich czcisz, tym więcej złych duchów zsyłają ci nazajutrz by tańczyły ci w głowie...''
Heh, no człowiek uczy się na błędach, wszak nowy tu jeszcze jestem. 😛
Z tego wszystkiego aż zrobiłem sobie wege-kisiel wiśniowy z wiórkami kokosowymi dla relaxu. :rotfl:
EDIT: A tę stronę znacie? 😛 http://www.wegezwierzaki.pl/
[edytowane 10/7/2010 przez DaveDorian]
''Bogowie są dziwni. Im bardziej ich czcisz, tym więcej złych duchów zsyłają ci nazajutrz by tańczyły ci w głowie...''
Dobrze, że jest takie Forum i taki temat jest poruszony. Każdy może się troszkę pożalić i zarazem podbudować. Myslę, że jest to jeden z trudniejszych tematów w życiu wegetarianina - mieszkać, czy nie mieszkać z człowiekiem, który je mięso.
Najlepiej wg. mnie jest jesli obydwoje (mam na mysli para, lub małżeństwo) mają jednakowe podejscie do tak ważnej sprawy jak odżywianie... bo to wiąże się z troską o siebie, o partnera i o rodzinę. Jesli jedno jest wege, a drugie absolutnie nie-vege... to naprawdę, wczesniej, czy później obie strony będą niezadowolone, czyli szczęscie będzie się rozmywało. Warto o tym wczesniej pomysleć. Tolerancja to ładna cecha, ale parę powinien łaczyć wspólny cel w życiu, wspólne wychowanie dzieci, itd. ... .
Trzeba wiedzieć, że też kiedys bylismy utwierdzeni, że mięso trzeba jesć. Każdy ma swoj czas, ale osoba wege... zawsze na tym traci...chociażby przez to, że to ona bywa osmieszana. Powinnismy się dobrze czuć z partnerem, a jedzenie jest jednym z ważnych ogniw w łancuchu budowania miłosci i dobrego nastroju.
Też nie znoszę zapachu mięsa, ale myslę, że nie jest dobrze tego innym okazywać. To
brzmi jak zarozumiałosć.
Poza tym bycie wegetarianinem, jeszcze nie znaczy, że wszystko jest "zdrowo".
Czasami mięsożerni odżywiają się zdrowiej niż wege. Jedyna różnica to jest - kwestia etyczna.
Nazewnictwo nazewnictwem również jestem za tym aby ściśle wegetarian nazywać wegetarianami aczkolwiek nie gardźmy tymi którzy jedzą ryby, noszą skóry itd bo sami kiedyś to robiliśmy a często nielubiany przeze mnie termin 'semiwege' oznacza tylko pewną fazę rozwoju. Dlatego wspierajmy a nie krytykujmy 😀
Ja sama mięsa nie przyżadzam bo.... nie potrafię :rotfl: tylko mój pies dostaje mięso przyrządzone przeze mnie bo jest psem i jestem przeciwniczką karmienia mięsożernych zwierząt roślinami. Nie zmieniajmy na siłę natury.
Nie wiem, czy to prawda, ale podobno policyjne psy nie są karmione mięsem.
Ech, co rzesz ta miłość robi z ludźmi. 🙄
Ja nie potrafię zrozumieć tylko jednego: jak można być jednocześnie wegetarianinem i samemu przyrządzać mięso? 😮 Czy to przypadkiem nie jest przejaw hipokryzji? Dyskusyjna sprawa.
Po drugie - mówisz o kompromisie: a czy Twój ukochany nie może pójść na kompromis i przejść na wegetarianizm? Bo skoro tak smacznie gotujesz, to równie dobrze możesz mu serwować dania kuchni wege. No albo jeśli nie chce on przejść na wege, to zawsze może jeść mięso poza domem, a Ty byś nie musiała się wtedy babrać w padlinie. Czyli że kompromis obowiązuje tylko Ciebie? Uważasz, że jest fajnie, na oczach masz różowe okulary, w sercu miłość, tralalala, a tak naprawdę poprzez tego typu zachowanie zezwalasz swojemu lubemu na nie liczenie się ze swoimi poglądami jako wegetarianki. Z kolei on może to w przyszłości wykorzystać przeciwko Tobie również i w innych dziedzinach życia. Zastanów się nad tym.Nie można być wegetarianinem nie jedząc mięsa, ale za to ochoczo wykorzystywać cierpiące, a następnie mordowane zwierzęta tylko po to, by popieścić komuś podniebienie. Nie dojrzałaś więc do wegetarianizmu - jesteś co najwyżej jaroszką.
Wiesz, ja zgadzam się z Twoim mysleniem, tak samo czuję, ale przyznam, że czasami jest to trudne... ulegam i przygotuję cos z mięsnych dla rodziny... czuję się fatalnie, obiecuję [b]sobie[/b], że to ostatni raz... to jednak jest niedojrzałosć. W gruncie rzeczy zauważam, że nikt tego tak kategorycznie nie wymaga ode mnie. Warto mieć swoje zasady i nie ulegać. To nie umniejsza respektu, jesli się nie robi cos dla tzw. 'dobra sprawy".
Myslę, że bardzo mi pomogłes w zdobyciu pewnosci siebie, tego co mi sumienie mówi. Chociaż ostro się wyraziłes, ale to jest prawda. Każdy musi jednak sam do tego dojrzeć.
[edytowane 11/7/2010 od xxl]
krystyna
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






