Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone
Mieszkanie z miesoz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Mieszkanie z miesozercami

181 Wpisy
56 Użytkownicy
0 Reactions
40.9 K Widoki
(@7467)
Honorable Member
Połączone: 17 lat temu
Wpisy: 570
 

Ja mam zbyt kochanego meza zeby szopki odprawiac przy gotowaniu...
No na pewno mi zal ze nie potrafi sie przestawic na wege ale uwazam za udane malzenstwo jest dla mnie wazniejsze
niz te kilka trudnych chwil przy pieczeniu kotleta ...
Na szczescie okazalo sie ze cokolwiek mu przygotuje to mu smakuje , nawet ogrom obiadkow wegetarianskich 🙂
Jestem tradycjonalistka i uwazam ze jesli maz pracuje a ja siedze w domu z dzieckiem to czemu nie mam mu gotowac...
Wedlog mnie to kobieta jest od gotowania i zajmowania sie dziecmi , domem a maz od zarabiania.
Co innego gdy oboje pracuja.. wtedy powinni sie podzielic 🙂



   
OdpowiedzCytat
(@3369)
Reputable Member
Połączone: 20 lat temu
Wpisy: 374
 

Offtopując, jestem ciekawa n.i.x. co powiesz za kilka lat, kiedy to Twój mąż będzie zdobywał doświadczenie zawodowe, poznawał w pracy/na szkoleniach nowych ludzi. A Ty wtedy będziesz siedzieć z dziećmi w domu grzejąc kolejnego kotleta. Za kilka lat dzieci podrosną, staną się samodzielne, zaczną spotykać się ze swoimi znajomymi, a Ty nagle odkryjesz jaka jesteś samotna. Brak doświadczenia zawodowego utrudni Ci znalezienie pracy. Zaangażowanie w potrzeby rodziny sprawi, że Twoje potrzeby zostaną przesunięta na margines, bo przecież nigdy o nich nie mówiłaś, więc pewnie ich nie masz...
Oczywiście moja wypowiedź nie ma na celu urażenia Cię. To nie musi być historia o Tobie. Piszę to teraz dla przestrogi dla Was dziewczyny, bo przykry los spotkał moją kuzynkę, która zrezygnowała z pracy, żeby zająć się dzieckiem, najpierw jednym, później drugim. Teraz, gdy dzieci podrosły, ona czuje się niespełniona, bo kilka lat sprzątania, gotowania, prasowania i dogadzania wszystkim dookoła ją wyniszczyło. Jedyne co się dla niej liczyło to dom, rodzina, Kościół, rodzice. Kiedy chciała spełniać swoje marzenia (zdolności artystyczne), to powiedzieli jej, że wymyśla nie wiadomo co. Mąż ma postawę typowo roszczeniową. Kuzynka stała się wymarzoną żoną dla kolegi z postu o mężu bogu i żonie - cnotliwej służce. Nie może znaleźć pracy, bo chociaż ma nieco ponad 30 lat jest w tyle o 10 w stosunku do swoich koleżanek. Nie może mieć własnych planów, bo co powie mama, co powie mąż, co powiedzą teściowie. Dała się złapać w pułapkę idealnej żony i matki i tak oto kończy z lekami antydepresyjnymi i nerwicą. Nikogo nie obrażając przestrzegam, że jeśli nauczycie swoje rodziny pewnych zachowań, to będą od Was tego wymagać już zawsze. Kiedy psychiatra każe Wam (jak kuzynce) spełniać swoje marzenia, wyrazić się w jakiejś pasji, Wasza rodzina popuka się w głowę, każe Wam zejść na ziemię i ugotować kolejny obiad będąc jednocześnie przekonaną, że wie co dla Was najlepsze.



   
OdpowiedzCytat
(@4978)
Noble Member
Połączone: 19 lat temu
Wpisy: 1077
 

Jestem tradycjonalistka i uwazam ze jesli maz pracuje a ja siedze w domu z dzieckiem to czemu nie mam mu gotowac...
Wedlog mnie to kobieta jest od gotowania i zajmowania sie dziecmi , domem a maz od zarabiania.
Co innego gdy oboje pracuja.. wtedy powinni sie podzielic 🙂

N.i.x., niestety, ale Nela89 ma rację: można się kisić w domu, ale co zrobisz, kiedy dzieci podrosną? Różne sytuacje zmuszają ludzi do siedzenia w domu, np. opieka nad niepełnosprawnym członkiem rodziny, ale trzeba wykorzystać ten czas do robienia dodatkowych kursów, szlifowania obsługi komputera, malowania, nauki języków- przecież ktoś litościwy z rodziny na pewno Cię odciąży przez kilka godzin tygodniowo, kiedy będziesz chciała wyskoczyć np. na kurs językowy. Wielu rzeczy możesz uczyć się w domu, jeśli masz stały dostęp do internetu. Absolutnie TRZEBA inwestować też w siebie, a nie tylko w dzieci i męża! Można mieć jedno i drugie, uwierz mi.
A teraz czekam, aż xxl zetnie mi głowę za kontynuowanie offtopa 😉



   
OdpowiedzCytat
 xxl
(@3582)
Noble Member
Połączone: 19 lat temu
Wpisy: 1730
 

Bez obaw, z ciekawością czytam to, co macie do powiedzenia.



   
OdpowiedzCytat
(@9637)
Eminent Member
Połączone: 16 lat temu
Wpisy: 25
 

A skąd wiecie,ze n.i.x tego nie robi (tzn kursy, szkolenie, rozwijanie hobby itp) ?
Założyłyście,że jest starego typu kwoką domową a to może być bardzo błędne i krzywdzące.

Osobiście, gdybym taki sposób życia wybrała to poświeciłabym się też dobrej literaturze i fotografii. Oczywiście,że sa kobiety, które pomiędzy gotowaniem jednego i drugiego obiadu siadają przed telewizor ale to ich sprawa. I takie kobiety mają potem problem (nerwica murowana hehe)! Jednak ten czas może być cudownym momentem do wykorzystania swojej kobiecości i swoich talentów.

To chyba na tym polega feminizm - na wyborze - a nie na tym,że ja coś muszę. Nawet jeżeli to "muszę" ma być dającą niby wolność praca zawodową (niby ponieważ przecież może być zupełnie inaczej...nie dlatego,że nie popieram pracy zawodowej kobiet...hehehe...spokojnie). Wszędzie możemy czuć się niespełnione.



   
OdpowiedzCytat
(@5292)
Noble Member
Połączone: 19 lat temu
Wpisy: 2007
 

Biała Magio, a jak inaczej można zrozumieć to:

Wedlog mnie to kobieta jest od gotowania i zajmowania sie dziecmi , domem a maz od zarabiania.

?
Moim zdaniem to jest bardzo krzywdzące, że jakaś n.i.x. mówi, od czego jestem, tylko dlatego, że jestem kobietą. Od kiedy nasze życiowe powołanie jest zdeterminowane przez płeć?
Skoro mężowi n.i.x. odpowiada, że ma taką kobietę i ich małżeństwo jest udane - ok, ja gratuluję. Ale bez sensu jest wygłaszanie takich ostrych poglądów, jako uniwersalnych. Ja nie wyobrażam sobie, bym bez reszty mogła poświęcić się domowi i dzieciom.
Po pierwsze zbyt kocham to, co robię, a po drugie obawiałabym się, że będą zbyt rozpieszczone, przyzwyczajone do mamusi lecącej na każde zawołanie.
Pozostaje też kwestia przyszłości, kto przyjmie do pracy kobietę trzydziestoletnią, bez doświadczenia zawodowego?
Ja mówię stanowcze nie poglądom n.i.x., oraz uważam je za ignoranckie. Ktoś, kto nie karmi dziecka minimum przez 1,5 roku, jest złą matką, posyła malucha do przedszkola - zła matka, takie szufladkowanie naprawdę nam ie służy. I dziwić się, że rodzi się mało dzieci. Nie dziwota, skoro kobiety boją się, że społeczeństwo będzie od nich oczekiwało siedzenia w domu przez szereg lat, zapewne wiele kobiet taka wizja po prostu przeraża.



   
OdpowiedzCytat
(@6116)
Famed Member
Połączone: 18 lat temu
Wpisy: 3467
 

Jestem tradycjonalistka i uwazam ze jesli maz pracuje a ja siedze w domu z dzieckiem to czemu nie mam mu gotowac...
Wedlog mnie to kobieta jest od gotowania i zajmowania sie dziecmi , domem a maz od zarabiania.
Co innego gdy oboje pracuja.. wtedy powinni sie podzielic

Ej no ludzie nie zauważyliście ostatniego zdania?
A poza tym ona pisała chyba raczej o sobie i o tym, że się w tym spełnia. Tak przynajmniej mi się wydaje.
A ja chce zrobić karierę zawodową 🙂



   
OdpowiedzCytat
(@5292)
Noble Member
Połączone: 19 lat temu
Wpisy: 2007
 

Czy pisała o sobie, czy nie, ja się mogę z tym nie zgodzić. Ostatnie zdanie, owszem, zauważyłam, lecz zdanie poprzedzające zostało napisane tak stanowczo, że bardziej zwróciło moją uwagę.



   
OdpowiedzCytat
(@6116)
Famed Member
Połączone: 18 lat temu
Wpisy: 3467
 

Masz rację.



   
OdpowiedzCytat
(@7467)
Honorable Member
Połączone: 17 lat temu
Wpisy: 570
 

No nie dziwie sie reakcji bo trochę za mało napisalam.
Nie zamierzam caly czas siedzieć na tyłku. Chce tylko dobrze wychować dzieci .
I jestem zdania ze żaden żłobek tego za mnie lepiej nie zrobi.
Nawet do przedszkoli mam mieszane uczucia ale w dzisiejszych czasach nie mogę sobie pozwolić
na siedzenie z następnym dzieckiem jeszcze ok 6 lat..
ale na szczęście babcie (+prababcia) są już chętne 🙂 i jak im zdrowie pozwoli to
może przedszkola unikniemy.
Wiec posiedzę jeszcze max 3 lata. a raczej zacznę działać wcześniej.
Juz poluje na kurs florystyczny.
Rodzina jest dla mnie najważniejsza , to fakt. Nie potrzebuje nie wiem jakiego zawodu w przyszłości .
Mam doświadczenie biurowe, pracowałam jako młodsza księgowa, byłam tez w komisariacie na stanowisku biurowym....
To może niewiele ale sie nie przejmuje bo praca biurowa mi za bardzo nie podchodzi. Juz wolałabym prace w sklepie zoologicznym czy w zoo (nawet jakbym miała zaczynać od sprzątania słoniowych kup)
ale to właśnie praca ze zwierzętami lub w kwiaciarni jest moim marzeniem.. nic wielkiego.
Mam tez wykształcenie chemiczne .. i znam język niemiecki w stopniu zaawansowanym.
Myślę ze cos sie znajdzie..na prawdę więcej nie potrzebuje.
Moze otworze tez jakąś galerie czy cos...jestem artystyczna dusza...
Na prawdę niewiele mi do szczęścia potrzeba.
Jak juz wspominałam , mam na prawdę wspaniałego meza, jest wyrozumiały i
jeszcze nie spotkałam drugiego takiego człowieka który byłby taki troskliwy , zero w nim egoizmu,
a moje potrzeby sa dla niego ważne.
Co do przedszkoli.. to roznie bywa...wiem ze dzieci niby tam sie bardziej do społeczeństwa dopasowują, ale my mamy mnóstwo znajomych z dziecmi
a mały juz jest bardzo towarzyski...niema jeszcze dwóch lat a potrafi juz
6 liter i czytać związane z nimi wyrazy! ...
A zaznaczę ze na około mnie są dzieci które w wieku 3 lat nie potrafią jeszcze mówić.
wiec myślę ze jemu żadne przedszkole jest nie potrzebne bo ja poświęcam mu wystarczająco dużo czasu.
Ale rozumiem ze ktoś może myśleć inaczej i akceptuje to.. 🙂
Dzisiejszy sfeminizowany świat juz taki jest... nic nie poradzę.
Rozumiem ze są kobiety z większymi potrzebami i ze walcza o swoje prawa 🙂 ale tak się dzisiaj porobiło
ze cierpią kobiety które wolały by wszystko poświecić rodzinie,
ale w dzisiejszych czasach będą postrzegane jak nieroby, czy kury domowe..przykre.
No ale tez brak pieniędzy nie pozwala na to ..bo jeden rodzic na dłuższą metę może nie podołać..
takie czasy.

Ja sama ostrzegam kobiety przed mężami tyranami...
Juz kiedys tu wspominałam o byłym... ten człowiek byl panem i władcą ..
Od takich trzeba sie trzymać z daleka..

Pisałam o tym co sie dzieje w moim małżeństwie , jesli ktoś zle zrozumiał to trudno.
Zawsze zaznaczam ze ja tak robię bo uważam dla siebie za słuszne...
Interpretujcie jak chcecie.
Czemu nie mogę sobie twierdzić ze według MNIE karmienie dziecka piersią jest dla niego najlepsze?
jeśli to jest uznany fakt ? ...
A kto co robi to jego sprawa.
Takie bulwersowanie mnie śmieszy, ja nikogo nie obrażam i nie narzucam tylko mowie o sobie 🙂
Ja sama nie dałam rady karmić tak długo jak chciałam bo mimo moich starań mleko sie skończyło,
tak jak u wielu moich koleżanek..ale próbowałyśmy ...

Ja jestem szczęśliwa i tego tez życzę innym 🙂

Acha.. ja nikogo nie szufladkuje..
nie przypominam sobie żebym powiedziała ze ktoś jest złą matką bo coś tam..
Kazdy jest odpowiedzialny za siebie i swoje czyny a ja robię co uważam za słuszne i o tym tez sie wypowiadam jak mam ochotę.
Przecież mam do tego prawo 🙂 tak jak Bellis ma prawo powiedzieć ze chce zrobić karierę
i nie wątpię ze jak przyjdzie czas to będzie wspaniałą matka bo uda jej sie wszystko ze sobą pogodzić.
Jeżeli w ogóle dzieci w przyszłości planuje.
Kto wie jak to będzie...
Na pewno moim celem nie jest obrażanie tu kogoś..a jeśli zabrzmiało zbyt wyniośle to przepraszam.

[edytowane 10/9/2010 od xxl]



   
OdpowiedzCytat
(@9591)
Eminent Member
Połączone: 16 lat temu
Wpisy: 29
 

...u nas w domu miesa BRAK 🙂 (bo to ja rzadze lodowka !)
-ale moja polowka czasami zje mieso (zwlaszcza jak jest u mamusi na obiadku )... niestety... 🙁

Rodzice miesozercy , nie mieszkaja ze mna (na szczescie !!!)
- mama rzadziej konsumuje mieso - ojciec nie potrafi sie opamietac
i nie ma szans ,zeby go przekonac... 😡
... ale ja raczej nie przekonuje nikogo ani do mojego stylu zycia ani do wegetarianizmu- rozmawiam ,co najwyzej , tlumacze "po co "i "dlaczego" ... :-/



   
OdpowiedzCytat
(@4978)
Noble Member
Połączone: 19 lat temu
Wpisy: 1077
 

N.i.x., niepotrzebnie poczułaś się personalnie zaatakowana, nikt nie chciał Cię tu urazić. Po prostu w naszym kraju wciąż obowiązują stereotypy dotyczące podziału ról w rodzinie, a Ty powtarzasz jeden z nich, na który wiele kobiet dziś się zżyma. Rozsądny feminizm nie jest niczym złym- wbrew temu, co się wojującym feministkom wydaje, nie chodzi o to, żeby strzelać do facetów, tylko żeby pracować nad poczuciem własnej godności. Kształcić się, wychodzić do świata. Zresztą, każda kobieta powinna troszczyć się o siebie i swoją przyszłość, także ekonomiczną, bo nawet najlepiej zarabiający i ukochany mąż może zbankrutować, zachorować albo umrzeć. Nie wspomnę już o takim "drobiazgu" jak satysfakcja kobiety z tego, że potrafi się realizować TAKŻE poza domem. Rozumiem, że Ty sama masz już pewne doświadczenie zawodowe/umiejętności i zajmujesz się domem, bo to kochasz, ale mnóstwo kobiet wciąż zostaje w domu, często wbrew własnej woli, bo dały się przekonać, że tak musi być, bo taki jest naturalny porządek. Niektóre nawet nie mają odwagi marzyć o innym życiu, a powinny jak najczęściej słuchać o przykładach samodzielnych rówieśniczek. Myślę, że stąd takie a nie inne reakcje na forum- pewnie każdy ma w swoim otoczeniu przynajmniej jedną kobietę "wtłoczoną" w rolę kury domowej, a nie będącą z tego powodu szczęśliwą.

kto przyjmie do pracy kobietę trzydziestoletnią, bez doświadczenia zawodowego?

Wszystko można, w każdym wieku. Tyle, że jest znacznie trudniej, a życie samo w sobie jest wystarczająco ciężkie, żeby je sobie dodatkowo komplikować 😉

[edytowane 10/9/2010 przez rubia]



   
OdpowiedzCytat
(@6116)
Famed Member
Połączone: 18 lat temu
Wpisy: 3467
 

Hmm to wszystko zależy od tego czy kobieta się realizuje w domu czy na innych płaszczyznach. Ja sobie siebie nie wyobrażam na miejscu n.i.x a ona zapewne nie wyobraża prowadzić takiego życia jakie ja bym chciała. N.i.x chyba ma ogromną potrzebę i czerpie radość z prowadzenia domu. Jeśli kobiecie to daje szczęście to super ale jeśli nie to dlaczego dzieci miałyby mieć nieszczęśliwą mamę nawet jeśli jest cały czas pod ręką? To mija się wtedy z celem. Wtedy chyba lepsza szczęśliwa pracująca mama.



   
OdpowiedzCytat
(@3369)
Reputable Member
Połączone: 20 lat temu
Wpisy: 374
 

tak się dzisiaj porobiło
ze cierpią kobiety które wolały by wszystko poświecić rodzinie,
ale w dzisiejszych czasach będą postrzegane jak nieroby, czy kury domowe..przykre. [b] [/b]

n.i.x. moja wypowiedź nie była atakiem, co już napisałam wcześniej i nie uważam Ciebie za kurę domową, tylko przestrzegam przed tym, jaka cienka granica może dzielić Cię od zostania niewolnicą własnego domu. Wiem, że masz dobre intencje, ale nie zapominaj nigdy o sobie, bo jeśli Ty będziesz nieszczęśliwa, to Twoja rodzina też. A jeśli będziesz spełniona w jakikolwiek sposób, to będzie Ci łatwiej znosić wszystko, co stanie Ci na drodze. 😉



   
OdpowiedzCytat
(@7467)
Honorable Member
Połączone: 17 lat temu
Wpisy: 570
 

spoko 🙂
no ale tez nie mówiłam do końca o sobie. Ale czasem tak bywa ze takie matki są źle odbierane przez społeczeństwo chociaż jeszcze niedawno w śląskiej rodzinie to była normalka...
Moja babcia np. w ogole nie pracowała... taki układ odpowiadał jej i dziadkowi
wiec do dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem.. (ostatnio mieli złote wesele)
i nikt nawet na nią krzywo nie spojrzał.
Ona kocha gotować ,zajmować sie domem..
To jest szczęśliwa , spełniona kura domowa 🙂

Myślę ze to absolutnie nic złego ze gdyby nie te czasy i brak kasy to zostałabym z dzieckiem
aż pójdzie do szkoły...nawet te 6 lat.. czy więcej to zależy od ilości dzidziolkow....
Ale w dzisiejszych czasach nawet nie ma takiej możliwości ...
nawet mi sie ostatnio okazało ze będę musiała kilka miesięcy popracować żeby trochę dorobić i mieć macierzyński , wychowawczy...
Ale te kilka miesięcy na małym sie chyba nie odbije.
Zrobie to z ciężkim sercem...

Mysle ze ta granica o której mówisz nie jest cienka w moim przypadku , bo mam odpowiedniego meza, a sama nie mam jakichś wygórowanych celów bo wszystkie juz spełniłam . Mam to o czym zawsze marzyłam..odwzajemniona miłość i własną rodzinę.
Po tym jak dzieciaczki pójdą do szkoły, czy wcześniej , nie mam zamiaru robić wielkiej kariery ..tylko coś zwykłego żeby wspomóc nas finansowo i mieć czas dla dzieci .
Jestem tez optymistką wiec będę miała dosyć satysfakcji z życia 🙂
Nie poświęcę tez mojego hobby..

Ale dobrze wiem o co Ci chodziło..
To ja po prostu na poczatku za mało napisalam i mogłaś tak wywnioskować..
Oczywiście są takie uzależnione od mężów kobiety..nie spełnione...
tez mi ich szkoda.

A poza tym zeszliśmy z tematu...
Zycie z mięsożernym nie musi być trudne.
Ja akurat potrafię sie poświecić przyrządzając mu od czasu do czasu cos mięsnego. Ale całkowicie rozumiem ze komuś może być z tym bardzo źle...tym bardziej ze mięso go brzydzi absolutnie..
Zycie płata figle i amorek nie zawsze będzie wam wybierał wegetarianina... wiec warto ustalić reguły na samym poczatku..

Sprawa dziecka to już większy problem.
Ale jakkolwiek to dziecko będzie sie odżywiać.ważne żeby było zdrowo a mięsa jak najmniej...a juz najlepiej postawić na swoim i z mięsa zrezygnować.
Grunt to odpowiednie wychowanie ...bez owijania ...
Od dziecka trzeba go uczyć prawdy, z czym na prawdę sie wiąże jedzenie mięsa i uczyć go empatii...tak ze sam podejmie odpowiednia decyzje.

Moj chłopczyk je śladowe ilości bo pod olbrzymia presja rodziny musiałam chociaż trochę mu czasem dać..albo poudawać ze to robię.
Na szczęście dzięki temu ze jadł tak mało po prostu tego nie lubi i mam duże szanse ze mi sie uda.
3-majcie kciuki 🙂
przyznaje ze to nie jest łatwe gdy cala rodzina jest mięsożerna.
I powiem wam ze nawet męza da sie przekonać, omotać.. ale niema nic gorszego niż BABCIE i DZIADKI



   
OdpowiedzCytat
Strona 12 / 13
Udostępnij: