moja znajoma ma małą córeczke i zastanawia ją jak wychować córkę na wege..Chodzi jej głównie o moment gdy dziecko zacznie się zastanawiać czemu inne dzieci jedzą mięso, a ono nie, że to będzie temat tabu dla pociechy.A logiczne, ż enie pokaże dziecku filmów z rzeźnie.
Co Wy o tym myślicie?
Życie nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych marzeń...Jest po prostu inne..
To mnie najbardziej zastanawia: jak wychować małego wege?
Można dzieku powiedzieć, że mięsko to Azorek/Reksiu/Kicia tylko inaczej wyglada i że jedzenie mięsa jest złe... ale to z kolei zapyta, czy jak inni jedzą to oni są źli 😮
Można powiedzieć, że to niezdrowe... ale jak wiadomo dzieci rzadko zwracaja uwage czy cos jest zdrowe czy nie.
Ciagle sie zastanawiam, co ja zrobie jak kiedys przypadkiem 😛 zostane ojcem...
Moja znajoma, matka trojki dzieci (12, 9 i 7), tlumaczy im, ze nie jedza miesa, bo to wymagaloby zabicia niewinnych zwierzat. To wystarcza na ogol. Dzieci zreszta maja jakis wrodzony instynkt, ze nie lubia wielu rodzajow miesa, zwlaszcza, kiedy widac, ze to byl np. kurczak czy ryba. Ja jako mala dziwczynka nie moglam strawic wizyt w rzezni, a na widok mielenia miesa robilo mi sie niedobrze.
Nie jadam niczego, co moze spojrzec mi w oczy.
Dzieci pojmują natychmiast w przeciwieństwie do dorosłych, ile przykrych rzeczy wiąże się z zjadaniem mięsa. Problem może zaistnieć jedynie w porównywaniu siebie do innych, i na to trzeba dziecko przygotować. Bardzo ważne: wiara w statyczny świat i złudne poczucie porządku jest przyczyną późniejszych rozczarowań. Najlepiej jest dziecku przedstawić, naturalnie ostrożnie, rzeczy takie, jakimi są naprawdę:
Nie wszyscy ludzie nawet, jeżeli są to krewni mają rację i postępują zgodnie z rozsądkiem, dlatego bezkrytyczne naśladowanie innych nie jest wskazane.
Nikt nie musi konieczne argumentować i usprawiedliwiać swoich własnych światopoglądów.
Ludzie nie są równi, nigdy nie byli równi, nigdy nie będą równi i z uwagi na różnorodność świata nie jest wskazane żeby stali się równi.
Nie ma ludzi złych i dobrych, a raczej: ludzie właściwie i ludzie niewłaściwie postępujący.
Każdy człowiek musi sam dla siebie rozstrzygnąć, jakie postępowanie jest poprawne i zgodne z jego własną naturą. Na tym polega życie i bycie nawet, jeżeli większość pedagogów twierdzi inaczej, ale kto ma do większości pedagogów zaufanie?
[edytowane 28/5/2006 od bezciała]
ja tez sie nad tym bardzo zastanawiam - jak to bedzie miec weganskie dzieci?
po pierwsze mysle, ze naciski ze strony rodziny bylyby tak silne (naciski na jedzenie miesa oczywiscie), ze musialbym uciec do lasu i tam zamieszkac w malej chatce z wlasnym warzywnym poletkiem pod bokiem, bo inaczej to te dzieci/dziecko urodzily by sie chore juz od samego faktu, ze mialabym nerwice, sluchajac mamy, babc i cioc wmawiajacych mi, ze musze jesc mieso, zeby byc zdrowa i miec zdrowe dzieci(nigdy!!!!!!).
po drugie wlasnie to co mowisz Wiejka - jak do konca z tym postepowac? tzn. mowic, ze jedzenie zwierzat jest "be"? dziecko samo dojdzie do wniosku, ze ci ktorzy je jedza tez sa "be" :/.
nie chodzi mi o to, jak wytlmaczyc dziecku ze nie dostanie parowki, bo jezeli to dziecko nie bedzie jej nigdy widzialo i bedzie na diecie weganskiej to bedzie to dla niego cos tak nauralnego jak oddychanie, ale ciezko mi sobie wyobrazic stosunek takiegpo dziecka z reszta otoczenia, no i argumentacje, dlaczego jedzienie zwierzatek jest zle (pomijajac fakt, ze dziecko samo nie bedzie chcialo ich jesc) - przeciez nie mozna na poczatku powiedziec mu o jakichs drastycznych scenarz z rzezni, bo by mialo koszmary i wogole skrzywiona psychike... z drugiej strony, mysle, ze dziecko wychowywane w racjonalnej, spokojnej weganskiej rodzinie samo wyciagaloby wnioski i wiedzilo z kogo brac przyklad (ze mnie oczywiscie ;P).
kolejnym problemem jest, moim zdaniem, telewizja. jak bede miala dzieci, to chyba wyrzuce telewizor - nie chce zeby byly oglupiane tysiacem reklam przed kazda bajka - zabawki to jedno, ale chodzi mi raczej o rzeczy typu - lody, cukierki, batoniki, danonki - rzeczy, ktore male dzieci uwielbiaja, a moje raczej moglyby sobie tylko popatrzec z daleka. ale moze gdyby im wytlumaczyc, to wcale by ich nie chcialy? mam taka nadzieje...
potem jest problem przedszkola (gdyby mialy isc do takowego). jak sobie o tym myslalm, to stwierdzilam, ze chyba nalepiej byloby samemu zalozyc jakies weganskie, bardzo przyjazne dzieciom, ekologczne przedszkloe - przynajmniej wszystko bym kontrolowala C: sa juz jacys chetni do mojego vegan-przedszkola (jeszcze nie powstalo, ale z tego co wiem, to niewielu z nas ma dzieci wiec wszystko jeszcze przed nami)? ;P
jeszcze niedawno wysnulam takie przemyslenie, ze dobrze byloby miec mase dzieci (3 to minimum) - w koncuim wiecej wegan od urodzenia tym lepiej, no nie?! 😀
a najlepiej byloby zamieszkac gdzies w srodku lasu, w drewnianym domu, ze stadnina koni, swinkami, owieczkami, kozkami i innymi zwierzatkami (nie do zjedzenia oczywiscie!!!) zeby dzieci mialy kontakt z przyroda, odciac sie od kompletnie niewyrozumialej i nieszanujacej naszych wyborow rodziny, machajacej z dala petami kielbasy i baleronami szynki (jak ktos ma wspierajaca go rodzine, to szczerze zazdroszcze), bez telewizora, z gigantyczna bibiloteka i z wlasnym poletkiem warzywnym. i wszystko, wszysciusienko samemu wyrabiac i uprawiac i zarazic dzieci pasja gotowania po wegansku, pokazac im bogactwo i mozliwosci takiej kuchni...
taaaaak - marzenie - to by chyba trzeba bylo miec spadek po bogatym krewnym, albo bardzo dobrze zarabiajcego meza, w dodatku weganina (gzdie ja takiego znajde???! wie ktos moze? ;P;P). no i jeszcze trzeba wczesniej zdobyc wyzsze wyksztalcenie, popracowac, zarobic na te domy, stadniny i przedszkola (i hektolitry mleka sojowego ;D chyba ze bym sie sama jakies dobre nauczyla robic... ale to bym chyba z kuchni nie wychodzila... ;P)... oj wizjo ty moja, wizjo - nierealna, niestety....
a jak to jest u Was? chcecie zeby wasze dzieci (jesli wogole chcecie je miec) byly wege/wegan? i ile myslicie tych dzieci byc powinno? osobiscie uwazam, ze 7 to max ;P... a Wy?
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
ja jesli bede mial dzieci to tylko z wegetarianka (najlepiej weganka bo sam bede weganinem jak sie uniezaleznie od rodzicow). co do wegetarianizmu, to moze (MOZE!) rodzice nie beda mieli nic przeciwko wychowaniu tak dzieci, ale na pewno beda walczyc z tym zeby byly weganami bo to niezdrowe itd... jesli mi sie uda to wyprowadze sie do np. francji bo w polsce nie chce mieszkac na pewno. za duzo tu nietolerancji i stereotypow... tam moi rodzice duzo do gadania miec nie beda ;p
a dzieci powinno byc 2-4 naraz... wiecej trudno moze byc wychowac ;p
je vise ma devise cherche la terre promise, ton tv en colour mais vie est grise
wiem co czujesz Euridice,
Wprawdzie jestem wege nie wegan...ale już teraz rozmyślam o przyszłym potomstwie.
Jeśli chodzi o wege partnera to z tym nie ma u mnie problemu,wprawdzie mój ukochany(tzn...dzieci to tak za kilka lat dopiero:)) nie jest wegetarianinem,ale szczerze powiedziawszy nie wiem kiedy ostatnio jadł mięso..coraz częsciej rozmawiamy na temat wege i widzę,że on zaczyna poważnie nad tym myśleć...ale nie zapeszam.jeśli chodzi o dzieci..to w naszych myslach sa one wege.
Tylko ciekawe jak zareaguje rodzinka na moje wege dzieci...
Bardzo bym chciała wychować dzieci w miłości do zwierząt,blisko przyrody,mieć własne jajka od kur chowanych w "ludzkich" warunkach itd...
Wiem,że jeśłi dzieciaki będą miały nasz charakter to nie będzie to trudne...i za kilka lat będę miała cudną wege rodzine..
Ale otoczenie,rodzina...wiem,że moje marzenia będą musiały przejśc ciężką próbę.
Wiem,że Wam weganom będzie o wiele trudniej..choć w sumie ja nie wykluczam możliwości bycia wegan..wiec może być mi równie trudno...
a co do lasu..drewnianego domku...hmm...dla mnie cudowną ostoją jest wizja takiego domku w ukochanych bieszczadach..
a jeśli chodiz o liczbe dzieci-nie wiem...myślę,że 2-3 min:)
Pozdrawiam was serdecznie...
Pięknie jest miec marzenia i napewno kiedyś je zrealizujemy...trzymajcie się cieplutko
PS Euridice-Twój zapał tzn to,że nigdy nie brak Ci cierpliwości na forum i odpisujesz bardzo piękne i długie posty,jak równiez godzina o której one powstaja napawają mnie optymizmem i wewnętrzną siłą...dziękuje Ci-czułam potrzebe napisania tego:)
[edytowane 2/6/2006 od JAGA]
Wiem,że Wam weganom będzie o wiele trudniej..choć w sumie ja nie wykluczam możliwości bycia wegan..wiec może być mi równie trudno...
a moze by tak powiedziec rodzinie, ze dzieci maja skaze bialkowa (uczulenie na wszelkie bialko odzwierzece)?? ;> brzmi kuszaco, no i ma sie pewnosc, ze nikt bym im cichaczem nie wpychal do buzi sera albo miesa... ;>
PS Euridice-Twój zapał tzn to,że nigdy nie brak Ci cierpliwości na forum i odpisujesz bardzo piękne i długie posty,jak równiez godzina o której one powstaja napawają mnie optymizmem i wewnętrzną siłą...dziękuje Ci-czułam potrzebe napisania teg
hi hi, jaka sie poczulam dowartosciowana, ho ho... ;P :D:D nie, no, to nie jest tak, ze zawsze mam cierpliwosc - czsem wogole jej nie mam - pewnie z reszta jak my wszyscy czasami C;
ich dlugosc to po prostu kwestia tego, ze "w realu" (glupie okreslenie, ale jak to inaczej powiedziec? "w prawdziwym zyciu"? tez zle - przeciez forum to tez czesc mojego zycia... "na zywo"? to by brzmialo jak bym byla prezenterem telewizyjnym ;P. trudno, wazne, ze wiadomo o co chodzi C: ) tez duzo mowie i automatycznie przeklada sie to na pisanie, chociaz nie wiem, czy to dobrze, bo pewnie malo kto czyta takie tasiemce C;
pozna pora to juz wogole dowod mojej glupoty, nieodpowiedzialnosci i braku samodyscypliny - o 02.26 powinnam dawno spac, a nie dopiero sie klasc (kiedy juz praktycznie swita ;P), no ale co ja poradze na to, ze nasze forum jest takie fascynujace? ;D
pozdrawiam serdecznie c;
p.s. mam nadzieje, ze za pare-parenascie lat spotkamy sie na jakims super wege/an pikniku z gromadkami rezolutnych, madrych, slicznych, swiadomych o korzysciach plynacych z diety non-meat dzieci ;D;D (co oczywiscie nie zmienia faktu, ze mozemy spotkac sie wczeniej... c; ).
jeszcze raz pozdrawiam C:
animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN!
a moze by tak powiedziec rodzinie, ze dzieci maja skaze bialkowa (uczulenie na wszelkie bialko odzwierzece)?? ;> brzmi kuszaco, no i ma sie pewnosc, ze nikt bym im cichaczem nie wpychal do buzi sera albo miesa... ;>
rzeczywiscie kuszace ;] ala gdyby sie wydalo to chyba by sie do mnie mama nie odezwala do konca zycia ;p
je vise ma devise cherche la terre promise, ton tv en colour mais vie est grise
dzieciaki raczej nie robią z inosci problemu i nie utożsamią jedzenia mięsa z tym, że ktoś jest zły! to jest sposób rozumowania nas, dorosłych, którzy probują wyczuc, co by powidziało dziecko. znam wege malucha (8 lat), ktory nigdy nie robił problemu z tego, że ktoś je mięso, a on nie... więcej zaufania do dzieci 🙂
i don't go to sleep to dream...
Heh, widzę , ze temat zaciekawił:D.Ja bym chciaął mieć dwójkę wege dzieciaczków:)...i napewno będę je wychowywałą według diety wege, ale boję się z tym doborem partnera...bo przecież nie za bardzo mam wpływ na to w kim się zakocham:D..ale chciaąłbym, żeby mój przyszły mąż był wege:).A co do zaufania do dzieci, to o nie się nei martwię, ale gorzej, że inni,"mądrzejsi"ludzie:)...będę chcieli wtrącić swoje trzy grosze w wychowanie dziecka..i to jest strasznie wkurzające 😡 Ale co ja mówię, ja mam jeszcze duuuużo czasu na myśłenie o dzieciach i małżeństwie:D...ale pomarzyć zawsze warto:D.
A jeśłi chodzi o domek, to jakoś tak chciaąłbym mieszkać w Australii i mieć w domq, psiaki ze schroniska, koniki, kilka kurek biegających po podwórku..i króliczki ale te hodowlane, bo u mnie by nikt z nich pasztetu nie zrobił:D.ale naprawdę domek z moich marzeń jest taki śłiczny i pełny zwierzaczków:D..a przy domq moja klinika weterynaryjna:D...ach...ale fajnie tak pomarzyć:)..
przepraszam, bo aż tak się rozmarzyłąm i rozpisaąłm:D..
Pozdrawiam:)!!
Życie nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych marzeń...Jest po prostu inne..
ja bym w ausutralii nie chcial mieszkac bo tam sa takie ogromne pajaki itp bleah ;/ ale o zwierzakach typu konie swinki kury myslalem ale tylko jesli bedzie mogl ktos je karmic jak ja wyjade np na wakacje
je vise ma devise cherche la terre promise, ton tv en colour mais vie est grise
A mnie ciągnie do Australii..w sumie nie wiem, czemu:D...otwarte przestrzenie...święty spokój:D...z dala od tego całego świata:D..jakoś tak...ale sieklik masz rację, te pająki to troszq ochydne są, ale eży przynajmniej się nie boję..ale robactwo...bleee:D
Pozdrawiam:D!!
Życie nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych marzeń...Jest po prostu inne..
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






