o to mi chodzi, że tak samo przyczyniam się do cierpienia zwierzat jedząc mięso, jak robi to jakiś wege z psem... co za różnica czy kupujesz mięso dla siebie czy dla psa??
Wiesz co, to nie byla metafora, a konkretne oskarzenie, a jako takie wymaga dowodow winy.
uważa się za świętego... czyli myśli że nie jedząc mięsa, a mając psa, kota wyrządza mniejsze zło kówkom niż "ja", który mięso jadam, a nie mam psa... jak widac to była metafora.
nie oskarżam konkretnych osob, więc nie mam zamiaru (chęci, czasu) by szukać konkretnych dowodów w postaci cytatów, mówie po prostu o moim odczuciu, że wege posiadający psa nie uwazaja się za takich samych "morderców" jakimi są wszystkożercy.
[edytowane 28/5/2006 od Śliwa]
moj kot nie jest wege. chce jesc mieso, po co jej tego zabraniac? ona przeciez nie zdaje sobie sprawy z tego, co sie dzieje w rzezni. koty to wszystkozercy...
nie masz mu zabraniać. tylko uświadom sobie, że po prostu mając kota i kupując mu karme, czy tam mięso przyczyniasz się tak samo do cierpienia zwierząt w rzeźni jak ja, który jem mięso... jedyna opcja to wywalić kota na podwórko... niech sobie sam łapie jedzenie, to bedzie zgodne z jego naturą... a jak nie przeżyje, to już pech... widocznie jest takim gatunkiem, który żyje tylko dzięki człowiekowi... wiec najlepiej ich nie mnożyć, niech wyginą (wkońcu z krowami i kurczakami wege chcą zrobić to samo, więc czemu nie z kotami)
Edit. oczywiście nie jestem za wyginięciem tak kotów jak i krówek... mówie tak hipotetycznie gdybym byl wege.
[edytowane 28/5/2006 od Śliwa]
Mój pies w ogóle nie chce jeść warzyw, czasem tylko, jeśli dodam jej je do mięsa. Jeśli chodzi o owoce, to lubi tylko pomarańcze i czereśnie 🙂
Moja sunia od małego jest prawie wege, parę razy zdarzyło się, że ktoś podczas jakiejś rodzinnej nasiadówki na działce u rodzinki próbował karmić ją mięsem, ale na szczęście Ona jakoś za tym nie przepada, co do warzyw i owoców w normalnej postaci to wsuwa jak dzika mandarynki i awokado a resztę dostaje w karmie + jajka z ryżem i marchewką gotowaną.
Z tego co wiem to psy nie powinny jeśc cytrusów... :/
Tak więc z powyższych wynika, że jesteśmy wege z różnych powodów, czy też podstawą naszego wegetarianizmu są różne przesłanki, jedni ze względów religijnych (nie przyczyniaja sie do zabijania), inni bo tak zdrowiej (przyczyniaja sie do zabijania kupujac w puszce ale tego nie jedza tylko dają innym), inni ze względów ideologicznych (nie przyczyniają się do zabijania ale często towarzyszy temu fanatyzm), no a jeszcze inni to poplatanie z pomieszaniem :), a jeszcze inni bo zostali zmuszeni przez sytuację, ciekawe który fundament jest najmocniejszy ale to już chyba temat na inne forum. Myślę jednak, że wegetarianin to nie ten, który nie je mięsa, tylko ten, który nie uczestniczy w łańcuchu cierpienia zwiarząt. Bo np. czy wege mógłby przewozić krowy na rzeź?, teoretycznie może bo ich nie je tylko transportuje, ale wg mnie jest to wielkie "ale", i tak jak napisał(a) Śliwa musimy sobie uświadomić, że ... czy to kupowanie sobie, czy dla swojego psa/kota mięsa w puszce to nie wielka różnica tak naprawdę, niż to gdybysmy kupowali to mięso dla siebie. Zaraz będą głosy oburzenia ale zdajcie sobie sprawę, (Ci, którzy kupują mięso dla innych), że jest to kwestia tylko świadomości. Dla was kupowanie dla kota mięsa (ale osobiście nie jedzenie) to normalne, ale dla jedzących mięso jest również normalnym kupowanie dla siebie. Wy teraz macie inną świadomość niż jedzący mięso ale ci co go w ogóle nie kupują też mają inną. W związku z tym zawsze się zastanawiam czy ci wszyscy publicznie walczący o dobro psów i kotów pamiętają o krowach zarzynanych i płaczących prawdziwymi łzami czy dla nich pies to "zwierzę do kochania" a krowa to "zwierzę do jedzenia"?
[url=http://www.yasoda.pl]Salon kosmetyczny Opole[/url] [url=http://www.oknadrewniane.co.pl]okna drewniane[/url] [url=http://www.oknadrewniane.co.pl]drzwi drewniane[/url]
moj pies po potraceniu przez samochod miesiac nie jadl miesa,bo po nim nie mogl sie ...
jak wyzdrowial,to niestety znowu zaczal jesc zwloki.moj zolwik czerwonolicy je praktycznie samo mieso(ryby),granulat z krewetek czasem salate albo jablko.6 rybek tez je zazwyczaj mieso-ochotke,a poza tym glony z roslinek.
Strasznie trudna sprawa z tymi zwierzakami domowymi. Oczywiście, że nie można wyrzucić swojego pupila z domu ze względu na własną ideologię. Nie wiem tylko, czy jeśli świadomie decydujemy się na kota lub psa i mamy zamiar karmić go mięsem, jest to w porządku z naszymi/moimi/twoimi przekonaniami? Mój pies nie był wege, ale też nigdy nie wiedziałam, że może nim być. Dzisiaj jest pewnie szczęśliwy, ale poza tym światem. Chyba jednak czułabym się kiepsko, gdybym przygarnęła teraz kota lub psa i karmiła go tym, co wydaje mi się odrażające. Sprawa naprawdę cięzka do rozwiązania.
Delikatnie mówiąc nie w porządku jest twierdzić jeżeli ktoś karmi zwierzę mięsem to przyczynia się do cierpienia zwierząt a jeśli zostawia bez pomocy stworzenie tylko dlatego ,że brzydzi się mięsem i nie chce swojego przyszłego pupila nim karmić, to jest dobry i czysty.Nie wiem czy niektorzy zdają sobie sprawę jak cierpią zwierzęta w schroniskach, często umierają tam ze stresu i tęsknoty za miłością człowieka.Czesto jedynie zabranie ich z tego miejsca i stworzenie bezpiecznych warunków może je uratować.A co jeśli wiemy ,że ktoś znęca się nad swoim podopiecznym?Pozwolić na to tylko dlatego ,że akurat to zwierzątko musi jeść mięso?Albo co z ludźmi, ktorzy prowadzą rożnego rodzaju fundacje - nie pomagać im jako wolontariusz/ka i nie wspierać pieniędzmi bo pojdą one na kupno mięsnego pokarmu?Albo czy nie pomagac w dokarmianiu bezdomnych zwierąt(mam na myśli koty)bo jedzą mięso?Populacja kotow jest zbyt duża żeby mogly się same wyżywić i takie dokarmianie często ratuje im życie.Inaczej umarłyby z głodu.Jeżeli już czlowiek oswoil zwierzę to powinien być za nie odpowiedzialny do końca.Jedynym wyjsciem jest tutaj sterylizacja zwierząt tak żeby nie było ich więcej niż ludzi gotowych dać im opieke.Poza tym lepiej nie oswajac tych dzikich np. kotow.Często ludzie przynoszą do schronisk takie dzikusy a to jest bląd bo one dobrze radza sobie na wolności i powinny tam zostac.Zazwyczaj takie zwierzę pozostaje w schronisku do końca życia bo nikt go nie zaadoptuje z uwagi na to,że jest nieoswojony.Wypuścić na wolność go też nie można bo zginąlby na nieznanym sobie terytorium.
A jeszcze co do karmienia to nie mam pomyslu.Może jedynie humanitarne zabijanie krow czy świń by coś dalo.Czyli wchodzi w grę kupowanie mięsa ze sprawdzonych hodowli (nie znam takich)czy tez od rodziny i znajomych na wsi (inna sprawa to czy rzeczywiscie można zabic zwierze w takich warunkach bezboleśnie).
Cirilla, sorki ale zastanow sie co piszesz ... czyli humanitarnym jest wziąść zwierzaka ze schroniska i przyczyniać sie do zabicia innego zwierzęcia ... tak jest ok wg ciebie, wg mnie nie jest to ok. Tak jak napisal(a) Śliwa: "tylko uświadom sobie, że po prostu mając kota i kupując mu karme, czy tam mięso przyczyniasz się tak samo do cierpienia zwierząt w rzeźni jak ja, który jem mięso... "
Tak więc musimy się zdecydować czy jestesmy wegetarianami czy tylko nie jemy mięsa bo to jak widać duża różnica.
[url=http://www.yasoda.pl]Salon kosmetyczny Opole[/url] [url=http://www.oknadrewniane.co.pl]okna drewniane[/url] [url=http://www.oknadrewniane.co.pl]drzwi drewniane[/url]
Skoro są wege karmy i jest możliwe karmienie wegetariańskie psów i kotów, nie ma usprawiedliwienia dla "wegetarian" kupujących im mięso z zamordowanych zwierząt.
Zresztą, psy i koty to nie najlepsze zwierzęta dla wege; mozna przeciez zamiast je trzymać, sponsorowac sterylizacje i leczenie tych zwierzaków w schronisku.
Zawsze większa krzywda dzieje sie krowie, świni czy kurczakowi , ktore są trzymane w nieludzkich warunkach, mordowane i przerabiane a mięso, niż pieskom i kotkom jedząctm wege karmy. One od tego ani nie choruja ani nie smutnieją, krzywda im sie nie dzieje. Naturalne to nie jest ale i trzymanie w domu też nie, ani smycz, ani karma z puszek.
Ważne więc żeby zwierzęta traktowac dobrze (co nie jest jednoznaczne z powrotem do natury) oraz aby nie poświęcac życia jednych w imie przyzwycajeń żywieniowych innych. Dlaczego ludzie rozczulaja sie "biedny kotek, no jak on bez mięska wyżyje" a nie pomysla jak żyje biedna świnka- unieruchomiona w brudnym kojcu, skazana na śmierć. Za to mięsożerne zwierzaki od zawsze uprzywilejowane- nie dość że moga dożyć starości i nikt ich nie zje, to jeszcze zabija się dla nich inne zwierzęta, nawet te których nigdy by nie upolowały ( więc gdzie tu naturalne pożywienie).
Nikt nie musi miec psa; jeśli wege sie na niego decyduje, powinien go karmic też wegetariańsko- albo rozważyc inne formy pomocy niz samodzielne utrzymanie psa/kota.
A humanitarne jest pozwalanie na śmierć zwierząt w schronisku tylko dlatego ,że nie chcemy im dawać mięsa.To taka sama śmierć jak krowy w rzeźni.Czyli przyczyniamy się do cierpienia zwierząt zarówno wtedy gdy kupujemy mięso jak i wtedy kiedy pozostajemy obojętni na męcarnie kotow i psow w schronisku.
Różnica między psem i kotem a krową czy świnią jest taka ,że te pierwsze potrzebują ludzkiej miłości a te ostatnie nie (chociaż nie zaszkodzi ale wtedy czlowiek pomaga przede wszystkim sobie, zwierzęciu jest to obojętne w sensie ,że nie wpadnie np. w depresje i nie umrze tylko dlatego ,że nie czuje się kochane).
Czyli argument o nieprzyczynianiu się do cierpienia zwierząt nie istnieje tak naprawdę bo cobyśmy nie zrobili to i tak ratujemy jedno zwierzę kosztem drugiego.Ale chyba niektorzy ludzie czują się dowartościowani tym ,że nie mają styczności z mięsem i wszyscy inni czyli ludzie i zwierzęta je spożywający to istne siedlisko zła, ktorego należaloby się pozbyć.O ile człowiek może dokonać wyboru to już zwierzęciu nie jest to dane.
Niejedzenie mięsa może byc , ktoryms z etapow rozwoju duchowego ale ważniejszy jest szacunek i miłość do wszystkich stworzeń obojętnie jakie by nie byly.Nie jest to łatwe ale nie można rezygnować właśnie dlatego.
Ps.Jego Świątobliwość Dalajlama napisał w jednej ze swoich książek,żejedzenie mięsa może się okazac konieczne ze względów zdrowotnych i w tym wypadku nie należy z niego rezygnować.Gdzieś indziej natknęlam się na fragment mówiący o tym ,że nie powinniśmy jesć mięsa, które jest przygotowane specjalnie dla nas ani też nie należy prosić o mięso.
Ps.2 Sama wolalabym karmic kota roślinami no ale cuż , pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
W normalnym schronisku zwierzęta nie umierają, po to ono jest żeby sobie żyły; krowy w rzeźni umierają. Poza tym jak mówiłam ale powtórze JEST WEGE KARMA I PSY I KOTY PO NIEJ SA ZDROWE WIĘC NIE MA JUŻ POWODU ŻEBY DLA NICH MORDOWAĆ. Psy i koty jak maja towarzyszy swojego gatunku, swój rewir (a nie kąt w przedpokoju) daja sobie radę bez ludzkiej miłości.
Dlaczego piszesz że zawsze ratujemy 1 zwierze kosztem drugiego?
1) po pierwsze, mamy do wyboru a) 2 żywe storzenia (wege pies i np. krowa0 b) żywe zwierze i martwe zwierzę- dlaczego nie wybrać tego pierwszego układu;
2) odpowiedz mi, dlaczego zakładasz, że z 2 zwierząt, roślinożernego i mięsożernego, to pierwsze ma umrzeć a drugie żyć- dlaczego nie odwrotnie? W czy pies jest LEPSZY od krowy? Dlaczego raz dla odmiany jego nie poświęcić a krowę ocalić- bo ona nie jest do kochania, tak?
3) a gdyby nie było tych wygodnych miejsc, gdzie ktoś za Ciebie brudzi sobie rączki, zabijałabyś, żeby nakarmic psa?
A tutaj artykuł- wypowiadaja sie osoby korzystające z wege karm dla swoich zwierzaków:
http://www.toya.net.pl/~alt/wegelodz/wegelodz2.pdf
[edytowane 14/7/2006 od Maze]
[edytowane 14/7/2006 od Maze]
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja






