Jestem nowym uzytkownikiem tej strony, ale napewno stałym...Przeczytałam kilka Waszych wypowiedzi i juz mi sie zbiera....To przerazajace ...Wiecie brak mi po prostu słow.Ale jedno jest pocieszajace...jest NAS coraz wiecej i mam nadzieje ze to besensowne cierpienie zwierzat kiedys sie skonczy.Wiem, wiem musiałabym chyba przeniesc sie do innego swiata...niestety 🙁
Nie zmienia to jednak faktu ze bycie wege to dla mnie podstawowy element mojego zycia...do konca... :angel:
[edytowane 6/12/2005 od Aniolek]
Witaj Aniołku. Tak mówią właśnie moi jedzący mięso znajomi, że przeciez tego nie zmienię. Ja im zawsze odpowiadam, byc może, ale ja osobiście nie przykładam się do tego cierpienia, nie zjadam zwierząt, dla mnie ich nie zabijają, a to już dużo. Jaja jem tylko z chowu ekologicznego wybite 0. Myślę tam w głębi,że choroby będą wpływać na to, że część ludzi się poprzestawia, a ci co nie to natura ich wyeliminuje z biegiem czasu. Ludzie skażeni jedzeniem, które juz dawno nie żywi, a zatruwa, maja problemy z rozmnażaniem, dzieci te co sie rodzą są często chorowite. Ja i córcia jesteśmy jak wyspa, oaza zdrowia. Nie łapią jej wirusy, zatrucia, alergie. Ludzie to widzą, ja mówię zdrowo karmiona, bez mięsa, na warzywach z Ekolandu. Wnioski muszą wyciągnąć sami i z tym nie jest najlepiej, widocznie musi to jeszcze sie nasilić a jeśli nie natura jest najlepszym selekcjonerem
Mnie rowniez cieszy fakt, ze jest NAS coraz wiecej i coraz wiecej ludzi odrzuca stereotypy zywieniowe wpajane nieustannie przez swoich rodzicow. Moja mama uwaza, ze moj pomysl z przejsciem na wegetarianizm jest glupi, bo przeciez obiad bez miesa to nie obiad, ze ludzie musza jesc mieso i takie bla blabla... wkurza mnie to co mowia inni, moi znajomi, ze jestem glupia i wogle - smieja sie. Juz im nawet nie staram sie wyjasniac, odpowiadac na ich pytania, poprostu wiem, ze to i tak nic nie da.
Ludzi nie mozna tak latwo zmienic, szczegolnie rodzicow. Ludzie nie rozumieja, ze bez miesa da sie zyc. A ich myslenie poprostu wytraca mnie z rownowagi ( mowie im ze zwierzeta cierpia, ze jemy martwe ciala, a oni na to, ze jak juz sie zabije to juz nic nie czuja). I jak tu mozna nie dostac szalu?
Pozdrawiam Was moi kochani niemiesozercy, ciesze sie, ze jestem z Wami, a Wy ze mna:) Kiedys zrobimy wielki zlot wege i bedzie fajnie...
Mokuso 😉 Ja zreszta jak wiekszosc wege mam ten sam problem co Ty.Co prawda mam juz 24 lata, ale kiedy moi rodzice dowiedzieli sie o tym ze znow chce wrocic do wege to wysmiali mnie.Mowia- co Ty bedziesz jesc na obiad...przeciez obiad to przede wszystkim mieso.Dosłownie ta sama wypowiedz rodzicow jak u Ciebie.Szalenstwo...Ludzie tak bardzo przyzwyczaili sie do miesa ze wydaje im sie ze bez niego nie mozna zyc...Utarty tok myslenia-jednym słowem głupi i płytki.Ale kazdy ma prawo, a raczej powinien miec- do tego jak chce zyc...Tylko gdzie tolerancja akceptacja podejmowanych przez nas decyzji.Przeciez my-wege-musimy zaakceptowac i tolerowac styl zycia miesozercow...Czyz nie...Ludzie szybko sie nie zmieniaja wiec dluga i trudna przed nami droga.Ale uwazam ze musimy trwac w swoich przekonaniach.Musimy byc cierpliwi, moze w koncu kiedys nie nasze ale kolejne pokolenia, zrozumieja sens bycia wegetarianinem..Wierze w to głeboko.Pozdrawiam Was serdecznie :heartpump:
[edytowane 7/12/2005 od Aniolek]
Czytam wasze słowa i przypomina się mi mój ojciec i jego krytyka i to pogardliwe przesadzasz i dziecku nie dajesz. Teraz od ponad dwóch lat nie je mięsa oprócz ryb, bo gotujemy wspólnie lub ja sama, więc trudno bym robiła dwa obiady i jest ok. Mówi publicznie że nie je mięsa bo tak zdrowo, a ma 73 lata i trzyma sie dobrze. Wyniki dobre, byłam nawet na kontroli z nim u kardiologa i jak usłyszał, że tata nie je mięsa to powiedział mu że będzie żył 200 lat na takiej diecie, bo serce nie lubi mięsa 😉 .
"Serce nie lubi mięsa"... Trafnie ujęte. 🙂
:hiya: "serce nie lubi miesa" - no chociaz cos madrego i podtrzymujacego na duchu 🙂
Ostatnio uslyszalam wielka pochwale o mojej decyzji od jeden pani prof. co wyklada 'edukacje zdrowotna'.. musze powiedziec, ze takie pochwaly wzmacniaja.
Kazamuko - nie ludz sie i nie ludz innych. To nie mieso szkodzi, tylko zla dieta. dieta moze byc miesna i dobra, jestem tego najlepszym przykladem. Ja czy moja np prababka nie wyobrazajaca sobie niejedzenia miesa i majaca cos kolo 100.
Ta czesc ludzkosci, ktora je mieso nie wyginie, podejrzewam ze wrecz przeciwnie, bedzie sie miala calkiem dobrze. Jak juz ktos wyginie to idioci uwazajacy ze hamburger to jedzenie.
Hej, Zarathos, masz po prostu silne geny. Tobie nawet hamburgery nie zaszkodzą. Jedz tę swoją padlinkę w spokoju swego sumienia i nie rób sobie z tego powodu żadnych wyrzutów. Niestety, nie wszyscy mogą się poszczycić tak silnymi genami jak Twoje i większości mięsko szkodzi (sprawdź statystyki).
Etyczne, a właściwie nieetyczne aspekty jedzenia mięsa pomijam.
[edytowane 13/12/2005 od Ozo]
[edytowane 13/12/2005 od Ozo]
[edytowane 6/3/2006 od Ozo]
Zobaczylbys jaka diete zalecili mojemu znajomemu po bypassach to bys sie zdziwil. Powiem tyle - nie pogradzi golonka i ma na to papierek od lekarza :p
Mieso nie szkodzi. Moze jedzenie miesa z czyjegos pkt widzenia (nie mojego) jest niemoralne, bo nieetyczne napewnie nie jest, ale na nie szkodzi. Rzecz jasna odpowiednio przygotowane (vide - hamburger nie jest jedzeniem) i podane (a nie zjedzone w 2 minuty i popite kola).
Statystyki maja to do siebie, ze pokazuja to co ci co je robia chca pokazac.
Jakby jedzenie miesa szkodzilo, to bysmy wymarli dawno temu (bardzo dawno), bo czlowiek je miesa juz ze... hu hu, ladnych pare milionow lat. I jakos zyje.
Ja osobiście mam gdzieś rozważanie typu: co bardziej, a co mniej szkodzi zdrowiu - mięso czy warzywa?... Ja uważam, że człowiek jest istotą, która ma wybór: może tak albo tak, albo jeszcze tak i tak... Full option - jeśli mądrze, to i zdrowo. Nie mam pretensji do przodków, że żywili się mięsem, nie mam pretensji do eskimosów, biednych ludzi w Afryce... - mam żal do tej naszej, zachodniej cywilizacji, za to że nie robi nic(albo robi bardzo niewiele)w kierunku zmniejszania cierpienia zwierząt, że w gruncie rzeczy jest pod tym względem(ja tak uważam) skrajnie barbarzyńską cywilizacją, a przecież dysponująca odpowiednią wiedzą i techniką, żeby tę sytuację, przy odrobinie dobrej woli, diametralnie zmienić.
I ta właśnie - etyczna strona medalu najbardziej mnie przejmuje i skłania do podejmowania takich, a nie innych wyborów życiowych(weganizm). Także o zdrowiu to nie ze mną. ...Ale oczywiście o zdrowie trzeba dbać, jak najbardziej! 🙂
[edytowane 13/12/2005 od Ozo]
Zobaczylbys jaka diete zalecili mojemu znajomemu po bypassach to bys sie zdziwil. Powiem tyle - nie pogradzi golonka i ma na to papierek od lekarza :p
No ale inni lekarze, np dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie twierdzą co innego i tłustych mięsiw nie zalecają.
http://www.wegetarianie.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=298
Mieso nie szkodzi.
Owszem, szkodzi i to bardzo. Vide choroby serca, miażdżyca, nadciśnienie. Smaczne i zdrowe są te wszystkie dioksyny, priony, antybiotyki, hormony. Jedzącym mięso nie szkodzą takie przypadłości współczesnego przemysłu hodowlanego jak BSE, czy ptasia grypa.
Jak słusznie mawia dr Nocuń w naszej diecie nie potrzeba "pośredników" w postaci zwierząt:
"Żaden z potrzebnych człowiekowi składników pokarmowych nie jest syntetyzowany przez zwierzęta. Dotyczy to witamin, makro- i i mikroelementów, niezbędnych kwasów tłuszczowych i niezbędnych aminokwasów. Zwierzęta muszą je pozyskiwać ze źródeł roślinnych. Tak więc, wszystkie te składniki pokarmowe uzyskiwane ze źródeł zwierzęcych, są dla nas pokarmem z drugiej ręki."
Jakby jedzenie miesa szkodzilo, to bysmy wymarli dawno temu (bardzo dawno), bo czlowiek je miesa juz ze... hu hu, ladnych pare milionow lat. I jakos zyje.
I umierają, każdego dnia. Zgodnie z Twoim tokiem myślenia, można postawić tezę, że palenie tytoniu również nie szkodzi. Bo przecież ludzkość trwa, mimo, że palaczy na świecie jest masa.
Palenie tytoniu szkodzi, ale to wymysl raczej nowoczesny majacy ile - nawet nie 500 lat. Wiec na wymarcie mamy czas, pomijajac fakt ze tak czy tak z tego powodu raczej nam nie grozi - medycyna wczesniej czy pozniej upora sie z chorobami bedacymi (miedzy innymi) skutkiem palenia tytoniu, albo wymysli cos, co bedzie neutralizowalo szkodliwe skladniki dyniu tytoniowego - juz sie koncerny o to postaraja.
Co do diety - sam widzisz, ze tyle opini ile ludzi na swiecie - to ze osoba A uwaza z jedzenie miesa szkodzi a osoba B ze nie - to ich wlasne opinie poparte (w wypadku lekarzy/naukowcow) takimi czy innymi badaniami.
Jak to mowila inkwizycja - jak sie badajacy postara to badany przyzna sie ze jest rozowym oslem w fioletowe ciapki. to jak mniemam dosc dobrze podsumowuje wiarygodnosc wszelakich 'badan' nad zlymi czy dobrymi skutkami takiej czy innej diety.
Ptasia grypa czy BSE to nie produkt przemyslu hodowli zwierzat, co najwyzej grozba ich masowego rozprzestrzeniania sie. Jezeli juz chce si kogos obwiniac o powstanie choroby, to przemysl medyczny ktorego produkty (coraz skuteczniejsze leki) wymuszaja na chorobskach przyspieszona ewolucje. Swoja droga - BES, ptasia grypa, rak, AIDS etc niemal na 100% nie sa 'nowoczesnymi' chorobami - nowoczesna medycyna pozwolila je zdiagnozowac.
Dla przykladu - Facet ktory wykryl priony (1982) dostal za nie nobla, ale to nie znaczy ze pojawily sie one wtedy - musialy byc wczsniej, inaczej by nie mial nad czym prowadzic badan). Co wiecej, priony u czlowieka wykryto pierwszy raz w Nowej Gwinei, w warunkach raczej dalekich od cywilizacji - watpie zeby chorzy na kuru widzieli kiedykowleik miesa pochodzace z innego zrodla niz chelwik za rogiem albo galaz w dzungli.
Co do pana (pani?) doktor - moze to i prawda (nie chce mi sie sprawdzac), ale nie zmienia ona faktu, ze czlowiek nie jest roslinozerca i matka natura przystosowala go do jedzenia miesa - ze sobie tylko znanych powodow. Gdyby uwazala ze lepij dla czlwoeika bedzie robic za krolik - nie bylibysmy zdolni uzyskiwac skladnikow odzywczych (albo wystarczajacej ich ilosci) z miesa i innych produktow odzwierzecych. A jestesmy. Wniosek - czlowiek moze (nie musi, moze) jesc mieso i mu to jedzenie szkodzic nie bedzie (chyba ze mieso bedzie do d..y, ale to juz inna sprawa).
I umierają, każdego dnia.
Aha, to wegetarianie zyja wiecznie? 🙂
Mam pytanie do Ciebie Zarathosie: co Ty wogóle robisz na tym forum?? Dlaczego tak nie lubisz wegetarian?? Czemu starasz się wszystkich nas przekonać, że jedzenie miesa jest zdrowe, konieczne, smaczne i niewiadomo jeszcze jakie? Wiesz, ja nie mam nic przeciwko temu, że je jesz (m.in. mój wegetarianizm przyczynił się do tego, że jestem bardzo tolerancyjna), ale myśłę, iż wszyscy urzytkownicy tego forum mają ukształtowane swoje poglądy i są pewni, że dieta którą wybrali jest najlepsza. Twoje starania raczej nie przyniosą skutku, bo nie sądzę, aby ktoś z nas chciał wrócić do mięsa - aby przejść na wegetarianizm trzeba mieć co do tego 100% pewność i żadnych wątpliwości, inaczej się chyba nie da. Nie poto zostajemy wege, aby za jakiś czas znowu zacząć jeść mięso.
Weronika wyluzuj. Myśle, że Zarathos nie jest aż taki straszny. Czasami nawet jakieś fajne przepisy podaje. I nie jest fanatykiem mięsa - sam pisał że inne rzeczy też je i że mu smakują. A że ma troche inne poglądy 😉 Gorzej by było gdyby Zarathos krzyczał wszem i wobec jakie to mięso jest wspaniałe a warzywa niedobre. Ale tak nie robi. Na kilku innych forach spotkać można 100 razy gorszego delikwenta, który jest po prostu wszędzie i mówi cały czas jaki to wegetarianizm jest bebe i jak to wegetarianie sobie i całemu światu szkodzą i że nie ma dziury ozonowej. Ale Zarathos nie jest jako tako agresywny. Sam wybrał co innego, ale daje nam też możliwość wyboru i życia po naszemu i nie zamęcza opty-propagandą, więc chyba nie powinniśmy się go czepiać bo w sumie nie wiem czy jest o co. 😎 Nie zauważyłam na razie, żeby przekonywał kogoś do mięsa. On tylko mówi, że jemu smakuje i że jest z tym zdrowy. Tak ja to odbieram.
[edytowane 10/12/2005 od Majowa]





