No tak, wiem, sorry, ale po prostu dziwnie to wygląda, że najpierw piszesz o symbiozie, a potem o wyzwoleniu... jakbyś uspraiwedliwiała rzeźników. (Oczywiście nie twierdzę, że tak jest!) Tylko tyle chciałam po prostu zauważyć. No... i może rzeczywiście własną gapowatość, ale do tego się już przyzwyczaiłam:)
I istnieje przecież coś takiego, jak HUMANITARNY ubój. Podobno zwierzęta mniej cierpią (chociaż jak dla mnie morderstwo jest morderstwem!!!).
Wobec istniejącego i powszechnie akceptowanego systemu hodowli zwierząt na rzeź , nie sposób sformułować jakiegokolwiek postulatu humanizacji stosunku do zwierząt , który nie zawierałby w podtekście fałszu i mniej lub bardziej nieświadomej obłudy.
Humanitarne deklarowanie litości dla zwierząt , bez zaprzestania żywienia się ich mięsem , jak również apele o humanitarny ubój , są parodią i szyderstwem z wszelkiego humanitaryzmu. 🙁
Ayna... Gdyby nie było ludzi mięsożernych, nie byłoby uboju, a gdyby nie było uboju, to by nie było zwierząt hodowanych na ubój. Nikt z żadnego powodu nie ma prawa odbierać życia innym.
Nie sądzisz, że to trochę walka z wiatrakami? Ludzie jedli mięso i jeść będą... Czy nie jest więc tak, że choć wiecie (wy wegetarianie),że i tak tego nie zmienicie, po prostu odłączacie się od tego z czym się nie zgadzacie, dla oczyszczenia własnego sumienia? Chyba tak... W tym wypadku hasło:"zacznijmy od swojego podwórka" raczej racji bytu nie ma... Za duża machina tym kręci.
No tak, wiem, sorry, ale po prostu dziwnie to wygląda, że najpierw piszesz o symbiozie, a potem o wyzwoleniu... jakbyś uspraiwedliwiała rzeźników. (Oczywiście nie twierdzę, że tak jest!) Tylko tyle chciałam po prostu zauważyć. No... i może rzeczywiście własną gapowatość, ale do tego się już przyzwyczaiłam:)
I istnieje przecież coś takiego, jak HUMANITARNY ubój. Podobno zwierzęta mniej cierpią (chociaż jak dla mnie morderstwo jest morderstwem!!!).
Nie ma co usprawiedliwiać rzeźników! Oni są usprawiedliwieni! Tylko mała garstka ludzi (na szczęście) z waszego grona na nich skupia swoją złość motywowaną sprzeciwem wobec tego, że tylko np. jedna osoba na tysiąc nie je mięsa. A co z religią? Karp? Wigilia? Kiełbasa i jajka na Wielkanoc? Przecież apostołowie na których czele stał Chrystus składali ofiary z baranków. Oni też byli rzeźnikami?
Nie ma co usprawiedliwiać rzeźników! Oni są usprawiedliwieni! Tylko mała garstka ludzi (na szczęście) z waszego grona na nich skupia swoją złość motywowaną sprzeciwem wobec tego, że tylko np. jedna osoba na tysiąc nie je mięsa. A co z religią? Karp? Wigilia? Kiełbasa i jajka na Wielkanoc? Przecież apostołowie na których czele stał Chrystus składali ofiary z baranków. Oni też byli rzeźnikami?
Nie są usprawiedliwieni. Przynajmniej dla mnie. Oni mordują z zimną krwią. To ich praca. Tacy płatni zabójcy zwierząt. Chrystus i apostołowie nie byli płatnymi zabójcami.
Owszem. Weg*an jest mało, ale każdy weg*anin to setki uratowanych żyć. A przynajmniej nie współuczestniczymy w masowych morderstwach.
Ja jestem chrześcijanką. Taką naprawdę chrześcijanką. I nie jem karpia na Wigilię, ani kiełbasy na Wielkanoc. To są tylko symbole. Liczy się to jakim się jest człowiekiem i czy się wypełnia przykazania i Słowo Boże, a nie to, czy się je karpia albo kiełbasę.
Owszem, mordują z zimną krwią bo gdyby rozczulali się nad każdym zwierzęciem to nie byliby w stanie wykonywać pracy a w konsekwencji być może utrzymać rodzin. Oczywiście uważam, że postawa wegetarian jest potrzebna i co nie ulega wątpliwości pozytywna. To dobrze, że nie jesz karpia, ale czy wielu jest ludzi, którzy zamienią nawyki i tradycje na bycie wege? Niestety! Nie sądze... Gorąco pozdrawiam i zachęcam do dyskusji!
E tam, ilu ludzi?
Jak ty dołączysz będzie więcej 😀
Jak pewien użytkownik miał w opisie - 10% mieszkańców Włoch to wegetarianie.
10% z głupich 100 000 to 10 000 ludzi,
czyli mniej o jakieś 3 kurczaki, 2 schabowe etc., etc. x10 000 [w tygodniu]
A my przecież dążymy do tego ideału. Ostatnio zauważyłam nawet na sosie meksykańskim Knorra oznaczenie "dostępny dla wegetarian", a to znaczy, że jesteśmy zauważani w społeczeństwie 🙂
Ciągle argument konieczności utrzymywania rodziny do mnie nie trafia. Nie ma niewolnictwa, przynajmniej w Polsce, a powody, dla których ludzie do rzeźni trafiają są z pewnością złożone, aczkolwiek jestem pewna, że trzeba mieć do tego predyspozycje psychiczne. Co więcej, myślę, że część rzeźników to ludzie o osobowości psychopatycznej, których zabijanie po prostu pociąga.
Nie wiem czy niektórzy z nich to nie psychopaci (nie robiłem im badań). Nie zaprzeczysz jednak, że to OLBRZYMIA gałąź gospodarki i nie może ot tak po prostu zniknąć... Tysiące ludzi, setki zakładów pracy, i nie mówię tylko o ubojniach, ale także zakładach przetwórstwa różnego rodzaju... Praca dla dziesiątek tysięcy ludzi...
Jak dla mnie, działalność i przynależność do społeczności wegetariańskiej jest cholernie pozytywna, aczkolwiek nosząca znamiona marginalnej (przynajmniej w Polsce) akcji pro-ekologicznej, która nie ma większej siły nośnej. Lwia część wszystkich społeczeństw świata, i ich siła nabywcza sprawiają, że mięso zawsze będzie na półkach sklepowych, tu nie ma co się oszukiwać. Rozumiem więc, że wy wegetarianie, macie na celu przeciągnąć na swoją stronę jak najwięcej ludzi, aby po prostu nieco zmniejszyć to zjawisko lub po prostu mieć czyste sumienie... Czy tak?
Dokladnie ! Nie ma co sie oszukiwac, ze zmienimy caly swiat, itd. Wiadomo, ze zwierzeta nadal beda zabijane (w mnie czy bardziej humanitarny sposob) i ze jedzenie miesa jest zbyt gleboko zakorzenione w czlowieku. Przynajmniej w niektorych. I tak jak powiedziales, ja nie jem miesa ze wzgledu na moje sumienie, bo nie chce przyczyniac sie do tego, co sie dzieje z tymi wszystkimi zwierzetami. Nie chce zbawic swiata i nie zmuszam innych do tego samego. Czasem tylko delikatnie uswiadamiam moim znajomy np. co w tej chwili jedza i co dalej stanie sie z ta kielbasa w ich jelitach:)
Nie zaprzeczysz jednak, że to OLBRZYMIA gałąź gospodarki i nie może ot tak po prostu zniknąć... Tysiące ludzi, setki zakładów pracy, i nie mówię tylko o ubojniach, ale także zakładach przetwórstwa różnego rodzaju... Praca dla dziesiątek tysięcy ludzi...
Tak, to prawda, ale pracownicy ubojni i zakładów przetwórstwa mogliby przecież pracować przy wyrobie produktów wegetariańskich.
A co do karpia, to przecież większość ludzi, którzy kupuja żywe ryby na Wigilię nie potrafi ich zabić. Rozżalają się i prawie "medytują" nad nimi zastanawiając się kto z rodziny ma TO zrobić, ale nikt nie chce, nie potrafi, nie ma sumienia... "To straszne!", "Biedna rybka!". W końcu kupują nieżywe karpie. Ale nie zastanawiają się, że przecież tego karpia, którego spożywają i tak ktoś musiał zabić, żeby go zjedli. Oni nie myślą w takich kategoraich. Ja na talerzu widzę zwłoki martwego zwierzęcia, oni zwykły kawał mięsa. Ja modlę się, żeby martwych zwierząt było coraz mniej, a oni, żeby mięso było smaczne...
Nikogo do niczego nie zmuszam i nie pozwolę, żeby mnie zmuszano. Każdy ma prawo wyboru drogi życia, tylko że jedni wybierają lepszą od drugich.
Oglądając te zdjęcia myślałam tylko o jednym : wstydzę się tego, że jestem człowiekiem, że należe do gatunku, który potrafi czynić tak straszliwe zło. Płakałam rzewnymi łzami. Nie potrafiłam nawet tego skomentować, osądzać kogokolwiek, byłam w zbyt wielkiej rozpaczy. Teraz jestem po dwóch herbatach uspokajających i powoli dochodzę do siebie. Przerażający jest fakt, że jeśli jakiemuś człowiekowi wariat z nożem w ręku zamorduje dziecko, ściga się zabójcę, osądza go i wsadza do więzienia. A los zwierząt nikogo nie obchodzi. Co czuje krowa, której odebrało się jej dziecko? Czuje to samo, co każda matka, nieważne, czy jest człowiekiem, czy krową, czy świnią : beznadziejną rozpacz i bezradność. Ale co sie dziwić, przecież wielu ludzi ciągle uważa, że zwierzęta nie są zdolne do uczuć podobnych ludzkim.
Winni takiej sytuacji są wszyscy, zarówno człowiek, który morduje, jak ten, który na to pozwala i dla którego giną miliony zwierząt. Trudno jest jednoznacznie osądzić, kto bardziej się przyczynia do tej tragedii.
Rozżalają się i prawie "medytują" nad nimi zastanawiając się kto z rodziny ma TO zrobić, ale nikt nie chce, nie potrafi, nie ma sumienia
U mnie też była podobna sytuacja zawsze. Najpierw musiałam patrzeć, jak biedna istotar pływa sobie w wannie, a za chwilę miałam na talerzu "pyszną rybkę". Właśnie z tego powodu nigdy nie lubilam ryb. I myślę, że gdyby ktoś mi wcześniej uświadomił te wszystkie fakty dotyczące ich zabijania, gdybym zrozumiała, że kotlet był żywym zwierzęciem, już dawno zostałabym wegetarianką. Dlatego staram się o tym mówić innym i myślę, że to ma sens. Wegetarianie nie są fanatykami, oni po prostu już poznali prawdę i starają się ją przekazywać innym. Nie wierzę, że ktokolwiek, kto ma serce może patrzeć na takie zdjęcia spokojnie i nadal żywić się trupami.
Nie pochwalam oczywiście obrażania nikogo, ale trudno mi zrozumieć te osoby, które osobiście mordują zwierzęta, nie rozumiem tego.
[edytowane 3/4/2008 przez CzarnaWdowa]
rzexnicy pracua w rzexni bo taka dostali prace by utrzymac rodzinę. Nie wierze by ktoś chciał pracowac wrzexni, bo to lubi.
Choc Ossy Osbourn spędził jakies 2lata w rzeźni by się podniecac rozcinaniem głów zwierzat itp. Ale on to jest mocno skzywiony psychicznie !!!
rzexnicy pracua w rzexni bo taka dostali prace by utrzymac rodzinę. Nie wierze by ktoś chciał pracowac wrzexni, bo to lubi.
Nieprawda. Mój wujek lubi swoją pracę. I nie jest człowiekiem skrzywionym psychicznie. Poza tym takiej pracy nie dostaje się od tak. Rzeźnicy to ludzie wykwalfikowani. Muszą się znać na tym, co robią. Tyle, że nikt ich nie zmuszał, żeby wybrali taki kierunek kształcenia.
PS. Z tą produkcją wegetariańską to tylko taki przykład był:) że jakaś praca zawsze się znajdzie. Grunt, żeby CHCIANO ją wykonywać.





