hm...no, nie byłabym tego taka pewna, że jakaś praca zawsze się znajdzie...
To nie jest kwestia dostępności pracy. Są ludzie, którzy woleliby umrzeć z głodu niż pracować w rzeźni (ja na przykład się do tej grupy zaliczam), inni pójdą tam z ciężkim sercem, będą wykonywać polecenia, ale jednocześnie obwiniać się, że robią tak straszne rzeczy, a inni zupełnie się nie przejmą kwestią moralną, i wezmą tę pracę, bo być może będzie lepiej płatna niż jakaś inna mniej krwawa. A sposoby zarobienia zawsze są jakieś. Wszystko zależy tylko od tego, na ile nam sumienie pozwala.
Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Ja uważam, że zawsze jest jakaś inna możliwość. Osobiście wolałabym nawet pod kościół iść żebrać. Jak już napisałam, jeżeli ktoś nie zgadza się na takie mordowanie zwierząt, to choćby nie mógł znaleźć innej pracy, na taką się nie zgodzi.
[edytowane 4/4/2008 przez CzarnaWdowa]
Czyli jak rozumiem zabijanie zwierząt nie wymaga siły psychicznej? Ja też nie poszłabym zabijać nawet gdybym miała z tego powodu głodem przymierać (mam tu na myśli pracę, a nie zabijanie gdybym się znalazła w jakiejś skrajnej sytuacji na bezludnej wyspie itp.).
Co czuje krowa, której odebrało się jej dziecko? Czuje to samo, co każda matka, nieważne, czy jest człowiekiem, czy krową, czy świnią : beznadziejną rozpacz i bezradność. Ale co sie dziwić, przecież wielu ludzi ciągle uważa, że zwierzęta nie są zdolne do uczuć podobnych ludzkim.
Przedstaw mi proszę, dowody naukowe (przynajmniej kilka) że zwierzęta są zdolne do TZW. "uczyć wyższych". Nie neguje, że nie odczuwają bólu, nie neguje, że cierpią męki. NIE NEGUJE, że jest to dla nich niesprawiedliwe, bo nikt nie pyta ich o zdanie. Nie jestem potworem ale śmiem postawić malutką, skromniutką tezę [(TYLKO I WYŁĄCZNIE DLA MNIE) być może żeby wytłumaczyć sobie samemu przed sobą, że nie mam na to wpływu] iż krowa nie do końca zdaje sobie sprawę w jakim jest położeniu (choć wierzę, że jest coś takiego jak instynkt) to dopóki ją karmią i ma jako-takie (względnie - sanitarne krowie minimum) to wcale nie jest jej przykro, i nie rozmyśla o swojej przyszłości. I jest jeszcze sprawa, że niektórych oburza sam fakt, że istoty żywe zabijają inne i je zjadają (w konsekwencji czego jedna ze stron ponosi bezdyskusyjną śmierć) a drugich oburza (np. mnie) sposób w jaki zwierzęta są zabijane. Ale zamiast mówić, że "zapierdoliłbym/łabym tego rzeźnika, warto powiedzieć, "zapierdoliłbym/łabym" tego, który wymyślił sposoby aby odebrać im życie w sposób (delikatnie mówiąc) mało humanitarny. Pozwoliłem wrócić sobie do epicentrum tematu, bo zboczyło nieco na inne tory.Biedne są te zwierzęta. Po prostu...
Pozdrawiam i przepraszam za przytoczenie wulgaryzmów.
[edytowane 4/4/2008 przez mich]
Sorry, ale w naszym kraju co prawda jest sporo biedy, ale przed takim dylematem - albo będę pracować jako rzeźnik albo umrę z głodu z pewnością 99,99% z nas nie stanie.
Lily, masz rację. Wydaje mi się, że nawet ten 0,01% nie staje przed takim dylematem. Jak już wcześniej pisałam rzeźnik to osoba WYKWALFIKOWANA. To nie jest zawód, do którego wykonywania ludzie są "przymuszani". Przytaczając kolejny raz przykład mojego wuja, jego rodzina NA PEWNO nie przymiera głodem, a nawet nie jest biedna. Mój wujek ostatnimi czasy wyjeżdża za granicę do pracy. I oczywiście pracuje w swoim zawodzie. I nie ona jeden, bo ma tam wielu kolegów Polaków (daje to do zrozumienia, że na zachodzie brakuje wykwalfikowanych rzeźników!), młodszych i starszych i żadnemu jakoś ta praca nie przeszkadza.
Krowa czuje. Świnia też. Niewiele pod tym względem różni je od np. psa. Jeśli ktoś będzie miał czelność mi powiedzieć, że pies nie rozumie, nie czuje, nie ma uczuć... 😡 George Bernard Shaw powiedział kiedyś "Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta." Ja też. Coraz wyraźniej widzę, że to zwierzęta mają w sobie więcej miłości i są lepszymi przyjaciółmi, niż niejeden człowiek.
A czy ktoś w ogóle naukowo sprawdził, że ludzie maja uczucia? Nie! My po prostu o tym mówimy. Zwierzęta nie mówią, a przynajmniej ludzie nie potrafią tego zrozumieć. "Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji."
PS. Praca zawsze jakaś się znajdzie, ale w Polsce na większości stanowisk płaca jest zbyt niska, godziny pracy za długie... I to jest największy problem polskiego bezrobocia - nikt nie chce pracować na takich warunkach, wszyscy wolą siedzieć w domu i pobierać zasiłki, bo to łatwiejsze.
katie, jako ekspertka 😉 powiedz mi ,czy rzeźnik pracuje sam?? nie potrzebuje czasem jakichś pomocników?? czy muszą byc to osoby wykwalifikowane??
Jako ekspertka:) Z tego co wiem, we wszystkim miejscach, w których pracował mój wujek (a troche tego było), pracowało z nim kilka osób i nikt nie narzekał na "robotę". Jedynie mój wujek mówił coś o tym, że za długo musi stać, bo ma żylaki i to był jedyny problem. Wydaje mi się że raczej nie było tam osób, które by się nie znały na tym co robią (choćby minimalnie).
Wracając jeszcze do tematu uczuć. Oczywiście zgadzam się z katie_chatterbox. Człowiek uważa, że on po prostu ma uczucia i tyle, ale jest tylu przypadków okrucieństwa, że czasami zastanawiam się, czy aby na pewno każdy jest zdolny do odczuwania czegoś poza potrzebami fizlologicznymi. Uczucia są poza naukowymi badaniami.
Mich : masz może psa?
ok
koniec offtopu
aczkolwiek z pracą bywa różnie i niekiedy trzeba zdradzic samego siebie i pracowac np. w supermarkecie bo NIE MA innej opcji. serio serio 😀
swoją drogą, to, że nasze zdania się różnią jest fajne 😀
pozdro Katie
Zgadzam się z jednym i z d rugim:) Pozdro, fasolencja!
I dołączam się do pytania o psa:)
Mich, przedstaw mi choć jeden dowód naukowy ze TY (lub ktos z twoich znajomych) posiada tzw "UCZUCIA WYŻSZE"!!
jasne, że czują!!!
Poza dołączeniem się do pytania o psa... Mich - chciałabym się dowiedzieć (i myślę, że nie tylko ja), dlaczego ty właściwie nosiłeś się z zamiarem przejścia na wegetarianizm, czy jak to określiłeś "odrzucenia mięsa z jadłospisu" (czy coś podobnego)? Bo jak czytam twoje kolejne wypowiedzi, to naprawdę pukam się w głowę i szczerze nad tym zastanawiam. No, w każdym razie co byś nie napisał, argument przejścia na dietę wege z powodu miłości do zwierząt można od razu wykluczyć.
To, że prezentuję inny nurt myślowy (nt. zwierząt i ich uczuć) nie znaczy wcale, że ich nie kocham. Jestem wielkim miłośnikiem zwierząt. Wiedzą o tym wszystkie bliskie mi osoby. Całe moje otoczenie. Mnie wegetarianizm intryguje jako styl bycia. Zadawałem trudne pytania i zamiast normalnych odpowiedzi spotykam się niemalże z linczem. Po prostu chcę wiedzieć co sądzicie. Nie wszyscy mają takie same poglądy. To, że uważam zwierzęta (inne nż ludzie, bo sami nimi jesteśmy) za istoty niezdolne do uczuć tzw. wyższych, (nie przytaczajcie proszę przykładów na to, że człowiek jest ich pozbawiony bo morduje innego człowieka i bywa okrutny, bo to nie jest temat sporny) nie znaczy wcale, że nie jestem ich miłośnikiem. Poza tym moim pociągiem do bycia wege powodowały inne czynniki takie jak chęć zdrowego odżywiania się... Miłego pukania w głowę.
[edytowane 6/4/2008 przez mich]
zdefiniuj sformułowanie: "uczucia wyższe", genialny demagogu
Miłego pukania w głowę.
Dziękuję.
Ale nadal nie znamy [u] naukowych dowodów [/u]na ludzkie "UCZUCIA WYŻSZE".





