Podziel się!Share on Facebook0Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Print this pageEmail this to someone

Otwarta dyskusja z niektórymi "faktami" zamieszczonymi na stronie  

Strona 2 / 7 Wstecz Następny
  RSS

Katinka
bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 264
09/04/2009 4:44 pm  

Kosma, przyznaje, że nie mam wystarczającej wiedzy, aby stwierdzić jak to jest, czy człowiek jest roślinożerny czy mięsożerny, ale szczerze mówiąc to mnie to nie obchodzi. Jestem na wegetariańskiej diecie 9 lat, czuję się z tym świetnie, jestem zdrowa, więc czemu miałabym to zmieniać? Są ludzie, którzy całe życie są wege, nic złego się ich organizmom nie dzieję (a z badań, które miałam okazje czytać, wynika nawet, że są zdrowsi), czyli bycie roślinożernym nie szkodzi człowiekowi (o ile odżywia on sie mądrze).
Załóżmy, że masz rację, że człowiek jest z natury mięsożerny, no ale co z tego? dla mnie to nie jest powód, aby zacząć jeść mięso.


OdpowiedzCytat
kosma
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 11
09/04/2009 4:45 pm  

Wszystkie obelgi połknę bez zastanowienia. Tru - to o czym piszesz to nie projekcja frustracji ale dysonans poznawczy, który tutaj raczej nie występuje. Nie jestem fanatykiem jedzenia mięsa i nigdy nie byłem. Przeczytanie moich wpisów w blogu nie dało Ci żadnej odpowiedzi bo nie zastanowiłeś się nad treścią i logiką argumentów a od razu przyjąłeś, że mam za zadanie Cię pognębić i obrazić. Mylisz się. Zarejestrowałem się tutaj bo ciekawiło mnie czy wierzycie w pseudonaukowe dowody roślinożerności człowieka. Na swoim blogu nie zakończyłem jeszcze wątku Waszych zwyczajów żywieniowych i jesli kiedykolwiek go zakończę, to możecie się zdziwić, że zbiorowo ukamienujecie niewinnego człowieka, które chce tylko odkłamać papkę informacyjną, którą sami sobie serwujecie w internecie. Wciąż czekam na zdroworozsądkowe argumentu w stylu Pana Jędrusia, nie zawierające w sobie dochodzenia o moich rzekomych problemach z erekcją, ejakulacją, długością pracia i tym podobnych tematów zastępczych. Po posiłku ze zwykłego wegetarianina miałbym może wyrzuty sumienia. Ale po betonowym pozerze szukającym sensu w życiu przez bunt przeciwko pani z biologii - niebardzo.

Wytłuszcze raz jeszcze - jeśli masz jakieś informacje podważające moje argumenty poparte literaturą sensowniejszą niż internetowe kluby wzajemnej adoracji, zapraszam do dyskusji.

Nie wiem czemu tak zacięcie atakujecie moją osobę zamiast skupić się na mysleniu.

pzdr

Edit: Katinka, Ciebie szanuje z tą chwilą bezwarunkowo. Przynajmniej odniosłaś się do rzeczy o które mi chodzi. Jednakże, nigdzie nie napisałem że dieta wegetariańska jest szkodliwa. Nigdzie nie przekonuję do porzucenia tofu i readaptacji schabowego. Staram się tylko wskazać bzdurne i nieprawdziwe przekonania natury czysto organicznej i ekologiczno-ewolucyjnej. Cieszę się że wyniki Twoich badań są w normie i jesteś zdrowa. Mam kilku znajomych na diecie wegańskiej, którzy wszystkimi kończynami podpisują się pod moimi argumentami podważającymi czystą roślinożerność człowieka. Dla uściślenia: nie uważam tez człowieka za mięsożercę. Z natury jesteśmy wszystkożerni. Rozumiem, ze dieta jest kwestią wyboru modulowanego kulturą. I na tej płaszczyźnie wegetarianizm w ogóle mi nie wadzi. OK! Vege power! Ale nie zniosę wciskania mi kitu o naturalnym pochodzeniu tej diety.

edit2: Jesli kiedykolwiek ktoś zachoruje na raka w mojej rodzinie to z pewnym prawdopodobieństwem sam poprowadzę jego leczenie. Terapia wspomagana dietą nie jest niczym nowym i jeśli widzę pozytywne wyniki badań w tym temacie nie mam żadnych oporów, żeby to zaakceptować. Podkreślam że nie jestem fanatykiem wieprzowiny i mijacie się z moimi pytaniami.

[edytowane 9/4/2009 przez kosma]


OdpowiedzCytat
xGetBoredx
bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 216
09/04/2009 5:12 pm  

No ja właśnie nie za bardzo wiem czemu czepiasz się wegetarian. Nie chcesz nas przekonywać do jedzenia mięsa to o co Ci chodzi? Walczysz z kłamstwem? Idź do sejmu i bądź jedynym prawdomównym politykiem. W ten sposób na pewno będziesz o wiele lepiej postrzegany przez społeczeństwo niż jakaś jednostka walcząca z obłudą w internecie. Albo wiem... Jak już tak bardzo zależy Ci na byciu anonimowym bojownikiem to idź się napinaj w portalach z wiadomościami bo tam często przeinacza się prawdę. Powodzenia.

wciąż raczkuję w temacie wegetarianizmu 🙂


OdpowiedzCytat
tru
 tru
stały bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 872
09/04/2009 5:13 pm  

kosma: fakt pewne rzeczy w mojej wypowiedzi miały zabarwienie ironiczne, ale nie chciałem z ciebie szydzić. My po prostu chcemy ci pomóc, bo pewne rzeczy były na serio.
Wyprostuję kilka kwestii:

Przeczytanie moich wpisów w blogu nie dało Ci żadnej odpowiedzi bo nie zastanowiłeś się nad treścią i logiką argumentów

Nie czytałem tych wpisów na blogu, więc "zastanawianie się nad treścią" to zbyt daleko posunięte stwierdzenie. Już tłumaczę dlaczego.

Teraz o tych pewnych rzeczach, które były na serio: pośród ironicznych wytrysków i homo chodzi o to, że musisz zaakceptować pewną rzecz: przeznaczanie swojego czasu na prowadzenie bloga antywegetariańskiego nie jest normalne.
To tak samo jak alkoholik musi zaakceptować że nim jest. Jeśli poznałeś problem alkoholizmu to zauwazysz tą analogię. Stwierdzenie że sa chorzy też budzi w nich oburzenie i wewnętrzny sprzeciw, co równiez odczuwasz i to jest zrozumiałe. Alkoholik równiez posiada gotowy wachlarz "naukowych" dowodów i własnych przekonań, i gotów jest ich bronić, ba a nawet założyć bloga w swej dobrej wierze. Stąd wspomniałem o różnicy w bazowym postrzeganiu świata, że nie mozemy powozumiewać się na płaszczyźnie "argumentów" i "dowodów", i dla tego nawet ich nie czytałem bo to tak jakby czytać "argumenty" wspomnianego alkoholika.

Jeśli uda Ci się zaakceptować tą rzecz, to wtedy dopiero możemy iść w jakimś kierunku. Np. niezgody w tym co jest tematem zastępczym i że własnie w tym przypadku wegetarianizm jest tematem zastępczym a nie odwrotnie. Na wege fora przybywało wiele ludzi po to żeby szydzić, lub coś udowadniać, udowadniać innym lub sobie. Ale często zamiast wojny spotykali akceptację i się nawet asymilowali. Odkryli wtedy, że to było pierwsze środowisko w którym znaleźli akceptację, której wcześniej nie mogli nigdzie znaleźć, a stąd pochodziła w nich agresja lub jak w twoim przypadku nieakceptacja lub jakiś wewnętrzny sprzeciw skłaniający to poznawania wegetarian wyniakająca własnie z tego że sami wcześniej nie byli akceptowani przez rówieśników lub rodzinę.

P.s. tak przeczytałem to i widze że nie wyznaczyłem żadnego kierunku tylko nagadałem ile się da:
kosma: odpowiedz sobie i nam - po co własciwie (tak naprawdę) prowadzisz tego bloga. Potem można iśc dalej.

[edytowane 9/4/2009 przez tru]


OdpowiedzCytat
kosma
początkujący
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 11
09/04/2009 5:22 pm  

To nie jest blog antywegetariański. Prawda Waszym zdaniem nie powinna być najwyższym dobrem? Nie sądzicie, że podpieranie się w swoich przekonaniach czy to dietetycznych czy politycznych argumentami wyssanymi z palca wystawia Was na śmieszność i powoduje eskalację konfliktów z otoczeniem? Nie wykluczam, że kiedyś przejdę na wegetarianizm, ale nie chciałbym być wtedy utozsamiany z ludźmi twierdzącymi że długość ludzkiego jelita jest 12krotnie większa niż długość jego tułowia i dlatego wegetarianizm jest wsparty ewolucyjnie.

edit: prowadze tego bloga z kilku powodów: po pierwsze ewolucjonizm leży w kręgu moich zainteresowań (podobnie jak ekologia vs ekoterroryzm), po drugie bliska mi osoba podpierając się m.in. tymi argumentami chce wykluczyć z diety mięso. Nie chcę jej powstrzymywać. Chcę, żeby wybór sposobu żywienia był uzasadniony racjonalnie, żeby podejść do tego dojrzale. Widzieć wszystkie za i przeciw. Tak, żeby to nie była tylko poza, ale świadomy wybór. Wreszcie ostatni powód to cheć poszerzenia wiedzy. Być może coś mi umknęło, a Wy mi powiecie gdzie to znajdę.

[edytowane 9/4/2009 przez kosma]


OdpowiedzCytat
_iwona_
bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 236
09/04/2009 5:52 pm  

Miałam zacząć swojego posta od pytania co chcesz osiągnąć wywołując tę dyskusję, ale przejrzałam jeszcze raz wypowiedzi i znalazłam "Moim celem jest wyłącznie pogłębienie wiedzy i odfałszowanie pewnych spraw"... I ok. To fakt, zdarza się dość często, że argumenty o przystosowaniu człowieka tylko i wyłącznie do pokarmów roślinnych jest nadużywane przez osoby propagujące wegetarianizm. To prawda, że ewolucja owocożernego hominida przekształciła (że się tak wyrażę) we wszystkożernego człowieka. To prawda... Ale właśnie... Owocożernego, takiego zwierzaczka, który skakał sobie po drzewach i zrywał dość delikatnie zbudowanymi (w porównaniu z innymi zwierzętami) kończynami przednimi owoce, bezbronne, nie uciekające przed nim... Więc... nawet jak jeszcze nie staliśmy na dwóch nogach, nie musieliśmy niczego rozszarpywać ostrymi pazurami, prawda? A takie właśnie wnioski możnaby wyciągnąć z treści w Twoim blogu... Na marginesie... Biedronka będąca "stworzeniem drapieżnym" nie posiada ostrych zębów i pazurów do rozszarpywania mięsa, bo też żadnego mięsa rozszarpywać nie musi. W końcu ta nasza poczciwa biedronka, będąca bezkręgowcem (nie zaprzeczysz chyba, mimo, że w którymś z postów podważasz sens systematyki) żywi się mięciutkimi, soczystymi i mało ruchliwymi mszycami, które nawet nie walczą o własne życie (do obrony "mają" ewentualnie całe armie mrówek, które pilnują "swoich" hodowli).
Druga rzecz z Twojego blogu która naprawdę mnie ubawiła, to Twoje porównanie żołądków... albo może raczej Twój wybór tychże. Możesz mi zdradzić czym się kierowałeś każąc nam porównywać żołądek człowieka z żołądkiem krowy, jeśli nie tylko i jedynie próbą manipulacji informacjami? Bo wiesz... jakoś tak mam wrażenie, że człowiek z Twoją wiedzą zdaje sobie sprawę z różnic dzielących kopytne od naczelnych... (no i - kurka... - znowu ta systematyka nam tu w paradę wchodzi) No chyba, że spotkałeś w swoim życiu człowieka, który uważał, że najlepszym i jedynym sposobem odżywiania ludzi powinno być pasienie się na łące latem (i jedzenie wysuszonej trawy zimą), a potem leżenie i przeżuwanie przetrawionej częściowo przez bakterie bytujące sobie w jednej z komór żołądka i zwróconej ponownie do jamy ustnej połkniętej wcześniej trawy... Jeśli spotkałeś kiedykolwiek człowieka odżywiającego się w ten sposób i jeszcze wmawiającego Ci, że wszyscy tak powinni, to cofam swoje pytanie odnośnie wyboru tych żołądków.
A ja osobiście... Jako że właśnie ewolucja zafundowała mi zredukowane rozmiary twarzoczaszki na rzecz puszki mózgowej i rozmiaru mieszczącego się w niej mózgu, korzystam z niego tak intensywnie, jak tylko potrafię. Dlatego właśnie wykluczam ze swojej diety mięso, bo jakoś tak nie potrafię obojętnie przejść do porządku dziennego nad tym w jaki sposób to mięso jest pozyskiwane. Umiejętność logicznego myślenia (a może myślenia w ogóle) sprawia, że wiem doskonale, że jako osobnik wszystkożerny bez najmniejszych problemów mogę zaspokoić swoje potrzeby pokarmowe wykluczając mięso ze swojej diety. Nie potrzebuję pazurów i ostrych kłów, żeby to mięso ewentualnie pozyskać - to prawda, ale świadomość faktu, jaką drogę "mięso" przeszło, żeby trafić na półki sklepów jest dla mnie wystarczającym argumentem, żeby nie brać w tym udziału. Ostatnio W. Cejrowski w swoim programie pokazywał jak gdzieśtam zabijają żółwia. Powiedział przy tym "Co?! Szokuje?! A ludzie to myślą, że rzeźnie nie istnieją, czy jak?!". Irytuje mnie ten pan swoim zachowaniem, ale po tym programie jakoś tak inaczej go oceniam... Bardzo prawdopodobne, że sam należysz do ludzi, których kompletnie nie rusza świadomość pochodzenia mięsa, które zjada na codzień. Nie wszyscy jednak potrafią tak obojętnie do tego tematu podejść, nie przeszkadza Ci to chyba? W końcu ludźmi jesteśmy... myślącymi, analizującymi, podejmującymi decyzje... Do tego doszliśmy w toku ewolucji...
Odnośnie ekologii... Jak to było? Nauka zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizamami a ich środowiskiem oraz wzajemnie między tymi organizamami... Dobrze pamiętam? No właśnie... Badaniem oddziaływań pomiędzy mną a moim środowiskiem... Znaczy się jak odkręcę kran i leję bez opamiętania wodę, to oddziałuję na to moje środowisko, tak? Jak używam tej wody oszczędnie i tylko i wyłącznie tyle, ile naprawdę potrzebuję, też oddziałuję, prawda? Tyle, że w zgoła odmienny sposób, tak mi się wydaje przynajmniej... Jak wieczorem urządzam sobie w swoim domu pełną iluminację, oddziałuję? Jak światło świeci się tylko tam, gdzie tego potrzebuję też oddziałuję, prawda? Dużo jeszcze by tak można. Tak czy inaczej... ekologia. A mój wybór (bo - w odróżnieniu od innych zwierząt - posiadam umiejętność logicznego myślenia i wyciągania wniosków) jaka ta ekologia będzie... To tyle... odnośnie ekologii.
Kreślę się z szacunkiem.
Iwona


OdpowiedzCytat
tru
 tru
stały bywalec
Dołączył: 15 lat  temu
Posty: 872
09/04/2009 6:01 pm  

W porządku, nie będę już drążył przyczyn, może któregoś dnia same się wydrążą, a może nie.

Pytasz co powinieneś poprawić, co umknęło - więc postaram się odpowiedzieć.
Bardzo istotna rzecz którą musisz zlikwidować, aby cała sprawa miała jakiś wymiar racjonalny - to założenie, że wegetarianie to jakas grupa, która myśli tak samo. To bardzo będne założenie. Nie istnieje coś takiego jak "waszym zdaniem x", "waszym zdaniem y". Wegetarianie nie są grupą wspólnych poglądów czy wyznań. Forum jak te jest co najwyżej spędzaniem czasu, zapoznawianiem przyjaciół itd. Jest często bardzo przeciwnie - wegeterianie między sobą kłócą się o poglądy polityczne, wyznaniowe, kulturowe itd.

Teraz może rozumiesz skąd taki blog jest bezużyteczny - kierowanie argumentów to "wegetarian" to kierowanie do wyimaginowanej grupy przez siebie stworzonej - trafia w pustkę. Nie dziw się więc ze patrzymy na to z politowaniem i taka osoba jest przedmiotem żartów na forum przez tubylców. Sam stworzyłeś ideologię która nie istnieje żeby potem samemu ją obalić.

Ale jeśli chcesz kontynuować to trzeba by bardzo sprecyzować grupę docelową, wręcz do kilku osób 5 - 10. Mało kto ze znanych mi wegetarian wpasowuje się w schemat, który stworzyłeś, lub po prostu przeczytałeś gdzieś na internecie. Przykładowo jakie argumenty przeciwstawisz wobec osób dla których wegetarianizm wypływa z przyczyn religijnych ? Nie ma takich argumetów bo z religią nie polemizuje się racjonalnie. Przyjmuje się ją lub odrzuca.


OdpowiedzCytat
Dyzio
stały bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 615
09/04/2009 6:04 pm  

Fajna dyskusja. Przyjemnie się czyta 😀


OdpowiedzCytat
Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 3467
09/04/2009 6:59 pm  

Na początek wypraszam sobie nazywanie wegetarian fanatykami. Jeśli jestem fanatyczką to tylko Japonii.
Tak jak wcześniej pisałam chciałam się wypowiedzieć na temat ekologii. Zgadzam się z tym, że ekologia to nauka o oddziaływaniu organizmów na środowisko biotyczne i abiotyczne. Generalnie dziedzina nauki będąca niezwykle fascynującą studnią bez dna. Dziś jej nazwa jest używana w innym kontekście. Wszystko, co eko jest trendy. Ekologiczne pralki, samochody. Ba! Widziałam kiedyś reklamę ekologicznego szamba! 😮 Ekologiczne? Raczej powinno być nazwane przyjaznym środowisku. Toż to z ekologią jako nauką nie ma nic wspólnego. Ale niestety teraz ponad 90% społeczeństwa używa słowa ekologia tam gdzie go nie powinno być. Sama się do tego już przyzwyczaiłam i również używam tej niepoprawnej formy. Jakoś mnie to nie boli, bardziej bawi. Niedługo mój drogi pojawi się w słownikach nowa definicja nieszczęsnej ekologii. I co z tego? Bo nie rozumiem. Weź mi wytłumacz, co to ma wspólnego z nami? Dlaczego obarczasz wegetarian winą za niepoprawność całego społeczeństwa? I za ten nowy trend? Zapamiętaj sobie, że ludzie przykuwający się do drzew nie są naukowcami. To aktywiści. Chociaż też działam nie czuję więzi z ludźmi wiszącymi na drzewach.
Powiem tak. Jestem wegetarianką, jest mi bliska ochrona środowiska, ochrona przyrody oraz ekologia jako nauka.
Pytanie na dzisiaj:
Widział ktoś jakieś konkretne dane dotyczące faktycznych efektów wprowadzenia na rynek biodegradowalnych reklamówek?
Używam torb płóciennych jak większość znanych mi osób mających na względzie ochronę środowiska. I o co Ci chodzi tu znów? Wegetarianie wprowadzili na rynek te reklamówki czy co?
Uchechłałam się oglądając ryc żołądków. Znasz anatomię? Fajnie! Ja oprócz tego histologię i embriologię i się nie chwalę 😛
Człowiek owocożerny? No cóż istnieją badania na temat owocożerności człowieka aczkolwiek oficjalna wersja jest taka, iż człowiek to zwierzę wszystkożerne Jeśli ktoś jest gorącym zwolennikiem teorii owocożerności to niech sobie będzie. Znam i takich, co twierdzą, że człowiek jest typowo mięsożerny i jakoś nie nazywam ich kłamcami. To mi przypomina spory genetyków i ekologów o to czy GMO jest szkodliwe dla bioróżnorodności czy też nie. Albo co jest zdrowe? Masło czy margaryna.
Na sam koniec zacytuję:
"Dieta oparta na produktach roślinnych jest bezpieczna i prawdopodobnie zdecydowanie bardziej pożywna niż dieta mieszana, w której znaczna część kalorii jest pochodzenia zwierzęcego". Christopher Weber z Carnegie Mellon University w Pittsburghu.
W 2008 roku w "New Scientist" ukazał się raport którego ogólny przekaz był taki: "Pamiętaj o tym, że dla naszej planety byłoby znacznie lepiej gdybyśmy się wyrzekli mięsa na zawsze".
To Twoje blablabla mnie rozwaliło. Nie masz nic do wegetarian? Ta jasne 😮

[edytowane 9/4/2009 przez Bellis_perennis]


OdpowiedzCytat
Natasha
stały bywalec
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 513
09/04/2009 8:26 pm  

"naczelne to wegetarianie"? uch, nie wiem skąd to wyciągnęłaś ale ok... "naczelne" (jako grupa obejmująca ogromną ilość gatunków) nie jest oczywiście wegetariańska. różnice występujące między poszczególnymi gatunkami bywają bardzo duże i błędem jest tego typu klasyfikacja. szczerze mówiąc pierwszy raz spotkałam się z podobnym twierdzeniem i tym bardziej dziwi mnie że tego typu poglądy przypisujesz wegetarianom. może będzie dla ciebie zaskoczeniem że nie charakteryzujemy się jednolitym światopoglądem więc nie dziw się że użytkownicy forum są rozdrażnieni faktem iż wkładasz im do ust słowa których nie powiedzieli.

1. W ślinie znajdujemy bardzo dużo wody, maltazę, mucynę, ptialinę i lizozym, sód, potas, magnez, wapń, chlor, fosfor. pH lekko zasadowe. Ptialina z maltazą rozkładają skrobię i pewnie ten czynnik kazał fanatykom uwierzyć, że powinno się wcinać tylko owoce. Moim zdaniem jest to dowód jedynie na to, że skrobia ulega rozkładowi enzymatycznemu w takich a nie innych wartościach pH. Niech ktoś mi wskaże składnik, lub brak takowego, który definiowałby moją ślinę jako przynależną roślino-/mięsożercy.

perełka numer jeden. po raz kolejny nie wiem skąd wyciągnęłaś wniosek, iż wegetarianie uważają że należy jeść wyłącznie owoce, mniemam iż masz bujną wyobraźnię. obecność związków rozkładających skrobię świadczy o przystosowaniu organizmu do spożywania pokarmów roślinnych. nie świadczy to jeszcze o tym, iż należy stosować dietę wegetariańską-jest natomiast argumentem za tym, że pokarm roślinny jest naturalnym pożywieniem człowieka. jednocześnie podważa sens diet niskowęglowodanowych, zakładających iż człowiek to stworzenie czysto mięsożerne.

2. Długość jelit... Zagadkę o co im chodzi można wygooglować wpisując "długość jelit mięsożercy". Otrzymujemy takie opinie:

wegetarianie: "Jelito mięsożerców jest trzy razy dłuższe niż jego tułów, natomiast jelito roślinożerców jest dłuższe od tułowia 12 razy. I taka jest właśnie długość jelita ludzkiego."

podręcznik biologii, liceum: "Stosunek długości jelita do długości zwierzęcia jest większy u roślinożernych np. u krowy wynosi 1: 20, natomiast u mięsożernych jest mniejszy i wynosi np. u psa 1: 5."

Bardzo ciekawe zestawienie dwóch źródeł. Ciekawe komu bardziej zależy na manipulacjami takimi danymi. Czytelnik zwróci uwagę, że długość jelita ludzkiego waha się pomiędzy 2,5 a 11 metrów.

łojojoj spore te wahania 😉 może i jak komuś wytną połowę flaków to taki wynik uzyskasz... chyba że masz na myśli różne odcinki jelit... ale warto byłoby to zaznaczyć bo jeszcze ktoś wejdzie na twoją stronę i uzna że to prawda 😛 policz sobie stosunek tych 11 metrów (właściwie to powinniśmy przyjąć 8 metrów jelit, ty zaproponowałaś 11 😛 do ok. 1 -1,3 m. ludzkiego tułowia... pomijam fakt iż krowa odżywia się pokarmem tak samo innym niż ludzki, jak inny jest pokarm psa. ważniejsze jest raczej to, iż dobroczynny wpływ błonnika jest powszechnie w medycynie znany (po raz kolejny uderza to w diety o małej zawartości węglowodanów).

3. Czynności wątroby - tu podobno chodzi im o ilość produkowanego kwasu moczowego. Tak właściwie to nie wiadomo o co im chodzi bo ilość produkowanego kwasu zależy od diety, a nie odwrotnie.

ja też nie wiem o co ci chodzi. do tej pory wydawało mi się oczywiste iż kwas moczowy jest pochodną metabolizmu i zależy od diety. co więcej nie wiem skąd wyciągnęłaś takie farmazony, chyba nie z wegetarianie.pl... bo ja nie znalazłam nic o kwasie moczowym w podanym przez ciebie linku :(. chodzi o zdolność wątroby do usuwania tego kwasu, moja dhoga. im bardziej zwierzę mięsożerne, tym ta zdolność jest wyższa. u człowieka jest niska w porównaniu z mięsożernymi.

i twoja notka dotycząca żołądka. chodzi bardziej o enzymy niż o kształt. człowiek ma stosunkowo niski odczyn kwasowy żołądka jak na potrzeby trawienia mięsa. nie będę się tu dłużej zatrzymywać bo na pewno osoba o tak gigantycznej wiedzy o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu wi o co mi chodzi 🙂

1) Człowiek jest wszystkożerny a redukcja twarzoczaszki (w tym masy żuchwy, szczęk i zębów) zachodziła ze względu na powiększanie puszki mózgowej. Dzieci ze zbyt dużą głową nie przychodziły na świat, lub nawet zabierały ze sobą matkę na tamten drugi. Selekcja szła więc w kierunku optymalnych wielkości głowy, ale jednocześnie w kierunku rozwoju mózgowia. Stąd niewielki aparat żujący - rozwój mózgu kosztem redukcji zębów - coś za coś.

widzę niewielki błąd, powinnaś dodać: płaskich, przystosowanych do rozcierania pokarmu zębów. zupełnie innych od zębów typowego mięsożercy

2) Po co pazury do rozszarpywania zwierząt, skoro hominid ma wolne od zadań lokomocyjnych kończyny górne, jest w stanie wyrabiać proste narzędzia i działać w sposób zorganizowany w grupie? Po to stanęliśmy na dwóch nogach żeby już nigdy nie trzeba było niczego szarpać pazurami. I okazało się to z ewolucyjnego punktu widzenia bardzo korzystne - w końcu opanowaliśmy większość środowisk tej planety. Na marginesie: biedronka będąca "stworzeniem drapieżnym" nie posiada twardych i ostrych pazurów do rozszarpywania mięsa.

chyba raczej: po co ostre, przystosowane do rozszarpywania mięsa pazury organizmowi, który przez miliony lat ewoluował jako stworzenie owocożerne i pokarm mięsny (w postaci padliny) włączył do diety stosunkowo niedawno-na przestrzeni kilku milionów lat??

Produkty zwierzęce były najkorzystniejszym energetycznie pożywieniem i tylko one mogły w rezultacie zaspokoić potrzeby metaboliczne ciągle rozwijającego się i powiększającego mózgowia. Wzrost spożycia mięsa wynika tylko z faktu jego większej dostępności.

w tamtym okresie-raczej tak. dziś, w dobie dietetyki i niemal nieograniczonej dostępności pokarmu możemy szukać składników odżywczych w innych źródłach, czyli roślinnych i to prawdopodobnie z dużą korzyścią dla organizmu.

6) Po co w procesie doboru naturalnego przewagę ewolucyjną miałyby zyskiwać osobniki dwunożne i z rozwiniętą inteligencją? Bo trzeba dużego intelektu, żeby zrywać owoce? Wyprostowana sylwetka ma zapewnić szybsze wypatrywanie marchewki? Widzenie stereoskopowe zapewnia szybszą reakcję i dobrą orientację przestrzenną w czasie ataku na ziemniaka? Nie ma zwierzęcia roślinożernego, któremu byłby potrzebny duży mózg. Po pierwsze jest to w takim wypadku nieuzasadniony i ogromny koszt energetyczny, którego trawą nie da się pokryć. Po drugie trawa, owoc, żadna roślina nie ucieka i naprawdę nie trzeba wiele kombinować intelektualnie żeby taką roślinę dopaść. Niech mi ktoś wyjaśni i uzasadni rację bytu ogromnego mózgu człowieka, jeśli jedyne co byłoby mu potrzebne do przeżycia to jedzenie roślin.

teoretycznie-wszystko pięknie. dziwne jest jednak to, iż najinteligentniejsze zwierzęta nie są zazwyczaj mięsożerne. słonie, szympansy, goryle, świnie, udowadniają że poziom rozwoju inteligencji nie jest zależny od przyjmowanego pokarmu. ciekawym zestawianiem będzie, gdy dodam do tej menażerii rekina czy krokodyla, a z ssaków mięsożerne nietoperze oraz mrówkojada, a potem delfina i wszystkożernego szczura. twoja teoria nie trzyma się kupy 😛

na koniec dodam iż człowiek jest oczywiście wszystkożerny.

[edytowane 9/4/2009 od Natasha]

[edytowane 9/4/2009 od Natasha]

Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury. Albert Einstein

http://delicious.blog.pl/ - zapraszam na mojego bloga kulinarnego 😀 wiem że trochę mało ale założy


OdpowiedzCytat
Katinka
bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 264
10/04/2009 2:16 pm  

Tru ma rację :red: - źle zrobiełeś, że twój blog kierujesz do wegetarian. Jeżeli rzeczywiście zależy Ci na pokazaniu prawdy, a nie ośmieszaniu kogokolwiek, to twój blog powinien po prostu dotyczyć człowieka i jego diety, bez mieszenia w to wegetarian.
Sądze, że wśród ludzi mięsożernych są tacy, którzy uważają, że człowiek z natury jadł tylko rosliny i są tacy wegetarianie, którzy sądzą, ze ich dieta jest wbrew naturze. A ty cytujesz na blogu wypowiedzi jakiegoś jednego wegetarianina i obśmiewasz wszystkich wegetarian za niewiedzę-coś tu jest nie tak. Z resztą kilka osób w tej dyskusji podało ci argumenty podważające to co ty napisałeś, więc chyba lepiej normalnie dyskutuwać, a nie obśmiewać jeden drugiego.


OdpowiedzCytat
Bellis_perennis
Famed Member
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 3467
10/04/2009 3:12 pm  

Jak dla mnie kolega ma wyraźnie problem z sobą. Takie "nie mam nic do wegetarian ale jestem anty-wege". Ale ile pasji było trzeba włożyć w zrobienie całego blogu... :crash: nie lepiej znaleźć sobie lepsze hobby? 😮 Gdzieś kosma wspomniał, że bliska mu osoba jest wege. Mogę przypuszczać, że chodzi o kobietę. Gdyby mój facet założył antywegetariański blog to pomachałabym mu na pożegnanie. Czy aż taką tragedią jest, że nie będzie mu smażyć schabowego? 😮


OdpowiedzCytat
Jędruś
stały bywalec
Dołączył: 16 lat  temu
Posty: 849
10/04/2009 4:02 pm  

[quote Kosma:]po pierwsze ewolucjonizm leży w kręgu moich zainteresowań (podobnie jak ekologia vs ekoterroryzm)

Kosma wspominasz że interesujesz się ewolucjonizmem, ewolucją.
A zastanawiałeś się nad ewolucją świadomości ludzkiej.
Tą świadomość można podzielić na świadomość etyczną, zdrowotną i ekologiczną.

I pytanie dla ciebie: czy istnieje jakikolwiek składnik pochodzenia zwierzęcego który jest niezbędny w diecie ludzkiej dla utrzymania ciała w pełnym zdrowiu?

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
:yltype:


OdpowiedzCytat
Szczurunia
bywalec
Dołączył: 13 lat  temu
Posty: 386
11/04/2009 3:01 am  

A ja zaczęłam czytać bloga od wątku o ekologii. I znalazłam takie oto zdanie:

'Widział ktoś jakieś konkretne dane dotyczące faktycznych efektów wprowadzenia na rynek biodegradowalnych reklamówek?'

Od wprowadzenia na rynek tych reklamówek za wiele czasu nie minęło. Jak dla mnie logiczne jest, że najpierw się coś wprowadza na rynek a skutki tego widać po dłuższym czasie, a nie w trakcie wprowadzania, przed wprowadzeniem czy tuż po. Dalej nie czytam, wystarczy, że znalazłam to głupie pytanie. Głupoty nie zdzierże.

A jednak przeczytałam też początek i muszę coś dodać i robię to z czystej wrodzonej złośliwości. Nazywasz internet bezdenną studnią głupoty. Twoja strona też jest częścią internetu...:)

[edytowane 10/4/2009 przez Szczurunia]


OdpowiedzCytat
StellaArtois
weteran forum
Dołączył: 14 lat  temu
Posty: 2007
11/04/2009 1:23 pm  

Kolega chyba już zrezygnował..i bardzo dobrze. Może myślał, że nagle wszyscy doznamy cudownego oświecenia pod wpływem ogromu "mądrości" zawartego na jego blogu? Była to zwyczajna prowokacja pod przykrywką poważnej rozmowy.


OdpowiedzCytat
Strona 2 / 7 Wstecz Następny
  
Praca