Na weselu (wcześniej poinformowałam organizatorów, że nie jem mięsa i ryb) dostałam ser smażony, pierogi, frytki i coś jeszcze ale już nie wiem co to było. W każdym bądź razie poza tym było tyle sałatek, surówek, przekąsek i owoców oraz ciast, że nie miałam już gdzie zmieścić te przysmaki. Nigdzie indziej do tej pory tak mnie nie ugoszczono. 😉
Na wycieczce szkolnej (wieki temu) też dostałam na życzenie wege danie, ale pani podająca zrobiła ze mnie kosmitkę przy wnoszeniu dania na sale... 😉
Naprawdę mogę przeżyć jeden dzień u kogoś na ziemniakach i surówce, ale najbardziej mnie wkurza jak ktoś mówi "i co Ty będziesz jeść", "nic dla Ciebie nie mam". Jakby problemem było zrobienie głupiego naleśnika, jajka sadzonego, czy wrzucenie warzyw na patelnię. I nie chodzi mi o to, że czegoś od innych wymagam, ale wiem jak niektórzy gotują i że w ich obiadach znajdują się niemięsne produkty, ale jak powiesz komuś, że nie jesz mięsa, to jak jakbyś głodował.. ;P Nagle pustka w głowie, bo co podać gościowi jeśli nie kawał pysznego udka, czy kotleta? 🙂
Pochwała jest pożyteczniejsza od kary. Plaut
Ja jestem zwolenniczką kameralnej imprezy dla najbliższej rodziny. Wesele, strumienie alkoholu, kapela, a w szczególności weselne zabawy są dla mnie przerażające. Nikt mnie do tego nie zmusi i tyle 😀
Poza tym, no, nie mogę się powstrzymać od powiedzenia, że mnie razi taki gwałt na polszczyźnie:
W każdym bądź razie
Przepraszam, taka już jestem ;p
Coś o szopce ;)...
http://demotywatory.pl/2603932/Chcielismy-miec-piekne-wesele
:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Boskie!!!! xDD
Ale taka jest prawda... Ludzie wydają tyle kasy na te wesela, a potem są rozwody...
I na co to komu? xDD
„Te no naka ni wa ai subeki hito sae mo, Hanabanashiku chitte. Te no naki ni wa ikita imi kizande mo, Munashiki hana to shiru...”
Znacie przepis na tańsze wesele? Nie mówić w lokalu który będzie się tym zajmował, że to wesele...
Stawka za osobę na weselu wynosiła ok 150 zł,jeżeli nie chodzi o wesele to ok 100zł, znajomy stargował do 80 zł opowiadając, że będzie to niezbyt duża uroczystość rodzinna, słowem nie wspomniał, że wesele.
Ponoć Pani organizująca przyjęcie, na widok wchodzącej panny młodej najpierw zdębiała, potem się zagotowała.
Białowieska się Puszcza.
RYBA 😡 pisałam to już wielokrotnie na tym forum, ale nie jestem w stanie przeboleć faktu, że przez widzimisię kleru nie jest ona uznawana za mięso. mnie samej nikt nigdy nie oferował jej zamiast kotleta, ale ludzie często kiedy dowiadują się o mojej przypadłości 😉 pytają "a ryb też nie jesz?", bardzo mnie to denerwuje i zwykle odparowuję jakąś ripostą, zamiast po prostu potwierdzić. nie poszłam na swoją studniówkę (ostatni weekend), bo nie znoszę oficjalnych imprez, ale wiem, że osoby "wege" (piszę w cudzysłowie bo prawdziwych tam za wiele nie było) miały specjalne oznaczenia przy nakryciach i dostawały jakieś inne dania, nie pamiętam szczegółowo, na pewno jednym z nich był panierowany camembert
Jestem wegetarianką od 24 lat. Kiedyś na imprezach "przepraszałam,że żyję" i cichutko wybierałam zjadliwe kąski. Udało mi się nawet być na bardzo wystawnym weselu gdzie do jedzenia mieliśmy tylko podeschnięty chleb. Ponieważ wesele było bardzo wystawne, każda sałatka była doprawiona wykwintną szynką lub drogą rybą. Teraz uważam, że jestem równoprawnym gościem. Uprzedzam co jadam i oczekuję szacunku. Oczywiście wiele razy spotyka się to z oburzeniem kelnerek i kucharz, ale cóż - taką maja pracę. Niech się uczą skoro do tej pory się nie nauczyli.
W końcu żyjemy w wolnym kraju. Myślę, że jeżeli wszyscy będziemy się domagali szanowania naszych gustów kulinarnych to w końcu przestaniemy byś traktowani jak kosmici. Są przecież takie miejsca na świecie gdzie nawet w przedszkolach i szpitalach można wybrać sobie dietę.
Wegeta77
Może napiszę coś o mojej studniówce, co nawet mnie zadziwiło. Miałam ją rok temu w moim liceum.
Był wystawny bufet i pełno jedzenia (od koloru do wyboru). Nie było typowo wegetariańskich posiłków, ale było mnóstwo sałatek, słodyczy i innych rzeczy przyjaznych wegetarianom.
Do tego, nawet na koloniach, gdy jeszcze na nie jeździłam, podawali mi wege wersje posiłów. Zamiast kotleta np. ser w panierce, omlet. Świat idzie chyba w dobrym kierunku. Często na takich wyjazdach organizatorzy pytają kto jest wege 🙂
sky's the limit.
To ja miałem można by rzec odwrotną sytuację...
Otóż pracuje w restauracji, niestety nie wege (moje próby wprowadzenie dań wege upadły, nikt nie chciał czegoś co nie miało mięsa)
W każdym razie pewnego dnia miała przyjść jakaś grupa na obiady i powiedziano mi, że 3 osoby mają być wege ! No to ja już się ucieszyłem i zacząłem knuć co im wypasionego do jedzenia zrobić.... a kilka dni przed imprezą dowiedziałem się, że... "spoko, ryba może być...."
Tego dnia wziąłem wolne 😛
[edytowane 23/5/2013 przez qetrab]
Znacie przepis na tańsze wesele? Nie mówić w lokalu który będzie się tym zajmował, że to wesele...
Stawka za osobę na weselu wynosiła ok 150 zł,jeżeli nie chodzi o wesele to ok 100zł, znajomy stargował do 80 zł opowiadając, że będzie to niezbyt duża uroczystość rodzinna, słowem nie wspomniał, że wesele.Ponoć Pani organizująca przyjęcie, na widok wchodzącej panny młodej najpierw zdębiała, potem się zagotowała.
Dobry myk. I tak powinno się robić po co mają być większe ceny bo to wesele.
Na weselach i chrzcinach na których była wszyscy podchodzili do sprawy ze zrozumieniem. Uprzedzałam wcześniej co i jak i głodna nie byłam. Co do restauracji natomiast, mam wrażenie że w tych zwykłych nie wege jestem postrzegana jako persona non grata. Wkurzam kelnerów i kucharzy pytaniami, zmuszam do dopytywania i sprawdzania i za zwyczaj wywalam jakiś składnik dania czy chcę go zastąpić innym. Byłam ostatnio w pewnej pierogarni i nie uwierzycie jakim problemem może stać się fakt, że ktoś nie chce by mu pierogi ze szpinakiem polewać stopionym smalcem :/
Don't let me detain you.
Praca
Proszę Zaloguj Się lub Rejestracja